Tak jak to wspomniał jeden z kolegów stara szkoła mówi, że akumulator ładuje się 1/10 pojemności znamionowej ( tzw. prąd 10 godzinny) przez 12-14h a w trybie szybkim prądem dwa razy większym przez 6-7h. Czyli mając akumulator o pojemności 100Ah ładujemy go prądem 10A normalnie a wtrybie szybkim 20A. Tyle że ta stara szkoła to podręczniki pisane w latach 20 i 30 ubiegłego wieku a później powielane w latach 40,50,itd. Podstawą takiego działania była ułomność układów ładujących proste transformatory z paroma odczepami do tego układ prostujący na selenach a później na diodach jak i samych akumulatorów. Seleny były duże i mało sprawne, więc duży prąd mógł ja łatwo uszkodzić, dlatego zalecane było ładowanie małym prądem. Kolejną zaletą ładowania małym prądem było ograniczenie nadzoru człowieka nad tym procesem. W praktyce im mocniej wyładowany akumulator tym większy pobierał prąd a napięcie podawane z transformatora było nisze, w miarę doładowania się akumulatora, prąd pobierany przez niego malał za to rosło napięcie, które dla akumulatora jeżeli przekroczy pewien poziom jest bardzo niebezpieczne. Natomiast przy niskim prądzie ładowania wzrost napięcia jest też niski. Przyjmuje się że akumulator do pracy dorywczej, czyli tak jak w samochodach powinno ładować się napięciem od 13,9 do14,4V, przy czym optymalnym napięciem jest 14V. Proste i tanie prostowniki nawet na małym zakresie przy końcu cyklu ładowania osiągają 14,5-15 V a na większym zakresie 16-17V, co jest, dla akumulatora niebezpieczne i szkodliwe. Akumulator nie może już przyjąć energii dostarczanej przez prostownik i zamienia ją na ciepło intensywnie przy tym gazując i mocno się nagrzewa, co powoduje wypadanie masy czynnej akumulatora i prowadzi to do jego przyspieszonego zużycia a nawet zniszczenia. Reasumując jak ja ładuję akumulator tak jak to robi alternator w samochodzie mianowicie ograniczam tylko napięcie do 14V nie ograniczając prądu przy takim ładowaniu akumulator szybko się ładuje, nie nagrzewa, i nie gazuje. Na początku rozładowany akumulator pobiera 40-50A (dość krótko) następnie stabilizuj się, na około 30A i tak się ładuje dość długo następnie pod koniec cyklu ( w ciągu 15-25minut) spada do prądu konserwującego około 1-2,5A. Co do starych prostowników można je przerobić tanim kosztem i bardzo szybko montując układ z serii KDSN np. KDSN15 jest to kompletny scalony regulator napięcia(KDSP05 impulsowy, więc niskie straty na ciepło o mocy 5A) o wydajności 15A który wystarczy uzupełnić o rezystor i radiator, bo to liniówka. Powyższe układy występują w wersjach na nisze jak i na wyższe prądy w zależności od potrzeb można zastosować odpowiedni dla siebie.
A ładuję czymś takim nie jest to typowy prostownik do ładowania akumulatorów tylko zasilacz przemysłowy, ale świetnie się do tego nadaje. Z tyłu tego urządzenia są porządne zaciski do podłączenia grubych kabli
Na drugim obrazku mam automatyczna ładowarkę, którą używam w domu zamontowana na stałe potrafi naładować i potrzymać prądem konserwującym 2 niezależne akumulatory 12V =. Maxymalny prąd ładowania to 5A na każdy z akumulatorów. Ładowarka ładuje do 14,3-14,4V po czym obniża napięcie do 13.9-14V i takie utrzymuje. Jeżeli napięcie spadnie poniżej 13,5V, (bo włączyliśmy jakiś odbiornik) to zaczyna cykl od początku, czyli ładuje akumulator do 14,3-14,4V