Tester dostałem od Kolegi - "masz się pobaw". Przyznam się, że dość długo zastanawiałem się czy w ogóle go tu opisać. Dlaczego? Mam nadzieję, że się okaże w trakcie czytania...
Na początek krótki opis paczki;
Tester jest wbudowany w pudełko z zamykana na zatrzaski pokrywką chroniącą jego płytę czołową (będącą jednocześnie górną). Pudełko z kolei zamieszczono w torebce "pederastce" - jak wiele podobnych chińskich mierników, tyle, że dużo większej.
No właśnie - wymiary zewnętrzna "pudełka" (zamkniętego) to 150mm x 100mm x 70mm. Dość spora "cegła" jak na tester ... Ma jednak wiele ciekawych możliwości.
Na wstępie powiem, ze nie jest to tester podobny do już tu opisywanych - to urządzenie zdecydowanie bardziej "specjalistyczne" i o ile z jednej strony o ograniczonej ilości testowanych elementów, to z drugiej testuje te elementy (tranzystory) zdecydowanie "bardziej"...
Tak więc co mierzy i co potrafi? O tym pisać nie będę, zamieszczę zdjęcia z instrukcji obsługi:
Zapowiada się ciekawie?
Zanim co, pokażę jak toto wygląda nieco dokładniej;
Wewnątrz jest nieco gorzej...
Aby się tam dostać musiałem najpierw odkręcić dolną klapkę zabezpieczająca pojemnik na baterie:
Widać że obudowa była przygotowana jako "uniwersalna" dodatkowe miejsca na jeszcze dwie baterie AA i bezpiecznik - tu nie wykorzystane.
Bardziej rozkręcać nie chciałem - tester nie mój, więc ewentualne uszkodzenia mogłyby być niewskazane... a sądząc po konstrukcji - pod widoczną płytką z rezystorami jest jeszcze druga mniejsza z wyświetlaczem, a całość skręcona niezbyt prosto i w taki sposób...zbyt solidna to ona jednak nie jest po prostu. Skręcam więc i... problem; nie można przykręcić klapki na baterie...Nie wchodzi.
To pierwsze spotkanie z testerem wpłynęło na moje jego postrzeganie - stąd też wcześniejsze obiekcje czy w ogóle mogę coś o tym pisać - by pozostać obiektywnym w ocenie.
Jak widać postanowiłem jednak dokończyć; nie będę się tylko skupiał na walorach technicznych (możliwości każdy może wyszukać na zamieszczonych zdjęciach z instrukcji) a bardziej przyjrzeć się niedociągnięciom i różnicom pomiędzy TYM testerem, a innymi - chociażby wcześniej opisanym TC-1.
Pierwsza różnica to pomiar Vce przy prądach kolektora do 2 A. Jeśli mamy do czynienia z tranzystorami mocy - sprawa ważna. No właśnie - możliwość pomiarów tranzystorów mocy; co prawda każdy z wcześniej opisywanych testerów miał możliwość testowania również tranzystorów mocy, ale... ale przy stałej - z góry ustalonej wartości prądu bazy, W DY-294 możemy zmierzyć wzmocnienie w sposób bardziej (dla tranzystorów mocy) wiarygodnym bo przy jednym z trzech wybranym prądzie bazy. Druga rzecz nie do pominięcia, bo dla każdego serwisanta istotna to możliwość pomiaru napięcia przebicia złącza bez uszkodzenia testowanego tranzystora. Producent w instrukcji podaje maksymalne napięcie takiego testu 1500V - jak widać mamy tu już do czynienia z elementami wysokonapięciowymi.
Sprawdziłem na przykładzie 2N3055 z "demobilu"
Dla porównania wynik przy użyciu "starego" testera:
Jak się okazuje wzmocnienie od prądu zależy...
No i teraz wady, jakie mi się nasunęły...
Po pierwsze - przy pomiarach Vce z prądem 2A baterie starczają na krótko. Myślę, ze tu producent nie pomyślał; niby jest możliwość zasilania z zewnętrznego zasilacza, ale to stoi w sprzeczności z przenośnym wykorzystywaniem testera - a przecież po coś te baterie są...? Można by z powodzeniem wstawić tam odpowiednio dużej pojemności akumulator LiJon z układem ładowania - ze zwykłego USB - zasilaczy takiego typu każdy ma co najmniej jeden, więc z doładowywaniem nie byłoby problemu - tak jak w TC-1. Druga sprawa jaka wydaje mi się nieprzemyślana to same gniazda na elementy - tu już nawet patent z TC-1 by mi się wydawał korzystniejszy. Zostaje jeszcze gniazdo na TO3. Tu już pełna popelina jak dla mnie; o ile z umieszczeniem tranzystora w nim problemu raczej nie ma - wystarczy wcisnąć,. to z wyjęciem z testera takiego tranzystora kłopot jest - jeśli wciśniemy za mocno i tranzystor "osiądzie" na płycie czołowej testera - bez podważenia czymś cienkim wyjąć się go nie da. Chyba, ze ktoś chce sobie paznokcie połamać ; styk do kolektora (coś w rodzaju kawałka wtyczki bananowej) naprawdę pasuje na wcisk do otworu na śrubkę.
Kolejna rzecz to brak osobnego włącznika pomiaru. Najpierw więc należy wybrać pokrętłem co chcemy mierzyć, a potem dopiero umieścić tranzystor w gniazdach. W innym wypadku istnieje realne niebezpieczeństwo że mierzony tranzystor nie przeżyje. Być może minimalizuje to w pewnym stopniu to, że pokrętło służące jednocześnie za przełącznik jak i włącznik zasilania ma dwa położenia "OFF", nie mniej jednak...
Czy tester godny jest uwagi?
Dla kogoś, kto bardziej profesjonalnie podchodzi do serwisu elektroniki - na pewno.
Dla kogoś kto zajmuje się tym w niedzielne popołudnie - moim zdaniem nie bardzo. W tym zastosowaniu bardziej się sprawdzi TC-1 o jakim wcześniej pisałem.
No i jeszcze jedno - zanim zaczniemy mierzyć na DY-294 musimy wiedzieć co mierzymy i co chcemy mierzyć. Jeśli tranzystor ma nieczytelne oznaczenie - i tak bez testera czy chociażby omomierza się nie obejdzie. Musimy wiedzieć czy to PNP czy NPN...
Dobrym dodatkiem jest możliwość sprawdzania stabilizatorów LM78** i 79** - po prosty wkładamy stabilizator w oznaczone gniazda (nie pomylić 1 z 3!) wciskamy "TEST" i mamy dokładny wynik napięcia stabilizacji. Tak mi się przypomniało; - kiedyś kupilem jako LM7806 kilka stabilizatorów, które mimo takiego samego oznaczenia miały zupełnie inne napięcie stabilizacji - nie wiem, może się chińczyk pomylił, a może jakaś awaria maszynki znakującej...
Pozostałe elementy są traktowane "po macoszemu". Nie można zmierzyć tranzystorów polowych. Pod tym względem znów wygrywa TC-1.
A co z ceną? No cóż i w tym wypadku TC-1 wychodzi taniej...
https://pl.aliexpress.com/item/32964184773.ht...earchweb0_0,searchweb201602_,searchweb201603_
Podsumowując : Warto mieć coś takiego gdy naprawdę potrzebujemy mierzyć takie parametr jakie ten tester zapewnia. W innym wypadku, głęboko bym się zastanowił.
Ogromnie jestem ciekaw, czy ktoś z Kolegów (lub oczywiście Koleżanek!) miał/ma taki tester i użytkuje go na tyle długo, by móc podzielić się z nami własnymi spostrzeżeniami - bardziej "technicznymi" może. Ja - jak wspomniałem - dostałem go na zasadzie "masz się pobaw" na kilka dni, więc bardziej skupiłem się na rzeczach czysto konstrukcyjno-użytkowych, ze tak powiem... Możliwe, że coś pominąłem, że coś robię źle, że nie mam racji - chętnie poznałbym Wasze opinie na temat tego DY294.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY