Przypominają mi się tłumaczenia pani księgowej, że to komputer się myli, a nie ona popełniła błędy.
Identycznie jest z dekoderem; wykona się to, co jest zaplanowane w konfiguracji, np. jeśli dekoder został kupiony wcześniej i po pierwszej instalacji wyszukane są kanały wg NIT (i tak ułożone na liście kanałów) - to każde następne skanowanie jest traktowane jako uzupełniające do parametrów transponderów zapisanych w trakcie tej pierwszej instalacji.
Zmiana parametrów transponderów (taka sytuacja wystąpiła po reframingu) to sytuacja identyczna, jak pierwsza instalacja, więc należy usunąć całą listę l skanować na nowo. Tylko że większość dekoderów DVB-T2 nie ma takiej pozycji w Menu, trzeba więc skasować listę przez powrót do ustawień fabrycznych, bez listy.
Wyszukiwanie bez NIT skutkuje zapisaniem nowych kanałów na pozycjach nie zarezerwowanych przez nadawcę w NIT, więc powyżej 800 lub nawet powyżej 1000, ale tak się postępuje wtedy, kiedy użytkownik chce korzystać z transponderów nie przypisanych do jego regionu, np. z sąsiedniego województwa czy innego państwa. Zmusza to jednak do żmudnej, ręczne edycji listy kanałów, potrzebna też jest wiedza, jak takie skanowanie wykonać i jak zorganizowane jest oprogramowanie w tym zakresie.
Przypomnę, że dekoder to mały komputer, więc i jego obsługa do najprostszych nie należy i nigdy nie należała, jednak kolorowe menu sprawia wrażenie, że nie jest wymagana żadna wiedza do jego obsługi i że instrukcja obsługi służy wyłącznie do podcierania 4-ech liter.
Skanowanie w sklepie za "dwie dychy" (19,99 zł) powinno być karane dożywotnim zakazem sprzedaży czegokolwiek, komukolwiek; zamiast pomagać - w większości przypadków szkodzi, a szczególnie na obszarach, gdzie występuje problem z odbiorem, (antena odbiera np. z innych nadajników, niż ta "sklepowa") lub dekoder kupiony w Krakowie trafił do babci na Mazurach.