Jak wiecie lubię porządek (zwłaszcza ostatnio - gdy "powierzchnia magazynowa" mi się zmniejszyła drastycznie) i szukam rozwiązań, które chociaż w pewnym stopniu pomogą mi ogarnąć bałagan, a przy tym zachowają wygodę podczas budowy kolejnych projektów elektronicznych. Do rzeczy: W każdym projekcie elektronicznym znajdują zastosowanie izolacyjne koszulki - w szczególności termokurczliwe. Termokurczliwe, czyli takie które po osiągnięciu odpowiedniej temperatury zmniejszają wewnętrzną średnicę zaciskając się na izolowanym przewodzie.
Większość z takich koszulek ma zdolność zmniejszenia średnicy aż 2 krotnie - czyli np. koszulka z wewnętrzną średnicą 2 mm po podgrzaniu osiągnie średnicę 1 mm.
Dotychczas kupowałem koszulki pojedynczo - w zależności od tego czy akurat byłem w sklepie elektronicznym (i mi się przypomniało,że zaczynają się kończyć
) i jak zwykle nie pamiętając jakiej średnicy będą mi potrzebne, kupowałem "na oko".
W efekcie kupowałem takie które jeszcze miałem a w dodatku potęgował się problem z ich przechowywaniem - mój kot Pieszczoch znalazł dla nich zastosowanie - wyciągał po jednej z pudełka w którym były i chował w zakamarkach mieszkania...
Tak więc gdy znalazłem ofertę z koszulkami o różnych średnicach w zestawie - w dodatku w zamkniętym pudełku- nie zastanawiałem się długo.
Cena (pamiętać należy, że może być różna w zależności od konkretnej oferty, zniżek, rabatów itp.) może nie była konkurencyjna w stosunku do kupowanych indywidualnie koszulek, ale wygodne pudełko/kaseta przeważyły.
Poza tym różne średnice pozwoliły na idealne wręcz dopasowanie do średnicy konkretnego przewodu:
Po obkurczeniu izolacja dopasowana do średnicy zewnętrznej przewodu lepiej się trzyma - wręcz zestala się z izolacją przewodu. Dzięki temu mamy 100% pewność, ze nawet w najtrudniejszych warunkach eksploatacji nie zsunie się, co może być fatalne w skutkach.
Samych zestawów jest kilka do wyboru - w zależności od tego jakich konkretnie średnic potrzebujesz możesz wybrać jeden z zestawów. W moim wypadku wybrałem zestaw z możliwie małymi średnicami - gdyż nie przewiduję instalacji grubymi przewodami, a w elektronice najczęściej małe średnice występują:
Od razu rozwiewam ew. wątpliwości - zawsze gdy jakiejś średnicy nam zabraknie, możemy dokupić : albo akurat tę jakiej brak lub nawet cały zestaw. I nie ma potrzeby mierzyć średnic - wystarczy odczytać z ulotki załączonej do kasetki...
Możecie mi wierzyć - naprawdę to wygodne rozwiązanie. mamy w jednym miejscu wszystkie (lub prawie wszystkie) najczęściej wykorzystywane średnice izolacyjnych koszulek, a jednym rzutem oka możemy się zorientować czy czegoś nie zaczyna brakować.
Oczywiście - nie jest to rozwiązanie dla zawodowców zużywających po kilka metrów danej średnicy dziennie, ale idealne rozwiązanie dla elektronika - amatora. I dla Nich właśnie dedykuję ten artykuł.
Od razu też pozwolę sobie nieco przybliżyć podstawowe parametry koszulek tego typu:
Samo opakowanie (pełne) wygląda tak:
Jak widzimy mamy szeroką ofertę od 1mm (przypomnę - wewnętrznej średnicy koszulki) aż do 13 mm - czyli naprawdę sporo. Ilość koszulek zapewnia naprawdę długi czas spokoju - nie musimy się martwić że w najmniej odpowiednim momencie (sobota wieczór na przykład) zabraknie nam takiego drobiazgu do skończenia pracy... A możecie mi wierzyć - opłaca się izolować od razu; po odłożeniu "na potem" może się bowiem okazać, ze nie zrobimy tego w ogóle a potem... potem może być za późno; Zwarcie, i kupa roboty jak kotu pod ogon...
Szkoda układu, spalonych części i nerwów.
A jeśli już zdecydowaliśmy się (po przeczytaniu artykułu o "Gorącej wiatrówce" - https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic4025325.html ) na zakup narzędzia do obkurczania koszulek - ten opisywany zestaw jest strzałem w dziesiątkę.
Przy okazji potwierdzam użyteczność w/wym "wiatrówki" - w porównaniu do wszelkiej maści zapalniczek, palników gazowych czy nawet grotów rozgrzanej lutownicy ma ona niepodważalną zaletę w postaci uzyskiwanej temperatury - sam przez lata używałem do koszulek palnika gazowego (taka "zapalniczka na wypasie") i wiem jak często udawało mi się przypalić jakiś element; czy to skuwkę złączki MOLEX czy nawet izolację na przewodzie obok. Zapalniczka z kolei ma tę wadę że często trudno dostać się z płomieniem do konkretnej koszulki. Próbowałem też i grotem lutownicy - to z kolei powoduje często uszkodzenie obkurczanej koszulki czy to zbyt dużym dociśnięciem grota do koszulki czy pozostałościami cyny. która przykleja się do koszulki i tam zostaje... Chyba nie trzeba tłumaczyć że każdy zbędny kawałek przewodnika w (często ciasnym) wnętrzu urządzenia elektronicznego to prośba o poważne kłopoty.
Tak więc - izolujmy wszystko co trzeba i nie zostawiajmy pola do popisu przypadkowi.
A tak na marginesie; Pamiętam czasy, gdy używało się "zwykłych" koszulek igelitowych czy koszulek z plecionki nasączanej szelakiem czy nawet koszulek do zastosowań specjalnych - plecionek z nitek szklanych - stosowanych wszędzie tam, gdzie mogła występować temperatura szkodliwa dla bawełny nasączonej szelakiem (czy czymś na bazie szelaku) czy (tym bardziej) koszulkom igelitowym... Kombinowanie i patenty z dobieraniem średnic tak, by samoistnie się nie zsunęła z izolowanego przewodu, wyginanie przewodu by utrudnić zsunięcie się koszulki...
A taśma szmaciana nasączana jakąś masą bitumiczną (dla elektryków), która albo nie kleiła się, albo kleiła, tyle ze do wszelkiego brudu jaki można było znaleźć w kieszeni w kombinezonie roboczym... Dziś mając tak wspaniały wynalazek (tytułowe koszulki termokurczliwe) grzechem byłoby nie wykorzystywać go. Tym bardziej, że dostępność i cena są dostępne dla każdego. A parametry izolacyjne i (mimo wszystko) wygoda z korzystania, są bezcenne.
Pozdrawiam.
Większość z takich koszulek ma zdolność zmniejszenia średnicy aż 2 krotnie - czyli np. koszulka z wewnętrzną średnicą 2 mm po podgrzaniu osiągnie średnicę 1 mm.
Dotychczas kupowałem koszulki pojedynczo - w zależności od tego czy akurat byłem w sklepie elektronicznym (i mi się przypomniało,że zaczynają się kończyć
W efekcie kupowałem takie które jeszcze miałem a w dodatku potęgował się problem z ich przechowywaniem - mój kot Pieszczoch znalazł dla nich zastosowanie - wyciągał po jednej z pudełka w którym były i chował w zakamarkach mieszkania...
Tak więc gdy znalazłem ofertę z koszulkami o różnych średnicach w zestawie - w dodatku w zamkniętym pudełku- nie zastanawiałem się długo.
Cena (pamiętać należy, że może być różna w zależności od konkretnej oferty, zniżek, rabatów itp.) może nie była konkurencyjna w stosunku do kupowanych indywidualnie koszulek, ale wygodne pudełko/kaseta przeważyły.
Poza tym różne średnice pozwoliły na idealne wręcz dopasowanie do średnicy konkretnego przewodu:
Po obkurczeniu izolacja dopasowana do średnicy zewnętrznej przewodu lepiej się trzyma - wręcz zestala się z izolacją przewodu. Dzięki temu mamy 100% pewność, ze nawet w najtrudniejszych warunkach eksploatacji nie zsunie się, co może być fatalne w skutkach.
Samych zestawów jest kilka do wyboru - w zależności od tego jakich konkretnie średnic potrzebujesz możesz wybrać jeden z zestawów. W moim wypadku wybrałem zestaw z możliwie małymi średnicami - gdyż nie przewiduję instalacji grubymi przewodami, a w elektronice najczęściej małe średnice występują:
Od razu rozwiewam ew. wątpliwości - zawsze gdy jakiejś średnicy nam zabraknie, możemy dokupić : albo akurat tę jakiej brak lub nawet cały zestaw. I nie ma potrzeby mierzyć średnic - wystarczy odczytać z ulotki załączonej do kasetki...
Możecie mi wierzyć - naprawdę to wygodne rozwiązanie. mamy w jednym miejscu wszystkie (lub prawie wszystkie) najczęściej wykorzystywane średnice izolacyjnych koszulek, a jednym rzutem oka możemy się zorientować czy czegoś nie zaczyna brakować.
Oczywiście - nie jest to rozwiązanie dla zawodowców zużywających po kilka metrów danej średnicy dziennie, ale idealne rozwiązanie dla elektronika - amatora. I dla Nich właśnie dedykuję ten artykuł.
Od razu też pozwolę sobie nieco przybliżyć podstawowe parametry koszulek tego typu:
Samo opakowanie (pełne) wygląda tak:
Jak widzimy mamy szeroką ofertę od 1mm (przypomnę - wewnętrznej średnicy koszulki) aż do 13 mm - czyli naprawdę sporo. Ilość koszulek zapewnia naprawdę długi czas spokoju - nie musimy się martwić że w najmniej odpowiednim momencie (sobota wieczór na przykład) zabraknie nam takiego drobiazgu do skończenia pracy... A możecie mi wierzyć - opłaca się izolować od razu; po odłożeniu "na potem" może się bowiem okazać, ze nie zrobimy tego w ogóle a potem... potem może być za późno; Zwarcie, i kupa roboty jak kotu pod ogon...
A jeśli już zdecydowaliśmy się (po przeczytaniu artykułu o "Gorącej wiatrówce" - https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic4025325.html ) na zakup narzędzia do obkurczania koszulek - ten opisywany zestaw jest strzałem w dziesiątkę.
Przy okazji potwierdzam użyteczność w/wym "wiatrówki" - w porównaniu do wszelkiej maści zapalniczek, palników gazowych czy nawet grotów rozgrzanej lutownicy ma ona niepodważalną zaletę w postaci uzyskiwanej temperatury - sam przez lata używałem do koszulek palnika gazowego (taka "zapalniczka na wypasie") i wiem jak często udawało mi się przypalić jakiś element; czy to skuwkę złączki MOLEX czy nawet izolację na przewodzie obok. Zapalniczka z kolei ma tę wadę że często trudno dostać się z płomieniem do konkretnej koszulki. Próbowałem też i grotem lutownicy - to z kolei powoduje często uszkodzenie obkurczanej koszulki czy to zbyt dużym dociśnięciem grota do koszulki czy pozostałościami cyny. która przykleja się do koszulki i tam zostaje... Chyba nie trzeba tłumaczyć że każdy zbędny kawałek przewodnika w (często ciasnym) wnętrzu urządzenia elektronicznego to prośba o poważne kłopoty.
Tak więc - izolujmy wszystko co trzeba i nie zostawiajmy pola do popisu przypadkowi.
A tak na marginesie; Pamiętam czasy, gdy używało się "zwykłych" koszulek igelitowych czy koszulek z plecionki nasączanej szelakiem czy nawet koszulek do zastosowań specjalnych - plecionek z nitek szklanych - stosowanych wszędzie tam, gdzie mogła występować temperatura szkodliwa dla bawełny nasączonej szelakiem (czy czymś na bazie szelaku) czy (tym bardziej) koszulkom igelitowym... Kombinowanie i patenty z dobieraniem średnic tak, by samoistnie się nie zsunęła z izolowanego przewodu, wyginanie przewodu by utrudnić zsunięcie się koszulki...
A taśma szmaciana nasączana jakąś masą bitumiczną (dla elektryków), która albo nie kleiła się, albo kleiła, tyle ze do wszelkiego brudu jaki można było znaleźć w kieszeni w kombinezonie roboczym... Dziś mając tak wspaniały wynalazek (tytułowe koszulki termokurczliwe) grzechem byłoby nie wykorzystywać go. Tym bardziej, że dostępność i cena są dostępne dla każdego. A parametry izolacyjne i (mimo wszystko) wygoda z korzystania, są bezcenne.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY