sylweksylwina napisał: najsłabszym ogniwem prawie zawsze jest zestaw głośnikowy i pomieszczenie odsłuchowe
Zgadzam się z tym w 100%
Stawiałbym nawet bardziej na głośniki.
Te moje rozważania są czysto teoretyczne.
Chciałem tylko zasygnalizować jak długa (niepotrzebnie) może być droga sygnału audio od źródła do głośników i jeszcze po drodze jakaś kompresja - dekompresja - kompresja - dekompresja...
Ale tak pewnie wygląda nowoczesność. Klikam w telefonie i gra.
Kiedyś robiłem testy. Wrzuciłem coś ze Spotify w darmowej wersji (chyba najgorsza opcja) i po BT do wzmacniacza. To nawet moja małżonka się zdziwiła. "Co ty człowieku porównujesz?" porównanie było do flac po kablach tego samego "kawałka".
Mam już swoje lata i słuch nie ten co kilkadziesiąt lat temu. Nie na wszystkich utworach, ale przy trudniejszej muzyce spokojnie słychać poważne różnice.
A dobry wzmacniacz zagra tym co mu podasz na wejście
A na ich temat też są podzielone opinie. Jedni wolą starsze wzmacniacze, właśnie z lat 70 a inni nowe konstrukcje.
Dodano po 16 [minuty]:Jeszcze na koniec mała konkluzja. Nowoczesne wzmacniacze mają wyśrubowane parametry. W takim razie, czym się różnią skoro brzmienie jest jednak różne?
Nie wspomnę o wzmacniaczach lampowych, które mają parametry "papierowe" sporo gorsze a jednak dla niektórych są nie do pobicia brzmieniowo...