Witam serdecznie,
Mam mercedesa w212 2.2 cdi 2010r 136km silnik OM651
Oryginalny silnik poprzez lejący wtrysk został zatarty (wypalona dziura w tłoku)
Auto zostało skierowane do mechanika, który stwierdził ze najsensowniej będzie wymienic cały słupek, wiec został zakupiony nowy po całkowitej regeneracji słupek silnika. Wtryski zostały zregenerowane, turbina zregenerowana, pompa wtryskowa wymieniona na używana z auta o niskim przebiegu.
Mechanik wymienił słupek silnika, osprzęt pozostał. Początkowo auto zapalało tylko na plaka i tylko na plaku pracowalo, mechanik odpowietrzal wtryski. Auto zapalało i bardzo szybko gasło po sekundzie ale tez bardzo głośno chodziło... Po odpowietrzaniu wtrysków (? - nie było mnie w tym momencie na warsztacie) auto zapalało bez plaka na 20 sekund i gasło. Zakodowane zostały wtryskiwacze ale nic to nie zmieniło. Komputer pokazywal błąd pompy paliwa zwarcie do masy, ale pompa dzialala. Po 3-4 odpaleniach (które niestety ja wykonałem bo auto w sumie było złożone i gotowe) i lekkiej przygazowce do 2400 obr/min i gaśnięciu po 20 sekundach rozrusznik zaczął ciezko kręcic i szybko rozładowywało akumulator az w końcu się zatarł i nawet już nie kręci... Kaput...
Problem w tym, ze nie ma winnego. Gość od regeneracji twierdzi ze mechanik go zatarł odpalaniem na plaka oraz nie nabił ciśnienia 4 bar do magistrali przed startem silnika, w związku z tym nie przyjmie gwarancji.
Mechanik twierdzi ze silnik musiał byc złe złożony albo pompa oleju niesprawna, lub sam nie wie co jest grane, nie poczuwa się do winy.
Co mogło się stać w takiej sytuacji? Niezalezny mechanik twierdzi ze odpalanie na plaka przetarło silnik ponieważ czujniki nie łapią sygnału i pompa nie daje oleju??
Mam mercedesa w212 2.2 cdi 2010r 136km silnik OM651
Oryginalny silnik poprzez lejący wtrysk został zatarty (wypalona dziura w tłoku)
Auto zostało skierowane do mechanika, który stwierdził ze najsensowniej będzie wymienic cały słupek, wiec został zakupiony nowy po całkowitej regeneracji słupek silnika. Wtryski zostały zregenerowane, turbina zregenerowana, pompa wtryskowa wymieniona na używana z auta o niskim przebiegu.
Mechanik wymienił słupek silnika, osprzęt pozostał. Początkowo auto zapalało tylko na plaka i tylko na plaku pracowalo, mechanik odpowietrzal wtryski. Auto zapalało i bardzo szybko gasło po sekundzie ale tez bardzo głośno chodziło... Po odpowietrzaniu wtrysków (? - nie było mnie w tym momencie na warsztacie) auto zapalało bez plaka na 20 sekund i gasło. Zakodowane zostały wtryskiwacze ale nic to nie zmieniło. Komputer pokazywal błąd pompy paliwa zwarcie do masy, ale pompa dzialala. Po 3-4 odpaleniach (które niestety ja wykonałem bo auto w sumie było złożone i gotowe) i lekkiej przygazowce do 2400 obr/min i gaśnięciu po 20 sekundach rozrusznik zaczął ciezko kręcic i szybko rozładowywało akumulator az w końcu się zatarł i nawet już nie kręci... Kaput...
Problem w tym, ze nie ma winnego. Gość od regeneracji twierdzi ze mechanik go zatarł odpalaniem na plaka oraz nie nabił ciśnienia 4 bar do magistrali przed startem silnika, w związku z tym nie przyjmie gwarancji.
Mechanik twierdzi ze silnik musiał byc złe złożony albo pompa oleju niesprawna, lub sam nie wie co jest grane, nie poczuwa się do winy.
Co mogło się stać w takiej sytuacji? Niezalezny mechanik twierdzi ze odpalanie na plaka przetarło silnik ponieważ czujniki nie łapią sygnału i pompa nie daje oleju??