Postanowiłem w końcu opisać moje maszyny do produkcji PCB.
Na początek wytrawiarka.
Wytrawianie w chlorku żelaza lub BC237 to fajna sprawa, ale wymaga potrząsania. Jest wiele niezłych rozwiązań, które bazują na pompkach akwariowych. Niby wszystko w porządku ale jeżeli robię płytki w domu (czyli ok. 60 % użytkowników) to pompowane powietrze powoduje wydostawanie się na zewnątrz gazów, delikatnie mówiąc nie pachnących zbyt ładnie. Zrobiłem wytrawiarkę, która eliminowała ten efekt. Mieszanie roztwory odbywało się mechanicznie - śmigłem w kształcie śruby okrętowej.
Zasilanie - zasilacz impulsowy 12V 1A taki za 7 zł. Do tego LM317 z radiatorem i regulacja na potencjometrze. Wszystko zamknięte w standardowej obudowie plastikowej.

Wspomniana śruba. Wyfrezowałem ją z plexi na CNC i wygiąłem na gorąco podgrzewając opalarką.

Do napędu użyłem przekładni z zabawki - samochodziku dziecka. Całość obudowałem aby nie rdzewiała.
Na pierwszym planie przekładnia. Główne koło napędowe ma długą ośkę, na końcu której jest śmigło. Na drugim planie widać grzałkę. Kupiłem w sklepie zoologicznym 100W i delikatnie wykrzywiłem mechaniczny termoregulator w środku. Dzięki modyfikacji mam utrzymywaną temperaturę ok. 60 stopni.

Wyeliminowanie oparów umożliwia dopasowana szybka z plexi. Druty ułatwiają otwieranie wytrawiarki.
Tak się to prezentuje w całości.
Jeszcze muszę uzupełnić informacje o akwarium. Wszystkie szybki zamawiałem u szklarza. Koszt niewielki - parenaście złotych, grubość szkła 4mm. Sklejałem sam przy pomocy bezbarwnego silikonu zakupionego w supermarkecie budowlanym. W pierwszej wersji zastosowałem klej do akwarium ale po pewnym czasie zaczął puszczać. Silikon bezbarwny plus kątowniki takie do paneli ściennych to lepsze rozwiązanie.
Maszyna działa super. Nic nie cieknie. Trawi rewelacyjnie. Utrzymuje stałą temperaturę i niewiele generuje smrodu. Mieszkam w wielorodzinnym domu więc użytkuję ją w piwnicy. Ostrożności nigdy za wiele, tak na wszelki wypadek.

Tak wygląda wersja 1.0.
Teraz 2.0.
Przeanalizowałem za i przeciw i doszedłem do wniosku - po co kombinować z wydostawaniem się żrącego gazu na zewnątrz. Przecież można to wszystko uszczelnić. Wiem, że proces trawienia wyzwala gazy ale w krótkim czasie, czyli przez 15-30 min szczelne zamknięcie nie powinno nic zniszczyć.
Na początek wytrawiarka.
Wytrawianie w chlorku żelaza lub BC237 to fajna sprawa, ale wymaga potrząsania. Jest wiele niezłych rozwiązań, które bazują na pompkach akwariowych. Niby wszystko w porządku ale jeżeli robię płytki w domu (czyli ok. 60 % użytkowników) to pompowane powietrze powoduje wydostawanie się na zewnątrz gazów, delikatnie mówiąc nie pachnących zbyt ładnie. Zrobiłem wytrawiarkę, która eliminowała ten efekt. Mieszanie roztwory odbywało się mechanicznie - śmigłem w kształcie śruby okrętowej.
Zasilanie - zasilacz impulsowy 12V 1A taki za 7 zł. Do tego LM317 z radiatorem i regulacja na potencjometrze. Wszystko zamknięte w standardowej obudowie plastikowej.
Wspomniana śruba. Wyfrezowałem ją z plexi na CNC i wygiąłem na gorąco podgrzewając opalarką.
Do napędu użyłem przekładni z zabawki - samochodziku dziecka. Całość obudowałem aby nie rdzewiała.
Na pierwszym planie przekładnia. Główne koło napędowe ma długą ośkę, na końcu której jest śmigło. Na drugim planie widać grzałkę. Kupiłem w sklepie zoologicznym 100W i delikatnie wykrzywiłem mechaniczny termoregulator w środku. Dzięki modyfikacji mam utrzymywaną temperaturę ok. 60 stopni.
Wyeliminowanie oparów umożliwia dopasowana szybka z plexi. Druty ułatwiają otwieranie wytrawiarki.
Tak się to prezentuje w całości.
Jeszcze muszę uzupełnić informacje o akwarium. Wszystkie szybki zamawiałem u szklarza. Koszt niewielki - parenaście złotych, grubość szkła 4mm. Sklejałem sam przy pomocy bezbarwnego silikonu zakupionego w supermarkecie budowlanym. W pierwszej wersji zastosowałem klej do akwarium ale po pewnym czasie zaczął puszczać. Silikon bezbarwny plus kątowniki takie do paneli ściennych to lepsze rozwiązanie.
Maszyna działa super. Nic nie cieknie. Trawi rewelacyjnie. Utrzymuje stałą temperaturę i niewiele generuje smrodu. Mieszkam w wielorodzinnym domu więc użytkuję ją w piwnicy. Ostrożności nigdy za wiele, tak na wszelki wypadek.
Tak wygląda wersja 1.0.
Teraz 2.0.
Przeanalizowałem za i przeciw i doszedłem do wniosku - po co kombinować z wydostawaniem się żrącego gazu na zewnątrz. Przecież można to wszystko uszczelnić. Wiem, że proces trawienia wyzwala gazy ale w krótkim czasie, czyli przez 15-30 min szczelne zamknięcie nie powinno nic zniszczyć.
Fajne? Ranking DIY