logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Archeologia elektroniczna, czyli historia biednego oscyloskopu. Spełnienie dziecięcego marzenia…

AlekZ 10 Maj 2023 08:36 3264 17
  • Dzisiaj oscyloskop jest tak tani, że na jego kupno pozwolić może sobie każdy. Koszt zakupu biednego oscyloskopu cyfrowego o pasmie 200 kHz, reklamowanego jako ręczny oscyloskop oscyluje w granicach 100-150 zł, zwykły dwukanałowy oscyloskop cyfrowy można mieć już poniżej 1000 zł. Są oczywiście i droższe modele, powyżej 2500 zł. Możliwości współczesnych urządzeń są nieporównywalne z oscyloskopami analogowymi z lampą oscyloskopową. Można więc powiedzieć, że dziś oscyloskop jest standardowym wyposażeniem pracowni elektronika, a jego koszt nie jest bardzo duży. Jednak kiedyś tak nie było.

    Pierwsze dostępne handlowo na większą skalę oscyloskopy serii OK produkowała co najmniej od lat 60. firma Radiotechnika Wrocław.
    Archeologia elektroniczna, czyli historia biednego oscyloskopu. Spełnienie dziecięcego marzenia…
    Były to mniej lub bardziej złożone konstrukcje. Małe oscyloskopy z tej serii, np. OK-9U, OK-12, OK-14 umożliwiały obserwację przebiegów do kilku MHz.

    Archeologia elektroniczna, czyli historia biednego oscyloskopu. Spełnienie dziecięcego marzenia…
    Archeologia elektroniczna, czyli historia biednego oscyloskopu. Spełnienie dziecięcego marzenia…
    Były to mniej więcej takie możliwości, jakie miał popularny oscyloskop Mini4 produkcji Zakładu Doskonalenia Zawodowego, jaki mieścił się przy warszawskiej ulicy Podwale. Te oscyloskopy także były produkowane od lat 60. aż do początku lat 80.
    Oscyloskopy te były obiektem westchnień niejednego radioamatora. Jeszcze w początku lat 90. marzyłem, aby mieć taki Mini 4, ale był poza zasięgiem możliwości finansowych- kosztował chyba pół miliona starych złotych. Dziś jest to odpowiednik 50 złotych, ale wtedy było to naprawdę sporo pieniędzy. Oczywiście w dzisiejszych czasach powiedzieć, że parametry tych oscyloskopów były bardzo skromne, to nic nie powiedzieć. Pasmo toru Y oscyloskopu Mini 4 to zaledwie 2 MHz. Było to jednak wystarczające do wielu zastosowań, zwłaszcza w serwisie RTV. W latach osiemdziesiątych konstrukcja Mini 4 została zastąpiona oscyloskopem Mini 5 (produkowany także w odmianach Mini 5-A i Mini 5-B), w którym zastosowano półprzewodniki. W latach 70. Pojawił się oscyloskop ST315-II, produkcji KABID Radiotechnika we Wrocławiu. Był to jednokanałowy oscyloskop, o dość przyzwoitych parametrach jak na tamte czasy, o pasmie toru Y około 10 MHz. Pojawiły się też i inne, np. serii KR i DT, a także oscyloskopy zagraniczne, zwłaszcza małe oscyloskopy radzieckie. Nawet oscyloskopy mające skromne możliwości kosztowały jednak słono i nie były łatwo dostępne. Nic więc dziwnego, że w literaturze (np. w czasopiśmie „Radioamator i Krótkofalowiec” pojawiały się opisy budowy takich urządzeń. Były to konstrukcje bardzo proste do średnio skomplikowanych.
    Około 1970 r. za oscyloskopy z wyższej półki uważano rodzime oscyloskopy OS102 i OS150 produkcji Zakładów Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie. Te wielkie gabarytowo oscyloskopy były przedmiotem westchnień wielu elektroników, ale mało kto mógł sobie na taki wydatek pozwolić. Jeśli już, to oscyloskopy te można było spotkać raczej w instytutach i na uczelniach niż w prywatnych pracowniach radioamatorskich. OS150 miał szereg możliwości, które zapewniały przewidziane do tego oscyloskopu wkładki. W zależności od tego, jaka wkładka była zastosowana, oscyloskop ten mógł być jedno, dwu lub czterokanałowy. Była też specjalna wkładka samplingowa do 1GHz i wkładka zamieniająca oscyloskop w charakterograf. Jeszcze w latach 90. oscyloskopy z wyższej półki kosztowały tyle, co dobry samochód.

    Na tym można by było zakończyć te wspominki, gdyby nie sprawa jeszcze jednego, bardzo biednego oscyloskopu. Jedno z jego wcieleń schematowych znane jest kultowej książki Janusza Wojciechowskiego pt. "Nowoczesne Zabawki". Poniższy schemat zawiera rażące błędy, ale o tym dalej.
    Archeologia elektroniczna, czyli historia biednego oscyloskopu. Spełnienie dziecięcego marzenia…
    Okrojona wersja tej przystawki (pozbawiona modulatora) była także pokazana w jednym z numerów "Radioamatora i Krótkofalowca" na początku lat 70. Także i ten schemat miał błąd.

    Ten oscyloskop dla ubogich był niczym innym, jak przystawką do telewizora. Idea była prosta: nie trzeba było wydawać pieniędzy na kosztowną lampę oscyloskopową i biedzić się nad jej układem zasilania, skoro rolę tej lampy mógł pełnić ekran lampy kineskopowej telewizora. Powyżej pokazany schemat nie jest bynajmniej pierwszym znanym rozwiązaniem.
    Oscyloskopy- przystawki do telewizora miały więcej wad niż zalet: jedna podstawa czasu, równa 50 Hz, bo tyle wynosi częstotliwość odchylania pionowego, wąskie pasmo przenoszenia, ograniczone do kilku kHz (w związku z jedną podstawą czasu) i synchronizacja dla przebiegów o częstotliwości stanowiących wielokrotność przebiegu 50 Hz. Tę ostatnią wadę, jak okaże się dalej, w pewnym stopniu można wyeliminować. Przystawka taka była więc bardziej „nowoczesną zabawką” niż sensownym urządzeniem pomiarowym. W późniejszym czasie, tj. w latach 90. pomysł ten zupełnie stracił sens, z uwagi na dużą dostępność oscyloskopów. Stare, wysłużone konstrukcje można było kupić za nieduże pieniądze.

    Podzielę się teraz wynikami „śledztwa”. Zbadałem, kiedy i gdzie została wysunięta idea takiej przystawki telewizyjnej, a także jakie były wersje takiej przystawki.

    Sprawdziłem najpierw, na jakie artykuły powołuje się autor artykułu z lat 70., z Radioamatora. Są tu numery radzieckiego miesięcznika "Radio": 1/59 , 8/65, 2/68 i 4/68. Zacznijmy więc od tego najstarszego numeru 1/59:

    http://archive.radio.ru/web/1959/01/055/
    http://archive.radio.ru/web/1959/01/056/

    Jak bez trudu można dostrzec, tropy wiodą do zgniłych, kapitalistycznych Sojedinionnych Sztatów Amieriki, czy jak kto woli, szczerze po bolszewicku do USA. Artykuł z radzieckiego miesięcznika "Radio" już w pierwszym akapicie powołuje się na kwietniowy numer imperialistycznego miesięcznika "Radio and TV news" z... kwietnia 1958 r.
    https://archive.org/details/sim_radio-television-news_1958-04_59_4/page/66/mode/2up

    Opisana na tej podstawie przystawka zawiera dwie lampy podwójne: 12AT7 i 12AU7, przy czym dla swego działania pobiera impulsy synchronizacji poziomej z telewizora, a sama podaje stosowne impulsy na katodę kineskopu. Jak nietrudno dostrzec, sama idea formowania impulsów wizji jest de facto taka sama, jak dla późniejszej, tranzystorowej wersji. Tym niemniej ten lampowy protoplasta wymagał pewnej ingerencji do wnętrza odbiornika.

    W numerze 8/65 miesięcznika "Radio" widzimy również lampowy układ, ale sprawia on wrażenie dosyć żałosnego w działaniu (zamieszczono fotografie z działania):

    http://archive.radio.ru/web/1965/08/030/

    Być może wystarczyłoby znacznie zwęzić linię przez odpowiedni dobór pojemności sprzęgających i wynik byłby daleko lepszy.

    Prześledźmy jednak dalej wyniki mojego „investigation”. W numerze 2/68 nie znalazłem niczego, co wydawałoby się związane z tematem. Pomińmy więc ten numer.

    Inaczej sprawa się ma z numerem 4/68: Rzut oka na okładkę kwietniowego numeru (4/68), w tym numerze jest artykuł inżyniera W. Krapiwnikowa:

    http://archive.radio.ru/web/1968/04/060/
    http://archive.radio.ru/web/1968/04/061/

    Rzut oka na schemat i już wiemy, że schemat z "Nowoczesnych Zabawek" jest zaczerpnięty właśnie z artykułu z radzieckiego "Radio".

    Oto moje tłumaczenie tego artykułu:
    Opisy przystawek oscyloskopowych do telewizorów były już publikowane na stronach miesięcznika "Radio" (1/1959, 8/1965 i in.). Jednak w odróżnieniu od nich ta przystawka nie wymaga ingerencji w schemat telewizora (jest ona podłączana do gniazda antenowego telewizora). Razem z generatorem przemiatania częstotliwości można ją używać do strojenia wzmacniaczy p.cz. radioodbiorników. Przystawkę (rys.1 i 2) można uważać za miniaturowy nadajnik. Pomimo prostoty schematu, w tym nadajniku formowany jest pełny sygnał telewizyjny, który odróżnia od standardowego tylko brak impulsów wyrównawczych. Impulsy synchronizacji ramki formuje się z przemiennego sinusoidalnego napięcia we wzmacniaczu-
    ograniczniku (T1), różniczkującym obwodzie R8C4 i progowym wzmacniaczu (T4). Długość tych impulsów to około 1,9 ms.
    Generator samodławny na tranzystorze (T5) generuje impulsy synchronizacji poziomej. Wykorzystano tu nie podstawowe impulsy generatora samodławnego, a skoki napięcia kolektora pojawiające się za podstawowymi. Między kolektorami tranzystorów T4 i T5 włączono rozdzielającą diodę D3. W momencie generacji podstawowego impulsu kolektor tranzystora T4 zamyka się do masy przez otwarty tranzystor T5 i diodę D3. Wskutek tego w impulsach ramki pojawiają się wręby, które jak należy, są impulsami synchronizacji linii. Uzwojenia transformatora Tr1 generatora samodławnego są nawinięte na rdzenku toroidalnym z oksyferu (przenikalność rdzenia 1000). Wewnętrzna średnica rdzenia 10 mm, a grubość 2 mm. Uzwojenia I i III mają po 100 zwojów, a II - 30 zwojów drutu PELSZO 0,1 (zapewne nasze DNE). W początkowym okresie odchylania poziomego impuls napięcia generatora samodławnego szybko ładuje kondensator C5 przez diodę D2. W czasie dalszej części okresu on powoli rozładowuje się
    przez rezystor R6. Zanikające przy tym napięcie piłokształtne podawane jest na bazę tranzystora T2. Tam jest sumowane z napięciem oscylografowanym. Trzystopniowy wzmacniacz (T2, T3, T4) z dużym współczynnikiem wzmocnienia (50000-100000) pracuje praktycznie w zakresie przerzutnikowym, charakteryzującym się określonym progiem przerzucania. Dlatego na liniowe napięcie nakłada się napięcie oscylografowane,
    a przerzucanie następuje wtedy, gdy sumaryczne napięcie przechodzi przez próg przerzucania. Czas narastania frontu impulsów na wyjściu wzmacniacza jest krótki, dzięki dużemu współczynnikowi wzmocnienia wzmacniacza. Moment pojawienia się tych impulsów w odniesieniu do okresu odchylania poziomego występuje w takt napięcia oscylografowanego.
    Parametry przystawki są dobrane tak, że linia bazowa (bez obecności sygnału oscylografowanego) występuje na środku ekranu. Położenie tej linii może być zmienione przez dobranie wartosci rezystora R3.
    W celu zwiększenia ostrości linii zastosowano sprzężenie zwrotne z kolektora tranzystora T3 na bazę tranzystora T2 za pomocą pojemności C6. To zwiększa wzmocnienie w zakresie wyższych częstotliwości i zwiększa nachylenie frontu impulsu. Wizualnie objawia się to w większej ostrości przechodzenia bieli w czerń. Pionowe, poziome i wideosygnałowe impulsy są podawane na bazę tranzystora T7, pracującego jako wtórnik emiterowy, który jest wzmacniaczem modulującym generatora UKW (tranzystor T8). Częstotliwość pracy generatora UKW powinna być wybrana tak, aby leżała w zakresie wolnego kanału TV. W przeciwnym razie przystawka może zakłócać odbiór na sąsiednich telewizorach. Potrzebny zakres częstotliwości można wybrać przez dobór ilości zwojów cewki L1. Przy nastrojeniu na II kanał TV 59,25 MHz cewka zawiera 5 zwojów drutu IZW 0,6, średnica cewki 9 mm. Zmodulowane napięcie w.cz. jest doprowadzane do wyjścia przystawki przez dzielnik R18-R19, który obniża napięcie w.cz.
    do 3 mV.
    KONSTRUKCJA I URUCHOMIENIE. Wszystkie detale przystawki, poza generatorem w.cz. można zamontować na płcie montażowej w dowolnym porządku. Detale C11-C15,L1, T8 powinny mieć krótkie połączenia między sobą i prócz tego, powinny być zgrupowane w jednym miejscu. żadnego ekranowania przystawki nie potrzeba. Po podłączeniu przystawki do telewizora, należy go nastroić za pomocą pokręteł częstotliwość ramki, częstotliwość linii, kontrast. Jeśli częstotliwość linii nie leży w zakresie synchronizacji, należy dobrać wartość rezystora R14. Jeśli uzyskanie synchronizacji jest bardzo trudne lub niemożliwe, może to wskazywać na błąd w montażu przystawki. Aby uzyskać nastrojenie na żądany kanał TV zwoje cewki można rozszerzyć lub ścisnąć, aby uzyskać odpowiedni skok nawinięcia. Przy właściwym nastrojeniu linia na ekranie jest dobrze widoczna. Parametry przystawki dobrano tak, że szerokość oscylogramu osiąga szerokość ekranu przy napięciu wejściowym 0,3V. Czułość
    przystawki można regulować przez dobór wartości rezystora R2. W celu wycechowania czułości na wejście przystawki można podać napięcie 6V 50 Hz przez dzielnik lub sygnał z generatora akustycznego. Oporność wejściową i czułość można znacząco powiększyć, dołączając do jej wejścia wzmacniacz m.cz. z wtórnikiem emiterowym na wejściu.

    Prawie identyczny opis można znaleźć w „Nowoczesnych Zabawkach” Janusza Wojciechowskiego. Niestety, w tym przypadku na schemacie z książki wszystkie diody włączone są odwrotnie niż potrzeba, więc układ z książki nie może działać. Nawiasem mówiąc także zamieszczony w książce schemat blokowy wprowadza w błąd, bowiem w rzeczywistości przebieg oglądany jest obrócony o 90 stopni, co wynika zresztą z zasady działania przystawki.

    Szukając jeszcze w internecie trafiła się prawdziwa wisienka na torcie: czterokanałowa wersja, zrobiona na podstawie konstrukcji inżyniera Krapiwnikowa:

    http://www.irls.narod.ru/izm/osc/demosc1.htm

    Ta 4-kanałowa wersja pochodzi z radzieckiego miesięcznika „Radio” z 1981 roku.

    Jak już wspomniałem, w latach 80. Pojawił się w „młodym techniku” opis przystawki wykonanej na układach scalonych:

    https://mlodytechnik.pl/files/fgt/85-nw-02-telewizyjny_oscyloskop.pdf

    Opis pochodzi z "Młodego Technika",a dokładniej z lutego 1985 r.
    Jest jeszcze syntetyzer znaków, z numeru marcowego 1985 r.:

    https://mlodytechnik.pl/files/frz/85-nw-03-oscyloskop.pdf
    Śledztwo wieńczy jeszcze link z „Elektrody”:

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1421099.html

    Jest to bardzo uproszczony, 3- tranzystorowy układ.

    Skoro śledztwo zostało zakończone, czas na sformułowanie paru oskarżeń.
    Jako nastolatek, w pierwszej połowie lat 90. próbowałem budować przystawkę z „Nowoczesnych Zabawek” jak i z „Młodego Technika”. Wtedy niestety bez skutku. Dziś sprawa jest oczywista: diody na schemacie były włączone odwrotnie, a ja nie umiałem wtedy jeszcze analizować działania schematów. Nie miałem też oscyloskopu, który bardzo ułatwia uruchamianie układów. Także przystawki z „Młodego Technika” (w jej uproszczonym wariancie, opisanym w tym czasopiśmie) nie udało mi się uruchomić. Moja cierpliwość została wystawiona wtedy na ciężką próbę, ale jak widać do elektroniki nie zraziłem się zupełnie. Można powiedzieć, że zarówno książka jak i artykuł wyćwiczyły tylko moją cierpliwość. Ilu jednak było takich, którym cierpliwości nie wystarczyło i elektronikę porzucili? Dziś już nie wiadomo…

    Od tych moich nieudanych prób minęło prawie trzydzieści lat i oto na forum „Triody” pojawił się wątek:
    http://www.forum-trioda.pl/viewtopic.php?p=407027#p407027
    Wątek ten, założony przez użytkownika Marek SCO w pewnym momencie traktuje o zbudowanej przez niego przystawce z „Nowoczesnych Zabawek”. Oczywiście błędy włączenia elementów zostały usunięte, a ja także zapragnąłem złożyć tę przystawkę, kompensując sobie stare niepowodzenia sprzed lat. W oku zakręciła się łezka nostalgii, gdy zacząłem wspominać, jak pod osłoną nocy wyłamywałem z wyrzuconych na śmietnik telewizorów „Ametyst” filtry z tak potrzebnymi mi wtedy do budowy tej przystawki germanowymi diodami serii DOG...
    Układ przystawki sprzed lat postanowiłem jednak nieco ulepszyć. Przede wszystkim jest to wersja dwukanałowa, oparta na schemacie z radzieckiego miesięcznika z 1981 roku. Ale wersja przystawki z roku 1981 roku miała tę samą wadę, co wersja z 1968 roku: brak stabilnej synchronizacji. Badany przebieg, o ile nie był przebiegiem o częstotliwości sieci, praktycznie nieuchronnie musiał „pływać” po ekranie.
    Tę niedogodność usunąłem dobudowując bardziej rozwinięty układ wytwarzania impulsów synchronizujących odchylania pionowego. Zawiera on generator samodławny, synchronizowany badanym przebiegiem. Generator ten można w pewnych granicach przestrajać, co pozwala na uzyskanie stabilnego przebiegu w pewnych granicach częstotliwości. Przystawka wytwarza wtedy jakby „oszukane” impulsy synchronizacji pionowej o nieco innej częstotliwości niż dla typowego standardu 625- liniowego. Zrezygnowałem, przynajmniej na razie z modulatora, podłączam przystawkę nie do telewizora, a do monitora z wejściem zespolonego sygnału wizji.
    Archeologia elektroniczna, czyli historia biednego oscyloskopu. Spełnienie dziecięcego marzenia…
    Przystawka ma oczywiście żałośnie skromne możliwości. Z uwagi na jedną podstawę czasu (około 50 Hz) obserwowane przebiegi mogą mieć częstotliwość 2-3 kHz. Tym niemniej jednak dziecięce marzenie zostało spełnione.
    Archeologia elektroniczna, czyli historia biednego oscyloskopu. Spełnienie dziecięcego marzenia…
    Tak wygląda przykładowy obraz z przystawki:
    Archeologia elektroniczna, czyli historia biednego oscyloskopu. Spełnienie dziecięcego marzenia…
    Ponieważ na wstępie była mowa o archeologii, pozostaje jeszcze powiedzieć, że w 1969 roku koszt samych tylko tranzystorów (o ile dałoby się je w ogóle kupić) przekroczyłby 1000 ówczesnych złotych: Moja wersja zawiera 15 tranzystorów, plus jeszcze jeden byłby potrzebny na modulator. Cena tranzystorów ASY37 w 1969 r. to 65 zł, a AF426 to 51 zł. Wydatek, przeznaczony na same tranzystory stanowiłby połowę ówczesnego przeciętnego wynagrodzenia…

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Offline 
    Specjalizuje się w: technika próżniowa
    AlekZ napisał 2194 postów o ocenie 2595, pomógł 84 razy. Mieszka w mieście Marki. Jest z nami od 2003 roku.
  • #2 20574439
    IS
    Poziom 18  
    Czasem za naszą wschodnią granicą nie oznaczali polaryzacji diod odwrotnie od/do pewnego momentu w dziejach? Może to stąd wynikał błąd w polskiej wersji.

    Wersji z MT nie udało mi się uruchomić w latach 90. Ale nie miałem żadnego przyrządu aby wyszukać problem. Taka specyfika tamtych lat...
  • #3 20574541
    1maniekx1
    Poziom 15  
    Też zrobiłem ten oscyloskop z MT dzielniki wykonałem na 7493 przez to scalaków było mniej :).
  • #4 20574693
    jarrod
    Poziom 23  
    Podobny wskaźnik widziałem 10 lat temu w EDW, tyle że "nowocześniej" wersji na monitorze CRT ;)

    Archeologia elektroniczna, czyli historia biednego oscyloskopu. Spełnienie dziecięcego marzenia…
  • #6 20576746
    andrzejlisek
    Poziom 31  
    Ciekawe, dlaczego nigdy nie produkowano przystawek montowanych do telewizorów CRT. Jeżeli chodzi o prezentowaną przystawkę, która generuje odpowiednio spreparowany sygnał, to faktycznie, możliwości musiałyby być bardzo ograniczone. Moim zdaniem, mogłaby istnieć uniwersalna przystawka nadająca się do zdecydowanej większości telewizorów i monitorów CRT ze względu na wspólne cechy wynikające z zasady działania kineskopu. Przystawka montowana i działająca wg poniższych założeń, miałaby nieco większe możliwości niż to, co faktycznie istniało.

    Przerabianie telewizora na oscyloskop mogłoby wyglądać następująco:
    1. Odłączyć sterowanie cewek, a od płytki kineskopu odciąć sterowanie wejść wzmacniaczy sygnału (czyli przewód, przez który płynie treść obrazu sterująca katodą).
    2. Jeżeli dany telewizor wykorzystuje cewkę odchylania poziomego do działania trafopowielacza i samego kineskopu, to połączyć wyprowadzenia sterujące do cewki będącej na wyposażeniu przystawki i odsunąć cewkę jak najdalej od kineskopu. Na wyposażeniu przystawki byłoby kilka cewek o indukcyjnościach podobnych do cewek odchylania poziomego stosowanych w kineskopach różnych telewizorów.
    3. Przystawka ma 5 wyprowadzeń. Cztery z nich są parami i podłączyć do cewek na kineskopie. Piąte z nich podłączyć do wejścia wzmacniacza sterującego katodą. W przypadku kineskopu kolorowego, podłączyć do wszystkich trzech wejść.

    To byłoby wszystko. Pozostaje włączyć telewizor i przystawkę. W zależności od modelu telewizora, różny byłby zakres prądów sterujących cewkami i wzmacniaczem wizyjnym. przystawka miałaby potencjometry umożliwiające wyregulowanie zakresu dla danego telewizora.

    Częstotliwości graniczne obrazowanego przebiegu i podstawy czasu zależałyby wyłącznie od możliwości cewek, nic więcej. Taką samą przeróbkę dałoby się dokonać w monitorze komputerowym. Jedyny warunek jest taki, że urządzenie musi wyświetlać jakikolwiek obraz nawet w przypadku braku sygnału (99% telewizorów spełnia ten warunek, a w monitorach to różnie bywało). W zwyczajnym telewizorze na cewce poziomej zapewne można byłoby wyciągnąć nawet 20kHz, a na pionowej być może 70Hz (zależy bardziej od samych cewek niż od modelu urządzenia), w monitorze w poziomie pewnie 100kHz, w pionie 150Hz. A może nawet kilka razy tyle, bo oryginalnie cewka jest sterowana sygnałem piły, a ten sygnał zawiera harmoniczne, których wycięcie zamieni piłę na sinus i uniemożliwi wyświetlanie obrazu w oryginalnym działaniu monitora. Częstotliwość graniczna byłaby determinowana przez minimalny czas przeskoku plamki z jednej krawędzi do drugiej krawędzi ekranu.

    Konstrukcja samej przystawki nie byłaby prosta, bo musiałaby zawierać dwa źródła prądowe, w których natężenie prądu proporcjonalnie zależy od napięcia sterującego (współczynnik tej proporcji regulowany potencjometrem na przystawce), a do tego, oba źródła musiałyby być odporne na przepięcie powstające wskutek nagłej zmiany natężenia prądu płynącego przez cewkę. Ponieważ sterowanie katodą przez wzmacniacz też byłoby z przystawki, treść obrazu w telewizorze (szum, OSD, komunikat o braku sygnału) nie miałaby żadnego znaczenia. Sama przystawka sterowałaby tylko cewkami i katodą, całą resztą, żeby kineskop w ogóle działał, sterowałaby oryginalna elektronika.

    Czy konstrukcja takiej przystawki w dawnych czasach byłaby możliwa i opłacalna? Czy jest możliwy uniwersalny układ pasujący do większości telewizorów i monitorów CRT? Co więcej, przywrócenie stanu poprzedniego telewizora również nie byłoby dużym problemem. to tylko wymontować przystawkę i odpowiednio podłączyć cewki, sygnał wizyjny do PCB telewizora.
  • #7 20577365
    TechEkspert
    Redaktor
    Były takie czasy gdy plany budowy oscyloskopu na podstawie opisu w gazecie elektronicznej wydawały się atrakcyjne,
    problemem często było zdobycie lampy oscyloskopowej, później transformatora, ja celowałem również w rozwiązania tranzystorowe chociaż znałem ambitniejsze osoby próbujące zbudować oscyloskopy zawierające układy cyfrowe (nie pamiętam czy służyły do przełączania kanałów czy do innych rzeczy, o OSD raczej wtedy nikt nie myślał).

    W moim przypadku skończyło się na eksperymentach ze zdobytą za bezcen radziecką lampą oscyloskopową a później udało mi się zdobyć lampowy MINI 4 :)

    Nie trafiłem wcześniej na wyroby oscyloskopowe Radiotechniki Wrocław a wyglądają ciekawie.
    Obecnie możliwości wspomnianych tanich miniaturowych DSO były marzeniem wielu elektroników kilka dekad temu...

    Co do pozycji "Nowoczesne Zabawki" nie miałem okazji odtwarzać konstrukcji tam opisanych jednak ten materiał potwierdza słyszane przeze mnie opinie, że było tam wiele pułapek a szansa na odtworzenie działającego urządzenia nikła.

    Bardzo podoba mi się konstrukcja, którą rekreacyjnie wykonałeś,
    odtwarza "klimat epoki" :) i jest estetyczna.

    Jako kilkuletni dzieciak miałem okazję zbadać wnętrze aparatu słuchowego (wtedy były to urządzenia wielkości paczki papierosów),
    konstrukcja była bardzo zbliżona, nawet podobne rezystory z kropkami zamiast pasków.

    Konstrukcje z grupy "rekreacyjnej" które wykonujesz bardzo klimatem przypominają mi to muzeum:
    https://this-museum-is-not-obsolete.com/
    z Twojej strony jest dbałość o zgodność z "epoką" oraz bardzo dokładne i estetyczne wykonanie, natomiast wspomniane "muzeum" jest bardziej rozrywkowe i często miesza np. organy (takie na powietrze) z kontrolerem MIDI albo wykorzystane są części central telefonicznych w improwizowanych instrumentach muzycznych.

    O ile utworzenie i utrzymanie fizycznego żywego muzeum jest trudne, to materiał który masz w połączeniu z filmami na YT uporządkowany w wirtualnym muzeum online już dawałby namiastkę ciekawego żywego muzeum szczególnie jeżeli np. do eksponatów dałoby się zadzwonić :) co w przypadku central jest do zrobienia podobnie jak tu: https://this-museum-is-not-obsolete.com/dial-an-exchange
  • #8 20577567
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    A jednak rozważam urządzanie przynajmniej "dni otwartych" w moim muzeum. Z czasem może dane będzie mi zrealizować takie muzeum jako zupełnie osobny projekt. Bardzo bym chciał.
  • #9 20577609
    Jacekser
    Poziom 25  
    AlekZ napisał:
    A jednak rozważam urządzanie przynajmniej "dni otwartych" w moim muzeum....

    Właśnie jest jutro/pojutrze niepowtarzalna okazja-"Noc muzeów" !Może jeszcze zdążysz rozreklamować !
  • #10 20577849
    TechEkspert
    Redaktor
    Dni otwarte to super pomysł! mam tylko jedną obawę, że ilość chętnych może przekroczyć możliwości logistyczne :)
  • #12 20937436
    yacki
    Poziom 11  
    Potwierdzam spostrzeżenie kolegi IS - w CCCP diody były rysowane odwrotnie, zatem u Wojciechowskiego to nie był błąd w sensie przypadkowej pomyłki, tylko kopia ze schematu CCCP zrobiona została bez znajomości tej specyfiki. W CCCP była to celowa zmyłka adresowana do imperialistycznego wroga , podobnie jak dostępne mapy lotnicze w Układzie Warszawskim czyli też w Polsce były z celowymi błędami, np miasto po drugiej stronie rzeki niż w rzeczywistości , aby wróg prowadząc ostrzał lub bombardowanie na mapę nie trafił w miejscowość. Dokładne mapy sztabowe które dostawaliśmy na zawody były wypożyczane i trzeba było do tego cyrograf na życie podpisać na wypadek ujawnienia tajemnicy. Taki klimat epoki. Szerokie tory to ta sama idea. Wróg nie mógł łatwo zaatakować rodiny wjeżdzając swoimi pociągami bo tory się nie zgadzały. Takich pułapek było co niemiara.
  • #13 20937444
    andrzejlisek
    Poziom 31  
    yacki napisał:
    w CCCP diody były rysowane odwrotnie

    Co jeszcze oni mieli inaczej?
    1. Powszechnie wiadomo, ze tory kolejowe
    2. https://youtu.be/iwJgoRB5FOk?t=935 od 15:35 do 15:50 - inna częstotliwość pośrednia
    3. Miernik mocy ze sztucznym obciążeniem 50om wyprodukowany w CCCP, występujący w tym nagraniu https://www.youtube.com/watch?v=6QMWGC1iNHU , ma wymienione gniazdo na UC1 (SO-239), oryginalne było gniazdo prawie takie samo, jedyna różnica to inny skok gwintu, ale już wtyczki PL-259 nie pasowały.
    4. Teraz okazuje się, że diody były rysowane odwrotnie i nie jest to błąd w schemacie.
  • #14 20937500
    andreyatakum
    Poziom 13  
    Świetny artykuł. Pamiętam ten schemat z książki Wojciechowskiego. Mimo że miałem podzespoły nie zdecydowałem się na opracowanie.
  • #15 20937610
    Janusz_kk
    Poziom 38  
    andrzejlisek napisał:
    Teraz okazuje się, że diody były rysowane odwrotnie i nie jest to błąd w schemacie.

    Nie tylko rysowane, one w rzeczywistości też były odwrotnie oznaczone, wiem bo takowe mam.
  • #16 20937646
    andreyatakum
    Poziom 13  
    yacki napisał:
    W CCCP była to celowa zmyłka adresowana do imperialistycznego wroga , podobnie jak dostępne mapy lotnicze

    Nie jestem pewny w stosunku do rysunków diodów. Ale co do map, to prawda. Milącja moskiewska za każdą cenę chaciała zachodnich map. Bo były bardziej dokładnie. Po upadku Związku go zachodnie mapy stały dostępne.
  • #18 20938765
    yacki
    Poziom 11  
    klamocik napisał:
    Mam i ja całą serię ruskich diod oznaczonych odwrotnie, jakie było rozczarowanie jak nawet regulator świecenia żarówki nie wystartował.


    Jeżeli już mówimy o archeologii :
    Ja miałem więcej szczęścia. Mój pierwszy układ z elektroniki zadziałał od kopa i perfekcyjnie. Była to ostatnia z serii prostych a ciekawych zabawek technicznych
    opisanych w małej książeczce taty. Zaraz po zabawce - szpulce drewnianej po nici nawiniętej drutem nawojowym - wciągającej do środka duży gwóźdź a zasilanej z płaskiej 4,5V baterii, - jako ostatnia najbardziej zaawansowana zabawka było to cudo :

    MULTIWIBRATOR ASTABILNY regulowany dwoma potencjometrami, na dwóch tranzystorach germanowych , też 4,5V zasilania ( a była to jeszcze epoka lamp , małe radyjka tranzystorowe dopiero się pojawiały)

    Sterował układ żarówką karzełkową. Regulowany czas świecenia i przerwy - to była MAGIA. Niewidzialna siła precyzyjnie odmierzała czas zapłonu i wygaszania, a ja, przecież jeszcze dzieciak, mogłem to regulować wedle uznania.

    I tak jak nawet bym nie chciał - to musiałem - została pasja do elektroniki już ze mną na zawsze. Do oscyloskopu z Wojciechowskiego oczywiście też się przymierzałem, ale nie skompletowałem części. Brakowało również wiedzy i doświadczenia.

    Może ktoś z kolegów kojarzy tę książeczkę przed Wojciechowskim to poroszę o tytuł. Nie było raczej wtedy wiele takich pozycji. Czas książki to około roku 70 (jeszcze przed moją podstawówką) Książeczka formatu Młodego Technika.

Podsumowanie tematu

Dyskusja dotyczy historii oscyloskopów, ich ewolucji oraz dostępności na rynku. Uczestnicy poruszają temat tanich oscyloskopów cyfrowych, które stały się standardowym wyposażeniem pracowni elektronika, w przeciwieństwie do droższych oscyloskopów analogowych z lat 60. Wspomniano o oscyloskopach produkowanych przez Radiotechnikę Wrocław, takich jak OK-9U, OK-12 i OK-14, które umożliwiały obserwację przebiegów do kilku MHz. Uczestnicy dzielą się doświadczeniami związanymi z budową oscyloskopów oraz problemami z dostępnością komponentów w przeszłości, a także omawiają różnice w oznaczeniach diod w ZSRR. Wspomniano również o planach organizacji dni otwartych w muzeum elektroniki.
Podsumowanie wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA