Dzisiaj oscyloskop jest tak tani, że na jego kupno pozwolić może sobie każdy. Koszt zakupu biednego oscyloskopu cyfrowego o pasmie 200 kHz, reklamowanego jako ręczny oscyloskop oscyluje w granicach 100-150 zł, zwykły dwukanałowy oscyloskop cyfrowy można mieć już poniżej 1000 zł. Są oczywiście i droższe modele, powyżej 2500 zł. Możliwości współczesnych urządzeń są nieporównywalne z oscyloskopami analogowymi z lampą oscyloskopową. Można więc powiedzieć, że dziś oscyloskop jest standardowym wyposażeniem pracowni elektronika, a jego koszt nie jest bardzo duży. Jednak kiedyś tak nie było.
Pierwsze dostępne handlowo na większą skalę oscyloskopy serii OK produkowała co najmniej od lat 60. firma Radiotechnika Wrocław.
Były to mniej lub bardziej złożone konstrukcje. Małe oscyloskopy z tej serii, np. OK-9U, OK-12, OK-14 umożliwiały obserwację przebiegów do kilku MHz.
Były to mniej więcej takie możliwości, jakie miał popularny oscyloskop Mini4 produkcji Zakładu Doskonalenia Zawodowego, jaki mieścił się przy warszawskiej ulicy Podwale. Te oscyloskopy także były produkowane od lat 60. aż do początku lat 80.
Oscyloskopy te były obiektem westchnień niejednego radioamatora. Jeszcze w początku lat 90. marzyłem, aby mieć taki Mini 4, ale był poza zasięgiem możliwości finansowych- kosztował chyba pół miliona starych złotych. Dziś jest to odpowiednik 50 złotych, ale wtedy było to naprawdę sporo pieniędzy. Oczywiście w dzisiejszych czasach powiedzieć, że parametry tych oscyloskopów były bardzo skromne, to nic nie powiedzieć. Pasmo toru Y oscyloskopu Mini 4 to zaledwie 2 MHz. Było to jednak wystarczające do wielu zastosowań, zwłaszcza w serwisie RTV. W latach osiemdziesiątych konstrukcja Mini 4 została zastąpiona oscyloskopem Mini 5 (produkowany także w odmianach Mini 5-A i Mini 5-B), w którym zastosowano półprzewodniki. W latach 70. Pojawił się oscyloskop ST315-II, produkcji KABID Radiotechnika we Wrocławiu. Był to jednokanałowy oscyloskop, o dość przyzwoitych parametrach jak na tamte czasy, o pasmie toru Y około 10 MHz. Pojawiły się też i inne, np. serii KR i DT, a także oscyloskopy zagraniczne, zwłaszcza małe oscyloskopy radzieckie. Nawet oscyloskopy mające skromne możliwości kosztowały jednak słono i nie były łatwo dostępne. Nic więc dziwnego, że w literaturze (np. w czasopiśmie „Radioamator i Krótkofalowiec” pojawiały się opisy budowy takich urządzeń. Były to konstrukcje bardzo proste do średnio skomplikowanych.
Około 1970 r. za oscyloskopy z wyższej półki uważano rodzime oscyloskopy OS102 i OS150 produkcji Zakładów Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie. Te wielkie gabarytowo oscyloskopy były przedmiotem westchnień wielu elektroników, ale mało kto mógł sobie na taki wydatek pozwolić. Jeśli już, to oscyloskopy te można było spotkać raczej w instytutach i na uczelniach niż w prywatnych pracowniach radioamatorskich. OS150 miał szereg możliwości, które zapewniały przewidziane do tego oscyloskopu wkładki. W zależności od tego, jaka wkładka była zastosowana, oscyloskop ten mógł być jedno, dwu lub czterokanałowy. Była też specjalna wkładka samplingowa do 1GHz i wkładka zamieniająca oscyloskop w charakterograf. Jeszcze w latach 90. oscyloskopy z wyższej półki kosztowały tyle, co dobry samochód.
Na tym można by było zakończyć te wspominki, gdyby nie sprawa jeszcze jednego, bardzo biednego oscyloskopu. Jedno z jego wcieleń schematowych znane jest kultowej książki Janusza Wojciechowskiego pt. "Nowoczesne Zabawki". Poniższy schemat zawiera rażące błędy, ale o tym dalej.
Okrojona wersja tej przystawki (pozbawiona modulatora) była także pokazana w jednym z numerów "Radioamatora i Krótkofalowca" na początku lat 70. Także i ten schemat miał błąd.
Ten oscyloskop dla ubogich był niczym innym, jak przystawką do telewizora. Idea była prosta: nie trzeba było wydawać pieniędzy na kosztowną lampę oscyloskopową i biedzić się nad jej układem zasilania, skoro rolę tej lampy mógł pełnić ekran lampy kineskopowej telewizora. Powyżej pokazany schemat nie jest bynajmniej pierwszym znanym rozwiązaniem.
Oscyloskopy- przystawki do telewizora miały więcej wad niż zalet: jedna podstawa czasu, równa 50 Hz, bo tyle wynosi częstotliwość odchylania pionowego, wąskie pasmo przenoszenia, ograniczone do kilku kHz (w związku z jedną podstawą czasu) i synchronizacja dla przebiegów o częstotliwości stanowiących wielokrotność przebiegu 50 Hz. Tę ostatnią wadę, jak okaże się dalej, w pewnym stopniu można wyeliminować. Przystawka taka była więc bardziej „nowoczesną zabawką” niż sensownym urządzeniem pomiarowym. W późniejszym czasie, tj. w latach 90. pomysł ten zupełnie stracił sens, z uwagi na dużą dostępność oscyloskopów. Stare, wysłużone konstrukcje można było kupić za nieduże pieniądze.
Podzielę się teraz wynikami „śledztwa”. Zbadałem, kiedy i gdzie została wysunięta idea takiej przystawki telewizyjnej, a także jakie były wersje takiej przystawki.
Sprawdziłem najpierw, na jakie artykuły powołuje się autor artykułu z lat 70., z Radioamatora. Są tu numery radzieckiego miesięcznika "Radio": 1/59 , 8/65, 2/68 i 4/68. Zacznijmy więc od tego najstarszego numeru 1/59:
http://archive.radio.ru/web/1959/01/055/
http://archive.radio.ru/web/1959/01/056/
Jak bez trudu można dostrzec, tropy wiodą do zgniłych, kapitalistycznych Sojedinionnych Sztatów Amieriki, czy jak kto woli, szczerze po bolszewicku do USA. Artykuł z radzieckiego miesięcznika "Radio" już w pierwszym akapicie powołuje się na kwietniowy numer imperialistycznego miesięcznika "Radio and TV news" z... kwietnia 1958 r.
https://archive.org/details/sim_radio-television-news_1958-04_59_4/page/66/mode/2up
Opisana na tej podstawie przystawka zawiera dwie lampy podwójne: 12AT7 i 12AU7, przy czym dla swego działania pobiera impulsy synchronizacji poziomej z telewizora, a sama podaje stosowne impulsy na katodę kineskopu. Jak nietrudno dostrzec, sama idea formowania impulsów wizji jest de facto taka sama, jak dla późniejszej, tranzystorowej wersji. Tym niemniej ten lampowy protoplasta wymagał pewnej ingerencji do wnętrza odbiornika.
W numerze 8/65 miesięcznika "Radio" widzimy również lampowy układ, ale sprawia on wrażenie dosyć żałosnego w działaniu (zamieszczono fotografie z działania):
http://archive.radio.ru/web/1965/08/030/
Być może wystarczyłoby znacznie zwęzić linię przez odpowiedni dobór pojemności sprzęgających i wynik byłby daleko lepszy.
Prześledźmy jednak dalej wyniki mojego „investigation”. W numerze 2/68 nie znalazłem niczego, co wydawałoby się związane z tematem. Pomińmy więc ten numer.
Inaczej sprawa się ma z numerem 4/68: Rzut oka na okładkę kwietniowego numeru (4/68), w tym numerze jest artykuł inżyniera W. Krapiwnikowa:
http://archive.radio.ru/web/1968/04/060/
http://archive.radio.ru/web/1968/04/061/
Rzut oka na schemat i już wiemy, że schemat z "Nowoczesnych Zabawek" jest zaczerpnięty właśnie z artykułu z radzieckiego "Radio".
Oto moje tłumaczenie tego artykułu:
Opisy przystawek oscyloskopowych do telewizorów były już publikowane na stronach miesięcznika "Radio" (1/1959, 8/1965 i in.). Jednak w odróżnieniu od nich ta przystawka nie wymaga ingerencji w schemat telewizora (jest ona podłączana do gniazda antenowego telewizora). Razem z generatorem przemiatania częstotliwości można ją używać do strojenia wzmacniaczy p.cz. radioodbiorników. Przystawkę (rys.1 i 2) można uważać za miniaturowy nadajnik. Pomimo prostoty schematu, w tym nadajniku formowany jest pełny sygnał telewizyjny, który odróżnia od standardowego tylko brak impulsów wyrównawczych. Impulsy synchronizacji ramki formuje się z przemiennego sinusoidalnego napięcia we wzmacniaczu-
ograniczniku (T1), różniczkującym obwodzie R8C4 i progowym wzmacniaczu (T4). Długość tych impulsów to około 1,9 ms.
Generator samodławny na tranzystorze (T5) generuje impulsy synchronizacji poziomej. Wykorzystano tu nie podstawowe impulsy generatora samodławnego, a skoki napięcia kolektora pojawiające się za podstawowymi. Między kolektorami tranzystorów T4 i T5 włączono rozdzielającą diodę D3. W momencie generacji podstawowego impulsu kolektor tranzystora T4 zamyka się do masy przez otwarty tranzystor T5 i diodę D3. Wskutek tego w impulsach ramki pojawiają się wręby, które jak należy, są impulsami synchronizacji linii. Uzwojenia transformatora Tr1 generatora samodławnego są nawinięte na rdzenku toroidalnym z oksyferu (przenikalność rdzenia 1000). Wewnętrzna średnica rdzenia 10 mm, a grubość 2 mm. Uzwojenia I i III mają po 100 zwojów, a II - 30 zwojów drutu PELSZO 0,1 (zapewne nasze DNE). W początkowym okresie odchylania poziomego impuls napięcia generatora samodławnego szybko ładuje kondensator C5 przez diodę D2. W czasie dalszej części okresu on powoli rozładowuje się
przez rezystor R6. Zanikające przy tym napięcie piłokształtne podawane jest na bazę tranzystora T2. Tam jest sumowane z napięciem oscylografowanym. Trzystopniowy wzmacniacz (T2, T3, T4) z dużym współczynnikiem wzmocnienia (50000-100000) pracuje praktycznie w zakresie przerzutnikowym, charakteryzującym się określonym progiem przerzucania. Dlatego na liniowe napięcie nakłada się napięcie oscylografowane,
a przerzucanie następuje wtedy, gdy sumaryczne napięcie przechodzi przez próg przerzucania. Czas narastania frontu impulsów na wyjściu wzmacniacza jest krótki, dzięki dużemu współczynnikowi wzmocnienia wzmacniacza. Moment pojawienia się tych impulsów w odniesieniu do okresu odchylania poziomego występuje w takt napięcia oscylografowanego.
Parametry przystawki są dobrane tak, że linia bazowa (bez obecności sygnału oscylografowanego) występuje na środku ekranu. Położenie tej linii może być zmienione przez dobranie wartosci rezystora R3.
W celu zwiększenia ostrości linii zastosowano sprzężenie zwrotne z kolektora tranzystora T3 na bazę tranzystora T2 za pomocą pojemności C6. To zwiększa wzmocnienie w zakresie wyższych częstotliwości i zwiększa nachylenie frontu impulsu. Wizualnie objawia się to w większej ostrości przechodzenia bieli w czerń. Pionowe, poziome i wideosygnałowe impulsy są podawane na bazę tranzystora T7, pracującego jako wtórnik emiterowy, który jest wzmacniaczem modulującym generatora UKW (tranzystor T8). Częstotliwość pracy generatora UKW powinna być wybrana tak, aby leżała w zakresie wolnego kanału TV. W przeciwnym razie przystawka może zakłócać odbiór na sąsiednich telewizorach. Potrzebny zakres częstotliwości można wybrać przez dobór ilości zwojów cewki L1. Przy nastrojeniu na II kanał TV 59,25 MHz cewka zawiera 5 zwojów drutu IZW 0,6, średnica cewki 9 mm. Zmodulowane napięcie w.cz. jest doprowadzane do wyjścia przystawki przez dzielnik R18-R19, który obniża napięcie w.cz.
do 3 mV.
KONSTRUKCJA I URUCHOMIENIE. Wszystkie detale przystawki, poza generatorem w.cz. można zamontować na płcie montażowej w dowolnym porządku. Detale C11-C15,L1, T8 powinny mieć krótkie połączenia między sobą i prócz tego, powinny być zgrupowane w jednym miejscu. żadnego ekranowania przystawki nie potrzeba. Po podłączeniu przystawki do telewizora, należy go nastroić za pomocą pokręteł częstotliwość ramki, częstotliwość linii, kontrast. Jeśli częstotliwość linii nie leży w zakresie synchronizacji, należy dobrać wartość rezystora R14. Jeśli uzyskanie synchronizacji jest bardzo trudne lub niemożliwe, może to wskazywać na błąd w montażu przystawki. Aby uzyskać nastrojenie na żądany kanał TV zwoje cewki można rozszerzyć lub ścisnąć, aby uzyskać odpowiedni skok nawinięcia. Przy właściwym nastrojeniu linia na ekranie jest dobrze widoczna. Parametry przystawki dobrano tak, że szerokość oscylogramu osiąga szerokość ekranu przy napięciu wejściowym 0,3V. Czułość
przystawki można regulować przez dobór wartości rezystora R2. W celu wycechowania czułości na wejście przystawki można podać napięcie 6V 50 Hz przez dzielnik lub sygnał z generatora akustycznego. Oporność wejściową i czułość można znacząco powiększyć, dołączając do jej wejścia wzmacniacz m.cz. z wtórnikiem emiterowym na wejściu.
Prawie identyczny opis można znaleźć w „Nowoczesnych Zabawkach” Janusza Wojciechowskiego. Niestety, w tym przypadku na schemacie z książki wszystkie diody włączone są odwrotnie niż potrzeba, więc układ z książki nie może działać. Nawiasem mówiąc także zamieszczony w książce schemat blokowy wprowadza w błąd, bowiem w rzeczywistości przebieg oglądany jest obrócony o 90 stopni, co wynika zresztą z zasady działania przystawki.
Szukając jeszcze w internecie trafiła się prawdziwa wisienka na torcie: czterokanałowa wersja, zrobiona na podstawie konstrukcji inżyniera Krapiwnikowa:
http://www.irls.narod.ru/izm/osc/demosc1.htm
Ta 4-kanałowa wersja pochodzi z radzieckiego miesięcznika „Radio” z 1981 roku.
Jak już wspomniałem, w latach 80. Pojawił się w „młodym techniku” opis przystawki wykonanej na układach scalonych:
https://mlodytechnik.pl/files/fgt/85-nw-02-telewizyjny_oscyloskop.pdf
Opis pochodzi z "Młodego Technika",a dokładniej z lutego 1985 r.
Jest jeszcze syntetyzer znaków, z numeru marcowego 1985 r.:
https://mlodytechnik.pl/files/frz/85-nw-03-oscyloskop.pdf
Śledztwo wieńczy jeszcze link z „Elektrody”:
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1421099.html
Jest to bardzo uproszczony, 3- tranzystorowy układ.
Skoro śledztwo zostało zakończone, czas na sformułowanie paru oskarżeń.
Jako nastolatek, w pierwszej połowie lat 90. próbowałem budować przystawkę z „Nowoczesnych Zabawek” jak i z „Młodego Technika”. Wtedy niestety bez skutku. Dziś sprawa jest oczywista: diody na schemacie były włączone odwrotnie, a ja nie umiałem wtedy jeszcze analizować działania schematów. Nie miałem też oscyloskopu, który bardzo ułatwia uruchamianie układów. Także przystawki z „Młodego Technika” (w jej uproszczonym wariancie, opisanym w tym czasopiśmie) nie udało mi się uruchomić. Moja cierpliwość została wystawiona wtedy na ciężką próbę, ale jak widać do elektroniki nie zraziłem się zupełnie. Można powiedzieć, że zarówno książka jak i artykuł wyćwiczyły tylko moją cierpliwość. Ilu jednak było takich, którym cierpliwości nie wystarczyło i elektronikę porzucili? Dziś już nie wiadomo…
Od tych moich nieudanych prób minęło prawie trzydzieści lat i oto na forum „Triody” pojawił się wątek:
http://www.forum-trioda.pl/viewtopic.php?p=407027#p407027
Wątek ten, założony przez użytkownika Marek SCO w pewnym momencie traktuje o zbudowanej przez niego przystawce z „Nowoczesnych Zabawek”. Oczywiście błędy włączenia elementów zostały usunięte, a ja także zapragnąłem złożyć tę przystawkę, kompensując sobie stare niepowodzenia sprzed lat. W oku zakręciła się łezka nostalgii, gdy zacząłem wspominać, jak pod osłoną nocy wyłamywałem z wyrzuconych na śmietnik telewizorów „Ametyst” filtry z tak potrzebnymi mi wtedy do budowy tej przystawki germanowymi diodami serii DOG...
Układ przystawki sprzed lat postanowiłem jednak nieco ulepszyć. Przede wszystkim jest to wersja dwukanałowa, oparta na schemacie z radzieckiego miesięcznika z 1981 roku. Ale wersja przystawki z roku 1981 roku miała tę samą wadę, co wersja z 1968 roku: brak stabilnej synchronizacji. Badany przebieg, o ile nie był przebiegiem o częstotliwości sieci, praktycznie nieuchronnie musiał „pływać” po ekranie.
Tę niedogodność usunąłem dobudowując bardziej rozwinięty układ wytwarzania impulsów synchronizujących odchylania pionowego. Zawiera on generator samodławny, synchronizowany badanym przebiegiem. Generator ten można w pewnych granicach przestrajać, co pozwala na uzyskanie stabilnego przebiegu w pewnych granicach częstotliwości. Przystawka wytwarza wtedy jakby „oszukane” impulsy synchronizacji pionowej o nieco innej częstotliwości niż dla typowego standardu 625- liniowego. Zrezygnowałem, przynajmniej na razie z modulatora, podłączam przystawkę nie do telewizora, a do monitora z wejściem zespolonego sygnału wizji.
Przystawka ma oczywiście żałośnie skromne możliwości. Z uwagi na jedną podstawę czasu (około 50 Hz) obserwowane przebiegi mogą mieć częstotliwość 2-3 kHz. Tym niemniej jednak dziecięce marzenie zostało spełnione.
Tak wygląda przykładowy obraz z przystawki:
Ponieważ na wstępie była mowa o archeologii, pozostaje jeszcze powiedzieć, że w 1969 roku koszt samych tylko tranzystorów (o ile dałoby się je w ogóle kupić) przekroczyłby 1000 ówczesnych złotych: Moja wersja zawiera 15 tranzystorów, plus jeszcze jeden byłby potrzebny na modulator. Cena tranzystorów ASY37 w 1969 r. to 65 zł, a AF426 to 51 zł. Wydatek, przeznaczony na same tranzystory stanowiłby połowę ówczesnego przeciętnego wynagrodzenia…
Pierwsze dostępne handlowo na większą skalę oscyloskopy serii OK produkowała co najmniej od lat 60. firma Radiotechnika Wrocław.
Były to mniej lub bardziej złożone konstrukcje. Małe oscyloskopy z tej serii, np. OK-9U, OK-12, OK-14 umożliwiały obserwację przebiegów do kilku MHz.
Były to mniej więcej takie możliwości, jakie miał popularny oscyloskop Mini4 produkcji Zakładu Doskonalenia Zawodowego, jaki mieścił się przy warszawskiej ulicy Podwale. Te oscyloskopy także były produkowane od lat 60. aż do początku lat 80.
Oscyloskopy te były obiektem westchnień niejednego radioamatora. Jeszcze w początku lat 90. marzyłem, aby mieć taki Mini 4, ale był poza zasięgiem możliwości finansowych- kosztował chyba pół miliona starych złotych. Dziś jest to odpowiednik 50 złotych, ale wtedy było to naprawdę sporo pieniędzy. Oczywiście w dzisiejszych czasach powiedzieć, że parametry tych oscyloskopów były bardzo skromne, to nic nie powiedzieć. Pasmo toru Y oscyloskopu Mini 4 to zaledwie 2 MHz. Było to jednak wystarczające do wielu zastosowań, zwłaszcza w serwisie RTV. W latach osiemdziesiątych konstrukcja Mini 4 została zastąpiona oscyloskopem Mini 5 (produkowany także w odmianach Mini 5-A i Mini 5-B), w którym zastosowano półprzewodniki. W latach 70. Pojawił się oscyloskop ST315-II, produkcji KABID Radiotechnika we Wrocławiu. Był to jednokanałowy oscyloskop, o dość przyzwoitych parametrach jak na tamte czasy, o pasmie toru Y około 10 MHz. Pojawiły się też i inne, np. serii KR i DT, a także oscyloskopy zagraniczne, zwłaszcza małe oscyloskopy radzieckie. Nawet oscyloskopy mające skromne możliwości kosztowały jednak słono i nie były łatwo dostępne. Nic więc dziwnego, że w literaturze (np. w czasopiśmie „Radioamator i Krótkofalowiec” pojawiały się opisy budowy takich urządzeń. Były to konstrukcje bardzo proste do średnio skomplikowanych.
Około 1970 r. za oscyloskopy z wyższej półki uważano rodzime oscyloskopy OS102 i OS150 produkcji Zakładów Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie. Te wielkie gabarytowo oscyloskopy były przedmiotem westchnień wielu elektroników, ale mało kto mógł sobie na taki wydatek pozwolić. Jeśli już, to oscyloskopy te można było spotkać raczej w instytutach i na uczelniach niż w prywatnych pracowniach radioamatorskich. OS150 miał szereg możliwości, które zapewniały przewidziane do tego oscyloskopu wkładki. W zależności od tego, jaka wkładka była zastosowana, oscyloskop ten mógł być jedno, dwu lub czterokanałowy. Była też specjalna wkładka samplingowa do 1GHz i wkładka zamieniająca oscyloskop w charakterograf. Jeszcze w latach 90. oscyloskopy z wyższej półki kosztowały tyle, co dobry samochód.
Na tym można by było zakończyć te wspominki, gdyby nie sprawa jeszcze jednego, bardzo biednego oscyloskopu. Jedno z jego wcieleń schematowych znane jest kultowej książki Janusza Wojciechowskiego pt. "Nowoczesne Zabawki". Poniższy schemat zawiera rażące błędy, ale o tym dalej.
Okrojona wersja tej przystawki (pozbawiona modulatora) była także pokazana w jednym z numerów "Radioamatora i Krótkofalowca" na początku lat 70. Także i ten schemat miał błąd.
Ten oscyloskop dla ubogich był niczym innym, jak przystawką do telewizora. Idea była prosta: nie trzeba było wydawać pieniędzy na kosztowną lampę oscyloskopową i biedzić się nad jej układem zasilania, skoro rolę tej lampy mógł pełnić ekran lampy kineskopowej telewizora. Powyżej pokazany schemat nie jest bynajmniej pierwszym znanym rozwiązaniem.
Oscyloskopy- przystawki do telewizora miały więcej wad niż zalet: jedna podstawa czasu, równa 50 Hz, bo tyle wynosi częstotliwość odchylania pionowego, wąskie pasmo przenoszenia, ograniczone do kilku kHz (w związku z jedną podstawą czasu) i synchronizacja dla przebiegów o częstotliwości stanowiących wielokrotność przebiegu 50 Hz. Tę ostatnią wadę, jak okaże się dalej, w pewnym stopniu można wyeliminować. Przystawka taka była więc bardziej „nowoczesną zabawką” niż sensownym urządzeniem pomiarowym. W późniejszym czasie, tj. w latach 90. pomysł ten zupełnie stracił sens, z uwagi na dużą dostępność oscyloskopów. Stare, wysłużone konstrukcje można było kupić za nieduże pieniądze.
Podzielę się teraz wynikami „śledztwa”. Zbadałem, kiedy i gdzie została wysunięta idea takiej przystawki telewizyjnej, a także jakie były wersje takiej przystawki.
Sprawdziłem najpierw, na jakie artykuły powołuje się autor artykułu z lat 70., z Radioamatora. Są tu numery radzieckiego miesięcznika "Radio": 1/59 , 8/65, 2/68 i 4/68. Zacznijmy więc od tego najstarszego numeru 1/59:
http://archive.radio.ru/web/1959/01/055/
http://archive.radio.ru/web/1959/01/056/
Jak bez trudu można dostrzec, tropy wiodą do zgniłych, kapitalistycznych Sojedinionnych Sztatów Amieriki, czy jak kto woli, szczerze po bolszewicku do USA. Artykuł z radzieckiego miesięcznika "Radio" już w pierwszym akapicie powołuje się na kwietniowy numer imperialistycznego miesięcznika "Radio and TV news" z... kwietnia 1958 r.
https://archive.org/details/sim_radio-television-news_1958-04_59_4/page/66/mode/2up
Opisana na tej podstawie przystawka zawiera dwie lampy podwójne: 12AT7 i 12AU7, przy czym dla swego działania pobiera impulsy synchronizacji poziomej z telewizora, a sama podaje stosowne impulsy na katodę kineskopu. Jak nietrudno dostrzec, sama idea formowania impulsów wizji jest de facto taka sama, jak dla późniejszej, tranzystorowej wersji. Tym niemniej ten lampowy protoplasta wymagał pewnej ingerencji do wnętrza odbiornika.
W numerze 8/65 miesięcznika "Radio" widzimy również lampowy układ, ale sprawia on wrażenie dosyć żałosnego w działaniu (zamieszczono fotografie z działania):
http://archive.radio.ru/web/1965/08/030/
Być może wystarczyłoby znacznie zwęzić linię przez odpowiedni dobór pojemności sprzęgających i wynik byłby daleko lepszy.
Prześledźmy jednak dalej wyniki mojego „investigation”. W numerze 2/68 nie znalazłem niczego, co wydawałoby się związane z tematem. Pomińmy więc ten numer.
Inaczej sprawa się ma z numerem 4/68: Rzut oka na okładkę kwietniowego numeru (4/68), w tym numerze jest artykuł inżyniera W. Krapiwnikowa:
http://archive.radio.ru/web/1968/04/060/
http://archive.radio.ru/web/1968/04/061/
Rzut oka na schemat i już wiemy, że schemat z "Nowoczesnych Zabawek" jest zaczerpnięty właśnie z artykułu z radzieckiego "Radio".
Oto moje tłumaczenie tego artykułu:
Opisy przystawek oscyloskopowych do telewizorów były już publikowane na stronach miesięcznika "Radio" (1/1959, 8/1965 i in.). Jednak w odróżnieniu od nich ta przystawka nie wymaga ingerencji w schemat telewizora (jest ona podłączana do gniazda antenowego telewizora). Razem z generatorem przemiatania częstotliwości można ją używać do strojenia wzmacniaczy p.cz. radioodbiorników. Przystawkę (rys.1 i 2) można uważać za miniaturowy nadajnik. Pomimo prostoty schematu, w tym nadajniku formowany jest pełny sygnał telewizyjny, który odróżnia od standardowego tylko brak impulsów wyrównawczych. Impulsy synchronizacji ramki formuje się z przemiennego sinusoidalnego napięcia we wzmacniaczu-
ograniczniku (T1), różniczkującym obwodzie R8C4 i progowym wzmacniaczu (T4). Długość tych impulsów to około 1,9 ms.
Generator samodławny na tranzystorze (T5) generuje impulsy synchronizacji poziomej. Wykorzystano tu nie podstawowe impulsy generatora samodławnego, a skoki napięcia kolektora pojawiające się za podstawowymi. Między kolektorami tranzystorów T4 i T5 włączono rozdzielającą diodę D3. W momencie generacji podstawowego impulsu kolektor tranzystora T4 zamyka się do masy przez otwarty tranzystor T5 i diodę D3. Wskutek tego w impulsach ramki pojawiają się wręby, które jak należy, są impulsami synchronizacji linii. Uzwojenia transformatora Tr1 generatora samodławnego są nawinięte na rdzenku toroidalnym z oksyferu (przenikalność rdzenia 1000). Wewnętrzna średnica rdzenia 10 mm, a grubość 2 mm. Uzwojenia I i III mają po 100 zwojów, a II - 30 zwojów drutu PELSZO 0,1 (zapewne nasze DNE). W początkowym okresie odchylania poziomego impuls napięcia generatora samodławnego szybko ładuje kondensator C5 przez diodę D2. W czasie dalszej części okresu on powoli rozładowuje się
przez rezystor R6. Zanikające przy tym napięcie piłokształtne podawane jest na bazę tranzystora T2. Tam jest sumowane z napięciem oscylografowanym. Trzystopniowy wzmacniacz (T2, T3, T4) z dużym współczynnikiem wzmocnienia (50000-100000) pracuje praktycznie w zakresie przerzutnikowym, charakteryzującym się określonym progiem przerzucania. Dlatego na liniowe napięcie nakłada się napięcie oscylografowane,
a przerzucanie następuje wtedy, gdy sumaryczne napięcie przechodzi przez próg przerzucania. Czas narastania frontu impulsów na wyjściu wzmacniacza jest krótki, dzięki dużemu współczynnikowi wzmocnienia wzmacniacza. Moment pojawienia się tych impulsów w odniesieniu do okresu odchylania poziomego występuje w takt napięcia oscylografowanego.
Parametry przystawki są dobrane tak, że linia bazowa (bez obecności sygnału oscylografowanego) występuje na środku ekranu. Położenie tej linii może być zmienione przez dobranie wartosci rezystora R3.
W celu zwiększenia ostrości linii zastosowano sprzężenie zwrotne z kolektora tranzystora T3 na bazę tranzystora T2 za pomocą pojemności C6. To zwiększa wzmocnienie w zakresie wyższych częstotliwości i zwiększa nachylenie frontu impulsu. Wizualnie objawia się to w większej ostrości przechodzenia bieli w czerń. Pionowe, poziome i wideosygnałowe impulsy są podawane na bazę tranzystora T7, pracującego jako wtórnik emiterowy, który jest wzmacniaczem modulującym generatora UKW (tranzystor T8). Częstotliwość pracy generatora UKW powinna być wybrana tak, aby leżała w zakresie wolnego kanału TV. W przeciwnym razie przystawka może zakłócać odbiór na sąsiednich telewizorach. Potrzebny zakres częstotliwości można wybrać przez dobór ilości zwojów cewki L1. Przy nastrojeniu na II kanał TV 59,25 MHz cewka zawiera 5 zwojów drutu IZW 0,6, średnica cewki 9 mm. Zmodulowane napięcie w.cz. jest doprowadzane do wyjścia przystawki przez dzielnik R18-R19, który obniża napięcie w.cz.
do 3 mV.
KONSTRUKCJA I URUCHOMIENIE. Wszystkie detale przystawki, poza generatorem w.cz. można zamontować na płcie montażowej w dowolnym porządku. Detale C11-C15,L1, T8 powinny mieć krótkie połączenia między sobą i prócz tego, powinny być zgrupowane w jednym miejscu. żadnego ekranowania przystawki nie potrzeba. Po podłączeniu przystawki do telewizora, należy go nastroić za pomocą pokręteł częstotliwość ramki, częstotliwość linii, kontrast. Jeśli częstotliwość linii nie leży w zakresie synchronizacji, należy dobrać wartość rezystora R14. Jeśli uzyskanie synchronizacji jest bardzo trudne lub niemożliwe, może to wskazywać na błąd w montażu przystawki. Aby uzyskać nastrojenie na żądany kanał TV zwoje cewki można rozszerzyć lub ścisnąć, aby uzyskać odpowiedni skok nawinięcia. Przy właściwym nastrojeniu linia na ekranie jest dobrze widoczna. Parametry przystawki dobrano tak, że szerokość oscylogramu osiąga szerokość ekranu przy napięciu wejściowym 0,3V. Czułość
przystawki można regulować przez dobór wartości rezystora R2. W celu wycechowania czułości na wejście przystawki można podać napięcie 6V 50 Hz przez dzielnik lub sygnał z generatora akustycznego. Oporność wejściową i czułość można znacząco powiększyć, dołączając do jej wejścia wzmacniacz m.cz. z wtórnikiem emiterowym na wejściu.
Prawie identyczny opis można znaleźć w „Nowoczesnych Zabawkach” Janusza Wojciechowskiego. Niestety, w tym przypadku na schemacie z książki wszystkie diody włączone są odwrotnie niż potrzeba, więc układ z książki nie może działać. Nawiasem mówiąc także zamieszczony w książce schemat blokowy wprowadza w błąd, bowiem w rzeczywistości przebieg oglądany jest obrócony o 90 stopni, co wynika zresztą z zasady działania przystawki.
Szukając jeszcze w internecie trafiła się prawdziwa wisienka na torcie: czterokanałowa wersja, zrobiona na podstawie konstrukcji inżyniera Krapiwnikowa:
http://www.irls.narod.ru/izm/osc/demosc1.htm
Ta 4-kanałowa wersja pochodzi z radzieckiego miesięcznika „Radio” z 1981 roku.
Jak już wspomniałem, w latach 80. Pojawił się w „młodym techniku” opis przystawki wykonanej na układach scalonych:
https://mlodytechnik.pl/files/fgt/85-nw-02-telewizyjny_oscyloskop.pdf
Opis pochodzi z "Młodego Technika",a dokładniej z lutego 1985 r.
Jest jeszcze syntetyzer znaków, z numeru marcowego 1985 r.:
https://mlodytechnik.pl/files/frz/85-nw-03-oscyloskop.pdf
Śledztwo wieńczy jeszcze link z „Elektrody”:
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1421099.html
Jest to bardzo uproszczony, 3- tranzystorowy układ.
Skoro śledztwo zostało zakończone, czas na sformułowanie paru oskarżeń.
Jako nastolatek, w pierwszej połowie lat 90. próbowałem budować przystawkę z „Nowoczesnych Zabawek” jak i z „Młodego Technika”. Wtedy niestety bez skutku. Dziś sprawa jest oczywista: diody na schemacie były włączone odwrotnie, a ja nie umiałem wtedy jeszcze analizować działania schematów. Nie miałem też oscyloskopu, który bardzo ułatwia uruchamianie układów. Także przystawki z „Młodego Technika” (w jej uproszczonym wariancie, opisanym w tym czasopiśmie) nie udało mi się uruchomić. Moja cierpliwość została wystawiona wtedy na ciężką próbę, ale jak widać do elektroniki nie zraziłem się zupełnie. Można powiedzieć, że zarówno książka jak i artykuł wyćwiczyły tylko moją cierpliwość. Ilu jednak było takich, którym cierpliwości nie wystarczyło i elektronikę porzucili? Dziś już nie wiadomo…
Od tych moich nieudanych prób minęło prawie trzydzieści lat i oto na forum „Triody” pojawił się wątek:
http://www.forum-trioda.pl/viewtopic.php?p=407027#p407027
Wątek ten, założony przez użytkownika Marek SCO w pewnym momencie traktuje o zbudowanej przez niego przystawce z „Nowoczesnych Zabawek”. Oczywiście błędy włączenia elementów zostały usunięte, a ja także zapragnąłem złożyć tę przystawkę, kompensując sobie stare niepowodzenia sprzed lat. W oku zakręciła się łezka nostalgii, gdy zacząłem wspominać, jak pod osłoną nocy wyłamywałem z wyrzuconych na śmietnik telewizorów „Ametyst” filtry z tak potrzebnymi mi wtedy do budowy tej przystawki germanowymi diodami serii DOG...
Układ przystawki sprzed lat postanowiłem jednak nieco ulepszyć. Przede wszystkim jest to wersja dwukanałowa, oparta na schemacie z radzieckiego miesięcznika z 1981 roku. Ale wersja przystawki z roku 1981 roku miała tę samą wadę, co wersja z 1968 roku: brak stabilnej synchronizacji. Badany przebieg, o ile nie był przebiegiem o częstotliwości sieci, praktycznie nieuchronnie musiał „pływać” po ekranie.
Tę niedogodność usunąłem dobudowując bardziej rozwinięty układ wytwarzania impulsów synchronizujących odchylania pionowego. Zawiera on generator samodławny, synchronizowany badanym przebiegiem. Generator ten można w pewnych granicach przestrajać, co pozwala na uzyskanie stabilnego przebiegu w pewnych granicach częstotliwości. Przystawka wytwarza wtedy jakby „oszukane” impulsy synchronizacji pionowej o nieco innej częstotliwości niż dla typowego standardu 625- liniowego. Zrezygnowałem, przynajmniej na razie z modulatora, podłączam przystawkę nie do telewizora, a do monitora z wejściem zespolonego sygnału wizji.
Przystawka ma oczywiście żałośnie skromne możliwości. Z uwagi na jedną podstawę czasu (około 50 Hz) obserwowane przebiegi mogą mieć częstotliwość 2-3 kHz. Tym niemniej jednak dziecięce marzenie zostało spełnione.
Tak wygląda przykładowy obraz z przystawki:
Ponieważ na wstępie była mowa o archeologii, pozostaje jeszcze powiedzieć, że w 1969 roku koszt samych tylko tranzystorów (o ile dałoby się je w ogóle kupić) przekroczyłby 1000 ówczesnych złotych: Moja wersja zawiera 15 tranzystorów, plus jeszcze jeden byłby potrzebny na modulator. Cena tranzystorów ASY37 w 1969 r. to 65 zł, a AF426 to 51 zł. Wydatek, przeznaczony na same tranzystory stanowiłby połowę ówczesnego przeciętnego wynagrodzenia…
Fajne? Ranking DIY
