Wkrętak jako taki został wymyślony... dawno temu. A wymyślono go z potrzeby, jaka powstała, gdy zaczęto stosować śruby do montażu różnych części większej całości.
Kolejnym krokiem w tej dziedzinie było wymyślenie wkrętaka elektrycznego — oczywiście z możliwością zastosowania najróżniejszych ze stosowanych wycięć w łbach śrub; a tych wymyślono wielkie mnóstwo i nadal najgorsze co chwila powstają nowe...
Najczęściej jednak obecnie używa się nacięć typu Philips i Pozidrive - i są to (mimo podobieństw) zupełnie inne nacięcia. Nie zalecam na pewno — jak to uważają niektórzy — stosowania zamiennie końcówek/bitów wkrętaków do nich.
Różnice polegają nie tylko na wyglądzie (przeważnie pozidrive mają dodatkowy krzyżyk przesunięty względem głównego o 45*), ale — przede wszystkim — innym kątem stożka wkrętaka. Równie często możemy spotkać nacięcia w kształcie gwiazdki (t.zw. TORX) - tak jak i inne w różnych wielkościach i (ostatnio) z różnymi "dodatkami" zabezpieczającymi.
Pośród każdego z tych typów podstawowych (poza coraz mniej spotykanych nacięć płaskich i różnych wymyślnych stosowanych by w sprzęcie nie grzebał jakiś "mały Kazio") poszczególne bity mogą się różnić wielkością — od 000 do 3 na przykład; gdzie "000" to najmniejsze nacięcie w najmniejszych śrubkach. Przeważnie w sprzęcie elektronicznym PU (powszechnego użytku) stosowane są rozmiary określone 1 lub 2.
Tyle podstawowych rzeczy o samych bitach (końcówkach wkrętaka). Ważniejsze jest czym kręcić tymi bitami...
Można oczywiście ręcznie — jest to rozwiązanie podstawowe i stosowane wszędzie tam, gdzie mamy do dokręcenia/wkręcenia./ wykręcenia jedną śrubkę. Co jednak gdy mamy na stole wieżę a jej obudowa skręcona jest na 8 czy nawet 10 śrubek ? W wewnątrz z kolei, którymi skręcone są poszczególne podzespoły? Odpowiem — można ręcznie. Owszem — wiem, bo i ja sam tak często robiłem...do momentu, gdy zaczęły mi dokuczać stawy a takich wież miałem do rozkręcenia i skręcenia (po naprawie) po kilka sztuk dziennie. Można też ułatwić sobie ZNACZĄCO pracę i wykorzystać (wcale nie tak drogi obecnie) wkrętak elektryczny... i taki właśnie mam zamiar przedstawić w tym artykule.
Bohaterem tematu jest wkrętak elektryczny zasilany z akumulatora Li-Ion o wiele mówiącej (
) nazwie WORX.
Co wybrałem? Zestaw, w którym prócz samego wkrętaka otrzymujemy kilkanaście różnych bitów, kabelek do ładowania (złącze USB typu "C") i (co ważne dla każdego ceniącego sobie porządek w warsztacie i łatwe przechowywanie) zamieszczone w eleganckiej i wygodnej plastikowej skrzyneczce:
Zestaw otrzymałem w dodatkowym (okazało się, że nie bez powodu) opakowaniu kartonowym, które zabezpieczyło zawartość przed połamaniem (PUDEŁKO KARTONOWE Z WIDOCZNYM WGNIECENIEM):
Wewnątrz kuferka prócz widocznych wyżej bitów dostajemy i bardziej szczegółową instrukcję a w niej dane techniczne:
... niestety treść pisana krzaczkami...
Całe szczęście, że najważniejszych danych możemy się łatwo domyślić — regulowany moment dokręcania od 0.15 do 5 Nm (na ustawieniu 1 mamy minimalny moment dokręcania idealny wręcz do śrubek wielkości M3 np.) Poza tym prócz możliwej regulacji sprzęgła przeciążeniowego (skala od 1 do 7) jest jeszcze możliwość ustawienia sprzęgła wyłączonego — w tym położeniu nie następuje odłączenie końcówki z bitem od napędu — to ustawienie należy jednak wykorzystywać rozsądnie — mając na uwadze, że w momencie zablokowania wrzeciona silnik zostanie zatrzymany mechanicznie, a co za tym idzie popłynie przez niego bardzo duży prąd. A to nie pozostanie bez znaczenia dla trwałości akumulatora no i samego silnika...
W "normalnym" ustawieniu sprzęgła dodatkowa ciekawostka — w momencie osiągnięcia ustawionego momentu silnik po chwili zostaje odcięty od zasilania — nawet gdy obciążenie ustąpi będzie wyłączony do momentu ponownego uruchomienia włącznikiem. Jest to bardzo dobre rozwiązanie — wiadomo przecież, że ogniwa Li-Ion nie lubią zwarć.
Dodatkowym ułatwieniem jest podświetlenie — włącza się w momencie wciśnięcia przycisku włączenia obrotów (nie zależnie na jak długo i w którą stronę) a wyłączane jest po upływie kilku sekund — bardzo pomocna funkcja podczas np. pracy w ciemnym kącie; wystarczy na moment włączyć silnik i gdy włączy się podświetlenie mamy ok. 5 sekund (kupa czasu!) na dokładne ustawienie śruby, wcelowanie bitem w nacięcie na jej łbie itp.
Co do max. momentu dokręcania — próbowałem na "6" zatrzymać wrzeciono i nie byłem w stanie... Może gdybym miał zdrowsze ręce by się udało. W każdym razie trudno było (mimo przeciw poślizgowych okładzin wkrętaka!) utrzymać go by się nie obrócił. Jest to więc naprawdę "MOCNE" narzędzie.
Próbowałem też jak wygląda trwałość bitów — przy ustawieniu na "6" i zablokowaniu końcówki bitu płaskiego w kombinerkach i kilkukrotnej próbie utrzymania wkrętaka na samym bicie zero śladów. Mam więc nadzieję, że trochę posłużą. Ponadto sprawdzałem organoleptycznie jak bity pasują do nacięć (PH 1 i PZ 1, 2) w śrubach z takimi nacięciami — przy dopasowaniu "numeru" bita (wielkości) praktycznie biorąc "siedzi" w nacięciach bez żadnego luzu. Nie ma więc problemu z "celowaniem" wkrętakiem z nasadzoną na bit śrubą w otwór/gwint. Jeśli samo nacięcie w łbie śruby nie jest wyrobione lub (niestety zdarza się w wypadku śrubek np., do gniazd elektrycznych) nacięte niechlujnie nie ma obaw, że wypadnie.
Jak pisałem — w komplecie otrzymujemy kabel do ładowarki (typowa do telefonu) z końcówką do wkrętaka typu USB C. Nie miałem okazji jeszcze rozładować do zera akumulatora — na marginesie stan naładowania jest wyświetlany po włączeniu włącznikiem głównym (przesuwny klawisz nad włącznikami wyboru i włączenia obrotów) i oczywiście podczas samego ładowania. Ciągłe świecenie wszystkich kresek wyświetlacza wskazuje na pełne naładowanie, a "fabrycznie" akumulator jest ładowany jak typowy Li-Ion do ok. 3/3. Po rozpakowaniu od razu włączyłem wkrętak do ładowarki i do pełna ładował się ok. 40 minut (ładowarka 2A max.).
Gniazdo lądowania umieszczono pod gumową zaślepką na półokrągłe zakończonym uchwycie wkrętaka.
Po kilkunastu użyciach z niezbyt dużym obciążeniem (poza tymi próbami na max. Momencie i zablokowanym wrzecionie) nadal świecą wszystkie kreski wyświetlacza. Jak to będzie w rzeczywistym wykorzystaniu? Czas pokaże. Jak na razie zapowiada się jednak całkiem fajnie.
Na pewno przyda się w szczególności do cięższych prac — do tych bardziej "elektronicznych" (w myśl zasady mierzymy siły na zamiary) mam bowiem drugi, ale o tym w kolejnym artykule.
A Wam, jaka wkrętarka najbardziej przypasowała?
Pozdrawiam.
Kolejnym krokiem w tej dziedzinie było wymyślenie wkrętaka elektrycznego — oczywiście z możliwością zastosowania najróżniejszych ze stosowanych wycięć w łbach śrub; a tych wymyślono wielkie mnóstwo i nadal najgorsze co chwila powstają nowe...
Najczęściej jednak obecnie używa się nacięć typu Philips i Pozidrive - i są to (mimo podobieństw) zupełnie inne nacięcia. Nie zalecam na pewno — jak to uważają niektórzy — stosowania zamiennie końcówek/bitów wkrętaków do nich.
Różnice polegają nie tylko na wyglądzie (przeważnie pozidrive mają dodatkowy krzyżyk przesunięty względem głównego o 45*), ale — przede wszystkim — innym kątem stożka wkrętaka. Równie często możemy spotkać nacięcia w kształcie gwiazdki (t.zw. TORX) - tak jak i inne w różnych wielkościach i (ostatnio) z różnymi "dodatkami" zabezpieczającymi.
Pośród każdego z tych typów podstawowych (poza coraz mniej spotykanych nacięć płaskich i różnych wymyślnych stosowanych by w sprzęcie nie grzebał jakiś "mały Kazio") poszczególne bity mogą się różnić wielkością — od 000 do 3 na przykład; gdzie "000" to najmniejsze nacięcie w najmniejszych śrubkach. Przeważnie w sprzęcie elektronicznym PU (powszechnego użytku) stosowane są rozmiary określone 1 lub 2.
Tyle podstawowych rzeczy o samych bitach (końcówkach wkrętaka). Ważniejsze jest czym kręcić tymi bitami...
Bohaterem tematu jest wkrętak elektryczny zasilany z akumulatora Li-Ion o wiele mówiącej (
Co wybrałem? Zestaw, w którym prócz samego wkrętaka otrzymujemy kilkanaście różnych bitów, kabelek do ładowania (złącze USB typu "C") i (co ważne dla każdego ceniącego sobie porządek w warsztacie i łatwe przechowywanie) zamieszczone w eleganckiej i wygodnej plastikowej skrzyneczce:
Zestaw otrzymałem w dodatkowym (okazało się, że nie bez powodu) opakowaniu kartonowym, które zabezpieczyło zawartość przed połamaniem (PUDEŁKO KARTONOWE Z WIDOCZNYM WGNIECENIEM):
Wewnątrz kuferka prócz widocznych wyżej bitów dostajemy i bardziej szczegółową instrukcję a w niej dane techniczne:
... niestety treść pisana krzaczkami...
Całe szczęście, że najważniejszych danych możemy się łatwo domyślić — regulowany moment dokręcania od 0.15 do 5 Nm (na ustawieniu 1 mamy minimalny moment dokręcania idealny wręcz do śrubek wielkości M3 np.) Poza tym prócz możliwej regulacji sprzęgła przeciążeniowego (skala od 1 do 7) jest jeszcze możliwość ustawienia sprzęgła wyłączonego — w tym położeniu nie następuje odłączenie końcówki z bitem od napędu — to ustawienie należy jednak wykorzystywać rozsądnie — mając na uwadze, że w momencie zablokowania wrzeciona silnik zostanie zatrzymany mechanicznie, a co za tym idzie popłynie przez niego bardzo duży prąd. A to nie pozostanie bez znaczenia dla trwałości akumulatora no i samego silnika...
W "normalnym" ustawieniu sprzęgła dodatkowa ciekawostka — w momencie osiągnięcia ustawionego momentu silnik po chwili zostaje odcięty od zasilania — nawet gdy obciążenie ustąpi będzie wyłączony do momentu ponownego uruchomienia włącznikiem. Jest to bardzo dobre rozwiązanie — wiadomo przecież, że ogniwa Li-Ion nie lubią zwarć.
Dodatkowym ułatwieniem jest podświetlenie — włącza się w momencie wciśnięcia przycisku włączenia obrotów (nie zależnie na jak długo i w którą stronę) a wyłączane jest po upływie kilku sekund — bardzo pomocna funkcja podczas np. pracy w ciemnym kącie; wystarczy na moment włączyć silnik i gdy włączy się podświetlenie mamy ok. 5 sekund (kupa czasu!) na dokładne ustawienie śruby, wcelowanie bitem w nacięcie na jej łbie itp.
Co do max. momentu dokręcania — próbowałem na "6" zatrzymać wrzeciono i nie byłem w stanie... Może gdybym miał zdrowsze ręce by się udało. W każdym razie trudno było (mimo przeciw poślizgowych okładzin wkrętaka!) utrzymać go by się nie obrócił. Jest to więc naprawdę "MOCNE" narzędzie.
Próbowałem też jak wygląda trwałość bitów — przy ustawieniu na "6" i zablokowaniu końcówki bitu płaskiego w kombinerkach i kilkukrotnej próbie utrzymania wkrętaka na samym bicie zero śladów. Mam więc nadzieję, że trochę posłużą. Ponadto sprawdzałem organoleptycznie jak bity pasują do nacięć (PH 1 i PZ 1, 2) w śrubach z takimi nacięciami — przy dopasowaniu "numeru" bita (wielkości) praktycznie biorąc "siedzi" w nacięciach bez żadnego luzu. Nie ma więc problemu z "celowaniem" wkrętakiem z nasadzoną na bit śrubą w otwór/gwint. Jeśli samo nacięcie w łbie śruby nie jest wyrobione lub (niestety zdarza się w wypadku śrubek np., do gniazd elektrycznych) nacięte niechlujnie nie ma obaw, że wypadnie.
Jak pisałem — w komplecie otrzymujemy kabel do ładowarki (typowa do telefonu) z końcówką do wkrętaka typu USB C. Nie miałem okazji jeszcze rozładować do zera akumulatora — na marginesie stan naładowania jest wyświetlany po włączeniu włącznikiem głównym (przesuwny klawisz nad włącznikami wyboru i włączenia obrotów) i oczywiście podczas samego ładowania. Ciągłe świecenie wszystkich kresek wyświetlacza wskazuje na pełne naładowanie, a "fabrycznie" akumulator jest ładowany jak typowy Li-Ion do ok. 3/3. Po rozpakowaniu od razu włączyłem wkrętak do ładowarki i do pełna ładował się ok. 40 minut (ładowarka 2A max.).
Gniazdo lądowania umieszczono pod gumową zaślepką na półokrągłe zakończonym uchwycie wkrętaka.
Po kilkunastu użyciach z niezbyt dużym obciążeniem (poza tymi próbami na max. Momencie i zablokowanym wrzecionie) nadal świecą wszystkie kreski wyświetlacza. Jak to będzie w rzeczywistym wykorzystaniu? Czas pokaże. Jak na razie zapowiada się jednak całkiem fajnie.
Na pewno przyda się w szczególności do cięższych prac — do tych bardziej "elektronicznych" (w myśl zasady mierzymy siły na zamiary) mam bowiem drugi, ale o tym w kolejnym artykule.
A Wam, jaka wkrętarka najbardziej przypasowała?
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY