Chciałbym Wam przedstawić tym razem selektor audio rozszerzający możliwości wzmacniacza o podłączenie kilku (czterech biorąc pod uwagę zajęcie jednego wejścia we wzmacniaczu przez sam selektor) dodatkowych źródeł sygnału. Kiedyś już przedstawiłem własną konstrukcję DiY o takim przeznaczeniu.
Najciekawsze w tym jest to, że dostajemy (za sensowną cenę) gotowe urządzenie w obudowie — a więc gotowy do podłączenia i używania selektor.
Opakowanie — eleganckie jak na takie pieniążki...
Wewnątrz samo urządzenie:
...w foliowej torebce zabezpieczającej dodatkowo obudowę.
Sam selektor — mimo bardzo prostej, wręcz prymitywnej, konstrukcji sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Jak to ktoś kiedyś powiedział: "Jak działa to, po co komplikować?".
W tym urządzeniu zrezygnowano bowiem z elektroniki aktywnej całkowicie; przełączanie sygnałów jest realizowane za pomocą przełączników zależnych typu "ISOSTAT" - niestety poza samym widokiem wciśniętego klawisza nie mamy żadnej innej informacji o załączonym wejściu, ale... patrz cytat wcześniej — miało być prosto, tanio i niezawodnie i tak właśnie jest.
Jedyne czego nam (mnie i Koledze będącym właścicielem tegoż cacka) brakowało, to ... nóżek. Niestety trzeba będzie wydać dodatkowo kilka groszy na cztery samoprzylepne nóżki — pozwolą one zabezpieczyć przed zarysowaniem lakier obudowy — zarówno selektora, jak i podłoża, na którym będzie stać.
Selektor jest po prostu ładny.
Solidne wykonanie (no, może poza tym, że producent zmuszony dyrektywami użył cyny bezołowiowej... ale o tym za chwilę) nie ma się do czego przyczepić. Prostota to niezawodność i "przezroczystość" - selektor nie wnosi do sygnału niczego od siebie (co może być argumentem dla audiofila).
Dużą zaletą jest zdublowanie gniazd RCA gniazdami typu "Mini Jack" (stereo rzecz jasna). Dzięki temu możliwe jest korzystanie ze standardów połączeń znanych z komputera.
Ponadto jest maleńki — praktycznie biorąc zajmuje tylko tyle miejsca ile musi — co prawda nie będzie mógł być używany jako kolejny "klocek" do zunifikowanej wymiarami wieży, ale moim zdaniem w tym wypadku to i tak element dodatkowy — jak pisałem — rozszerzający w prosty sposób możliwości sprzętu o podłączenie dodatkowych źródeł sygnału.
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie chciał zobaczyć, co siedzi w środku (chociaż można się było spodziewać co — chociażby bo braku zasilania),. Zgodnie z oczekiwaniem cztery przełączniki pięć gniazd i — niespodzianka, bo można byłoby przypuszczać plątaninę kabelków — wszystko na specjalnie do tego zaprojektowanej płytce drukowanej:
Wszystko bardzo dokładnie spasowane do metalowej (blacha stalowa malowana proszkowo z sitem opisów) obudowy — naprawdę poprawna robota. A ponieważ stalowa blacha stanowi ekran lub jak kto woli "Klatkę Faradaja"nic niepotrzebnego do sygnału się z zewnątrz nie dostanie.
No i coś o czym wspomniałem wcześniej; luty cyny bezołowiowej...
Tu Kolega natychmiast przejął "pałeczkę" (a dokładniej lutownicę
) stwierdzając, że skoro już ma wszystko na wierzchu, to warto poprawić luty cyną z ołowiem (później, po skręceniu całości pewnie by Mu się nie chciało...
).
Nie jest to konieczne — ostatecznie cyna bezołowiowa używana jest nie od wczoraj, ale, w myśl zasady "Dmuchać na zimne", dobrze jest elementy narażone na naprężenia mechaniczne lutować spoiwem nieco wytrzymalszym niż cyna bezołowiowa — znana skądinąd ze struktury podatnej na występowanie takich uszkodzeń.
Swoją drogą — zazdroszczę sprawnych rąk...
Po poprawkach, ale jeszcze przed myciem w IPA, wyglądało to następująco:
Tyle oglądania — czas na odsłuch, ale to już "poza kadrem" sam Kolega przeprowadził. Z tego, co mi powiedział (a i ja mogłem się spodziewać) działa tak jak działać powinno, czyli dobrze. Same przełączniki nie wprowadzają żadnych niepożądanych efektów, łączą pewnie i bez trzasków. Gniazda RCA, mimo że (jak wszystko dziś chyba...
) solidne i dobrze kontaktujące — wszystko, co należy dołożyć do selektora z tematu to (prócz już wspomnianych wcześniej nóżek) kable sygnałowe — od nich najwięcej będzie zależeć — od ich wykonania i solidności samych wtyczek... Od siebie dodam, że warto zainwestować kilka groszy więcej i wystrzegać się najtańszych — miałem kilka takich przypadków gdzie ni stąd, ni zowąd jeden kanał milknął. Przyczyna okazała się prozaiczna — konkretnie sposób połączenia żyły sygnałowej z bolcem wtyczki. Nigdy bym nie wymyśliłby żyła sygnałowa była łączona na styk z bolcem — żadnego lutowania, żadnej łączówki, śrubki — nic. Po prostu konstrukcja obudowy wtyczki (pół elastyczny plastik) podczas montaży kabla miała zapewnić odpowiedni docisk żyły (cienkich nitek miedzi) do bolca wtyczki... No cóż... za 5 zł (chyba tyle płaciłem) można było się spodziewać jakiegoś uproszczenia, ale żeby aż tak?
Reasumując — selektor znalazł już swoje zastosowanie i miejsce u Kolegi a ja korzystając z Jego uprzejmości miałem okazję go sobie obejrzeć i Wam przedstawić.
Jeżeli komukolwiek doskwierać będzie konieczność ciągłego przełączania kabelków z powodu zbyt małej ilości gniazd wejściowych — będzie mieć alternatywę.
Moim zdaniem godną polecenia.
Pozdrawiam.
Najciekawsze w tym jest to, że dostajemy (za sensowną cenę) gotowe urządzenie w obudowie — a więc gotowy do podłączenia i używania selektor.
Opakowanie — eleganckie jak na takie pieniążki...
Wewnątrz samo urządzenie:
...w foliowej torebce zabezpieczającej dodatkowo obudowę.
Sam selektor — mimo bardzo prostej, wręcz prymitywnej, konstrukcji sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Jak to ktoś kiedyś powiedział: "Jak działa to, po co komplikować?".
W tym urządzeniu zrezygnowano bowiem z elektroniki aktywnej całkowicie; przełączanie sygnałów jest realizowane za pomocą przełączników zależnych typu "ISOSTAT" - niestety poza samym widokiem wciśniętego klawisza nie mamy żadnej innej informacji o załączonym wejściu, ale... patrz cytat wcześniej — miało być prosto, tanio i niezawodnie i tak właśnie jest.
Jedyne czego nam (mnie i Koledze będącym właścicielem tegoż cacka) brakowało, to ... nóżek. Niestety trzeba będzie wydać dodatkowo kilka groszy na cztery samoprzylepne nóżki — pozwolą one zabezpieczyć przed zarysowaniem lakier obudowy — zarówno selektora, jak i podłoża, na którym będzie stać.
Selektor jest po prostu ładny.
Solidne wykonanie (no, może poza tym, że producent zmuszony dyrektywami użył cyny bezołowiowej... ale o tym za chwilę) nie ma się do czego przyczepić. Prostota to niezawodność i "przezroczystość" - selektor nie wnosi do sygnału niczego od siebie (co może być argumentem dla audiofila).
Dużą zaletą jest zdublowanie gniazd RCA gniazdami typu "Mini Jack" (stereo rzecz jasna). Dzięki temu możliwe jest korzystanie ze standardów połączeń znanych z komputera.
Ponadto jest maleńki — praktycznie biorąc zajmuje tylko tyle miejsca ile musi — co prawda nie będzie mógł być używany jako kolejny "klocek" do zunifikowanej wymiarami wieży, ale moim zdaniem w tym wypadku to i tak element dodatkowy — jak pisałem — rozszerzający w prosty sposób możliwości sprzętu o podłączenie dodatkowych źródeł sygnału.
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie chciał zobaczyć, co siedzi w środku (chociaż można się było spodziewać co — chociażby bo braku zasilania),. Zgodnie z oczekiwaniem cztery przełączniki pięć gniazd i — niespodzianka, bo można byłoby przypuszczać plątaninę kabelków — wszystko na specjalnie do tego zaprojektowanej płytce drukowanej:
Wszystko bardzo dokładnie spasowane do metalowej (blacha stalowa malowana proszkowo z sitem opisów) obudowy — naprawdę poprawna robota. A ponieważ stalowa blacha stanowi ekran lub jak kto woli "Klatkę Faradaja"nic niepotrzebnego do sygnału się z zewnątrz nie dostanie.
No i coś o czym wspomniałem wcześniej; luty cyny bezołowiowej...
Tu Kolega natychmiast przejął "pałeczkę" (a dokładniej lutownicę
Nie jest to konieczne — ostatecznie cyna bezołowiowa używana jest nie od wczoraj, ale, w myśl zasady "Dmuchać na zimne", dobrze jest elementy narażone na naprężenia mechaniczne lutować spoiwem nieco wytrzymalszym niż cyna bezołowiowa — znana skądinąd ze struktury podatnej na występowanie takich uszkodzeń.
Swoją drogą — zazdroszczę sprawnych rąk...
Po poprawkach, ale jeszcze przed myciem w IPA, wyglądało to następująco:
Tyle oglądania — czas na odsłuch, ale to już "poza kadrem" sam Kolega przeprowadził. Z tego, co mi powiedział (a i ja mogłem się spodziewać) działa tak jak działać powinno, czyli dobrze. Same przełączniki nie wprowadzają żadnych niepożądanych efektów, łączą pewnie i bez trzasków. Gniazda RCA, mimo że (jak wszystko dziś chyba...
Reasumując — selektor znalazł już swoje zastosowanie i miejsce u Kolegi a ja korzystając z Jego uprzejmości miałem okazję go sobie obejrzeć i Wam przedstawić.
Jeżeli komukolwiek doskwierać będzie konieczność ciągłego przełączania kabelków z powodu zbyt małej ilości gniazd wejściowych — będzie mieć alternatywę.
Moim zdaniem godną polecenia.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY