Jednym z moich pierwszych ale znaczących spotkań z elektroniką było samodzielne zbudowanie detektora opartego na diodzie germanowej - czyli popularnego niegdyś radia kryształowego. W szkole podstawowej w klasie 4 lub 5, w pracowni technicznej wisiały różne tablice edukacyjne rysowane w stylu "Bolka i Lolka". Na jednej z nich był schemat takiego radia oraz naszkicowane połączenia realnych elementów. Niestety mimo dłuższej chwili poszukiwań, nie udało mi się teraz znaleźć w internecie takiej tablicy. Nie mniej schemat wyglądał następująco:
Jedynym elementem, którego nie "rozumiałem" był owy kryształek i chyba z rok nikt mi nie umiał podpowiedzieć o co chodzi, aż nie pamiętam już skąd ale dowiedziałem się, że dioda dog56 będzie odpowiednia. Pozyskawszy więc zarówno cewkę jak diodę z jakichś resztek bardzo starego radia znalezionego na strychu udało mi się stworzyć takie detektor i o dziwo .... zagrało radiową "jedynkę" i to już za pierwszym podejściem. Układ wyglądał na pewno mało atrakcyjnie, ale w połączeniu z drutem naciągniętym pomiędzy dwoma drzewami (dokładnie tak to wyglądało na tej wspomnianej tablicy) oraz uziemieniem dawało czysty dźwięk a przy okazji tyle frajdy, że dziś nikt raczej tego nie zrozumie
Później, po małych modyfikacjach i ulepszeniach wyglądało to mniej więcej tak jak na zdjęciu po lewej. Jestem przekonany, że gdyby nie te szkolne tablice a potem udana budowa radia - moje życie potoczyło by się zupełnie inaczej i być może dziś wcale nie byłbym elektronikiem
Takie to były czasy
Ciekawe jestem Waszych doświadczeń z budową tego typu detektorów no i czy Wy też macie takie sentymentalne wspomnienia?
Wszystkie zdjęcia zapożyczone z internetu.
Jedynym elementem, którego nie "rozumiałem" był owy kryształek i chyba z rok nikt mi nie umiał podpowiedzieć o co chodzi, aż nie pamiętam już skąd ale dowiedziałem się, że dioda dog56 będzie odpowiednia. Pozyskawszy więc zarówno cewkę jak diodę z jakichś resztek bardzo starego radia znalezionego na strychu udało mi się stworzyć takie detektor i o dziwo .... zagrało radiową "jedynkę" i to już za pierwszym podejściem. Układ wyglądał na pewno mało atrakcyjnie, ale w połączeniu z drutem naciągniętym pomiędzy dwoma drzewami (dokładnie tak to wyglądało na tej wspomnianej tablicy) oraz uziemieniem dawało czysty dźwięk a przy okazji tyle frajdy, że dziś nikt raczej tego nie zrozumie
Ciekawe jestem Waszych doświadczeń z budową tego typu detektorów no i czy Wy też macie takie sentymentalne wspomnienia?
Wszystkie zdjęcia zapożyczone z internetu.
Fajne? Ranking DIY
