logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Radio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwa

bestler 17 Paź 2017 11:53 26061 74
  • Radio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwa
    Jednym z moich pierwszych ale znaczących spotkań z elektroniką było samodzielne zbudowanie detektora opartego na diodzie germanowej - czyli popularnego niegdyś radia kryształowego. W szkole podstawowej w klasie 4 lub 5, w pracowni technicznej wisiały różne tablice edukacyjne rysowane w stylu "Bolka i Lolka". Na jednej z nich był schemat takiego radia oraz naszkicowane połączenia realnych elementów. Niestety mimo dłuższej chwili poszukiwań, nie udało mi się teraz znaleźć w internecie takiej tablicy. Nie mniej schemat wyglądał następująco:
    Radio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwa

    Jedynym elementem, którego nie "rozumiałem" był owy kryształek i chyba z rok nikt mi nie umiał podpowiedzieć o co chodzi, aż nie pamiętam już skąd ale dowiedziałem się, że dioda dog56 będzie odpowiednia. Pozyskawszy więc zarówno cewkę jak diodę z jakichś resztek bardzo starego radia znalezionego na strychu udało mi się stworzyć takie detektor i o dziwo .... zagrało radiową "jedynkę" i to już za pierwszym podejściem. Układ wyglądał na pewno mało atrakcyjnie, ale w połączeniu z drutem naciągniętym pomiędzy dwoma drzewami (dokładnie tak to wyglądało na tej wspomnianej tablicy) oraz uziemieniem dawało czysty dźwięk a przy okazji tyle frajdy, że dziś nikt raczej tego nie zrozumie ;) Później, po małych modyfikacjach i ulepszeniach wyglądało to mniej więcej tak jak na zdjęciu po lewej.
    Radio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwa
    Jestem przekonany, że gdyby nie te szkolne tablice a potem udana budowa radia - moje życie potoczyło by się zupełnie inaczej i być może dziś wcale nie byłbym elektronikiem ;) Takie to były czasy ;)

    Ciekawe jestem Waszych doświadczeń z budową tego typu detektorów no i czy Wy też macie takie sentymentalne wspomnienia?

    Wszystkie zdjęcia zapożyczone z internetu.

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    bestler
    Admin DIY, Automatyka
    Offline 
    Specjalizuje się w: elektronika przemysłowa
    bestler napisał 5240 postów o ocenie 834, pomógł 254 razy. Mieszka w mieście Siedlce. Jest z nami od 2002 roku.
  • #3 16762584
    karolark
    Poziom 42  
    Też miałem takie doznania ale 20 lat wcześniej :cry:
  • #4 16762611
    seler1500
    Poziom 12  
    Dziś takie radio też może działać - solidna, wysoko umieszczona antena, dobrze dostrojony obwód rezonansowy. Naprawdę przyjemnie się go słucha. Wiele osób twierdzi, że dzisiaj takie radio nie będzie działać, że zakłócenia, że za słaby nadajnik itp. A radio o tym nie wie, więc gra jak kiedyś - tonem czystym, jak śpiew słowika :)
  • #5 16762623
    bestler
    Admin DIY, Automatyka
    karolark napisał:
    Też miałem takie doznania ale 20 lat wcześniej :cry:


    tzn kiedy? i czemu się smucisz?
  • #6 16762686
    karolark
    Poziom 42  
    Lata 70 a smucę sie bo bo starość za progiem :D
  • #7 16762806
    novytoja
    Poziom 14  
    Dokładnie wczoraj wieczorem wspominałem moja pierwszą radiową konstrukcję... ach pamiętam ile radości sprawiło to malutkie cudeńko gdy w słuchawce usłyszałem cichutki glos a nie wspomnę, że w tym czasie myślałem iż wszystko co elektroniczne musi mieć 'bateryjke' ... Pozdrawiam serdecznie wszystkich elektrodowiczów :)
  • #8 16762849
    jaga134
    Poziom 26  
    Pierwsze radio "kryształkowe" zrobiłem będąc w 4 lub 5 klasie szk. podstawowej. Jak to było? Na początku lat 50-tych ub wieku ojciec kupił takie radio zwane DETEFON, Obudowa była z czarnego ebonitu na wierzchu był ów "kryształek" zamontowany w szklanej rurce.Z boku wychodził uchwyt z przymocowaną igłą którą dotykając do owego kryształka wyszukiwało się najgłośniejszy odbiór. Oczywiście na wierzchu znajdowało się pokrętło strojeniowe a z boku przełącznik zakresów i gniazda wejściowe dla 2 par słuchawek. Kiedy przyszła pora radiofonizacji wsi detefon trafił na strych i leżał tam zapomniany aż do czasu kiedy w szkolnej bibliotece znalazłem książki o tematyce technicznej dotyczącej budowy radia.Odszukałem wówczas owo radio i w/g opisu z książki zbudowałem radio które.....GRAŁO !. Opinia ojca..." co z ciebie za mechanik jak nie potrafisz naprawić radia tylko budujesz nowe"....To były lata 50-te ub. wieku. W r.1964 ukończyłem ZSZ jako elektryk i.... wylądowałem 700 km od rodzinnej wsi w Dzierżoniowie aby pracować w ZR Diora oczywiście jako radiomechanik.
  • #9 16762899
    helazbyś
    Poziom 16  
    Lata 70- te.Kupiłem w Składnicy Harcerskiej Rosyjskie radio,do samodzielnego złożenia, na słuchawki . Takie czarne,plastikowe .Zadziałało.Jak córka była płaczliwa ,zakładaliśmy jej słuchawki i o dziwo uspokajała się .Któregoś dnia ,na kontrolę ,wybrała się do nas pielęgniarka .Wchodzi i w krzyk; co to dziecko ma na głowie ?
    Daliśmy radę ,ot wspominek.
  • #10 16762912
    TechEkspert
    Redaktor
    Zakładam, że opisujecie czasy gdy aktywny był nadajnik długofalowy wykorzystujący maszt w Konstantynowie.
    Także zaczynałem od konstrukcji odbiornika radiowego PRI, był oparty o antenę ferrytową z obwodem rezonansowym (do tej pory pamiętam kondensator 220pF) strojenie przesuwaniem cewki. Dioda i dwa albo trzy tranzystory oraz nieco rezystorów i kondensatorów zapewniały odbiór Warszawy PRI.
  • #11 16763057
    bestler
    Admin DIY, Automatyka
    Z tranzystorami to każdy potrafi ;) Cewka, dioda i słuchawka kręconego telefonu - to było całe radio :) Nie licząc anteny i uziemienia :D
  • #12 16763099
    klamot
    Poziom 19  
    A pamięta ktoś, że zamiast kryształka używało się żyletki (chyba Iridium), tylko koniecznie musiała być niebieska.
  • #13 16763125
    olekt2002
    Poziom 30  
    Oksydowana?
  • #14 16763225
    JacekCz
    Poziom 42  
    TechEkspert napisał:
    Zakładam, że opisujecie czasy gdy aktywny był nadajnik długofalowy wykorzystujący maszt w Konstantynowie.


    Myślę że tak. Większa wysokość (największa na owe czasy w Europie), moc, centralne położenie - i mało śmiecia elektronicznego, które od 1990 zabija AM
  • #16 16763527
    czaar123
    Poziom 11  
    Widzę że nie tylko ja tak zaczynałem :D . Normalnie pamiętam jak by to było wczoraj, czarne wysokoomowe słuchawki, kryształek w rurce a minęło już ponad 40 lat.
  • #18 16763626
    Gizmoń
    Poziom 28  
    A to moje radyjko detektorowe zbudowane w 2011 roku. Grało rewelacyjnie będąc w odległości 222km od nadajnika w Solcu. Miało antenę o długości około 30m, zawieszoną 9m nad ziemią między kominem domu a specjalnie postawionym masztem. Współpracowało z prawdziwymi, zabytkowymi słuchawkami radiowymi NEUFELOT & KUHNKE KIEL.
    Niestety, takim odbiorem cieszyłem się łącznie ledwo kilkanaście dni, gdyż nagłe opady śniegu w maju spowodowały, że mój maszt antenowy, zaprojektowany do użytku w czasie ładnej pogody, podzielił losy tego z Konstantynowa...

    Radio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwa Radio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwa Radio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwa

    Tak, ten gość pod masztem to ja :D
  • #19 16763681
    lukashb
    Poziom 39  
    No i również dołączam do grona Szanownych Kolegów i opiszę swoją historię :D tak, zaczynałem od radia tego typu mając 9 lat, pomagał mi jeszcze mój Tata oczywiście, potem wracałem do tych konstrukcji bardzo często, ulepszając je, budując z tranzystorem wersję, ze wzmacniaczem, jak pamiętam miałem 11 lat bodajże, chodziłem do 5 klasy podstawówki :). Radio detektorowe, z zasilaczem sieciowym dla wzmacniacza, zamknięte w dopasowanej obudowie plastikowej po przyborach łowieckich. Działało zawsze! Do tego rosyjskie słuchawki wojskowe o impedancji 2kOhm, mam je do dziś, stan doskonały wręcz, potem zaprzestałem budowania radii, aczkolwiek krótkofalarstwo płynie w mojej krwi do dziś! i to są fakty, zostałem zarażony tą "chorobą" :D na parapecie trzymam odbiornik R311, sprawny, gotowy do odbioru. Siadać i kręcić gałką i słuchać :). Moje anteny to był przewód zrzucony z 5 piętra do parteru, po tym jak sąsiadki obcinały mi przewody, został uwiązany do drzewa, pod kątem, i tak wisiał aż się nie zerwał od pogody. Potem znów! era kabli zwisających i sąsiadek z nożycami, aż w końcu kolega poratował mnie linką stalową 2mm i jako, że jest sprytniejszy w chodzeniu po drzewach, zawiesił mi to na drzewie na takiej wysokości, że nikt nie ściągnie mi nic, a i jest to bardzo wytrzymałe, gdyż zawieszone jest od 2008r mniej więcej, i tylko czasem poskręcam opaski i poczyszczę złączki. Ta antena przeżyje wszystko. Nawet spadający z dachu (11p) lód ze śniegiem podczas roztopów uderzył z impetem o linkę, ta się naciągnęła :D odsprężynowała w górę i lód się przełamał :D myślałem, że wyrwało mi barierkę balkonową, bo to do niej jest drugi koniec przyczepiony, ale gdzie tam! tylko hałasu narobiło :) Pozdrawiam!
  • #20 16764750
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #21 16764806
    sylwester45
    Poziom 2  
    Cóż-czytając post jagi 134 wróciły wspomnienia- sam zbudowałem radio w którym głównym elementem był prostownik-rurka szklana-kryształek-igiełka-dwie cewki nawinięte na powycinanej tekturce które można było obracać względem siebie, kondensator wykonany z folii aluminiowej z przekładką z papierka od cukierków do tego antena ok.8m z dachu do okna i uziemienie pręt- zbrojeniowy wbity w ziemię.
    Najciekawsze jest to,że ja do odsłuchu użyłem głośnika z rozbiórki jakiegoś starego radia-w tym głośniku elektromagnes poruszał blaszkę,która poprzez drut napędzała membranę.Było to całkiem głośne-oczywiście tylko dla rozgłośni długofalowej.
    Aż głupio się przyznać-był to rok 1955.
    Po chwili zastanowienia pomyślałem,że może moje przyznanie nie jest aż tak głupie jako że ukończyłem elektrotechnikę na AGH i spędziłem życie zawodowe na projektowaniu automatyki przemysłowej dużych obiektów.
  • #22 16764874
    olaf x
    Poziom 34  
    Początek lat 70. Wczesniej zbierałem znaczki, pudełka od fajek (najlepsze źrodło to szatniarz na pięterku na starym lotnisku Okęcie), od zapałek, monety, aż wpadł mi w ręce "kalejdoskop techniki" i tam było takie radio do zrobienia. I ze starszym do Składnicy Harcerskiej. Dioda ok. pręt ferrytowy ok. ale drut do nawinięcia cewki? Byl ruski zestaw różnych średnic i długości, ale stosunkowo drogi. I starszy do mnie : i rzucisz kolejne hobby po kwartale? NIE! No dobra, to kupimy. Potem wycięta sklejka, cztery gniazda na bananki, dwa antena i uziemienie, drugie dwa słuchawki od dziadka wojskowe 2 razy 2000om. I zagrało, nie tylko PR1.
    I hobby zostało do dziś... Zawód wyuczony i wykonywany inny, ale hobby niezmienne. W czasie studiów zresztą zrobiłem kurs naprawy RTV w LOK na żurawiej... To był chyba 1983-4 rok. Potem po pracy właściwej chodziłem i naprawiałem tv.a od 90 mam swoją firmę nie elektroniczną i elektronika wróciła znów do poziomu hobby i tak zostanie.
    Jakiś czas temu chciałem cofnąć się dalej niż zaczynałem - juz z dioda germanową- do kryształka, ale zakłóceń, że....
  • #23 16764900
    ALIBABA I
    Poziom 32  
    jaga134 napisał:
    Nie używałem żyletki ale z tego co pamiętam to oprócz żyletki drugim elementem tego detektora był grafit z ołówka ale również nie pamiętam czy twardy czy miękki.
    trudno było tym grafitem wycelować .
    bestler napisał:
    Jednym z moich pierwszych ale znaczących spotkań z elektroniką było samodzielne zbudowanie detektora opartego na diodzie germanowej
    i to było to.
  • #24 16764921
    TechEkspert
    Redaktor
    Pewnie większość tych konstrukcji już nie istnieje ale fajnie byłoby zobaczyć ich pozostałości, archiwalne zdjęcia, szkice, instrukcje/schematy (np. z późniejszych zestawów do samodzielnego montażu) albo tak jak zaprezentował Gizmoń aktualne zdjęcia.

    W okolicach masztu w Gąbinie pewnie prawie wszystko mogło pełnić rolę odbiornika, łącznie z tarczkowym licznikiem energii elektrycznej.
  • #25 16765015
    gimak
    Poziom 41  
    Ja też z kolegą się w to bawiłem na początku lat 60, jak zaczęliśmy naukę w technikum elektrycznym. Kryształek to była grudka galeny, a najwiekszym dla nas problemem było zdobycie słuchawek o oporności 2000 ohmów.
  • #26 16765490
    bestler
    Admin DIY, Automatyka
    Koderr napisał:
    No i na początek mam pytanie do autora postu: dlaczego aż lata 90-te?

    Cóż, były to lata mojej szkoły podstawowej, ale oczywiście wcześniejsze lata również, a może i przede wszystkim warto wspominać! :)

    Pamiętam, że mój odbiornik /nawinięta ręcznie cewka, dioda DOG56 i słuchawka /grał niezależnie od pogody dość czysto i o dziwo dość głośno, tak ze w pomieszczeniu, w którym było relatywnie cicho można było słuchać radia z tej małej słuchawki telefonicznej i było słychać np w całym pokoju.
    Kolejnym krokiem było zaadoptowanie wzmacniacza z OTV Neptun 4011 (taki symbol mam w pamieci, nie wiem na ile prawdziwy), była to taka wyciągnięta płytka z układem UL1481 - strzelam z pamięci - taki układ dip14 z wyprowadzonymi od środka blaszkami chyba do chłodzenia. Udało mi się jakoś narysować schemat tej płytki, i podłączyć, zasiliłem pamiętam starym zużytym ołowiowym akumulatorem z samochodu marki Żuk :D no i oczywiście głośnik z chyba też z tego Neptuna. Słuchałem tego całe wakacje... codziennie :)

    Tego się z niczym nie da porównać, a już na pewno nie z tabletami, iPhonami i tym wszystkim czym się dziś moje dzieci zajmują... :-)
  • #27 16765538
    vayo
    Poziom 14  
    mychaj napisał:
    Ja co prawda nie jestem elektronikiem a elektrykiem, ale ,,zawdzięczam" zawód książce Konrada Widelskiego ,,Elektrony wokół nas" którą dostałem bodajże w 2 lub 3 klasie (wcześnie czytałem :-) )
    No i wsiąkłem w prąd...


    Z jakieś dwa tygodnie temu przypomniałem sobie swoje pierwsze "radyjko" wykonane z głośnika od mikrotelefonu i diodzie germanowej. Aby go słuchać w szkole wychodziło się na przerwie na dwór i podłączało do rury spustowej od rynny :-) Domowa wersja radyjka była już bardziej zaawansowana, bo wykonana wg opisu z tej książki o której wspomniałeś. Teraz już nie pamiętam, czy książka zaraziła mnie elektronami, czy dostałem tą książkę ze względu na fiksacje elektronami :-) Jedno jest pewne, to była moja pierwsza hobbystyczna książka.
  • #28 16766025
    pustan
    Poziom 19  
    Dodam swoje trzy grosze.
    No, łza się w oku kręci. To były czasy. Moja przygoda z elektroniką zaczęła się w 1962 roku. Przypadkowo w kiosku RUCHu kupiłem czasopismo "Horyzonty techniki dla dzieci". Mam ten numer do dzisiaj i kilka innych. Potem wpadła w moje ręce książka " Nowoczesne zabawki" To był szał. Ile razy wertowana, i próby zrobienia prostych układów. Najtrudniejsze to zdobywanie potrzebnych części.
    Radio kryształkowe oczywiście popełniłem. Z czasopisma Młody technik. Cewka ,żyletka, grafit i słuchawki wysokoomowe. Potem proste radio z z horyzontów techniki. Pamiętam nazwę "radio ucho". Mam jeszcze obudowę z mydelniczki bakelitowej. Pewnie nie jeden z kolegów to pamięta. Do dzisiaj pozostało to tylko hobby.
    Pozdrawiam.

    Radio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwaRadio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwaRadio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwaRadio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwaRadio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwaRadio kryształkowe - niesamowite doznania wczesnego dzieciństwa
  • #29 16766045
    bestler
    Admin DIY, Automatyka
    Ja ze swojej strony dodam, że w tym wszystkim najsmutniejsze było, że ani żaden z kolegów z podwórka, rówieśników ani nikt ze szkoły, po prostu nikt tego nie rozumiał ani tego co robiłem tudzież chciałem zrobić, ani faktu przerzucania anteny między drzewami, ani lutowania, grzebania w starych radiach i telewizorach - po prostu człowiek w swojej pasji był sam jak palec, bez żadnego wsparcia a jednak się udawało czegoś dokonać :) Z dzisiejszej perspektywy internetów wydaje się to wprost niewiarygodne.
  • #30 16766064
    JacekCz
    Poziom 42  
    bestler napisał:
    Ja ze swojej strony dodam, że w tym wszystkim najsmutniejsze było, że ani żaden z kolegów, rówieśników ani nikt ze szkoły, po prostu nikt tego nie rozumiał ani tego robiłem tudzież chciałem zrobić, ani przerzucania anteny między drzewami, ani grzebania w starych radiach i telewizorach - po prostu człowiek w swojej pasji był sam jak palec, bez żadnego wsparcia a jednak się udawało czegoś dokonać :)


    to nie było masowe hobby, ale wydaje się dziś jest tylko gorzej. Musze kamyczek "do swojego ogródka IT" wrzucić, dzisiejsze ewentualne hobby techniczne to zestawianie jakiś cyfrowych gotowców (arduino, drony), przy często zerowej umiejętności rozwiazania ew. problemu (od czego jest StackOverlow czy elektroda), jednak brak internetu lepiej ćwiczył umysł i determinację

    Analogowa technika dawała się zrozumieć "na zdrowy rozsądek plus woltomierz", szkoda tych "analogowych hobby"
    Bo nie uznaję za hobby usilnych dążeń do 1000W unc,unc,unc w samochodzie Golf 2, robione bez zrozumienia.
REKLAMA