Ponieważ proste odbiorniki radiowe niezmiennie cieszą się zainteresowaniem, postanowiłem zaprezentować dosyć ciekawą konstrukcję, jak na obecne realia techniczne. Jest to jeden z pierwszych układów elektronicznych, jakie miałem przyjemność budować, ale niestety, z różnych względów przez długie lata leżał niedokończony. Niedawno przeglądając swoje elektroniczne szpargały stwierdziłem, że posiadam wszystko co trzeba, żeby go ukończyć.
Schemat radia pochodzi z książki "Radioamatorstwo w szkole" autorstwa W. Kozaka, którą poleciła mi pani bibliotekarka w szkole podstawowej, gdy chodziłem do 3 klasy.
Już wtedy materiał w niej zawarty był nieco przestarzały, gdyż lampy i półprzewodniki germanowe od wielu lat były wyparte przez krzem. Ponadto nie można było już dostać elementów przedstawianych w książce a elektronika (radiotechnika) tam przedstawiona dawno odeszła. Udało mi się jednak zgromadzić trochę germanowych półprzewodników, demontując ze starych sprzętów i innych źródeł. Zacząłem montować radio z użyciem lutownicy kolbowej, ale postęp zatrzymał ze względu na pewne przeszkody z wykonaniem elementów indukcyjnych.
Skan schematu radia widoczny jest poniżej. Krótko pisząc jest to odbiornik AM refleksowy, na germanowych półprzewodnikach: dwóch tranzystorach PNP i jednej diodzie ostrzowej.
Jak widać, obwód refleksowy opiera się na transformatorku "w. cz.", z którym miałem największy kłopot, bo nie miałem odpowiedniego rdzenia a próby wykonania z pręta ferrytowego, zgodnie z opisem autora, zakończyły się niepowodzeniem.
Obecnie nazbierało mi się wiele rdzeni, w tym toroidalne, które idealnie się nadają do tego celu. Największym wyzwaniem było nawinięcie odpowiedniej liczby zwojów, co udało mi się zrobić, stosując odpowiedni sposób nawijania
Tranzystory TG5 na przestrzeni lat niestety gdzieś przepadły. Zamist TG5 użyłem odpowiednika AF428. Na końcu książki były tabelki, gdzie można było się dowiedzieć o rodzajach obudów i zamiennikach.
Montaż półprzewodników germanowych wymaga uwagi, bo są one bardzo wrażliwe na ciepło. Z tego powodu zostawiłem jak najdłuższe "odnóża" tranzystorów. Z diodą było nieco więcej zabawy bo okazało się, że różne typy germanowej diody dają różne efekty działania radia. Krajowe DOG sprawiały kłopot bo radio się wzbudzało, takiego problemu nie było z diodą radziecką wygrzebaną dawno temu z Rubina, którą ostatecznie zostawiłem.
Transformatorek oczywiście wymaga właściwego podłączenia zwojów oraz ich końcówek (czego brak na schemacie).
Nie chciałem modyfikować oryginalnego układu, dlatego brak jest dodatkowego wzmacniacza, pozostając przy pojedyńczym TG50 zasilającym głośnik albo słuchawki. Jest to jeden z najprostszych wzmacniaczy klasy A, ze sporą składową stałą przepływającym przez przetwornik. Zastosowałem wysokoomowy głośnik 50 Ω oraz gniazdo słuchawkowe Jack stereo 3,5mm. Słuchawki połączone są szeregowo, co powoduje, że działają w przeciwfazie, dlatego odwróciłem polaryzację jednej z nich. O ile głośnik nie gra zbyt głośno to słuchawki są dobrze wysterowane. Moc jest na tyle duża, że musiałem zastosować regulator poziomu dźwięku. Jest nim przełącznik 4-pozycyjny, który przełącza zasilanie radia poprzez rezystory 30 Ω i 100 Ω.
Odbiornik zasilany jest trzema bateriami AA w specjalnie dorobionym miejscu w obudowie. Taka konfiguracja dobrze ustala punkt ciężkości; z drugiej strony jest głośnik.
Jak radio gra z głośnikiem prezentuje film z jednym z ostatnich tegorocznych wydań "Lata z Radiem".
Radio jest bardzo czułe, 300 km od nadajnika RCN w Solcu Kujawskim pozwala słuchać na słuchawkach w całkiem dobrej jakości. Jest w tym zasługa dosyć długiej anteny ferrytowej. Początkowo, gdy uruchamiałem, nie słyszałem w głośniku nic oprócz terkotania, które nie było dobrym zwiastunem. Przyczyną okazała się ładowarka indukcyjna pracująca parę metrów dalej.
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.