Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Pożar w warsztacie - ku przestrodze!

bestler 24 Lis 2017 22:23 7314 44
  • #1 24 Lis 2017 22:23
    bestler
    Admin DIY, Automatyka

    Pożar w warsztacie - ku przestrodze!
    Jakiś czas temu pracując jak co dzień używałem akurat w swoim serwisie wanny myjącej, tzw ultradźwiękowej. Firma, model oraz wielkość nie mają tu większego znaczenia. Wanna zalana była popularnym wśród elektroników alkoholem tzw izopropanolem, występującym handlowo pod nazwą IPA - jest dużo odmian, ale to też w tym przypadku ma mniejsze znaczenie.
    Myłem akurat cała serię jednakowych płytek, wanna pracowała cyklicznie przez kilka godzin, nagrzała się a razem z nią nagrzał się też znajdujący się w niej alkohol. Dodatkowo podczas pracy nie używałem dedykowanej przykrywki - w sumie nigdy wcześniej też jej nie używałem. Wszystkie te wymienione wyżej okoliczności sprawiły, parujący alkohol "rozlewał" się po całym stole do tego stopnia, że niewielka iskra w innej części stołu oddalonej od rzeczowej wanny o jakieś 50cm spowodowała zapłon początkowo oparów wydobywających się z wanny a po sekundzie może dwóch już i samej wanny. Efekt w moich oczach był wręcz filmowy - powolny zapłon całego stołu a po chwili została płonąca wanna.

    Pożar udało się szczęśliwie ugasić już po krótkiej chwili zakrywając wannę pokrywką, ale to wcale nie musiałoby być takie oczywiste i następny taki przypadek może się skończyć dużo bardziej boleśnie.
    Zaznaczę, że używam tego typu wanny oraz podobnego alkoholu od co najmniej 15 lat i nigdy wcześniej nie doświadczyłem zapłonu... jak widać do czasu.

    Ciekaw jestem Waszych doświadczeń z niekontrolowanym zapłonem substancji łatwopalnych na waszych stanowiskach pracy.

  • #2 24 Lis 2017 22:28
    robokop
    Moderator Samochody

    Powiedziałbym, że rażące naruszenie przepisów BHP - brak eliminacji oparów, porozlewany palny czynnik myjący, nieostrożne obchodzenie się z iskrami w pobliży substancji palnych....
    Dwa razy w życiu zapalił mi się samochód w trakcie naprawy - raz gaźnikowy ze zdjętą pokrywą filtra sobie kichnął w dolot, wychlapując paliwo z gaźnika, które zaczęło się palić, drugi raz w trakcie spawania podłogi - zajęło się bitumiczne wygłuszenie. Od tamtej pory zawsze mam pod ręką sprawną i z aktualnym przeglądem wielką gaśnicę śniegową (wiem, byle co, ale nie ufajda wszystkiego jak proszkowa).

  • #3 24 Lis 2017 22:36
    bestler
    Admin DIY, Automatyka

    Oczywiście również posiadam gaśnicę śniegową, mam jedną taką wielką z 10kg, i jedną 2kg ze specjalną końcówką rozpylającą do zastosowań warsztatowych. Mam nadzieję, że nie będę musiał sprawdzaj skuteczności tych gaśnic.

  • #4 24 Lis 2017 23:45
    Izofir
    Poziom 9  

    Panowie, do mycia PCB w myjce ultradźwiękowej lub natryskowej używa się wodno-rozcienczalnych preparatów w formie koncentratu do rozcieńczenia służących myciu topników a nie łatwopalnego alkoholu, który i tak nie posiada tak wysokiej skuteczności mycia jak specjalistyczne preparaty wodno-rozcienczalne.

    Nazw nie podam, znaleźć nie trudno. Używamy rękawiczek, wentylacji oraz ochrony oczu etc. Preparaty te bywają zwykle dość agresywne w działaniu. Szczególnie na skórę i tkanki oczu. Nie mniej jednak są one niepalne.

    Wyobraźcie sobie teraz zapłon 10 litrowego pojemnika z parującym IPA...

    Płyn w opisanej powyżej myjce nagrzewa się od kawitacji; zbyt wiele płyt mytych na raz spowoduje osłabienie mycia na powierzchniach zasłoniętych innymi płytami, podniesie też temperaturę preparatu z uwagi na większą powierzchnię, na którą działają ultradźwięki. Im mocniejsza myjka tym szybciej następuje wzrost temperatury roztworu.

    PS. Myjki posiadają grzałkę wsadu, niestety wiele z nich wymaga całkowitego zalania pojemnika płynem z uwagi na wysokie umieszczenie grzałki i możliwość przegrzania/uszkodzenia/zapłonu. Zwłaszcza, gdy ktoś używa w tym celu łatwopalnego, wysoce parującego IPA.

  • #5 25 Lis 2017 00:00
    Mario-1990
    Poziom 16  

    U mojego mechanika opary z benzyny zebrały się raz w kanale kolega palił papierosa i zszedł do kanały skończyło się na poparzeniach 2 stopnia,tak więc z oparami trzeba uważać, a alkohole,benzyny i inne rozpuszczalniki można stosować ale tylko w dobrze wentylowanych pomieszczeniach.

  • #6 25 Lis 2017 10:18
    And!
    Admin grupy Projektowanie

    Kiedyś zdarzył mi się zapłon preparatu do czyszczenia/regeneracji potencjometrów a także trafiłem na palną wersję "sprężonego powietrza" w obu przypadkach powodem była nieostrożność ale nic złego się nie wydarzyło.

  • #7 25 Lis 2017 10:39
    Art.B
    Specjalista Automatyk

    W ramach przeglądu myłem kiedyś u klienta koszmarnie brudny wózek spalinowy, bodajże Nissan. Poszła w ruch myjka ciśnieniowa. Potem suszenie sprężonym powietrzem, ale że to był listopad, to nie chciał schnąć i nie odpalał z powodu przebicia w układzie zapłonowym. Umyłem więc kopułkę i przewody brake cleanerem i ponownie przedmuchałem sprężonym powietrzem. Wózek odpalił, ale po kilkunastu sekundach stanął w płomieniach po zapłonie resztek zmywacza. Na szczęście pod ręką była myjka ciśnieniowa i został ugaszony bez strat. Ale ponowne suszenie trwało.

  • #8 25 Lis 2017 10:54
    turfa8
    Poziom 18  

    Jak kiedyś rzuciłem zużytą baterię to wiadra na złom pech chciał że trafiłem o kant blachy co zaowocowało pięknymi iskrami które podpaliły pobliski kosz na smieci.

  • #9 25 Lis 2017 20:39
    alikatek
    Poziom 29  

    Przypadek nie mój tylko znajomego, który wykazał się rażącą ignorancją.
    Miał gość motor, nieważne jaki. był problem bo zerwała mu się "łapka" trzymająca bak przy ramie. No to gość wziął odkręcił kranik, spuścił benzyne do wiaderka. Przyniósł spawarkę i chciał to przyspawać. zaiskrzyło. Iskra mu wpadła do tego wiadra z benzyną. Oczywiście benzyna od razu się zapaliła. Na szczęście miał gaśnice w garażu to nic poważnego się nie stało, ale niewiele brakowało. Dobrze że benzyna nie zdążyła jeszcze odparować i zajęła się tylko sama ciecz (a raczej opary w wiadrze)

  • #10 25 Lis 2017 20:41
    bestler
    Admin DIY, Automatyka

    Aż trudno uwierzyć, że benzyna nie wybuchła... W mojej okolicy całkiem niedawno ktoś zginął podczas próby spawania baku ciężarówki.

  • #11 25 Lis 2017 21:59
    goldi74
    Poziom 43  

    Benzyna nie wybucha a jedynie jej opary zmieszane odpowiednio z powietrzem. Jeżeli oparów było mało to wybuch był niewielki a benzyna w wiadrze jedynie (albo aż) się zapaliła.

  • #12 25 Lis 2017 22:04
    bestler
    Admin DIY, Automatyka

    O widzisz, to pozytywne dla mnie zaskoczenie. Uczestniczyłem kiedyś w szkoleniu bhp, gdzie strażacy symulowali pożar rozlanej na posadzce benzyny to po podpaleniu był jeden wielki wybuch i w sumie byłem przekonany, że w wiadrze benzyna wybucha podobnie.

  • #13 25 Lis 2017 23:57
    wada

    VIP Zasłużony dla elektroda

    Wybuch oparów izopropanolu jest dość efektowny, szczególnie tuż pod nosem.
    Opary IPA są chyba cięższe od powietrza i zostają dość długo w naczyniu.
    Kolega czyścił literę przestrzenną z INOXa izopropanolem i mu pękł jeden bok, podał mi ją abym zespawał to laserem. zobaczyłem że jest już sucha to podstawiłem pod laser i uruchomiłem spawanie - jeden strzał lasera i spore bum, litera rozleciała się całkowicie, litera była jak jakieś korytko w którym zebrało się prawie 10 litrów oparów z IPA.
    Teraz nim coś podstawię pod laser to kilkakrotnie to przewracam, bo nawet kiedyś zapaliły się od lasera opary z oleju, który smaruje pneumatykę automatu co wygina blachy, a w nim nóż nacinający jest chłodzony powietrzem z olejem.

    Mam też sąsiada mechanik samochodowy który stracił częściowo słuch jak wyleciał z kanału kilka metrów dalej. po naprawie samochodu z instalacją gazową - niezbyt szczelną - wszedł do kanału z papierosem, on wyfrunął z tego kanału, okno w warsztacie też, i co-nieco uszkodziło blaszany dach , wybuch był mocny ale krótki i nic na szczęście się nie zapaliło a jemu tylko przypaliło brwi i niestety uszkodziło słuch.

  • #14 26 Lis 2017 00:39
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    bestler napisał:
    gdzie strażacy symulowali pożar rozlanej na posadzce benzyny


    Polanie ogniska 5l benzyny kończy się wybuchem i rozwaleniem zawartości po okolicy i biesiadnikach. Także nie radzę tak robić.:)

    A tak o pożarach to raz audi 80 gaźnik pękł wężyk, klient nie był zdziwiony , ja za to bardzo jak mu o tym powiedziałem, jemu to któryś raz się zapaliła ta audii......

    Matiz pękł fagumit, pierd.... spod maski było takie że aż ją zgufrowało i blacha odpadła od wzmocnień bo są klejone.
    Dobrze że nikt nie grzebał w silniku.

    Prostownik zostawiony nazwarciu z 15 minut aż zaczął się dymić jak świeca i zapalił się . Ale to pikuś.

    Gość z sąsiedztwa zapalał piec na hali rozpuszczalnikiem zjarał się i warsztat. To dopiero ból.

  • #15 26 Lis 2017 09:56
    bestler
    Admin DIY, Automatyka

    Słyszałem w mojej okolicy o dwóch przypadkach, gdzie mechanicy spawali coś przy zbiorniku paliwa w dieslach. Podobno w takich sytuacjach napełnia się zbiornik wodą lub dwutlenkiem węgla. W każdy razie oba przypadki było bardzo głośne (dosłownie i w przenośni). Obaj zginęli.

  • #16 26 Lis 2017 10:06
    Art.B
    Specjalista Automatyk

    Z dziesięć lat temu mój kolega wysadził kilka cel w baterii trakcyjnej lutując palnikiem propanowym ołowiane mostki. Bateria była już zmęczona życiem. Przez noc stała na prostowniku, a rano kolega nie wpadł na pomysł żeby pootwierać korki i przedmuchać cele sprężonym powietrzem. Był niezły huk, wszystko w koło zachlapane elektrolitem. Gość miał na szczęście okulary, których nie zdjął po czyszczeniu czopów. Do łazienki miał blisko, obyło się bez większych poparzeń.

  • #17 26 Lis 2017 11:00
    robokop
    Moderator Samochody

    Spawam zbiorniki bez problemu - płucze się je przed spawaniem roztworem sody kaustycznej (kretem) - tak samo zbiorniki po LPG i inne. Tak samo z lutowaniem palnikiem mostków akumulatorów czy nadlewaniem słupków - bateria musi być wysezonowana, żeby się wodór ulotnił - w żadnym przypadku bezpośrednio po ładowaniu.
    Co do wybuchów - reakcja spalania wybuchowego jako taka, ma dwie odmiany - deflagrację i detonację - różnią się prędkością czoła płomienia. Podobnie można podzielić wybuch na wybuch chemiczny - czyli rozkład/utlenianie przy spalaniu, bądź wybuch typowo fizyczny - spowodowany falą ciśnienia. Benzyna spala się wybuchowo w przypadku wymieszania z powietrzem w stosunku 1:14,7 - najlepszy efekt energetyczny - palą się jej opary, nie ciecz jako taka. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć że zbironik wypełniony w pełni benzyną, można by chyba spawać bez problemu - bez ryzyka wybuchu, jeśli nie doszło by do kontaktu cieczy z powietrzem (benzyna nie zawiera utleniacza).

  • #18 26 Lis 2017 11:08
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    robokop napisał:
    jeśli nie doszło by do kontaktu cieczy z powietrzem


    A przepal blachę i cienki strumyczek benzyny prosto na maskę leci , tylko dla hardkorów lub frankensteinów.

    ALe teoretycznie tak da się zrobić.

  • #19 26 Lis 2017 16:12
    bestler
    Admin DIY, Automatyka

    Teoretycznie... kilka sekund spawu i benzyna czy ropa zacznie się gotować, wrośnie ciśnienie i rozerwie zbiornik. Dalej będzie mniej więcej tak:
    http://podlasie24.pl/losice/region/tragiczny-final-pozaru-warsztatu-w-zakrzu-21a08.html

  • #21 26 Lis 2017 18:21
    bestler
    Admin DIY, Automatyka

    No tak podobno się robi. Słyszałem też, że wypełniają dwutlenkiem węgla, argonem, albo innymi gazami ogólnie dostępnymi.

    Dodano po 2 [godziny]:

    A wracając do niechcianych zapłonów jakie mnie się przytrafiły to kilka razy zapłonęła mi płyta umyta kontaktem PCC (być może to to samo co ipa), i nawet przedmuchana powietrzem potrafi zapłonąć od iskry jaka powstaje podczas rozładowywania kondensatora sieciowego rezystorem 47R. Naprawdę trzeba uważać.

  • #22 26 Lis 2017 22:14
    zster

    Poziom 28  

    Mając chyba 10 lat, naczytałem się w książce od fizyki, należącej do starszego brata, o wytwarzaniu wodoru w procesie elektrolizy. Przygotowałem więc duży słoik do kiszenia ogórków , regulowany zasilacz od kolejki, jakieś przewody, blaszki, do nakrętki przykręciłem kawałek przewodu hamulcowego z samochodu Syrena (jako wylot wodoru ). Aparaturę poskładałem, zalałem roztworem wodnym soli kuchennej, zakręciłem nakrętkę i włączyłem zasilacz. Po chwili ku mojej radości zobaczyłem upragnione bąbelki unoszące się w górę ... Z radości zwiększyłem jeszcze napięcie. Odczekałem parę minut i oczywiście zapragnąłem sprawdzić czy faktycznie "produkuję" magiczny dla mnie wtedy wodór ... A jak to sprawdzali na rysunku w książce? Ależ bardzo prosto - przy pomocy zapałki zbliżonej do wylotu rurki .. tak też zrobiłem. Przy rurce zapalił się wesoły i całkiem spory płomień. Nie zdążyłem się nawet uśmiechnąć gdy usłyszałem taki dziwny , cichy odgłos "wwwwwwwwłuuuuuuuup" i płomień zniknął w rurce... Pamiętam zdziwienie i niewiarygodne piszczenie w uszach a także opadające na podłogę plakaty ( które wisiały na ścianach )...
    Na moje szczęście słoik nie pękł ale rozerwało nakrętkę ... Nauczka na całe życie ( ale i duma gdy pokazywałem kolegom efekty eksplozji na ścianach i suficie ;) )

  • #23 26 Lis 2017 22:25
    bestler
    Admin DIY, Automatyka

    Ale numer, głęboko w podstawówce też wytwarzałem wodór na wzór jakiejś książki i też pierwszy raz mi nieźle wybuchło, potem zbierałem wodór do jakoś do plastikowej butelki po fancie i podpalałem gdzieś na odludziu. Pierwsze wybuchy były nieudane, ale potem już opanowałem sytuację, zbierałem wodór do butelek, nosiłem do szkoły i tam robiliśmy wybuchy ;)

  • #24 26 Lis 2017 22:52
    zster

    Poziom 28  

    bestler napisał:
    Pierwsze wybuchy były nieudane, ale potem już opanowałem sytuację, zbierałem wodór do butelek, nosiłem do szkoły i tam robiliśmy wybuchy


    Też to przechodziłem :) Potem doszły "granaty" z kondensatorów elektrolitycznych :)
    W apogeum "swojego młodzieńczego "geniuszu" ( oczywiście po naczytaniu się książek z technikum starszego brata ) konstruowałem dwuczłonową "rakietę" z "prawdziwym" silnikiem odrzutowym którego paliwem była mieszanka saletry potasowej z cukrem i opiłkami aluminium ( o ile dobrze pamiętam ) a drugim "członem" był pojemnik wypełniony wodorem :) Bardziej przypominało to niezbyt udany i niezbyt lotny fajerwerk ale radość była ogromna i prace nad zwiększaniem zasięgu i "stabilizacji" lotu trwały długie miesiące ;)

  • #25 27 Lis 2017 08:33
    robokop
    Moderator Samochody

    Zawodowo wysadzałem chyba każdy współczesny i powszechny materiał wybuchowy - od wojskowego pospolitego trotylu, poprzez materiały górnicze do różnych dziwnych mieszanin plastycznych i samodziałowych. Podobnie ze strzelaniem - z większości popularnej broni strzeleckiej, oprócz wielkokalibrowej i artyleryjskiej. Za młodu, czyli jakieś dwadzieścia lat temu wybuchł mi w twarz akumulator 160Ah, obyło się na zniszczonym akumulatorze, ubraniu i głuchocie przez jakiś czas (małe zamknięte pomieszczenie) - nie wyłączyłem prostownika z sieci, zaiskrzył zacisk. W przypływie ułańskiej fantazji rozsadziłem metalową, 200 litrową beczkę po oleju przy użyciu acetylenu z karbidu - za lont robił sznurek nasączony roztworem cukrowo-saletrzanym, żeby się palił jak w westernach.Teraz czasem dla zabawy wysadzam airbagi ze złomowanych samochodów - na bardzo długich kablach, ew. strzelam z petard "Crazy Robots" - jedne z najgłośniejszych na rynku za względnie niewielkie pieniądze. W czasach szkolnych szukało sie amunicji powojennej po polach, do zabaw z prochem - ale nie polecam nikomu tej zabawy. W ogóle pirotechniką powinny zajmować się osoby które wiedzą co robią, a nie takie którym się wydaje że wszystkie rozumy pozjadali, bo wypadki zdarzają się i wśród profesjonalistów. Z pożarów przytrafił mi się jeszcze zapłon sadzy w kominie - trochę strachu było - komin mniej więcej miesiąc po czyszczeniu, ale cały czas palone podkładami kolejowymi - dobrze że pełną butlę CO2 do migomatu miałem - udało się wygasić przez wyczystkę.

  • #26 27 Lis 2017 17:01
    Phaeton
    Poziom 14  

    Ja nie spawałem, ale lutowałem cyną zbiornik benzyny samochodu. Nie zalewałem wodą, ale wczesniej chyba z godzinę przedmuchiwałem powietrzem z odkurzacza i w trakcie lutowania też. Nie było już śladu zapachu benzyny, ale dreszczyk niepewności jednak był.

  • #27 27 Lis 2017 17:28
    wada

    VIP Zasłużony dla elektroda

    Phaeton napisał:
    Ja nie spawałem, ale lutowałem cyną zbiornik benzyny samochodu. Nie zalewałem wodą, ale wczesniej chyba z godzinę przedmuchiwałem powietrzem z odkurzacza i w trakcie lutowania też. Nie było już śladu zapachu benzyny, ale dreszczyk niepewności jednak był.

    Dobrze że przedmuchiwałeś a nie jak znajomy próbował wyssać opary z baku.
    Sporo lat temu to było i odkurzacz Zelmera Alfa K2 nowiutki wówczas podłączył do korka baku na ssanie , odkurzacz w kształcie cygara wystartował jak rakieta, chłodzenie silnika jest zassanym powietrzem i iskrzenie szczotek zapaliło sprężoną mieszankę. najśmieszniejsze jest to że w odkurzaczu tylko troszkę nadtopił plastikowy dekiel przy wylocie powietrza. Sporo potem znajomy się nakombinował żeby żona tego nie zauważyła :lol:

  • #28 27 Lis 2017 19:21
    zster

    Poziom 28  

    wada napisał:
    Sporo potem znajomy się nakombinował żeby żona tego nie zauważyła


    Dobrze że nie odleciał stając się silnikiem turboodrzutowym ;)

  • #29 28 Lis 2017 16:53
    cooltygrysek
    Warunkowo odblokowany

    Hahahaha z tym odkurzaczem nie mogę, fajny temat -) I ja mam przygodę z wybuchami. Otóż kiedyś z kolegą, późną wieczorową porą, paliliśmy w piecu CO śmieci ( kiedyś można było ) od jego ojca z warsztatu samochodowego. Szło wszystko jak leciało, plastyki, butelki jakieś pojemniki, papier itp. Na koniec wrzuciliśmy dwa małe pojemniki typu wiaderko z resztkami lakieru i poszliśmy na pole zadowoleni. Po dwóch chwilach jak nie pierdyknęło, w górę wystrzelił jęzor ognia na 8 czy 10 metrów przez komin. Przerażeni polecieliśmy do piwnicy zobaczyć czy się coś nie zapaliło koło pieca CO. Oj ten widok, na kawałki rozerwanego pieca będę długo pamiętał. Gdybyśmy tam zostali dłużej to nie było by nas na świecie. Po tej przygodzie śmieci były palone w starej 200litrowej beczce. Niestety tez z nią mieliśmy przygodę i to wybuchowo rakietową. Podobnie wrzucaliśmy do palenia plastiki oraz wiaderka z resztkami lakierów bo fajnie strzelały. Cóż kiedyś tak huknęło że beczka wystrzeliła 40metrów w powietrze, poszybowała jak rakieta, przeleciawszy około 60 metrów lotem balistycznym wbiła się w dach pobliskiego domu sąsiada wzniecając pożar który udało nam się szybko ugasić gaśnicami śniegowymi. Na szczęście skończyło się na naprawie dziury w dachu.

  • #30 28 Lis 2017 17:04
    robokop
    Moderator Samochody

    cooltygrysek napisał:
    Cóż kiedyś tak huknęło że beczka wystrzeliła 40metrów w powietrze, poszybowała jak rakieta, przeleciawszy około 60 metrów lotem balistycznym wbiła się w dach pobliskiego domu sąsiada wzniecając pożar który udało nam się szybko ugasić gaśnicami śniegowymi. Na szczęście skończyło się na naprawie dziury w dachu.
    Po czym się obudziłeś i stwierdziłeś że zaraz Ci pęcherz rozerwie. Powiedz mi, co i jakim cudem wystrzeliło beczkę ustawioną dnem do dołu? Gdyby nawet była dnem do góry, to gwarantuję że gdyby coś w niej strzeliło, to co najwyżej by ją rozpruło na miejscu. 200 litrowa szczelna beczka po oleju, wypełniona acetylenem praktycznie się zdemontowała, prując się na szwach - a położenie zmieniła może o metr.

    Dodano po 1 [minuty]:

    Phaeton napisał:
    Ja nie spawałem, ale lutowałem cyną zbiornik benzyny samochodu

    Lutować lutownicą oporową można praktycznie bez ryzyka - opary ulatniają się zanim soiągną temperaturę zapłonu. Byleby nic nie iskrzyło.
    Przypomniało mi się jak ojciec załatwił przyspieszoną wymianę pieca CO. Wrzucił puszkę z zupą - nie dość że kotłownia do sprzątania, to jeszcze zaczął cieknąć - co prawda był już wiekowy, ale "bum" w palenisku pomogło mu się rozszczelnić.