Prezentowane urządzenie to tak zwany booster, czyli sprzęt którego podstawową funkcją jest wspomaganie rozruchu naszego samochodu gdy akumulator w aucie niedomaga. Urządzenie mam już od bardzo dawna. W zasadzie co roku służy mi jako źródło zasilania w domku letniskowym gdzie nie ma elektryczności, wcześniej wykorzystywany także do awaryjnego zasilania prądożernych urządzeń przy jakiś naprawach itp. Oczywiście z jego pomocą niejednokrotnie odpalałem także samochód w trudniejsze dni.
Podobnych modeli jest sporo. Niektóre wyposażone także w kompresory, latarki i inne bajery. Tutaj jednak wersja podstawowa.
Na przednim panelu: trzy diody sygnalizacyjne aktualne napięciu akumulatora. Zapalają się po naciśnięciu przycisku. Nie jest to jednak najlepsze rozwiązanie, mało precyzyjne, diody czasem mrugają nie mogąc się ustabilizować, ich świecenie także zależne od siły nacisku switcha. Zapewne styki wymagałyby regeneracji. Dokładnie widać to na zdjęciach jak w danej chwili różne mogą być wskazania.
Postanowiłem udoskonalić nieco urządzenie montując moduł woltomierza. Wskaźnik zasilany napięciem które jednocześnie mierzy, więc idealny do tego celu. Wskazania po naciśnięciu czarnego przycisku.
Wskazania także prawie idealne porównując z multimetrem.
Z prawej strony kolejny trzy LED-y informujące o procesie ładowania a także niewłaściwej polaryzacji. W zestawie także ładowarka sieciowa 0,5A.
Co ciekawe, od jakiegoś czasu, przy ładowaniu urządzenie nie sygnalizuje końca procesu ładowania: "charge complete".
Z prawej strony także gniazdo zapalniczki samochodowej, napięcie na nim jest cały czas, z kolei gdy chcemy korzystać z funkcji rozruchu musimy przekręcić czerwony przełącznik. Rozłącza on czerwony przewód. Same przewody wystarczającej długości, solidne, nie jest tak, że więcej izolacji niż miedzi jak to ma czasem miejsce.
Z tyłu złącze ładowania. Akumulator widoczny na zdjęciach nie jest już oryginalny, został wymieniony kilka lat temu. To raczej nie najwyższy model.
Dołożony wskaźnik napięcia oraz oryginalna PCB z sygnalizacją i kontrolą ładowania.
Proces ładowania.
Niewątpliwie wadą prezentowanego sprzętu jest waga - prawie 8kg.
Do testów posłużył samochód osobowy z silnikiem 1,6 benzyna, rocznik 2004. Akumulator słaby, tzn przy pozostawieniu samochodu na 3 dni w temperaturze ok 0°C auto ma problemy z odpaleniem. Po doładowaniu akumulatora, lub ciągłej, codziennej eksploatacji odpala bez problemu.
Test 1:
Samochód nie odpala, przy próbie rozruchu kontrolki przygasają, nie ma możliwości uruchomienia pojazdu.
Podłączamy booster, widać jak ładuje akumulator.
Rozruch z podłączonym urządzeniem przebiega w zasadzie bez problemowo, zauważalny jedynie nieco dłuższy czas odpalenia.
Test 2:
Po pewnym czasie - akumulator w samochodzie rozładowany do ok 8V, pierwszy rozruch z użyciem boostera udany, wyłączenie silnika, napięcie podnosi się do ok 11,5V, podłączamy drugi raz booster:
I rozruch:
Test 3:
Najbardziej ekstremalny test. Centralny zamek nie działa już z pilota, akumulator rozładowany do 6,5V.
Rozruch w takich warunkach.
Stan akumulatora w boosterze po dwóch wspomaganiach uruchomienia. Chociaż i tak początkowy nie był naładowany do końca.
Fajne? Ranking DIY
