Dziś na forum zamierzam zaprezentować chiński KIT zegara elektronicznego. Głównym powodem zakupu była chęć zdobycia mikrokontrolera, który obecnie na polskim rynku jest niewiele tańszy niż cały kit i sprawdzeniu jednaj związanej z nim rzeczy, ale o tym na końcu.
.
W artykule będę opierał się głównie na obrazkach z portali aukcyjnych, ponieważ na początku nie planowałem dzielić się swoimi spostrzeżeniami i nie udokumentowałem procesu składania.
Przejdźmy do rzeczy.
Całość (jak zwykle) otrzymujemy zapakowaną w woreczek strunowy. W moim wypadku - również - kompletnie niezabezpieczoną przed zginaniem wyprowadzeń mikrokontrolera, podstawki czy wyświetlacza. Po dodatkowych kilku minutach spędzonych na prostowaniu nóżek mogłem przystąpić do lutowania. Nie ma tu żadnej filozofii bo zegar wykonany jest całkowicie na elementach przewlekanych. W dodatku jedyne rezystory i kondensatory są praktycznie identyczne. Nie powinno dziwić, że do instrukcji zajrzałem dopiero po zmontowaniu, jednak na niewiele by mi się przydała ponieważ cała moja znajomość języka chińskiego ogranicza się do tego, że wiem o jego istnieniu.
Po zlutowaniu i wyczyszczeniu układ przedstawia się tak:
Na jakość elementów raczej nie ma co narzekać. Jedyne do czego można się przyczepić to zły rezonator kwarcowy Według PCB i instrukcji powinien mieć częstotliwość 12MHz, jednak ten z zestawu to 11.0592MHz. Druga rzecz to nieznośnie głośny brzęczyk który dodatkowo wydaje dziwne dźwięki. Na szczęście wystarczy nie zdejmować fabrycznej naklejki zabezpieczającej.
Teraz spróbujmy przeanalizować schemat ideowy. (Trochę kiepska rozdzielczość ale wszystkiego da się doczytać). Schemat musiałem dostosować do swojej wersji zegara.
Oczywiście nie ma tu ani stabilizacji ani zabezpieczeń, więc sekcja zasilania składa się tylko z kondensatora 100nF. Głównym elementem modułu jest bez wątpienia mikrokontroler Atmel AT89C2051, czyli ośmiobitowiec posiadający zabawną ilość pamięci programu. Do uzyskania wymaganej dla zegara precyzji wymagana jest dokładna podstawa czasu, zatem obecność zewnętrznego źródła taktowania w postaci rezonatora kwarcowego nie powinna dziwić. Wyświetlacz to czterocyfrowy moduł o 14 wyprowadzeniach LD5643AR. Z ważniejszych elementów warto jeszcze wspomnieć o brzęczyku. Posiada on swój własny generator. Zastosowany tu mikrokontroler nie ma sprzętowego generatora PWM więc postanowiono użyć tranzystora PNP S80550 jako klucza do załączania dźwięku. Głupota? Ale ważne że działa.
Po przejściu przez ten etap można wreszcie podłączać zasilanie. (Z racji braku zabezpieczeń lepiej ostrożnie). Pierwsze co rzuca się w oczy to wyświetlacz, a raczej jego niska jasność. Może to być zarówno wada jak i zaleta, bo mimo że w słoneczny dzień nie będziemy nic widzieć, to przynajmniej nie będzie nas raził w nocy.
Po dłuższej chwili spędzonej z tłumaczem udało się ustawić zegar, który rzecz jasna nie może mieć typowego menu (przytrzymaj przycisk, cyfry migają, ustaw godzinę) NIE. Przecież każdy wie że łatwiej jest oznaczyć każde ustawienie z osobna literkami i odsyłać użytkownika do instrukcji... po chińsku... Specjalnie z tego powodu postanowiłem przetłumaczyć całą instrukcję i napisać ją od nowa w bardziej przejrzystej formie. Wynik pracy w załączniku!
Mimo wszystko zegarek raczej nie nadaje się do użytku. Zaledwie po kilku minutach pracy zaczyna odstawać. Na tą chwilę nie ma jednak co oceniać dokładności. Najpierw wymienię rezonator na taki zalecany przez instrukcję, wyreguluję wartością J w ustawieniach i dam znać jak się sprawdza.
Słowem podsumowania. Zestaw nadaje się najwyżej jako zabawka lub źródło części. Jego wartość edukacyjną można porównać do schematycznych filmików typu "5 najlepszych projektów na tranzystorze" gdzie w rezultacie dostajemy okrojony ze schematów czy wyjaśnienia zasad działania układ który w dodatku dzięki swojej prostocie będzie stwarzał więcej problemów niż pożytku. Skąd taka opinia?
Poprzez użycie mikrokontrolera, który zajmuje się tutaj wszystkim. Takie podejście czyni ten zestaw najwyżej nauką lutowania i chwilą dobrej zabawy. Można odnieść wrażenie że to tylko sposób na posprzątanie magazynów z niepotrzebnych części.
Na koniec nie mogę się oprzeć. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale gdy widzę jakikolwiek znajomy mikrokontroler po prostu muszę sprawdzić, czy nie uda wydobyć się z niego programu.
Teraz przynajmniej wiem że zakup miał minimalny sens. Chińczyk (chyba) zapomniał ustawić lockbity!
Rzecz jasna wsad oraz noty umieszczam w załączniku.
W artykule będę opierał się głównie na obrazkach z portali aukcyjnych, ponieważ na początku nie planowałem dzielić się swoimi spostrzeżeniami i nie udokumentowałem procesu składania.
Przejdźmy do rzeczy.
Całość (jak zwykle) otrzymujemy zapakowaną w woreczek strunowy. W moim wypadku - również - kompletnie niezabezpieczoną przed zginaniem wyprowadzeń mikrokontrolera, podstawki czy wyświetlacza. Po dodatkowych kilku minutach spędzonych na prostowaniu nóżek mogłem przystąpić do lutowania. Nie ma tu żadnej filozofii bo zegar wykonany jest całkowicie na elementach przewlekanych. W dodatku jedyne rezystory i kondensatory są praktycznie identyczne. Nie powinno dziwić, że do instrukcji zajrzałem dopiero po zmontowaniu, jednak na niewiele by mi się przydała ponieważ cała moja znajomość języka chińskiego ogranicza się do tego, że wiem o jego istnieniu.
Po zlutowaniu i wyczyszczeniu układ przedstawia się tak:
Na jakość elementów raczej nie ma co narzekać. Jedyne do czego można się przyczepić to zły rezonator kwarcowy Według PCB i instrukcji powinien mieć częstotliwość 12MHz, jednak ten z zestawu to 11.0592MHz. Druga rzecz to nieznośnie głośny brzęczyk który dodatkowo wydaje dziwne dźwięki. Na szczęście wystarczy nie zdejmować fabrycznej naklejki zabezpieczającej.
Teraz spróbujmy przeanalizować schemat ideowy. (Trochę kiepska rozdzielczość ale wszystkiego da się doczytać). Schemat musiałem dostosować do swojej wersji zegara.
Oczywiście nie ma tu ani stabilizacji ani zabezpieczeń, więc sekcja zasilania składa się tylko z kondensatora 100nF. Głównym elementem modułu jest bez wątpienia mikrokontroler Atmel AT89C2051, czyli ośmiobitowiec posiadający zabawną ilość pamięci programu. Do uzyskania wymaganej dla zegara precyzji wymagana jest dokładna podstawa czasu, zatem obecność zewnętrznego źródła taktowania w postaci rezonatora kwarcowego nie powinna dziwić. Wyświetlacz to czterocyfrowy moduł o 14 wyprowadzeniach LD5643AR. Z ważniejszych elementów warto jeszcze wspomnieć o brzęczyku. Posiada on swój własny generator. Zastosowany tu mikrokontroler nie ma sprzętowego generatora PWM więc postanowiono użyć tranzystora PNP S80550 jako klucza do załączania dźwięku. Głupota? Ale ważne że działa.
Po przejściu przez ten etap można wreszcie podłączać zasilanie. (Z racji braku zabezpieczeń lepiej ostrożnie). Pierwsze co rzuca się w oczy to wyświetlacz, a raczej jego niska jasność. Może to być zarówno wada jak i zaleta, bo mimo że w słoneczny dzień nie będziemy nic widzieć, to przynajmniej nie będzie nas raził w nocy.
Po dłuższej chwili spędzonej z tłumaczem udało się ustawić zegar, który rzecz jasna nie może mieć typowego menu (przytrzymaj przycisk, cyfry migają, ustaw godzinę) NIE. Przecież każdy wie że łatwiej jest oznaczyć każde ustawienie z osobna literkami i odsyłać użytkownika do instrukcji... po chińsku... Specjalnie z tego powodu postanowiłem przetłumaczyć całą instrukcję i napisać ją od nowa w bardziej przejrzystej formie. Wynik pracy w załączniku!
Mimo wszystko zegarek raczej nie nadaje się do użytku. Zaledwie po kilku minutach pracy zaczyna odstawać. Na tą chwilę nie ma jednak co oceniać dokładności. Najpierw wymienię rezonator na taki zalecany przez instrukcję, wyreguluję wartością J w ustawieniach i dam znać jak się sprawdza.
Słowem podsumowania. Zestaw nadaje się najwyżej jako zabawka lub źródło części. Jego wartość edukacyjną można porównać do schematycznych filmików typu "5 najlepszych projektów na tranzystorze" gdzie w rezultacie dostajemy okrojony ze schematów czy wyjaśnienia zasad działania układ który w dodatku dzięki swojej prostocie będzie stwarzał więcej problemów niż pożytku. Skąd taka opinia?
Poprzez użycie mikrokontrolera, który zajmuje się tutaj wszystkim. Takie podejście czyni ten zestaw najwyżej nauką lutowania i chwilą dobrej zabawy. Można odnieść wrażenie że to tylko sposób na posprzątanie magazynów z niepotrzebnych części.
Na koniec nie mogę się oprzeć. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale gdy widzę jakikolwiek znajomy mikrokontroler po prostu muszę sprawdzić, czy nie uda wydobyć się z niego programu.
Teraz przynajmniej wiem że zakup miał minimalny sens. Chińczyk (chyba) zapomniał ustawić lockbity!
Rzecz jasna wsad oraz noty umieszczam w załączniku.
Fajne? Ranking DIY