Udowadniam, że da się mierzyć chwilową moc oraz zużyte watogodziny przy pomocy najtańszego licznika rowerowego, fototranzystora i rezystora
Trzeba tylko:
- wyprowadzić z licznika plus bateryjki
- odciąć kontaktron z kabla i zidentyfikować, która z dwóch żył to minus baterii
- podłączyć emiter fototranzystora do minusa, a kolektor do żyły powrotnej
- podłączyć rezystor między plus a kolektor fototranzystora
- przystawić fototranzystor do diody LED w liczniku energii
Użyłem licznika Shenba SB-318 ($2), fototranzystora FT06-M (1,20 zł) i opornika 10kΩ.
A tutaj filmik pokazujący, jak to działa, gdy ok. dwukilowatowy czajnik kończy gotować wodę:
Licznik energii robi 2500 impulsów na kilowatogodzinę, więc nastawiłem obwód koła 4000 mm, zatem wynik 21,1 km/h oznacza pobór 2110 W.
Widać, że z każdym impulsem przybywa 4 metry dystansu, a nabite 1,580 km to 0,158 kWh.
Niestety licznik rowerowy nie pokazuje prędkości mniejszych niż ~3 km/h, co przekłada się na 300 W. Lepiej nadawałby się licznik energii robiący więcej imp/kWh.
Na koniec cieszę się, że w niecały rok udało się spełnić wyzwanie @efi222 z https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic4067036.html#21167617
Fajne? Ranking DIY