Współcześnie, jeżeli chodzi o rynek odkurzaczy domowych coraz częściej możemy spotkać urządzenia akumulatorowe. Jak można się domyśleć związane jest to z wygodą użytkowania. Tradycyjne wersję, z przewodem, zasilane 230V ciągle jednak są sprzedawane i chyba nie tak prędko zostaną wyparte sprzętem na akumulatory.
Wydawać by się jednak mogło, że jeżeli chodzi o odkurzacze workowe, 230V wszystko zostało już wynalezione więc czym tak naprawdę różnią się wersje za kilkaset złotych od tych za ponad 1000zł? W tym artykule pokaże wnętrze takiego właśnie, droższego modelu. Czym producent nas tutaj jeszcze zaskoczy?
Na początek rura. Niestandardowa ponieważ w rękojeści mamy 4 przyciski. Włącznik zasilania, regulacja mocy oraz... przycisk włączający podświetlenie.
Czyli 4 LED-y umieszczone w szczotce.
Wszystko zasilane jest z płytki elektronicznej umieszczonej w samym odkurzaczu więc rozwiązanie takie wymusza stosowanie połączenia elektrycznego z "wężem". Mamy tutaj takie złącze.
Niestety ma to jedną ale dosyć istotną wadę, tracimy możliwość obracania się rury na złączu, jest ona tutaj sztywno połączona i nie ma możliwości kręcenia się. W takim układzie będzie pracować nam cała czas część giętka bez możliwości przekręcenia się na połączeniu z odkurzaczem. A warto dodać że rury uszkadzają się, rozrywają najczęściej właśnie w takich miejscach.
Dobrym pomysłem za to jest umieszczenie dodatkowych szczotek w otwieranej pokrywie na worek. Dzięki temu mają swoje miejsce i zawsze są pod ręką.
Jeszcze kilka podświetlanych "bajerów" w tym sprzęcie. To akurat praktycznego zastosowania raczej nie ma, a ma jedynie pokazać chyba że nasz odkurzacz czymś się wyróżnia.
Z tyłu z kolei podświetla się ikona, w zależności od wybranego stopnia mocy. Obrazek sugeruje który poziom jest zalecany do danej czynności. Mamy tutaj regulacje skokową a nie płynną za pomocą potencjometru.
Żadnych innowacji za to, jeśli chodzi o komorę z workiem. Za nim jak w każdym znajduje się filtr.
Demontujemy naszego pacjenta.
Płyta główna na pewno nie przypomina tych odkurzaczowych, dużo większa, rozbudowana. No ale mamy tu przecież wersje premium naszego sprzętu, z kilkoma bajerami, podświetleniem itd.
Widoczne wtyczki, połączenie z ruchomą klapą min. do złącza rury.
Tutaj warto zwrócić uwagę na odpowiednie poprowadzenie wiązki elektrycznej, w jednym miejscu widoczne przetarcie izolacji a przewody miały zbyt mało luzu na zgięciu. Takie coś należy poprawić.
Po zdemontowaniu części.
Odkurzacz można załączyć, jak wspomniano na początku, przy rękojeści ale również klawiszem na samym urządzeniu. Jak w standardowych tego typu sprzętach. Rozwiązanie to jednak powoduje, że nie mamy wyłącznika rozłączającego przewód zasilający ale przycisk switch (chwilowy) na pcb - system standby. Kolejna rzecz mało spotykana w odkurzaczach.
Filtr wylotowy, hepa - na zdjęciu poniżej już zdemontowany znajduje się od dołu. W związku z czym ciepłe, gorące powietrze będzie mieć trudniej wydostać się niż gdyby wylot taki znajdował się na tylnej obudowie. Czemu zatem producent zdecydował się na taki manewr? Może chodzi tutaj o ograniczenie hałasu?
Po zdemontowaniu komory silnika widać gdzie on się znajduje.
Konstrukcja zwijarki przewodu bardzo zbliżona do tych z innych modeli tego producenta.
Jeszcze widok płyty głównej z drugiej strony.
Regulator silnika oparty o triak BTA312.
Rozbieramy komorę.
Odkręcamy wkręty typu torx. Podważamy zatrzaski.
Mamy tutaj jeszcze zawór bezpieczeństwa.
Zadziała on w momencie np. zapchania rury.
Po demontażu ukazuje nam się silnik. Czarna guma pełni rolę uszczelki ale również mocowania.
Jak widać jest on raczej małych rozmiarów, szczególnie patrząc na wielkość obudowy w której jest osadzony.
Z drugiej strony gumy amortyzujące. Obudowa silnika plastikowa, dostęp do szczotek bardzo utrudniony.
Jak wspomniałem na początku tytułowe urządzenie jest reprezentantem klasy premium. Zastosowano w nim kilka dodatków które dla jednych mogą być przydatne dla innych nie. Próżno ich jednak szukać w niższych modelach. A Wy co sądzicie o tego typu konstrukcjach? Warto dopłacić? Czy jest to przydatne?
Wydawać by się jednak mogło, że jeżeli chodzi o odkurzacze workowe, 230V wszystko zostało już wynalezione więc czym tak naprawdę różnią się wersje za kilkaset złotych od tych za ponad 1000zł? W tym artykule pokaże wnętrze takiego właśnie, droższego modelu. Czym producent nas tutaj jeszcze zaskoczy?
Na początek rura. Niestandardowa ponieważ w rękojeści mamy 4 przyciski. Włącznik zasilania, regulacja mocy oraz... przycisk włączający podświetlenie.
Czyli 4 LED-y umieszczone w szczotce.
Wszystko zasilane jest z płytki elektronicznej umieszczonej w samym odkurzaczu więc rozwiązanie takie wymusza stosowanie połączenia elektrycznego z "wężem". Mamy tutaj takie złącze.
Niestety ma to jedną ale dosyć istotną wadę, tracimy możliwość obracania się rury na złączu, jest ona tutaj sztywno połączona i nie ma możliwości kręcenia się. W takim układzie będzie pracować nam cała czas część giętka bez możliwości przekręcenia się na połączeniu z odkurzaczem. A warto dodać że rury uszkadzają się, rozrywają najczęściej właśnie w takich miejscach.
Dobrym pomysłem za to jest umieszczenie dodatkowych szczotek w otwieranej pokrywie na worek. Dzięki temu mają swoje miejsce i zawsze są pod ręką.
Jeszcze kilka podświetlanych "bajerów" w tym sprzęcie. To akurat praktycznego zastosowania raczej nie ma, a ma jedynie pokazać chyba że nasz odkurzacz czymś się wyróżnia.
Z tyłu z kolei podświetla się ikona, w zależności od wybranego stopnia mocy. Obrazek sugeruje który poziom jest zalecany do danej czynności. Mamy tutaj regulacje skokową a nie płynną za pomocą potencjometru.
Żadnych innowacji za to, jeśli chodzi o komorę z workiem. Za nim jak w każdym znajduje się filtr.
Demontujemy naszego pacjenta.
Płyta główna na pewno nie przypomina tych odkurzaczowych, dużo większa, rozbudowana. No ale mamy tu przecież wersje premium naszego sprzętu, z kilkoma bajerami, podświetleniem itd.
Widoczne wtyczki, połączenie z ruchomą klapą min. do złącza rury.
Tutaj warto zwrócić uwagę na odpowiednie poprowadzenie wiązki elektrycznej, w jednym miejscu widoczne przetarcie izolacji a przewody miały zbyt mało luzu na zgięciu. Takie coś należy poprawić.
Po zdemontowaniu części.
Odkurzacz można załączyć, jak wspomniano na początku, przy rękojeści ale również klawiszem na samym urządzeniu. Jak w standardowych tego typu sprzętach. Rozwiązanie to jednak powoduje, że nie mamy wyłącznika rozłączającego przewód zasilający ale przycisk switch (chwilowy) na pcb - system standby. Kolejna rzecz mało spotykana w odkurzaczach.
Filtr wylotowy, hepa - na zdjęciu poniżej już zdemontowany znajduje się od dołu. W związku z czym ciepłe, gorące powietrze będzie mieć trudniej wydostać się niż gdyby wylot taki znajdował się na tylnej obudowie. Czemu zatem producent zdecydował się na taki manewr? Może chodzi tutaj o ograniczenie hałasu?
Po zdemontowaniu komory silnika widać gdzie on się znajduje.
Konstrukcja zwijarki przewodu bardzo zbliżona do tych z innych modeli tego producenta.
Jeszcze widok płyty głównej z drugiej strony.
Regulator silnika oparty o triak BTA312.
Rozbieramy komorę.
Odkręcamy wkręty typu torx. Podważamy zatrzaski.
Mamy tutaj jeszcze zawór bezpieczeństwa.
Zadziała on w momencie np. zapchania rury.
Po demontażu ukazuje nam się silnik. Czarna guma pełni rolę uszczelki ale również mocowania.
Jak widać jest on raczej małych rozmiarów, szczególnie patrząc na wielkość obudowy w której jest osadzony.
Z drugiej strony gumy amortyzujące. Obudowa silnika plastikowa, dostęp do szczotek bardzo utrudniony.
Jak wspomniałem na początku tytułowe urządzenie jest reprezentantem klasy premium. Zastosowano w nim kilka dodatków które dla jednych mogą być przydatne dla innych nie. Próżno ich jednak szukać w niższych modelach. A Wy co sądzicie o tego typu konstrukcjach? Warto dopłacić? Czy jest to przydatne?
Fajne? Ranking DIY