Od początku zabawy z elektroniką stosuję programowane w układzie mikrokontrolery z pamięcią flash. Nie miałem natomiast potrzeby stosowania reprogramowalnych układów z okienkiem kwarcowym. Mimo, że w obecnych czasach kojarzą się one raczej z pewną minioną epoką elektroniki, postanowiłem, że zaprojektuję i zbuduję przynajmniej jeden układ, wykorzystując "klasyczne" podejście. Bodźcem do tego stał się zakup uniwersalnego programatora TL-866, za pomocą którego mogę programować pamięci EPROM oraz mikrokontrolery z rodziny '51.
Ponieważ w swoich elektronicznych zbiorach posiadam sporo różnych układów zpamięcią EPROM UV, do kompletu brakowało mi tylko kasownika. Są co prawda gotowe i do tego tanie kasowniki na aliexpress, jednak są brzydkie i nie przekonały mnie do siebie. Dlatego postanowiłem wykonać go samodzielnie.
Wybór padł na świetlówkę Philips przeznaczoną do zastosowań bakteriobójczych (są też podobne firmy OSRAM ale wybrałem Philipsa bo ma napis Made in Poland).
Długość fali emitowanego przez nią światła wynosi 253,7nm. Można tutaj zwrócić uwagę na fakt, że w przypadku doboru świetlówki do kasowania układów ważniejszym parametrem jest długość fali emitowanego promieniowania niż jej moc. Dlatego do kasowania nie mogą się sprawdzić np. diody LED emitujące zbyt "miękki" ultrafiolet UV-A.
Przykładowo według dokumentacji układów 27Cxxx wymagana długość fali wynosi 400nm, tak samo w przypadku 87C51 Intela. Natomiast dla MC1468705 długość wynosi 2537Å, czyli dokładnie tyle co światło wybranej świetlówki. Przypadek? Nie sądze.
W dokumentacji podawany jest również wymagana dawka promieniowania, która może wynosić np. 15 Ws/cm2.
Biorąc pod uwagę zasadę działania kasowania pamięci EPROM, krótsza fala posiada większą energię i lepsze właściwości jonizacji izolatora SiO2 w komórkach pamięci. Krótko mówiąc, świetlówka o takich parametrach do tego typu zastosowania nadaje się znakomicie.
Do wyboru są różne wersje mocowe tej świetlówki, ja wybrałem 8W jako kompromis między emitowanym strumieniem a rozmiarem fizycznym.
Ponieważ jest to specyficzna konstrukcja nie było mowy o kupnie gotowej obudowy. Oczywiście można pójść na skróty i wykonać proste pudełko bez denka nakładając je na kasowane układy.
Świetlówkę postanowiłem umieścić w metalowej obudowie wyposażonej w szufladkę, podobnie jak profesjonalne kasowniki dostępne niegdyś w handlu.
Najbardziej istotne elementy urządzenia, które musiałem przemyśleć to oprawa dla świetlówki oraz szuflada.
Oprawę świetlówki wykonałem z jednego kawałka blachy. Formatkę blachy zagiąłem wzdłuż w dwóch miejscach pod kątem prostym oraz wykonałem wzmocnienia po bokach, zabezpieczające przed wygięciami i drganiami.
Szufladę wykonałem również z blachy. Wyciętą formatkę wygiąłem w ten sposób, że otrzymałem pudełko o głębokości 15mm. Przymocowałem następnie do ślizgów meblowych lutując i klejąc na całej długości, unikając wierceń w materiale szuflady.
Szuflada posiada zatrzask magnetyczny, dzięki czemu następuje mocne jej domknięcie i uszczelnienie szparki między czołem szuflady a obudową.
Panel przedni posiada otwór prostokątny dobrze dopasowany do pojemnika szuflady oraz wyłącznik i neonówkę.
Na panelu tylnym umieściłem gniazdo IEC do podłączenia sieciowego przewodu zasilającego. Gniazdo jest przykręcone do elementu wzmocnienia działającego przeciw sile powstałej podczas wtykania kabla zasilającego.
Jeśli chodzi o blacharkę, na uwagę zasługuje sposób mocowania większości śrub.
W blaszce najpierw naznaczałem punktakiem miejsce wiercenia i wierciłem otwór 1,5mm. Następnie poszerzałem otwór wybijakiem 3mm. Otwór na krawędziach wyginał i w tym miejscu materiał robił się wystarczająco gruby aby można było wykonać gwintowanie rozmiaru M4.
Świetlówka pracuje w klasycznym układzie z dławikiem i statecznikiem. Jest to proste, skuteczne i bezpieczne dla świetlówki rozwiązanie.
Ważną kwestią było bezpieczeństwo w korzystaniu z lampy, a konkretnie uszczelnienie wszelkich szpar między elementami obudowy i niedopuszczenie do przedostania się na zewnątrz żadnego fotonu. Do uszczelnienia wykorzystałem czarną taśmę materiałową oraz taśmę do uszczelniania drzwi i okien. Testy skuteczności uszczelnienia świetlnego przeprowadziłem w całkowitej ciemności z wykorzystaniem normalnej świetlówki z luminoforem.
Obudowę pomalowałem najpierw podkładem epoksydowym i na to lakierem młotkowym w sprayu Baufix. Niestety, mimo zastosowania podkładu, podobnie jak z obudową wcześni zaprezentowanego trafa separującego, zauważyłem problem z łatwym naruszaniem powierzchni lakierowanej nawet przy delikatnym zadrapaniu.
Wieczko wyposażone jest w rączkę blaszaną przymocowaną czterema nitami. Rączkę wykonałem z tego samego materiału co reszta. Jest całkiem wygodna, niczym w starych blaszanych piekarnikach
Nóżki wykonane ze sklejki z naklejonym silikonowym spodem są przykręcone do podstawy.
Planuję dodać napisy na wieko i na panele w kolorze białym ale jeszcze nie wiem jakiej technologii użyję.
Fajne? Ranking DIY