Pokażę tutaj moją modyfikację rozlutownicy ZD-915 do pracy z pistoletem SOLOMON SL-2.
Zmiany wykonałem prowizorycznie już jakiś czas temu, ale jestem zadowolony, więc przyszła pora na zrobienie "na gotowo". Zdjęcia pochodzą przeważnie z wersji prototypowej.
ZD-915 nie "cieszy" się dobrą opinią i rzeczywiście, praca z nią była dość frustrująca. Nagrzewała się bardzo długo, a kiedy już się nagrzała, to przyłożenie grota do spoiny powodowało jego szybkie ochłodzenie i często przyklejenie do lutowia. Z tego powodu większość czasu temperaturę miałem ustawioną na maksimum. Dodatkowo, ryk wentylatora od pierwszej chwili po włączeniu bardzo mnie irytował, bo głośność jego pracy trudno nazwać inaczej niż "rykiem" właśnie.
Pierwszą modyfikacją było całkowite wyłączenie wentylatora, ale to tylko zmiana kosmetyczna. Urządzenie pracuje dorywczo, a nie w trybie ciągłym, więc nawet bez wentylatora nie nagrzewa się zbyt mocno.
Potem zauważyłem, że na pistolecie napisane jest "24 V", a rzeczywiste napięcie zasilania grzałki to ok 18 V. Zmodyfikowałem więc zasilacz aby dawał wspomniane 24 V.
Przeróbka polega na wymianie rezystora R8 z 24 kΩ na 18 kΩ na płytce zasilacza. Wymaga to jego wymontowania i zdjęcia obudowy.
Silnik pompki jest dwunastowoltowy, dlatego oryginalnie zasilanie zrealizowane jest poprzez czarne pudełeczko na tylnej ściance. Tam są po prostu rezystory szeregowe. Nie zastanawiając się długo zmieniłem je na takie, jakie akurat miałem pod ręką. To nie jest eleganckie rozwiązanie, więc do wnętrza trafi przetwornica 24/12 V nabyta za grosze na chińskim portalu.
Napięcie z zasilacza trafia także na płytkę sterującą, gdzie przez dzielnik rezystorowy doprowadzone jest do procesora. Nie wiem jaki to ma cel, czy procesor coś mierzy, albo sprawdza obecność napięcia, ale warto zmienić rezystor w dzielniku, aby zbytnio nie podnosić napięcia na nóżce procesora. Rezystory R6 i R10 na poniższym schemacie. Oznaczenia zgadzają się z tymi na płytce sterownika.
Kultura pracy poprawiła się, pistolet nagrzewał się szybko i lepiej utrzymywał zadaną temperaturę. Po jakimś czasie jednak grzałka się spaliła - zapewne nie bez przyczyny zasilana była obniżonym napięciem.
Nie chciałem dalej inwestować w sprzęt który i tak nie działa jak należy, a w szufladzie czekał na swoją okazję nieużywany pistolet SOLOMON SL-2. Postanowiłem możliwie bezkosztowo podłączyć go do stacji i spróbować jak sprawdzi się takie rozwiązanie.
Przede wszystkim SOLOMON ma inny rokład pinów we wtyku, dlatego trzeba coś zmienić. Jako że przewód Solomona był bardziej sztywny niż używany (może ze starości i długiego leżenia w postaci zwiniętej), po prostu wyjąłem przewód z pistoletu od ZD-915 i zamontowałem go w SL-2, dbając aby podłączyć go tak, jak w ZD-915.
W grzałce SL-2 zamontowana jest inna termopara niż w ZD-915, ale tu po stronie pistoletu nie da się nic poradzić. Trzeba było wrócić do stacji i znów pogrzebać w jej wnętrzu.
Zacząłem od tego, że zamiast termopary podłączyłem regulowane źródło napięcia i obserwowałem wskazania wyświetlacza w zależności od zadanego sygnału. Potencjometr na płytce sterującej pozostał w położeniu w jakim był na początku. Potem przeprowadziłem kilka prób dla innych jego położeń. Dla położenia minimalnego temperatura wyświetlana się nie zmieniała, a pomiary z położenia środkowego i maksymalnego dołączyłem do wykresu. Niebieska linia to położenie zastane, błękitna to położenie środkowe, a zielona - maksymalne (skrajnie w prawo).
Grzałkę Solomona ogrzewałem zewnętrznym źródłem ciepła, a napięcie wyjściowe termopary notowałem. To są granatowe punkty na wykresie.
Dla porównania naniosłem też charakterystyki kilku popularnych termopar.
Jak widać Solomon to termopara K, a ZD-915 nie wiadomo co. Jakby E, ale z dużym offsetem.
Aby dokonać konwersji, na szybko zmontowałem wzmacniacz z regulowanym wzmocnieniem i offsetem na popularnym TL081, których kilka także miałem w zapasie. Do zasilania go użyłem izolowanej przetwornicy z wyjściem symetrycznym, ale niewykluczone, że dałoby się opamp zasilać niesymetrycznie, bo nie spodziewamy się napięć ujemnych ani na wejściu ani na wyjściu. Nie testowałem.
RV1 służy do regulowania offsetu, a RV2 do regulacji wzmocnienia.
Za schematem szybko powstała płytka którą da się łatwo zrobić w domu. Miejsca dużo, nie ma się co bawić w miniaturyzację, TL081 miałem przewlekany, podobnie jak dość duże potencjometry. Generalnie nie lubię THT, bo wymaga wiercenia i jest dość toporne, dlatego elementy bierne to SMD. Bez problemu w jeden wieczór miałem działający układ.
Zasilanie 5 V łatwo wziąć z jednego z nieobsadzonych złączy na płytce sterującej - wystarczy wlutować goldpiny albo kable bezpośrednio.
Ja wybrałem lutowanie, ale może w wersji docelowej się to zmieni.
Przewody termopary z gniazda na obudowie ZD-915 odpiąłem od płytki sterującej i poprowadziłem do wejścia swojego konwertera, natomiast wyjście konwertera podłączyłem do sterownika. To też wymaga lutowania, bo oryginalnie te właśnie przewody, chyba jako jedyne, nie są na złączu a przylutowane.
Do końcówki grota włożyłem termoparę zewnętrznego termometru, na stacji nastawiałem raz temperaturę minimalną a raz maksymalną, i manipulując potencjometrami RV1 i RV2 doprowadziłem do tego że temperatura zadana na stacji pokrywa się z temperaturą zmierzoną na grocie. Dla wygody opisałem je sobie na płytce: "O" od "offset" i "G" od "gain". Oryginalny potencjometr na płytce sterującej w położeniu środkowym.
Od jakiegoś czasu posługuję się tym potworkiem i działa bardzo fajnie. Trzeba się tylko przyzwyczaić, że spust w SL-2 działa odwrotnie, to znaczy zamiast nacisnąć należy go unieść za wystający języczek.
Fajne? Ranking DIY