Na warsztat trafił telewizor LCD. Dokładnie jest to Samsung LE32A330J1N. Liczba 32 w nazwie modelu mówi o przekątnej ekranu, natomiast litera A oznacza serię. Mamy tutaj więc do czynienia z jedną z pierwszych serii, czyli konstrukcja już dosyć leciwa. Czy więc jest sens w ogóle zajmować się naprawą tak starych sprzętów skoro półki sklepowe uginają się od nowych telewizorów, aukcję internetowe z nowymi TV możemy przewijać na kilkanaście stron a zewsząd ciągle dobiegają do nas informacje o kolejnej super promocji i wyprzedaży na nowe urządzenia? W tym artykule chciałbym udowodnić że tak.
Oczywiście wszystko zależy od tego co się uszkodzi i jakie będą koszta. Dodatkowo dochodzi sprawa samej dostępności części zamiennych na rynku. Ale co jeśli do naprawy nie potrzeba żadnych nowych elementów?
Tabliczka znamionowa z dumnym napisem "Made in Poland".
Czasem jeszcze do celów głównie serwisowych potrzebna jest także dokładna wersja odbiornika. Taką informację odczytamy z drugiej tabliczki umieszczonej przeważnie na boku obudowy.
No dobrze, ale co dokładnie dolega naszemu "pacjentowi" ? Telewizor po czasie samoczynnie się wyłącza a następnie uruchamia ponownie. Dla mnie, pierwsza myśl to uszkodzone switche, klawiatura lokalna. Zdarza się tak, że czasem same potrafią "wariować", przywierać itp. Można jednak w dosyć prosty sposób wykluczyć w tym przypadku tą usterkę. Jest kilka przesłanek mówiących za tym, że to nie to.
Najprostszy sposób nie wymagający żadnej ingerencji: w menu TV ustawiamy aby podczas włączania i wyłączania sprzętu był dźwięk, "melodyjka". Przeważnie większość osób to wyłącza uważając za dosyć irytujące.
Zmianę ustawienia szukamy w "ogólnych". Tak to wygląda w Samsungach serii B. W A powinno być podobnie.
Teraz w przypadku każdorazowego włączenia/wyłączenia TV z pilota lub klawiatury lokalnej mamy ten dźwięk. Obserwujemy naszą usterkę. Telewizor załącza się z "melodyjką", jednak gdy samoczynnie się wyłącza tego dźwięku już nie ma. To pierwszy sygnał, że to nie problem z przyciskami.
Kolejna przesłanka, która mówi, że to raczej coś innego: w przypadku awarii klawiatury, nasz sprzęt powinien nie tylko samoczynnie się wyłączać, ale również i włączyć jeśli jest w trybie standby. A u nas załącza się tylko wtedy gdy wcześniej został przez nas uruchomiony i z jakiego powodu sam się wyłączył. Jeżeli wyłączymy go sami nigdy samoczynnie się nie uruchomi.
Tyle możemy zrobić drogą dedukcji. Jeżeli jednak nie chcemy bawić się w dywagację i podejdziemy do tematu od strony serwisowej to najpewniejszym sposobem wyeliminowania usterki klawiszy jest ich całkowite odłączenie. Pomiar omomierzem w tej sytuacji może nie być wiarygodny.
Odłączamy przewód zasilający, odkręcamy tylną obudowę.
Wnętrze telewizora.
Szukamy płytki z naszą klawiaturą.
Patrząc od góry znajduje się po lewej stronie. Ale odłączając ją w tym miejscu popełnilibyśmy błąd.... dlaczego? Sam przycisk power znajduje się w zupełnie innym miejscu, a dokładnie pod ekranem. Ogólnie rzecz biorąc mało kto korzysta z klawiatury lokalnej i często na tak trywialnych rzeczach można się nieźle wyłożyć.
Aby całkowicie odpiąć wszystkie przyciski najprościej zrobić to na złączu płyty głównej. Oczywiście nie możemy wypiąć całkowicie wtyczki a jedynie piny odpowiedzialne za klawisze.
Z wtyku wyciągamy dwa piny z przewodami. Plastikowy zatrzask podważam delikatnie szpilką a następnie wysuwam przewód.
W naszym przypadku to zielony i niebieski. Zawsze jednak przy takich operacjach powinno wykonać się zdjęcie rozkładu pinów aby później móc wrócić do sytuacji pierwotnej. Tym bardziej, że mamy jedno pole puste i o pomyłkę nietrudno. Zwróćmy uwagę także jak były wpięte, po ponownym włożeniu muszą się zatrzasnąć. Wypięte końcówki przewodów izolujemy. Podpinamy wtyczkę do PCB.
Takie sprawdzenie utwierdza nas tylko w przekonaniu, że problem tutaj nie leży po stronie switchy. Mimo tego warto i tak zastanowić się czy klawiaturę podpinać ponownie - przyciski bywają awaryjne po latach w tych modelach a korzysta się z nich zapewne bardzo sporadycznie.
Kolejnym winowajcą może być także pilot zdalnego sterowania jednak wyjęcie z niego baterii wyklucza go całkowicie.
Podejrzanymi są więc najbardziej płyta główna lub zasilacz. Usterka dzieje się cyklicznie, po czasie, po nagrzaniu. Możemy rozpocząć od pomiaru napięć jednak ja w takim przypadku zawsze staram się zacząć od dokładnych oględzin.
W zasilaczu rzuca się w oczy kilka wygrzanych miejsc na płycie. Najbardziej widoczne w okolicach elementu DM851.
Odkręcamy PCB. Wkręty zaznaczone na czerwono. Demontaż trzeba przeprowadzić dosyć delikatnie, wkrętarka nie jest zalecana. Chodzi o ten biały plastik pod którym znajdują się świetlówki - przeważnie jest mocno wygrzany i kruchy.
Po odkręceniu zasilacz wysuwamy delikatnie ze złącz świetlówek.
Z drugiej strony...
...po dokładniejszym przyglądnięciu się widzimy że bardzo duża część posiada zimne luty. Mniej lub bardziej widoczne ale jest ich naprawdę cała masa.
A wspomniane wcześniej wygrzane miejsce wygląda tak.
Jak zatem mogło to działać?
W tej sytuacji trzeba zadać sobie trochę trudu. Jedynym sensownym wyjściem jest poprawa wszystkich lutów na tej płycie.
Po naprawie telewizor działa prawidłowo. Usterka usunięta. Koszt części to jedynie trochę cyny którą zużyliśmy. Czy zatem warto ratować "stare łupy"
.
Wy mi powiedźcie.
Tabliczka znamionowa z dumnym napisem "Made in Poland".
Czasem jeszcze do celów głównie serwisowych potrzebna jest także dokładna wersja odbiornika. Taką informację odczytamy z drugiej tabliczki umieszczonej przeważnie na boku obudowy.
No dobrze, ale co dokładnie dolega naszemu "pacjentowi" ? Telewizor po czasie samoczynnie się wyłącza a następnie uruchamia ponownie. Dla mnie, pierwsza myśl to uszkodzone switche, klawiatura lokalna. Zdarza się tak, że czasem same potrafią "wariować", przywierać itp. Można jednak w dosyć prosty sposób wykluczyć w tym przypadku tą usterkę. Jest kilka przesłanek mówiących za tym, że to nie to.
Najprostszy sposób nie wymagający żadnej ingerencji: w menu TV ustawiamy aby podczas włączania i wyłączania sprzętu był dźwięk, "melodyjka". Przeważnie większość osób to wyłącza uważając za dosyć irytujące.
Teraz w przypadku każdorazowego włączenia/wyłączenia TV z pilota lub klawiatury lokalnej mamy ten dźwięk. Obserwujemy naszą usterkę. Telewizor załącza się z "melodyjką", jednak gdy samoczynnie się wyłącza tego dźwięku już nie ma. To pierwszy sygnał, że to nie problem z przyciskami.
Kolejna przesłanka, która mówi, że to raczej coś innego: w przypadku awarii klawiatury, nasz sprzęt powinien nie tylko samoczynnie się wyłączać, ale również i włączyć jeśli jest w trybie standby. A u nas załącza się tylko wtedy gdy wcześniej został przez nas uruchomiony i z jakiego powodu sam się wyłączył. Jeżeli wyłączymy go sami nigdy samoczynnie się nie uruchomi.
Tyle możemy zrobić drogą dedukcji. Jeżeli jednak nie chcemy bawić się w dywagację i podejdziemy do tematu od strony serwisowej to najpewniejszym sposobem wyeliminowania usterki klawiszy jest ich całkowite odłączenie. Pomiar omomierzem w tej sytuacji może nie być wiarygodny.
Odłączamy przewód zasilający, odkręcamy tylną obudowę.
Wnętrze telewizora.
Szukamy płytki z naszą klawiaturą.
Patrząc od góry znajduje się po lewej stronie. Ale odłączając ją w tym miejscu popełnilibyśmy błąd.... dlaczego? Sam przycisk power znajduje się w zupełnie innym miejscu, a dokładnie pod ekranem. Ogólnie rzecz biorąc mało kto korzysta z klawiatury lokalnej i często na tak trywialnych rzeczach można się nieźle wyłożyć.
Aby całkowicie odpiąć wszystkie przyciski najprościej zrobić to na złączu płyty głównej. Oczywiście nie możemy wypiąć całkowicie wtyczki a jedynie piny odpowiedzialne za klawisze.
Z wtyku wyciągamy dwa piny z przewodami. Plastikowy zatrzask podważam delikatnie szpilką a następnie wysuwam przewód.
W naszym przypadku to zielony i niebieski. Zawsze jednak przy takich operacjach powinno wykonać się zdjęcie rozkładu pinów aby później móc wrócić do sytuacji pierwotnej. Tym bardziej, że mamy jedno pole puste i o pomyłkę nietrudno. Zwróćmy uwagę także jak były wpięte, po ponownym włożeniu muszą się zatrzasnąć. Wypięte końcówki przewodów izolujemy. Podpinamy wtyczkę do PCB.
Takie sprawdzenie utwierdza nas tylko w przekonaniu, że problem tutaj nie leży po stronie switchy. Mimo tego warto i tak zastanowić się czy klawiaturę podpinać ponownie - przyciski bywają awaryjne po latach w tych modelach a korzysta się z nich zapewne bardzo sporadycznie.
Kolejnym winowajcą może być także pilot zdalnego sterowania jednak wyjęcie z niego baterii wyklucza go całkowicie.
Podejrzanymi są więc najbardziej płyta główna lub zasilacz. Usterka dzieje się cyklicznie, po czasie, po nagrzaniu. Możemy rozpocząć od pomiaru napięć jednak ja w takim przypadku zawsze staram się zacząć od dokładnych oględzin.
W zasilaczu rzuca się w oczy kilka wygrzanych miejsc na płycie. Najbardziej widoczne w okolicach elementu DM851.
Odkręcamy PCB. Wkręty zaznaczone na czerwono. Demontaż trzeba przeprowadzić dosyć delikatnie, wkrętarka nie jest zalecana. Chodzi o ten biały plastik pod którym znajdują się świetlówki - przeważnie jest mocno wygrzany i kruchy.
Po odkręceniu zasilacz wysuwamy delikatnie ze złącz świetlówek.
Z drugiej strony...
...po dokładniejszym przyglądnięciu się widzimy że bardzo duża część posiada zimne luty. Mniej lub bardziej widoczne ale jest ich naprawdę cała masa.
A wspomniane wcześniej wygrzane miejsce wygląda tak.
Jak zatem mogło to działać?
W tej sytuacji trzeba zadać sobie trochę trudu. Jedynym sensownym wyjściem jest poprawa wszystkich lutów na tej płycie.
Po naprawie telewizor działa prawidłowo. Usterka usunięta. Koszt części to jedynie trochę cyny którą zużyliśmy. Czy zatem warto ratować "stare łupy"
Wy mi powiedźcie.
Fajne? Ranking DIY
