Strumien swiadomosci swia napisał:
Jeszcze raz powtarzam, jeśli jest sprawne ładowanie i nie ma poboru prądu jałowego ponad stan , akumulator sam się zawsze naładuje.
Wynika to z fizyki.
Nie wiem z jakiej fizyki niby to wynika? Alternator jest w stanie osiągnąć co najwyżej 2,4 V / celę, a do całkowitego naładowania jest potrzebne napięcie 2,65 - 2,7 V / celę utrzymywane przez kilka h aż do wysycenia cel siarką z płyt. W samochodzie przy napięciu 13,8-14,4 V taka sytuacja nie może zajść z powodu właśnie zbyt małej SEM na jego zaciskach w trakcie pracy silnika. Jest to problem szczególnie w zimie, kiedy napięcie ładowania musi być wyższe niż w wysokich temperaturach. Jest to powszechnie znany problem braku możliwości uruchomienia silnika po gwałtownym spadku temperatury na dworze, gdzie dzień wcześniej palił na dotyk. Wynika to właśnie z faktu, że akumulator miał tylko niewielką część ładunku, bo alternator nie był go wstanie uzupełnić (u nas zima trwa nawet i pół roku, gdzie temp. są w okolicach 0 st C, stąd konieczność doładowywania zachodzić może b. często). Zatem fizyka zaprzecza, jakoby akumulator mógł się w pełni naładować w samochodzie, szczególnie w temperaturach poniżej 0 °C. Objawem pełnego naładowania akumulatora jest uzyskanie gęstości elektrolitu na poziomie 1,28 g/cm3. Natomiast akumulator w samochodzie zwykle osiąga gęstość na poziomie 1,23 -1,25 g/cm3 co oznacza stopień naładowania na poziomie 75-80%. Zatem pomiar gęstości elektrolitu jest jedynym miarodajnym testem stopnia naładowania akumulatora.
To co wyżej napisałem to jest właśnie fizyka i potwierdzenie, że tak to działa.
Kompromisowo, na podstawie setek doświadczeń ustalono, że granicą gazowania jest napięcie 14,4 V i to ustalono jako maksymalne napięcie, przy którym akumulator nie zaczyna tracić wody w skutek gazowania. Czyli kompromis między brakiem pełnego naładowania a stałym ubytkiem wody z elektrolitu. Oczywiście nowoczesne regulatory napięcia mają pewien zakres kompensacji temperaturowej napięcia ładowania, ale jest to dość wąski zakres, bo większość odbiorników jest na 12 V i nie można przesadzać z podnoszeniem napięcia, chociażby z uwagi na znaczny spadek trwałości żarówek. Inną sprawą jest fakt, mało jeszcze znany, że współczesne akumulatory z dodatkiem wapnia, do pełnego naładowania potrzebują nieco większego napięcia niż antymonowe odpowiedniki z poprzedniej epoki. Otóż nowe akumulatory jak zaobserwowano potrzebują wyższego napięcia wysycenia do uzyskania pełnego stopnia naładowania - nawet 16,5 V.
Pozdrawiam!