logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Kurier leci w kulki, czyli Wasze perypetie z firmami logistycznymi.

OPservator 15 Lut 2024 10:35 2115 27
  • #1 20962514
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6773
    Pomógł: 555
    Ocena: 1231
    Do stworzenia tego tematu zachęciły mnie iście chamskie zachowania firmy InPost.

    Od zawsze korzystałem raczej z DHL z racji punktu obsługi klienta, który miałem po drodze z domu do biura.
    Od kiedy jednak paczkomaty wyrosły niczym grzyby na deszczu, to mam jeden może 100 metrów od domu i może 50 metrów od firmy kolejny.

    Długo nie miałem nic InPostowi do zarzucenia - konkurencyjne ceny, wygoda, możliwość odbioru paczek tak, jak Tobie pasuje.

    Jednak w ciągu ostatniego pół roku...

    Miarka krawiecka w sweterku z podpisem Miarka się przebrała.

    Zacznijmy od spraw czysto służbowych.

    Zatrudnili nową panią kurier, niskorosłą, pochodzenia Ukraińskiego, śmiem obstawiać że emigrant wojenny, zważywszy na słabą komunikację w języku urzędowym naszego kraju.

    Pani w miarę możliwości paczki na samym dole paczkomatu wpychała na sam koniec paczkomatu, gdzie przy moim wzroście dosłownie musiałem się kłaść, aby paczkę wyjąć.

    Przez pierwsze 20 paczek traktowanych w ten sposób nic sobie nie robiłem, ale potem zaczęła te paczki upychać po przekątnej w taki sposób, aby wyjęcie paczki było możliwie najtrudniejsze do wyjęcia - tak, te paczki były w takich wymiarach, że można było je swobodnie wstawić "na innym boku" i nie byłoby żadnego problemu, więc była to oczywista złośliwość z jej strony.

    Jako, że handlujemy papierem A4, postanowiłem odwdzięczyć się - gdy dostawałem najwyższą skrytkę, również upychałem ją tak, aby miała problem ją wyjąć.

    Co zrobiła Pani kurier? Wezwała typeczka, żeby do mnie przyjechał i poinformował, że jeśli będę w ten sposób wkładać paczki, to nie będą ich pobierać.

    Odparłem krótko - jeśli Pani jest za niska, aby sięgnąć paczki, to niech jeździ z drabiną, albo zmieni zawód - ja klientowi nie płaczę, jeśli robota jest cięższa niż zakładałem, po prostu robię swoje. Poza tym jak powiedziałem - gdyby się nie zachowywała tak, jak się zachowywała, to nigdy bym tak nie robił, bo kiedyś to potrafiłem kurierowi energetyka w gratisie zostawić, bo nikomu życia nie uprzykrzali.

    Ta sama panienka zostawiła kiedyś 3 duże paczki z IKEI pod paczkomatem i pojechała bez nich - tak, to były nadane przesyłki, miały jechać do Szczecina!

    Zadzwoniłem na infolinię, miałem zabezpieczyć paczki - od pani kurier nie usłyszałem ani dziękuję, ani pocałuj mnie w dupe, o znaleźnym nawet nie mówię, bo nie liczyłem na to.

    I ta wojna by sobie tak trwała, gdyby nie to, że moja partnerka odbierając paczkę - inny numer telefonu, inny paczkomat, to samo miasto - złamała sobie paznokieć próbując tak chamsko wstawioną paczkę wyciągnąć - i nie mówię tu tylko o hybrydzie, a również o naturalnym paznokciu pod spodem - napisałem pismo do inpost wzywając do pokrycia kosztów kosmetyczki (160 zł brutto) oraz uszczerbku na zdrowiu (według PZU do od 21 do 108 zł za paznokieć), a jeśli moje pismo zostanie zignorowane, to wojna wejdzie na nowe tory - podpieprzanie za parkowanie na trawie itd. oraz pismo od prawnika, które zapewne zakończy się sprawą w sądzie - i koszta sprawy mam gdzieś, chodzi tu jedynie o sprawiedliwość.

    Nie wiem, może Pani tak bardzo nienawidzi swojej pracy, że chce ją stracić.
  • #2 20962558
    Chris_W
    Poziom 39  
    Posty: 8449
    Pomógł: 384
    Ocena: 1044
    Podejrzewam że ona nie ma pojęcia o swojej winie, ona uważa że to Ty się uwziąłeś na nią - bez powodu ;)
  • #3 20963113
    andrzejlisek
    Poziom 32  
    Posty: 3640
    Pomógł: 82
    Ocena: 707
    OPservator napisał:
    Zatrudnili nową panią kurier, niskorosłą, pochodzenia Ukraińskiego, śmiem obstawiać że emigrant wojenny, zważywszy na słabą komunikację w języku urzędowym naszego kraju.

    To paczki nadajesz do rąk kuriera czy do paczkomatu? Ja mam 150m do paczkomatu, wszystko zamawiam na paczkomat, czasami wysyłam zwroty i reklamacje, również przez paczkomat i w życiu nie widziałem ani jednego kuriera trzymającego w rękach moją paczkę (w sensie wysłana przeze mnie lub adresowaną do mnie). A jak pod paczkomatem stoi samochód i widzę, że kurier wyciąga i wkłada paczki (tak trafić, to się zdarza raz na kilka miesięcy), to po prostu odchodzę z zamiarem przyjścia godzinę później.

    ArturAVS napisał:
    Nie mam nic dla pomocy potrzebującym, lecz ta obecna mnie po prostu wq...a. Wszyscy zza wschodniej granicy mają większe prawa jak rodowity Polak, w 3 się rządowi poprzewracało. Takie jest życie niestety.

    Od początku tej wojny nie rozumiem jednej prostej rzeczy: Po co ci Ukraińcy tak pchają się do Polski? O ile wiem, działania wojenne obejmowały tylko pewien obszar na wschodzie, więc wystarczyło przeprowadzić się na zachód, pozostając cały czas na Ukrainie, w bezpiecznym miejscu. A nawet jeśli, to obok nas mają Słowację, Białoruś i jeszcze inne państwa ościenne. Nie mam nic do Ukraińców, jestem zwolennikiem pomocy potrzebującym, ale czy naprawdę wszyscy uciekinierzy muszą pchać się do Polski, zupełnie, jakby nie istniały inne państwa?

    clubber84 napisał:
    O chłopie... a jakie pretensje ukrainki mają do rejestratorek w przychodniach, że nie mówią po ukraińsku!!

    Z jakiej racji rejestratorki mają mówić po ukraińsku? A jak przyjedzie Francuz, to mają mówić po francusku? Ogólnie przyjęte jest, że w większości przypadków można dogadać się po angielsku. Nie tylko Ukraińcy, nieraz jadłem kebaba w lokalu, w którym pracownik mówiący chyba po arabsku, znał chyba tylko zwroty grzecznościowe, nazwy towarów, liczebniki i już udawał, że mówi po polsku. Ostatnio przychodzi mi myśl, że w ogóle nie znam języka chińskiego, ale czy jak nauczę kilku podstawowych zwrotów, nazw przedmiotów (jak stół, krzesło, drzwi, okno), nazw obiektów (np. dom, sklep, szkoła, ulica), to już mogę wpisać w CV, że znam język chiński lub jechać do Chin z czystym sumieniem, że tam sobie poradzę? Zawsze mi się wydawało, że kilka słów to jest za mało, żeby w ogóle mówić o jakiejkolwiek znajomości języka, widocznie byłem w błędzie. :-)
  • #4 20963360
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6773
    Pomógł: 555
    Ocena: 1231
    andrzejlisek napisał:
    To paczki nadajesz do rąk kuriera czy do paczkomatu?

    Przecież napisałem wyraźnie, że była odebrać ode mnie zabezpieczone paczki, które wyjęła z paczkomatu i zapomniała wrzucić na auto :)
  • #5 20963534
    E8600
    Poziom 41  
    Posty: 8920
    Pomógł: 528
    Ocena: 2492
    Nie tylko paczkomaty są na świecie, żyjemy w czasach gdzie mamy bardzo duży wybór; dziwne podejście nie zmienię dostawcy będę się "kopać z koniem".
  • #6 20963780
    ociz
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Posty: 15844
    Pomógł: 1378
    Ocena: 3475
    OPservator napisał:
    potrafiłem kurierowi energetyka w gratisie zostawić

    Sam się truj, a nie innych.
    Ja tam ostatnio z żadnymi kurierami nie miałem problemów, bo prawie wszyscy miejscowi i znam ich osobiście.
  • #7 20963992
    DiZMar
    Poziom 43  
    Posty: 32418
    Pomógł: 2880
    Ocena: 6579
    Do mnie różni kurierzy przywożą paczki jak tez odbierają. Rzadko widzę kuriera (czasami przez okno). Zostawia przed drzwiami i stąd zabiera paczki często wartości kilku kPLN. O zostawionej lub odebranej paczce dowiadują się najczęściej z powiadomienia w śledzeniu. Z paczkomatem InPost też nie mam problemów. Często odbieram jak kurier wkłada lub wyjmuje ze skrytek. Trzeba wtedy uważać komu akurat skrytka otwarła się. Wszystko zależy od ludzi obsługujących a nie od systemu. Żaden system nie ochroni całkowicie przed lenistwem lub nieuczciwością. Kiedyś kurier Schenker przejeżdżał koło mnie (widziałem przez okno) a wpisał moją nieobecność pod adresem. Było to w piątek więc przesyłka dotarła w poniedziałek i miało to dla mnie duże znaczenie. Była to ostatnia przesyłka wykonana dla mnie przez Schenker. Nie wybieram tej firmy a u wysyłających do mnie zastrzegłem Aby nie Schenker.
  • #8 20964320
    ALIBABA I
    Poziom 33  
    Posty: 2586
    Pomógł: 219
    Ocena: 532
    ArturAVS napisał:
    Kropki to już standardowo...
    No dobrze, przepraszam. Wysłałem poprawiony powtórnie za jakieś 5 minut i wpis dość znacznie się zmienił. I o kurcze, nie było tam żadnych nieortograficznych słów i teraz, hm, / przywróć niezapisaną wiadomość /. Jak to zrobić? No bo już poszła, tylko wróciła zmieniona.
    A może temat do "Propozycje zmian na " dobrze o te piesiaki odpowiem później bo w tej chwili muszę zamknąć kompa.
  • #9 20964345
    LEDówki
    Poziom 43  
    Posty: 9487
    Pomógł: 1312
    Ocena: 2560
    1. Kurier zawiózł paczkę do sąsiedniej wsi pod numerem domu taki, jak trzeba. :D Paczka doręczona, a ja paczki nie mam. Po reklamacji kurier odnalazł paczkę, ale premię stracił. Trochę szkoda chłopa.
    2. SMS z DPD - chcesz paczkę odebrać sam, czy ma ją przynieść kurier? Nie wybrałem, więc musiałem się fatygować do punktu odbioru. Takie coś jak awizo od listonosza, mimo że siedzisz w domu i czekasz...
    Poza tym raczej pozytywnie. Albo zostawiają paczki, jak mnie nie ma, albo podwożą 6 km dalej albo bliżej, jeśli jestem na zakupach, a paczkę da się przenieść w torbie. Jeśli mogę, to wybieram pocztę, bo w razie czego mam do niej najbliżej spośród firm dostarczających przesyłki. Listonosz mnie zna, więc czasem przesyłkę dostanę gdzieś po drodze.
  • #10 20964363
    andrzejlisek
    Poziom 32  
    Posty: 3640
    Pomógł: 82
    Ocena: 707
    LEDówki napisał:
    Jeśli mogę, to wybieram pocztę, bo w razie czego mam do niej najbliżej spośród firm dostarczających przesyłki.

    Zanim pojawiły się paczkomaty, to Poczta Polska miała znaczną przewagę na wypadek nieobecności adresata. Pozostawianie paczki na poczcie do odbioru w ciągu 14 dni "od zawsze" jest normalną procedurą, a te wszystkie firmy kurierskie nie miały przewidzianej możliwości odbioru w wyznaczonym punkcie tak samo, jak poczta. Albo ponownie przyjeżdżał dzień czy dwa dni później (co w tamtejszym moim stylu życia nie bardzo miało sens), albo (w uzgodnieniu z adresatem przez telefon) pozostawiał sąsiadowi lub w najbliższym sklepie. Kiedyś miałem pracę "stacjonarną" w biurze, blisko domu był salon kosmetyczny, niemal za każdym razem kurier przychodzili pod moją nieobecność (bywało czasem, że co tydzień coś zamawiałem i czekałem na przesyłkę, albo zamówiłem towary z kilku sklepów) i jeden czy drugi z własnej inicjatywy zaniósł paczkę do tego salonu, ja odbierałem, stałem się znajomym z twarzy bywalcem i potem tam kierowałem wszystkich kurierów.

    Wtedy też był taki podział, choć nie była to reguła: Zazwyczaj wysyłka była pocztą, a w kurier był "wykorzystywany" tylko w przypadku przesyłek wielkogabarytowych lub nietypowych, których poczta nie realizuje.
  • #12 20964373
    ArturAVS
    Moderator
    Posty: 26227
    Pomógł: 2296
    Ocena: 7771
    Jak InPost wchodził na rynek i wygrali przetarg na dostarczanie przesyłek sądowych/urzędowych, to trochę problemów miałem ze względu na niedoręczone ważne dokumenty (dla mnie). Od paru lat w mojej okolicy dostarcza paczki miła kurierka z Ełku. Nie narzekam, a nawet mogę pochwalić. Większe gabaryty i cięższe, co dla mnie niepełnosprawnego stanowi problem, nie raz wniosła do domu na wskazane miejsce (głupio było dziewczynę o to prosić). Z kolei kurier DPD, zażądał "na piwo" jak poprosiłem o wstawienie paneli PV do warsztatu (lekkie ale gabaryt). Jak typowi przypomniałem że tydzień wcześniej nie miał mi wydać reszty z przesyłki pobraniowej i machnąłem ręką na 30 zł to spuścił z tonu. Unikam DPD jak ognia. Kurierka z InPostu, często latem jeździ z synem (nastolatek). Jak mam przesyłkę pobraniową, to zawsze młodzieży parę zł na lody daję więcej. Dziewczyna jest tak kulturalna, że jak zobaczy mnie gdzieś w okolicach domu, a ma jakąś przesyłkę dla mnie, to zjeżdża z drogi i mi ją wręcza (jakieś małe paczuszki) i pyta czy dam radę z tym się do domu doczłapać czy ma zawieźć. Takich kurierów tylko chwalić, człowiekiem trzeba być zawsze...

    Typ z GLS skoczył do mnie "z paszczą" jak zapytałem czy za przesyłkę pobraniową mogę Blikiem zapłacić, zapomniał z bazy terminala i musiałem gotówkę od sąsiadki pożyczyć (nie miałem przy sobie akurat). I tak się zastanawiam, po jaką cholerę firmy kurierskie wysyłają powiadomienia że można zapłacić Blikiem, jeśli nie egzekwują posiadania terminala przez kuriera (ich)?
  • #13 20964377
    DiZMar
    Poziom 43  
    Posty: 32418
    Pomógł: 2880
    Ocena: 6579
    W pocztowym śledzeniu nie ma pośredniej szczegółowej drogi. Jest tylko początek i koniec. Ja korzystam z Link gdzie jest opisany etap po etapie od początku (utworzenia listu przewozowego) do końca (doręczenia na wskazany adres). Jest monitoring przesyłki znacznie lepszy niż własny pocztowy. Jedynym minusem jest pojawianie się informacji z kilkunastominutowym opóźnieniem.
    ArturAVS napisał:
    Takich kurierów tylko chwalić, człowiekiem trzeba być zawsze...

    Napisałem wcześniej, że to ludzie ludziom gotują ten los a nie system jako taki.
  • #14 20964391
    andrzejlisek
    Poziom 32  
    Posty: 3640
    Pomógł: 82
    Ocena: 707
    DiZMar napisał:
    W pocztowym śledzeniu nie ma pośredniej szczegółowej drogi. Jest tylko początek i koniec.

    Na co komu wszystkie czynności w sortowaniach i magazynach, a także przewóz z jednego magazynu do drugiego, na które ani nadawca, ani adresat nie ma wpływu? Najistotniejsza dla mnie jest informacja o fakcie nadania (czyli sprzedawca już wysłał) wydaniu do doręczenia, żeby być przygotowany, że tego dnia przyjedzie kurier. Tylko raz się zdarzyło, że danego dnia nie dostałem, a w śledzeniu następnego dnia był kolejny zapis, że wydano do doręczenia. Zadzwoniłem na infolinię dowiedzieć się, co jest grane, o co chodzi i dowiedziałem się, że po prostu kurier nie wyrobił się w czasie, czyli nie rozwiózł wszystkich paczek i pozostające w samochodzie (wśród których była ta do mnie) zawiózł z powrotem do sortowni.

    Zauważyłem, że w niektórych przypadkach sprzedawcy zgłaszają nadanie paczki jeszcze zanim faktycznie paczkę odbierze. Np. w Inpost takie coś jest, że paczka jest jeszcze w rękach sprzedawcy, ale już jest zgłoszona, ma nadany numer i można ją śledzić. Ja w ogóle niezwykle rzadko nadaje paczkę (nie licząc zwrotów przez paczkomat) i moja paczka zaczyna istnienie w systemie dopiero po wręczeniu do rąk pracownika. Zawsze wydawało się logiczne i oczywiste, że paczka zaczyna istnieć w systemie najwcześniej w chwili, gdy jest ona w rękach pracowników firmy przesyłkowej. Ja teoretycznie mogę paczkę zgłosić (o ile dany kurier przewiduje takie zgłaszanie), ale ostatecznie jej nie nadać (a może nawet jej nie zrobić), więc po co ma ona istnieć w śledzeniu?

    DiZMar napisał:
    Ja korzystam z Link gdzie jest opisany etap po etapie od początku (utworzenia listu przewozowego) do końca (doręczenia na wskazany adres). Jest monitoring przesyłki znacznie lepszy niż własny pocztowy.

    Skoro Poczta Polska nie udostępnia wszystkich informacji, to skąd prywatna usługa (jakaś tam usługa zbierająca trasy paczek wielu firm raczej nie ma nic wspólnego z konkretną firmą) czerpie te informacje?

    DiZMar napisał:
    Jedynym minusem jest pojawianie się informacji z kilkunastominutowym opóźnieniem.

    Te kilkanaście, czy nawet 30 minut nikogo nie zbawi.

    DiZMar napisał:
    Napisałem wcześniej, że to ludzie ludziom gotują ten los a nie system jako taki.

    Własnie. Problemem jest relacja człowiek-człowiek, czyli bezpośredni kontakt z pracownikiem i nazwa firmy realizującej usługę i będącą pracodawcą ma mniejsze znaczenie, a nie człowiek-firma (zamawianie usługi) lub człowiek-maszyna (nadawanie lub odbieranie przez paczkomat).
  • #15 20964405
    DiZMar
    Poziom 43  
    Posty: 32418
    Pomógł: 2880
    Ocena: 6579
    andrzejlisek napisał:
    Skoro Poczta Polska nie udostępnia wszystkich informacji, to skąd prywatna usługa (jakaś tam usługa zbierająca trasy paczek wielu firm raczej nie ma nic wspólnego z konkretną firmą) czerpie te informacje?

    W systemie PP z którego korzystają prywatne firmy (nie tylko ta co wskazałem ale wiele innych dających możliwość śledzenia przesyłek) dane szczegółowe przebiegu przesyłki są. Nawet swego czasu w tym samym śledzeniu PP dane te były. Od jakiegoś czasu PP na swoim śledzeniu dla klientów zostawiła tylko początek i koniec drogi chociaż firmom zewnętrznym udostępnia całe szczegóły a nawet więcej np. czas wysłania powiadomień mail i SMS których PP nie pokazuje w swoim monitoringu). W obcych serwisach jest więcej niż we własnym serwisie PP.

    Dodano po 1 [godziny] 18 [minuty]:

    Tutaj PP udostępnia szczegółowe dane przebiegu swoich przesyłek.
  • #16 20964681
    SP5IT
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Posty: 11577
    Pomógł: 1296
    Ocena: 1672
    Miałem kilka razy sytuację, że wszyscy w domu a tu "nieudane doręczenie".
    Kilka skarg, kurier zarzekał się, że nikogo nie było o danej godzinie a tu niespodzianka, bo na nagraniu z kamer nie widać, żeby podjeżdżał czy dzwonił do furtki. Wisienką na torcie było jak miał dostarczyć paczkę w piątek i oczywiście "nikogo nie zastał". Po telefonie do centrali i kilku krótkich wiąchach przywieźli w sobotę rano.
    Koniec końców jest inny kurier w rejonie i temu udaje się dojechać a nawet zadzwonić przed przyjazdem.
    Michał
  • #17 20965483
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6773
    Pomógł: 555
    Ocena: 1231
    SP5IT napisał:
    Koniec końców jest inny kurier w rejonie i temu udaje się dojechać a nawet zadzwonić przed przyjazdem.

    Mój kurier DHL'a to dzwoni np. że będzie po 17 i czy ktoś będzie w firmie, bo wie że zamykamy o 17 :P
    A pod domem to pisze SMSa czy będę w okolicy np. 14:15, albo ktoś inny w domu.
  • #18 20965548
    Krzysztof Kamienski
    Poziom 43  
    Posty: 21888
    Pomógł: 2032
    Ocena: 5156
    Skoro już o logistyce mowa, to na DPD na linii Polska -Holandia raczej nie mogę narzekać. Raz tylko kurier przetrzymał córkę cały dzień w domu, bo nie zgłosił się po paczkę, a raz zawieruszyli na tydzień, ale sie znalazło. Dalej, przesyłka trafia do Surinam Global Cargo w Amsterdamie, gdzie rządzi bardzo kompetentna pani Bonita. Wysyłam maila: Pani Bonito, paczka z Polski w drodze. Za dwa dni pani Bonita mailuje: Doszło, jutro wrzucam do samolotu. Opłata 20 Euro. Na drugi dzień Murzynki z tut. oddziału, nawiasem mówiąc fajne chłopaki dzwonią: Panie Krzysztofie, paczka przyszła, proszę odebrać dziś do 14.00. Mam ich biuro niedaleko, wiec nie rządam kuriera. Całość dostawy Polska - Surinam trwa czasami 5 dni. Nieźle, prawda? DHL czy TNT albo Fedex rząda astronomicznych sum i dostarcza po dwóch tygodniach. Dziękuje.
  • #19 20965565
    helmud7543
    Poziom 43  
    Posty: 12624
    Pomógł: 1216
    Ocena: 1563
    Akurat z InPost nigdy nie miałem najmniejszego problemu jako użytkownik, w tym z Ukraińcami zatrudnionymi jako kurierzy. Generalnie, jeśli to zależy ode mnie, to na chwilę obecną korzystam już tylko z ego dostawcy, czasem z PP. Za to nie wiem czy pamiętacie (i czy macie w ogóle świadomość) jak InPost wyszedł "na piedestał". Ja akurat wtedy robiłem "w polityce", więc znam to "od kuchni". Po prostu nie do uwierzenia. Tysiące przesyłek sądowych pogubionych, punkty przekazywania przesyłek gdzieś na stadionach - dosłownie. Nie ma takich słów, które wyraziłyby bylejakość, burdel, tumiwisizm, bezkarność i fakt, że dane wrażliwe szły wtedy tą drogą. Do dzisiaj nieznane są straty spowodowane tym jakośtobędzizmem. Przekroczne terminy sądowe, ujawnione dane, choroby, pesele. Tamtejsi rządzący ukręcili łeb sprawie. Jednej z ogroma z resztą. Jakby to było coś nietypowego... Trzeba się przyzwyczaić.
    Najgorszy dostawca w ciągu ostatnich kilku lat, w moim przypadku to DHL. Brak komentarza. Czy coś dojdzie to jest po prostu loteria. Kurier, jak mu się chce to sobie przyjdzie, jak nie to tylko info przychodzi że nie zastał odbiorcy. Odebranie takiej przesyłki też graniczy z cudem. Taki syf, że jak ktoś oferuję dostawę tylko przez tego dostawcę, to dzwonimy i informujemy od razu, że prawdopodobieństwo dostarczenia przesyłki jest bardzo niskie. Od jakiegoś czasu po prostu nie korzystamy, więc może coś się zmieniło w ciągu tych kilku miesięcy. Poczta Polska - w placówkach nadal wieje PRL. Dosłownie, ta powolność, pretensjonalność, klimat jak z filmów Barei. Listonosze, przynajmniej na moim osiedlu, nie mają zwyczaju nawet próbować nawiązać kontaktu - z miejsca kartka z nieudaną próbą dostarczenia przesyłki poleconej. Ostatnio niestety - przeginka - zostawione awizo z terminem upływającym trzy dni wcześniej. Kpina. I to bolesna, bo był to prezent, więc miałem niezłego wk...a. Gdyby nie moja Żona pojechałbym do placówki w której paczka miała rzekomo "przepaść" i zrobiłbym awanturę.
  • #20 20965589
    andrzejlisek
    Poziom 32  
    Posty: 3640
    Pomógł: 82
    Ocena: 707
    helmud7543 napisał:
    Listonosze, przynajmniej na moim osiedlu, nie mają zwyczaju nawet próbować nawiązać kontaktu - z miejsca kartka z nieudaną próbą dostarczenia przesyłki poleconej.

    U mnie też się zdarzają takie sytuacje, że listonosz pozostawia awizo pomimo, że jestem cały dzień w domu. Potem, jak udaję się na pocztę celem odebrania przesyłki, to zgłaszam, że cały dzień byłem w domu, a nikt nie dzwonił, nie przychodził. Wszystkie panie, z którymi rozmawiałem o tym, twierdzą, że listonosz po prostu nie zabiera w teren przesyłek większych niż jakieś wymiary i wystawia awizo niezależnie od tego, czy adresat jest na miejscu, nawet nie próbuje do niego zadzwonić.
  • #21 20965642
    helmud7543
    Poziom 43  
    Posty: 12624
    Pomógł: 1216
    Ocena: 1563
    Dlatego tego jeszcze się tak nie czepiałem. Choć dotyczyło to zwykłych listów C5 czy DL które mógł zabrać. No ale przeterminowana (chyba ponad dwa tygodnie) informacja to przeginka.
  • #22 20965982
    andrzejlisek
    Poziom 32  
    Posty: 3640
    Pomógł: 82
    Ocena: 707
    helmud7543 napisał:
    Choć dotyczyło to zwykłych listów C5 czy DL które mógł zabrać. No ale przeterminowana (chyba ponad dwa tygodnie) informacja to przeginka.

    Przeginka, ale wadę można też przekuć na zaletę. Nie wiem, jak jest w przypadku sądów, ale w przypadku Urzędu Skarbowego, bywa, że jest wezwanie do zapłaty podatku lub do złożenia dokumentów zapisane jako "w terminie 7 dni od daty odebrania". Jakiś czas temu często spóźniałem się z zapłatą podatku z przyczyn finansowych i uświadomiłem sobie, że jak odbiorę przesyłkę z US, to skracam sobie termin zapłaty, bo mam tylko 7 dni. A jak po okolicznościach, przed odebraniem mogę być pewien, że na 99% jest to wezwanie do zapłaty, a ja bez otwierania wiem, jaką kwotę i gdzie muszę wpłacić, to mogę sobie tak przedłużyć termin o 14 dni, w ciągu których mogę najpierw zapłacić, potem odebrać. A czy odbiorę ostatniego dnia, czy nie odbiorę, to na jedno wychodzi, bo w obu przypadkach list będzie doręczony z tą różnicą, że w tym drugim przypadku nie będę mógł się zapoznać z nim, a zawsze jest możliwość, że jest to korespondencja w innej sprawie.

    Tak naprawdę, moim zdaniem termin powinien być wskazany jako 21 dni od daty doręczenia lub wystawienia awizo, czyli "wypuszczenia na miasto" wskazane w śledzeniu jako "przekazane do doręczenia", wtedy termin zapłaty, czy tam złożenia papierów będzie ten sam niezależnie od tego, czy ja odbiorę od listonosza w dniu doręczenia, czy odbiorę na poczcie, kiedy będzie mi się chciało, czy nie odbiorę wcale (po 14 dniach leżakowania na poczcie będzie automatycznie doręczony i zostaje termin 7 dni).

    Krótko mówiąc, odbieraniem listu poleconego dowiaduje się jednoznacznie, czego ode mnie chcą, ale skracam sobie termin na załatwienie sprawy. A jak doskonale wiem, co muszę zrobić, to przez nieodbieranie mogę zyskać dodatkowe 14 dni, ale bez informacji, co mam zrobić.

    Raz listonosz przyniósł mi list polecony. Zapytałem, kto jest nadawcą, listonosz powiedział, ze urząd skarbowy. Wtedy byłem pewien, że zawierał upomnienie o zaległym podatku, więc poprosiłem go o niewydawanie i zaniesienie na pocztę, traktując sytuację tak, jakby mnie nie było w domu, właśnie po to, żeby dać sobie trochę czasu. Listonosz był trochę zdziwiony, ale tak zrobił, a ja załatwiłem sprawę tak, jak chciałem.
  • #23 20966047
    Ricoh_220

    Poziom 38  
    Posty: 3714
    Pomógł: 464
    Ocena: 751
    Ja nagminnie mam problem z pocztą i awizo oczywiście w wiadomości na tel.
    W domu zawsze ktoś jest więc nawet windą nie chce się wyjechać.
    Jednak już ostatnio przegięcie dwie końcówki wkrętaka pH2 o długości 30 cm i awizo dostawa nie udana pisał Chińczyk.
    To są kpiny maja zapłacone za dostarczenie do odbiorcy :)
    Jeśli sądzicie inaczej to dawajcie.
    Dwa długie bity krzyżakowe PH2 na drewnianym biurku przed klawiaturą.
    Przedmiot był tak wielki.
    Poczta chyba zapomniała że za jej usługi płaci klient i ma nas głęboko :)
    A zapomniałem dodać to jednostka pocztowa w Krakowie przy ul.Teligi.
    Konto firmowe:
    Zakład techniki biurowej"Kserograf" .Serwis kserokopiarek i urzdzeń marki ricoh
    Bronowicka 73, Kraków, 30-091 | Tel.: 603XXXXXX (Pokaż) | Strona WWW: https://kserograf.e.pl
  • #24 20966125
    helmud7543
    Poziom 43  
    Posty: 12624
    Pomógł: 1216
    Ocena: 1563
    andrzejlisek napisał:
    helmud7543 napisał:
    Choć dotyczyło to zwykłych listów C5 czy DL które mógł zabrać. No ale przeterminowana (chyba ponad dwa tygodnie) informacja to przeginka.

    Przeginka, ale wadę można też przekuć na zaletę. Nie wiem, jak jest w przypadku sądów, ale w przypadku Urzędu Skarbowego, bywa, że jest wezwanie do zapłaty podatku lub do złożenia dokumentów zapisane jako "w terminie 7 dni od daty odebrania". Jakiś czas temu często spóźniałem się z zapłatą podatku z przyczyn finansowych i uświadomiłem sobie, że jak odbiorę przesyłkę z US, to skracam sobie termin zapłaty, bo mam tylko 7 dni. A jak po okolicznościach, przed odebraniem mogę być pewien, że na 99% jest to wezwanie do zapłaty, a ja bez otwierania wiem, jaką kwotę i gdzie muszę wpłacić, to mogę sobie tak przedłużyć termin o 14 dni, w ciągu których mogę najpierw zapłacić, potem odebrać. A czy odbiorę ostatniego dnia, czy nie odbiorę, to na jedno wychodzi, bo w obu przypadkach list będzie doręczony z tą różnicą, że w tym drugim przypadku nie będę mógł się zapoznać z nim, a zawsze jest możliwość, że jest to korespondencja w innej sprawie.

    Tak naprawdę, moim zdaniem termin powinien być wskazany jako 21 dni od daty doręczenia lub wystawienia awizo, czyli "wypuszczenia na miasto" wskazane w śledzeniu jako "przekazane do doręczenia", wtedy termin zapłaty, czy tam złożenia papierów będzie ten sam niezależnie od tego, czy ja odbiorę od listonosza w dniu doręczenia, czy odbiorę na poczcie, kiedy będzie mi się chciało, czy nie odbiorę wcale (po 14 dniach leżakowania na poczcie będzie automatycznie doręczony i zostaje termin 7 dni).

    Krótko mówiąc, odbieraniem listu poleconego dowiaduje się jednoznacznie, czego ode mnie chcą, ale skracam sobie termin na załatwienie sprawy. A jak doskonale wiem, co muszę zrobić, to przez nieodbieranie mogę zyskać dodatkowe 14 dni, ale bez informacji, co mam zrobić.

    Raz listonosz przyniósł mi list polecony. Zapytałem, kto jest nadawcą, listonosz powiedział, ze urząd skarbowy. Wtedy byłem pewien, że zawierał upomnienie o zaległym podatku, więc poprosiłem go o niewydawanie i zaniesienie na pocztę, traktując sytuację tak, jakby mnie nie było w domu, właśnie po to, żeby dać sobie trochę czasu. Listonosz był trochę zdziwiony, ale tak zrobił, a ja załatwiłem sprawę tak, jak chciałem.

    U mnie było inaczej. Był prezent. Czekaliśmy na niego. I przyszło awizo (skrzynka kontrolowana raz dziennie wtedy, a poza tym nie rządzie niż raz na 3 dni) - zawiadomienie powtórne, że termin odbioru przesyłki minął 3 lub 4 dni wcześniej. Telefon na pocztę - oczywiście przesyłka odesłana do nadawcy. Ja się wtedy w oczach nadawcy staję przy okazji tym, który nie odbiera przesyłek.
  • #25 20971622
    Gelip
    Poziom 36  
    Posty: 5212
    Pomógł: 321
    Ocena: 607
    Różnie bywało. Raz poczta pomyliła przesyłki i dostałem zupełnie coś innego a moja paczka poszła gdzieś indziej w Polskę. Musiałem odsyłać do nadawcy - chyba zwrócił koszty.

    Raz kurier próbował dostarczyć przesyłkę na tej samej ulicy ale pod innym numerem domu. Dzwonię do niego a on mówi iż stoi przed domem, wyglądam przez okno a tam nikogo nie ma. Chyba była pomyłka numeru na przesyłce.

    Niektórzy kurierzy dzwonią albo piszą SMS'a, że za jakieś 15 minut będą i czy będzie komu odebrać.

    Raz miałem dziwną sytuację - jestem na podwórku, podjeżdża kurier i prosi mnie o dostarczenie przesyłki dla sąsiada, który mieszka kilka domów dalej na tej samej ulicy - zgodziłem się. Za jakieś pół godziny znowu podjeżdza ten sam kurier pod mój dom, wyciąga jakieś wielkie pudło z tyłu busa i niesie trzy domy wcześniej - jakby nie mógł tam podjechać i zrobić tego 30 minut wcześniej kiedy był pierwszym razem. On był chyba jakiś zamotany tego dnia.

    Jest jeden kurier z DPD, którego nie lubię bo jak podjedzie to denerwująco trąbi, staram się jak najszybciej wyjść z domu a ten jakby chce rzucać z daleka do mnie paczką i wielce wkurzony, że tyle na mnie musiał czekać a od chwili jak zatrąbił gdy podszedłem do niego trwało może 30 sekund. Teraz szukam innego sprzedawcy jak widzę formę dostawy DPD

    Kiedyś była taka firma kurierska Stolica, gościu był taki szybki iż nie zdążyłem wyjść z domu a ten odjechał. Po tym jak zadzwoniłem do firmy wrócił się za jakieś 30 minut i dostarczył przesyłkę jak trzeba.

    Raz to się nieźle wku.....m bo otrzymałem takie coś:
    Otwarta kartonowa paczka z foliowym wypełniaczem leżąca na drewnianej podłodze.
    Na szczęście po interwencji telefonicznej, mailowej i SMS'owej wszystko zakończyło się dobrze po kilku dniach. Podobno nowy, młody pracownik się zamotał a jak było naprawdę to kto wie.
  • #26 20972701
    VIGOR_PICTURES
    Poziom 21  
    Posty: 871
    Pomógł: 20
    Ocena: 148
    Miałem tą przyjemność pracować jako kurier przez miesiąc.
    Dlaczego przyjemność? Sporo się nauczyłem o ludziach i samym sobie.
    Firma w której pracowałem, oczywiście za najniższą krajową a reszta pod stołem to taki typowy przykład pol-januszex.
    Właściciel miał firmę gdzie dużymi jeździli dla GLS i z tego miał głównie kasę. A że chciał to sobie otworzył dodatkowa firmę na małe paczki kurierskie i jeździłem ze Szwagrem dla Geisa. Z racji tego, że jeden z kurierów rozbił najpierw jednego dostawczaka, potem drugiego - trochę posucha panowała w kwestii pojazdów. Szefu (postawny chłop o wyglądzie typa z pod ciemnej gwiazdy, ale sympatyczny. To znaczy wulgarny, ale po prostu dał się chłop lubić. Nie był typowym Januszem) zorganizował nam czerwonego, krótkiego Transita bodajże z 2001 roku. Pieszczotliwie nazwaliśmy go czerwona śmierć. Silnik 2.5, ale więcej niż 90 to się nie dało jechać.
    A jak i chwilowo czerwona śmierć była w serwisie to po Ząbkach i Zielonce jeździliśmy złotym Matizem Szwagra i moja Octavią. Gdzieś nawet mam zdjęcie jak na sortowni stoją busy kurierów I Matiz:D
    Fajnie było patrzeć jak ludzie zmieniają postrzeganie kuriera. Gościu przede mną to był cham i palił trawkę. Potrafił się wkurzyć, trzasnąć drzwiami i paczki nie odebrać. Słusznie więc stali klienci podchodzili do mnie z nieufnością.
    Niestety byłem dobrym kurierem. A to znaczyło że w robocie spędzałem czas od rana do wieczora.
    Jak szefowi powiedziałem że jednak nie dla mnie robota, bo już rewir znam - ale za długo mi się schodzi to się wkurwił. Powiedział coś na zasadzie "Widzisz, i teraz ja powinienem Ci powiedzieć że mnie to nie obchodzi, że się nauczysz etc. Ale prawda jest taka że się nie nadajesz do tej roboty. Jesteś za dobry. Na innych kurierów mam mnóstwo skarg że a to nie mili, a to paczka przez płot przerzucona albo że "brak adresata". A na Ciebie mam tylko informację że jak na sortowni spier*olili szybę to wstawiłeś brak adresata a potem klientowi powiedziałeś że ma nie odbierać. Powinieneś pracować gdzieś gdzie Cię docenią a nie jako kurier"

    Tutaj w gwoli wyjaśnienia o co chodzi. Rano ma bazie każdy podchodzi do swojej palety z towarem, skanuje paczki i jeśli coś jest nie tak to musi zaznaczyć że paczka uszkodzona. Wtedy w przypadku reklamacji klienta jest ślad. No to ja szczęśliwie skanuję jedną paczkę przywaloną innymi.
    Podczas załadunku na samochód coś strasznie grzechotało. Okazało się że to szyba od Smarta ForTwo. Przesyłka pobraniowa. Na domiar złego odebrać paczkę wyszła babcia właściciela (strasznie miła i ufna kobieta). No to jej powiedziałem że "Pani mnie nie widziała dzisiaj. Paczkę na sortowni musieli uszkodzić i może być problem z reklamacją". Babinka była w szoku, ale się zgodziła. Paczkę wieczorem przygniotlem innymi paczkami tak że pracownicy sortowni (leniwe tyłki) tylko policzyli i nie ruszali. Następnego dnia szczęśliwie paczkę zgłosiłem w sortowni jako "prawdopodobnie uszkodzoną" i pojechałem do klienta od razu z formularzem reklamacyjnym i... szybą zrób to sam. Tym razem wyszła do mnie babcia z wnuczkiem (gościu o głowę wyższy ode mnie). Ciężko mu było uwierzyć jak mu babcia gadała głupoty że przyjechał kurier i mówił że go nie było "ale wiesz Pan, babcia ma już swoje lata".
    Jeszcze bardziej był zdziwiony jak mu wręczyłem paczkę wraz z formularzem reklamacji i poprosiłem żeby się podpisał bo szyby raczej nie zamontuje a tak przynajmniej nie będzie jego wina.
    Takich sytuacji było mnóstwo.
    Niestety kosztowało mnie to czas.
    Z drugiej strony któregoś dnia późnym wieczorem przyjeżdżam do klienta do domu i macha mi z pierwszego piętra ręką "chodź Pan". No to furtkę otwieram, i szybko HYC, HYC po schodach. Jakże wielkie było moje zdziwienie gdy w schodach się zacząłem zapadać bo to świeżo wylany beton był. Dla ciekawskich - pokonałem trzy schodki :D

    Fajna robota żeby potem doceniać jak się znajdzie lepszą;)
  • #27 20973381
    ALIBABA I
    Poziom 33  
    Posty: 2586
    Pomógł: 219
    Ocena: 532
    Gelip napisał:
    gościu był taki szybki iż nie zdążyłem wyjść z domu a ten odjechał.
    A no właśnie tydzień temu znajomy dostał wizę z wezwaniem do sądu w sprawie uregulowania czegoś tam 11 lat temu minęło i z żądaniem zapłat do US no i wpłacił , co po tych latach ?

    No i nic nie zmieniałem we wpisie co on ma zrobić ja mu olej to
  • #28 20973389
    DiZMar
    Poziom 43  
    Posty: 32418
    Pomógł: 2880
    Ocena: 6579
    Gelip napisał:
    Kiedyś była taka firma kurierska Stolica, gościu był taki szybki iż nie zdążyłem wyjść z domu a ten odjechał. Po tym jak zadzwoniłem do firmy wrócił się za jakieś 30 minut i dostarczył przesyłkę jak trzeba.

    Mi kurierzy (różni) zostawiają paczkę przed drzwiami i rzadko widzę kuriera osobiście. Czasami przez okno. Podobnie kurierzy zabierają przesyłkę zostawioną przeze mnie przed wejściem. Na razie nie miałem z tym problemów.

Podsumowanie tematu

✨ W dyskusji poruszono problemy związane z usługami kurierskimi, szczególnie z firmą InPost. Użytkownicy dzielili się doświadczeniami z kurierami, wskazując na niewłaściwe dostarczanie paczek, problemy z komunikacją oraz nieodpowiednie zachowanie niektórych kurierów. Wiele osób zauważyło, że jakość usług kurierskich różni się w zależności od regionu i konkretnego kuriera. Wspomniano również o innych firmach kurierskich, takich jak DHL i DPD, które również mają swoje problemy, ale niektórzy użytkownicy wyrażali zadowolenie z ich usług. Wskazano na znaczenie komunikacji między kurierem a klientem oraz na różnice w podejściu do dostarczania paczek przez różnych kurierów.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA