Zbliżają się ogromne podwyżki za prąd, średnio 30% do rachunku, ale niektórzy w Internecie piszą, że ich rachunki będą większe o 60%. Z tego powodu być może ten lub podobny watomierz pojawią się w sklepiku elektrody, dlatego zostałem poproszony o szybki test. Do obliczenia kosztów, po ogromnych podwyżkach, nie potrzeba dużej dokładności. Dlatego do wykonania szybkiego testu wykorzystałem fakt znamionowanej wartości urządzeń, jeśli ktoś jest zainteresowany dokładniejszymi pomiarami oraz definicjami mocy czynnej, biernej i pozornej, to zapraszam do poprzedniego testu: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3503157.html
Jest to tym bardziej przydatne urządzenie, że prócz aktualnie pobieranej mocy umożliwia również pomiar wielkości pobranej energii (kWh) oraz koszt tejże energii (tu należy samodzielnie ustawić koszt jednej kilowatogodziny), a także napięcie występujące aktualnie w gniazdku oraz pobierany z niego prąd. Wyniki możemy zapisać w celu obliczenia pobranej energii w jakimś określonym okresie czasu, a także możemy je wykasować (RESET) by mieć możliwość pomiarów od początku - bez konieczności zapisywania wyjściowych wartości by po skończeniu pomiarów obliczyć te, które nas interesują.
Dodatkowo, pomiar mocy pobieranej z gniazda przez urządzenie domowe, czasem bywa bardzo przydatne - na przykład w momencie, gdy obawiamy się o wytrzymałość instalacji a "papiery" od urządzenia jakie chcemy podłączyć gdzieś wsiąkły...
Przyjrzyjmy się urządzeniu:
Pudełko z dość cienkiego kartonu - mimo tego urządzenie dotarło do mnie w stanie nienaruszonym.
Sam watomierz po wyjęciu z pudełka wygląda następująco:
Już po samym kształcie obudowy widać, że podłaczenie go do sieci nie powinno nastręczać problemów - podobnie jak i urządzenia mierzonego - watomierz bowiem ma gniazdo - wtyk "przelotowe".
Parametry watomierza są dostosowane są do norm w Polsce - zarówno pod względem napięcia jak i dopuszczalnego prądu pobieranego z gniazda sieciowego "domowego" (tzw. "siły" tym się nie pomierzy!). Tak więc (zgodnie z podanymi wartościami zapisanymi w instrukcji) prąd ciągły nie powinien przekraczać 16A a moc odbiornika podłączonego do watomierza nie może przekraczać 3600 W. Z opisu wynika również, że miernik nie dokonuje pomiaru mocy biernej - wyłącznie moc czynną. Może to być ograniczenie w niektórych zastosowaniach, ale dla przeciętnego "Kowalskiego" inne moce niż czynna nie interesują - płaci bowiem tylko za taką (czynną) moc, a przynajmniej na razie i zapewne jeszcze długo...
Gwoli ścisłości:
Tyle parametrów i wyglądu zewnętrznego. Nas - elektroników - jednak najbardziej może ciekawić to co wewnątrz. Należy więc odkręcić trzy śrubki (PH 1) i ostrożnie zajrzeć do środka:
I przykra niespodzianka - napisy na układach scalonych całkowicie nieczytelne...
Natomiast zgodnie z przewidywaniami - podtrzymywanie wyników realizowane jest napięciem z akumulatorka (typowy akumulator spotykany nawet w co niektórych modelach starszego sprzętu audio), zasilającego pamięć zapisaną (najprawdopodobniej) w jednej z "kostek". Koledzy mający w tym względzie większe ode mnie doświadczenie w tej dziedzinie mogą to potwierdzić (lub zaprzeczyć). Akumulator oczywiście doładowywany jest gdy watomierz jest włączony w gniazdo sieciowe - jego pojemność jednak w połączeniu ze znikomym prądem potrzebnym do podtrzymania pamięci zapewnia jednak wiele miesięcy utrzymywania wyników (co akurat sprawdziłem "poza kamerą").
Poniżej kilka fotek (niestety - muszę przeprosić za niezbyt dobrą czytelność tychże) z testów. Pomiary wykonane podczas różnych ustawień kuchenki elektrycznej : Największa moc to 1500W grzałki piekarnika (według danych kuchenki), pozostałe obrazują pracę dwóch płyt grzewczych jedna o mocy 1000W a druga 600W. Również "poza kamerą" zrobiłem pomiary napięcia i pobranego prądu dla w/wym obciążeń i mogę stwierdzić, że wyniki nie odbiegają od tych ze zdjęć. Niewielkie (w okolicy 1% ) różnice można zaliczyć jako zgodne z parametrami zawartymi w instrukcji watomierza.
Przełączając opcję pomiaru za pomocą klawisza "MODE" możemy odczytać pozostałe parametry - w tym napięcie (aktualne dla czasu gdy mierzone jest napięcie) i częstotliwość napięcia sieci.
Oczywiście miernik zapisuje i wyświetla również pobór mocy - dla zapewnienia dokładności w dwóch podzakresach LO i HI.
Podsumowując - Jak na tak prosty miernik wyniki (przynajmniej dla mnie ) są co najmniej zadowalające. Pomiary cechują się całkiem dobrą dokładnością a możliwość ich natychmiastowego przeliczania na koszt bywa niezwykle przydatna. Watomierz jak dla mnie ma jedną istotną wadę - w wielu wypadkach (co widać na zdjęciach) - mimo że włączone było oświetlenie kuchni, czytelność wyświetlacza pozostawia wiele do życzenia. A ponieważ nie zawsze można liczyć na dostateczne oświetlenie (a w dodatku pod odpowiednim kątem padające na wyświetlacz!) stanowi to dość istotny problem. Oczywiście - w rzeczywistych warunkach możemy się wspomóc latarką ; w moim wypadku było to niestety niemożliwe (częściowa niesprawność prawej w której trzymałem aparat i praktycznie całkowita bo 80% lewej ręki). Jednak wiele mogłoby poprawić podświetlenie samej matrycy wyświetlacza. Problem odbić światła potęguje dodatkowa szybka obudowy chroniąca sam wyświetlacz - jeśli więc uda się ustawić światło odpowiednio dla niej może być problem z odbiciem od samego szkła wyświetlacza. Częściowo wiem co było powodem takiej oszczędności - sam watomierz przecież pobiera również jakąś moc (co prawda niewielką bo ok. 0,5W, ale jednak) - jednak dostawienie dodatkowego klawisza włączającego takie podświetlenie na jakiś czas (powiedzmy do 3 sekund od ostatniego przełączenia zakresu) moim skromnym zdaniem zdecydowanie poprawiłoby czytelność, a więc i użyteczność, takiego watomierza.
Co sądzicie o takiej poprawce? A może mimo jej braku zainteresowani jesteście w zdobyciu takiego watomierza? Napiszcie. Chętnie poznałbym Wasze spojrzenie na tę sprawę: może to tylko moje, wynikające z ograniczeń zdrowotnych, wymysły?
Na zakończenie zdjęcie z wynikami kosztów (uwaga! Koszt 1 kWh ustawiłem jako 1 zł - proszę wziąć pod uwagę inny koszt zależny od dystrybutora) za energię pobraną podczas w/w testów. Obyśmy nie musieli niedługo ustawiać kosztu 10zł za kWh...
Pozdrawiam.
Jest to tym bardziej przydatne urządzenie, że prócz aktualnie pobieranej mocy umożliwia również pomiar wielkości pobranej energii (kWh) oraz koszt tejże energii (tu należy samodzielnie ustawić koszt jednej kilowatogodziny), a także napięcie występujące aktualnie w gniazdku oraz pobierany z niego prąd. Wyniki możemy zapisać w celu obliczenia pobranej energii w jakimś określonym okresie czasu, a także możemy je wykasować (RESET) by mieć możliwość pomiarów od początku - bez konieczności zapisywania wyjściowych wartości by po skończeniu pomiarów obliczyć te, które nas interesują.
Dodatkowo, pomiar mocy pobieranej z gniazda przez urządzenie domowe, czasem bywa bardzo przydatne - na przykład w momencie, gdy obawiamy się o wytrzymałość instalacji a "papiery" od urządzenia jakie chcemy podłączyć gdzieś wsiąkły...
Przyjrzyjmy się urządzeniu:
Pudełko z dość cienkiego kartonu - mimo tego urządzenie dotarło do mnie w stanie nienaruszonym.
Sam watomierz po wyjęciu z pudełka wygląda następująco:
Już po samym kształcie obudowy widać, że podłaczenie go do sieci nie powinno nastręczać problemów - podobnie jak i urządzenia mierzonego - watomierz bowiem ma gniazdo - wtyk "przelotowe".
Parametry watomierza są dostosowane są do norm w Polsce - zarówno pod względem napięcia jak i dopuszczalnego prądu pobieranego z gniazda sieciowego "domowego" (tzw. "siły" tym się nie pomierzy!). Tak więc (zgodnie z podanymi wartościami zapisanymi w instrukcji) prąd ciągły nie powinien przekraczać 16A a moc odbiornika podłączonego do watomierza nie może przekraczać 3600 W. Z opisu wynika również, że miernik nie dokonuje pomiaru mocy biernej - wyłącznie moc czynną. Może to być ograniczenie w niektórych zastosowaniach, ale dla przeciętnego "Kowalskiego" inne moce niż czynna nie interesują - płaci bowiem tylko za taką (czynną) moc, a przynajmniej na razie i zapewne jeszcze długo...
Gwoli ścisłości:
Tyle parametrów i wyglądu zewnętrznego. Nas - elektroników - jednak najbardziej może ciekawić to co wewnątrz. Należy więc odkręcić trzy śrubki (PH 1) i ostrożnie zajrzeć do środka:
I przykra niespodzianka - napisy na układach scalonych całkowicie nieczytelne...
Natomiast zgodnie z przewidywaniami - podtrzymywanie wyników realizowane jest napięciem z akumulatorka (typowy akumulator spotykany nawet w co niektórych modelach starszego sprzętu audio), zasilającego pamięć zapisaną (najprawdopodobniej) w jednej z "kostek". Koledzy mający w tym względzie większe ode mnie doświadczenie w tej dziedzinie mogą to potwierdzić (lub zaprzeczyć). Akumulator oczywiście doładowywany jest gdy watomierz jest włączony w gniazdo sieciowe - jego pojemność jednak w połączeniu ze znikomym prądem potrzebnym do podtrzymania pamięci zapewnia jednak wiele miesięcy utrzymywania wyników (co akurat sprawdziłem "poza kamerą").
Poniżej kilka fotek (niestety - muszę przeprosić za niezbyt dobrą czytelność tychże) z testów. Pomiary wykonane podczas różnych ustawień kuchenki elektrycznej : Największa moc to 1500W grzałki piekarnika (według danych kuchenki), pozostałe obrazują pracę dwóch płyt grzewczych jedna o mocy 1000W a druga 600W. Również "poza kamerą" zrobiłem pomiary napięcia i pobranego prądu dla w/wym obciążeń i mogę stwierdzić, że wyniki nie odbiegają od tych ze zdjęć. Niewielkie (w okolicy 1% ) różnice można zaliczyć jako zgodne z parametrami zawartymi w instrukcji watomierza.
Przełączając opcję pomiaru za pomocą klawisza "MODE" możemy odczytać pozostałe parametry - w tym napięcie (aktualne dla czasu gdy mierzone jest napięcie) i częstotliwość napięcia sieci.
Oczywiście miernik zapisuje i wyświetla również pobór mocy - dla zapewnienia dokładności w dwóch podzakresach LO i HI.
Podsumowując - Jak na tak prosty miernik wyniki (przynajmniej dla mnie ) są co najmniej zadowalające. Pomiary cechują się całkiem dobrą dokładnością a możliwość ich natychmiastowego przeliczania na koszt bywa niezwykle przydatna. Watomierz jak dla mnie ma jedną istotną wadę - w wielu wypadkach (co widać na zdjęciach) - mimo że włączone było oświetlenie kuchni, czytelność wyświetlacza pozostawia wiele do życzenia. A ponieważ nie zawsze można liczyć na dostateczne oświetlenie (a w dodatku pod odpowiednim kątem padające na wyświetlacz!) stanowi to dość istotny problem. Oczywiście - w rzeczywistych warunkach możemy się wspomóc latarką ; w moim wypadku było to niestety niemożliwe (częściowa niesprawność prawej w której trzymałem aparat i praktycznie całkowita bo 80% lewej ręki). Jednak wiele mogłoby poprawić podświetlenie samej matrycy wyświetlacza. Problem odbić światła potęguje dodatkowa szybka obudowy chroniąca sam wyświetlacz - jeśli więc uda się ustawić światło odpowiednio dla niej może być problem z odbiciem od samego szkła wyświetlacza. Częściowo wiem co było powodem takiej oszczędności - sam watomierz przecież pobiera również jakąś moc (co prawda niewielką bo ok. 0,5W, ale jednak) - jednak dostawienie dodatkowego klawisza włączającego takie podświetlenie na jakiś czas (powiedzmy do 3 sekund od ostatniego przełączenia zakresu) moim skromnym zdaniem zdecydowanie poprawiłoby czytelność, a więc i użyteczność, takiego watomierza.
Co sądzicie o takiej poprawce? A może mimo jej braku zainteresowani jesteście w zdobyciu takiego watomierza? Napiszcie. Chętnie poznałbym Wasze spojrzenie na tę sprawę: może to tylko moje, wynikające z ograniczeń zdrowotnych, wymysły?
Na zakończenie zdjęcie z wynikami kosztów (uwaga! Koszt 1 kWh ustawiłem jako 1 zł - proszę wziąć pod uwagę inny koszt zależny od dystrybutora) za energię pobraną podczas w/w testów. Obyśmy nie musieli niedługo ustawiać kosztu 10zł za kWh...
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY