logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Mikroprojekty - Układ barwy dźwięku sterowany napięciowo - LM 1036 jako jeden z przykładów.

398216 Usunięty 12 Wrz 2025 18:54 1284 18

TL;DR

  • LM 1036 to napięciowo sterowany przedwzmacniacz barwy tonu, głośności, balansu i loudness dla audio DIY, jako praktyczny zamiennik klasycznych układów z potencjometrami w torze sygnału.
  • Układ ogranicza długie połączenia sygnałowe, bo regulacje realizują napięcia stałe z wewnętrznego źródła odniesienia, a korekcja działa symetrycznie dla obu kanałów.
  • W aplikacji najlepiej sprawdzają się potencjometry liniowe 47/50 kΩ, a sygnał wejściowy powinien mieć około 200 mV.
  • Przy zgodnej aplikacji autor uzyskał naturalne brzmienie, brak słyszalnych trzasków i użyteczny loudness, a wyjście może bezpośrednio wysterować większość wzmacniaczy mocy.
  • LM 1036 ma większe szumy niż starsze TDA 1074 i wymaga uważać na wydajność prądową źródła sterującego; TDA 1524 autor ocenia wyraźnie gorzej.
Podsumowanie wygenerowane przez AI na podstawie treści dyskusji.
📢 Słuchaj (AI):
  • Płytka drukowana z podzespołami elektronicznymi, w tym układem scalonym i kondensatorami


    Wstęp, czyli przyczyna "komplikacji" konstrukcji

    Podstawowe pytanie, jakie może się cisnąć na usta to: "A w zasadzie, dlaczego akurat sterowanie napięciem, a nie konwencjonalnie. przez układ filtrów w torze sygnału?"
    Na pozór sterowanie napięciem komplikuje tylko układ. Na pozór. A przyczyną takiego rozwiązania była chęć eliminacji zbędnych długich połączeń wewnątrz wzmacniacza.
    Zastanówmy się. Wejście sygnału musi być na tylnej ściance obudowy, a z kolei elementy regulacji, takie jak wzmocnienie barwa i ew. loudness czy balans są na ścianie przedniej. Ostatecznie użytkownik wzmacniacza musi mieć do nich łatwy dostęp, a plączące się kable sygnałowe nie wyglądałyby ładnie, więc dobrze by było je przysłonić sprzętem; ergo - umieścić między ścianą a sprzętem, czyli z tyłu wzmacniacza, a co za tym idzie - sygnał z gniazd wejściowych musi być ciągnięty do potencjometrów na ścianie przedniej, by po regulacji wrócić tam do wzmacniacza mocy, który często jest umieszczany właśnie z tyłu obudowy ewentualnie z jej boku. Niby to mniej niż 1/2 metra w sumie, ale jednak to AŻ 50 cm potencjalnej anteny zbierającej zakłócenia... Ponadto w grę wchodzi ewentualny problem z pętlą mas...
    Jak można to wyeliminować?
    Pierwsze, co było praktykowane to przedłużone ośki potencjometrów. Dzięki temu potencjometry fizycznie znajdować się mogły tuż przy gniazdach wejściowych, a same gałki - dla wygody obsługi - na przedniej ścince.
    Rozwiązanie proste w założeniu, jednak skomplikowane (dla amatora) i drogie w wykonaniu wielkoseryjnym w fabryce.

    Na szczęście inżynierowi doszli do takich wniosków już dość dawno i w ten sposób powstała idea, a później układy scalone realizujące regulację wzmocnienia sygnału audio za pomocą regulowania napięcia stałego. Jednym z pierwszych (o ile nie pierwszym) układem produkowanym seryjnie i dostępnym był układ TDA 1074.
    Zawierał cztery niezależne układy regulujące wzmocnienie z możliwością włączenia w pętlę sprzężenia układów barwy. No właśnie - cztery układy, czyli co najwyżej wystarczy do regulacji barwy. Aby móc regulować wzmocnienie i balans, konieczne są dodatkowe cztery układy, czyli drugi taki sam scalak. Idąc za ciosem, powstał też drugi układ (też prekursor takiego rozwiązania) TDA1029, który z kolei realizował przełączanie sygnałów wejściowych - mógł przełączać cztery stereofoniczne sygnały na jedno wyjście za pomocą napięcia podawanego na odpowiednie wejście sterujące. W ten sposób można było pozbyć się konieczności dodatkowych "anten", bo sygnał nie musiał już być prowadzony z gniazd do przełącznika (przedni panel) i z powrotem, po przejściu przez układ korekcji i wzmocnienia.
    Idea okazała się słuszna i powstało nawet kilka modeli sprzętu stosującego takie rozwiązania, jednak... była również dość istotna wada w aplikacji samych układów scalonych - wymagająca dużej ilości elementów zewnętrznych (kondensatory, rezystory) do realizowania korekcji, ustalenia parametrów układów itp. Szczególnie dotyczyło to właśnie TDA 1074. Z tego też powodu rozwiązanie to stało się drogie i przy okazji cały układ regulacji wzmocnienia, balansu i barwy zajmowała sporo miejsca wewnątrz obudowy. Korzyść (zmniejszenie zakłóceń wynikających z długich połączeń) okazała się zbyt droga w porównaniu do braku oszczędności.

    I tak zbliżyliśmy się do układu scalonego, który zmienił te proporcje na korzyść: LM 1036.

    Zalety aplikacji LM 1036

    Ten układ scalony wyeliminował praktycznie całkowicie niedogodności wyżej opisanego układu TDA, gdyż wymagał znacznie mniejszej ilości dodatkowych elementów zewnętrznych, co zaoszczędziło wiele miejsca, a przy tym jego aplikacja stała się niezwykle prosta.
    Pierwotnie układ LM 1036 był dedykowany do stosowania w boomboxach (akurat wówczas nastała moda na taki sprzęt), ale amatorzy szybko zobaczyli w nim atrakcyjny zamiennik układów budowanych "na piechotę", przy tym uzyskane parametry były nawet więcej niż zadowalające dla amatora. Szczególnie chodziło o dość dużej (w porównaniu do TDA) różnicy w szumach własnych na niekorzyść LM.
    Czy jednak na tyle dużej, by wyeliminować ten układ z potencjalnych zastosowań?
    Moim zdaniem niekoniecznie. Czemu? Owszem układ wprowadza szum, ale nie aż tak dokuczliwy jakby mogło się wydawać. Konstruktorzy bowiem zastosowali regulację wzmocnienia (już wewnątrz samej struktury układu scalonego) dwustopniową: pierwszy stopień realizowany był na samym wejściu sygnału (co zmniejszało ewentualność przesterowania sygnałem o zbyt dużej wartości), a drugi stopień był włączony już po bloku regulacji barwy. Co to dało? Otóż konstruktorzy wyszli z założenia, że w ten sposób szum będzie "maskowany" niejako przez sam sygnał użyteczny - przy niskim poziomie głośności szum będzie tłumiony tak samo jak sygnał, a wiec ich poziom względem sygnału nie będzie zwiększany, gdy zwiększymy głośność. Czy więc są to szumy na tyle duże, by wyeliminować układ LM z praktycznych zastosowań? Nie (to również MOJE ZDANIE). Czy dla przeciętnego amatora elektronika dokuczać będzie szum słyszalny po "wsadzeniu ucha do głośnika"? Chyba nie, a mniej więcej o takim poziomie szumu mówimy, I TO TYLKO W MOMENCIE BRAKU SYGNAŁU I USTAWIONEJ GŁOŚNOŚCI BLISKO MAX.

    Czemu więc LM 1036 popadał w zapomnienie? No więc właśnie na szczęście nie do końca. Owszem, producent pierwotny przestał je produkować, ale natychmiast powstała jego chińska wersja nieróżniąca się od oryginału w aplikacji i o równie dobrych parametrach.
    A właściwie jak wygląda aplikacja tego układu?
    Jak pisałem - niezwykle (jak na tyle regulacji) prosto:

    Schemat elektryczny wzmacniacza z układem LM1036N i elementami kontrolnymi.


    Proszę zwrócić uwagę na pewną symetrię - elementy odpowiedzialne za jeden kanał są na jednej stronie układu scalonego, a za drugi - na drugiej. Ponadto napięcie służące do regulacji (podane na potencjometry) jest wytworzone wewnątrz struktury - jest tam specjalnie do tego celu stabilizowane i filtrowane) - dzięki temu możemy mieć pewność, że nie będzie się zmieniać i ustawienia potencjometrów zawsze będą odpowiadać za takie same wzmocnienia, czy to samej głośności czy barwy dźwięku. Same potencjometry mogą mieć dość dowolne wartości - warunek to nieprzekraczanie możliwości prądowej wbudowanego źródła. Najlepiej sprawdzą się potencjometry LINIOWE o wartości 47/50 k Omów. Przy okazji jest to chyba najpopularniejsza obecnie wartość potencjometrów, więc nie będzie problemów z ich uzyskaniem/zakupem.
    Sam LM 1036 poza podstawowymi regulatorami (wzmocnienie, barwa niskie, barwa wysokie, balans) posiada również możliwość włączenia regulacji Loudness - czyli zależne od wzmocnienia/głośności podbijanie skrajów pasma. Jest to szczególnie przydatna opcja podczas domowego słuchania muzyki; rekompensuje bowiem ułomność ludzkiego słuchu polegającą na tym, że w miarę coraz to cichszych dźwięków osłabia się zdolność słyszenia właśnie najniższych i najwyższych częstotliwości pasma akustycznego.
    Obrazuje to prawy wykres na poniższym obrazku:

    Dwa wykresy przedstawiające charakterystyki wzmacniacza dźwięku: zysk w funkcji częstotliwości oraz charakterystykę głośności.


    Na wyżej widocznym wykresie po lewej stronie możemy się zapoznać z "głębokością" regulacji barwy. Sięgająca aż do wartości +/- 15 dB pozwala zadowolić nawet najbardziej głodnych "uśmiechu sołtysa".
    Wracając do potencjometrów, a ściślej do kondensatorów włączonych w obwód suwaków tychże - eliminują one ewentualne trzaski - nagłe niekontrolowane zmiany ustawienia w wypadku potencjometrów "zużytych" już częściowo, które w konwencjonalnym układzie wymagałyby natychmiastowej wymiany.
    Ponieważ oba wspomniane tu układy (zarówno TDA 1074, jak i LM 1036) miałem okazję wielokrotnie testować w tworzonych przez siebie konstrukcjach, mogę potwierdzić - zero trzasków podczas wieloletniego użytkowania (często w niezbyt "zdrowych" warunkach - wtedy jeszcze wszyscy domownicy palili).
    Co do pozostałych parametrów - przy zachowaniu zgodności z aplikacją układu, za każdym razem możemy się spodziewać dobrych, w każdym egzemplarzu takich samych wartości. Szum jako taki, podczas normalnego użytkowania, nie jest słyszalny, a sam dźwięk brzmi naturalnie - nawet (a może powinienem napisać "szczególnie") podczas względnie cichego słuchania przy włączonym układzie LOUDNESS.
    Co ważne, to zachowanie odpowiedniej wartości napięcia sygnału wejściowego - najlepiej się sprawdza wartość sygnału na poziomie ok. 200mV.
    Parametry elektryczne zawarte są w poniższej tabeli:


    Tabela z parametrami elektrycznymi układu scalonego audio.


    Dla lubiących kombinować, układ korekcji barwy umożliwia zarówno głębokość regulacji, jak i samych częstotliwości, dla których podbicie będzie największe; opisują to kolejne wykresy:


    Dwa wykresy przedstawiające charakterystykę regulacji barwy dźwięku (wzmocnienie względem częstotliwości) w układzie audio.

    Cztery wykresy przedstawiające charakterystyki częstotliwościowe wzmacniacza audio: dwa wykresy pokazują zysk w zależności od częstotliwości dla różnych ustawień kontroli tonu, trzeci przedstawia zmodyfikowaną odpowiedź częstotliwościową, a czwarty charak


    Jeśli zaś chodzi o regulację wzmocnienia i balansu... Mimo zastosowania potencjometru wzmocnienia o charakterystyce liniowej, sama regulacja przebiega "logarytmicznie" względem kąta obrotu potencjometru dla regulacji wzmocnienia, a liniowo dla balansu. Regulacja głośności jest dzięki temu niezwykle "łagodna" i zgodna ( ;) ) z czułością ludzkiego słuchu.
    W podstawowej aplikacji regulacja balansu pozwala na bardzo głębokie zmiany głośności aż do praktycznie całkowitego (dla skrajnych położeń potencjometru) wyciszenia danego kanału. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by tę regulację "utemperować" poprzez (najprościej) wymianę potencjometru na niższą wartość plus podłączenie do jego skrajnych wyprowadzeń dodatkowych rezystorów, tak, by wartość całkowita nie zmieniła się w stosunku do aplikacji pierwotnej.

    Przykładowe rozwiązanie praktyczne

    Specjalnie dla potrzeb tego artykułu przygotowałem wzór PCB. Jeśli ktoś chętny, może skorzystać i skopiować. Jeśli ktoś woli samodzielnie zaprojektować płytkę, wystarczy "trzymać się" schematu aplikacji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by połączyć na jednej płytce gniazda wejściowe i układ wzmocnienia/regulacji na LM.
    Oczywiście nie ma potrzeby wykonywania połączeń z potencjometrami przewodami w ekranie - ja stosuję najczęściej przewody w "tasiemce" łączone z płytką potencjometrów (w artykule również płytka potencjometrów przykładowa - na potrzeby artykułu zbudowana) za pomocą złącz MOLEX - jak na zdjęciach poniżej.

    Czarno-biały projekt ścieżek płytki drukowanej PCB z widocznymi przelotkami i otworami montażowymi.
    Schemat płytki drukowanej PCB z opisanymi elementami elektronicznymi oraz złączami wejścia i wyjścia.


    A tak to wygląda już zmontowane:

    Płytka drukowana z elementami elektronicznymi, w tym układem scalonym i kondensatorami.


    Płytka drukowana PCB z widocznymi ścieżkami miedzianymi i punktami lutowniczymi na pomarańczowym tle.


    Dwie płytki drukowane połączone kolorowymi przewodami leżące na pomarańczowej macie do pieczenia z nadrukiem.


    Cztery potencjometry B100K zamontowane na płytce drukowanej z kolorowymi przewodami.


    W moim wypadku zastosowałem potencjometry 100k - z prozaicznego powodu; po prostu miałem takie "z odzysku". I tu od razu należy przypomnieć, że regulacja polega na podaniu na odpowiednie wejście US odpowiedniego (dla położenia potencjometru) napięcia. Napięcie pozyskiwane jest z samego LM 1036 nóżka 17 i w związku z tym dzielnik (potencjometr regulacji plus szeregowy rezystor) musi być co najmniej zbliżona do tej zalecanej w aplikacji. O ile aplikacja sugeruje stosowanie potencjometrów 47k plus szeregowe rezystory o takiej samej wartości, to w wypadku innych (większych) wartości potencjometrów należy również powiększyć odpowiednio i wartości szeregowych rezystorów.
    A czemu nie mniejszej oporności potencjometry? Z racji na ograniczoną wartość (dostępnego z wewnętrznego źródła) napięcia odniesienia, wydajności prądowej.
    W DS są podane max wartości prądu, jaki jest dostępny z tego źródła i lepiej go nie przekraczać - grozi to uszkodzeniem układu. Wartość 47k jest takim optimum pomiędzy wydajnością prądową źródła a odpornością na zakłócenia z powodu nadmiernie długich kabli połączeniowych potencjometru z układem LM. Co prawda nawet kable długości 30 cm nie powodują takiego niebezpieczeństwa, a i kondensatory bocznikujące (0,22uF) powrotne napięcia sterujące zapewniają sporą odporność na impulsy zakłóceń, no i sama obudowa urządzenia (o ile metalowa) również stanowi skuteczne zabezpieczenie, to w dobie wszechobecnych zasilaczy impulsowych, transmisji BT itp. zakłóceń i innych śmieci obecnych wokół nas - lepiej dmuchać na zimne.

    I wracając do tematu: wspomniany włącznik loudness wraz z LED sygnalizującym włączenie.


    Zbliżenie na płytkę drukowaną z gniazdem zasilania, diodą LED i dwoma złączami.


    Przybliżenie ręcznie lutowanej płytki PCB z przewodami i elementami elektronicznymi.


    Wykorzystałem tu "patent" polegający na wykorzystaniu laminatu z dwoma przylutowanymi nakrętkami M3 w przelotowych otworach jako mocowanie płytki samego włącznika. Ten sposób niezwykle ułatwia montaż, a przy tym jest na tyle odporny, że z powodzeniem wytrzymuje naprężenia powstające podczas włączania/wyłączania. Ważne jest tylko, by uwzględnić ew. grubość laminatu dla ustalenia wysokości umieszczenia otworów na klawisz wyłącznika i LED.

    Wspominałem wcześniej o płytce wejść. Tym razem w roli samych włączników konkretnego gniazda zastosowałem hermetyczne przekaźniki miniaturowe. Ich wielkość i parametry wręcz prosiły się o takie zastosowanie.
    Póki co na poniższym zdjęciu nie ma jeszcze samych gniazd - przesyłka się opóźniła.

    Płytka drukowana z pięcioma przekaźnikami P-12 oraz podłączonymi przewodami.


    Oczywiście do wyboru gniazda należy doprowadzić napięcie (12V ok. 12mA dla tego modelu przekaźnika) - wykorzystałem do tego celu przełącznik obrotowy 5-pozycyjny. LEDy kontrolne włączane są w szereg z przekaźnikiem, co pozwala na uproszczenie konstrukcji - nie potrzeba rezystorów ograniczających prąd diod, a i można zastosować przełącznik jednosekcyjny.

    Płytka elektroniczna z potencjometrem i czterema żółtymi diodami LED.


    Widok z tyłu na płytkę drukowaną z elementami elektronicznymi i przewodami, zamocowaną do metalowego wspornika.


    Widok z tyłu płytki drukowanej z przylutowanymi przewodami i złączem na pomarańczowym tle.


    Oczywiście to wyłącznie przykład, jeśli chodzi o zarówno same projekty płytek, jak i "patent" z konsolką przełącznika loudness, ale jako wskazanie na proste wykonanie postanowiłem je zamieścić.

    Co do jakości przedwzmacniacza barwy tonu wykonanego na LM 1036 raz jeszcze powtórzę;
    Mimo, że nie jest to układ HiFi, to przy umiejętnym jego wykorzystaniu (jak chociażby zadbanie o odpowiednich wartości sygnału audio na jego wejściu) uważam, że jest to układ wart zainteresowania - szczególnie dedykowany tym z Was, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki w dziedzinie elektroniki audio DiY. Czemu?
    Z kilku powodów:
    -po pierwsze - niezła jakość;
    -po drugie - prosta aplikacja;
    -po trzecie - możliwość kształtowania charakterystyk regulacji barwy w dość szerokim zakresie przez wymianę zaledwie pojedynczych elementów;
    -po czwarte - sygnał wyjściowy o wartości umożliwiającej bezpośrednie wysterowanie praktycznie każdego wzmacniacza mocy;
    No i...
    -po ostatnie - cena. Jak za kompletny układ regulacji barwy, wzmocnienia i balansu (doliczając drobiazgi typu: kondensatory, rezystory i potencjometry - te ostatnie mogą być nawet niskiej jakości; i co ważne ze względu na cenę MONO) - o sprawdzonej konstrukcji zapewniającej poprawne działanie "od strzału" (o ile nie popełnimy błędów), to naprawdę (ja w każdym razie tak uważam) bardzo niewielki koszt. A zadowolenie z działającego układu - bezcenne.

    Inne opcje konkurencyjnych układów:
    Pisałem o tym - układ LM 1036 ma swoje lata - powstał ładnych "dziesiąt" lat temu i jak to bywa, w międzyczasie doczekał się kilku następców (nie piszę tu o wszelkiej maści procesorach audio - to mimo wszystko inna - "cyfrowa" - bajka) - między innymi seria kilku układów o wspólnym oznaczeniu BBE (np. XR 1075) - owszem, są. Ale... ale miałem okazję kilka układów tej serii "przetestować" i jakoś nie przypadły mi do gustu. Dlaczego - Dość specyficzny sposób regulacji barwy dźwięku polegający na półkowym podbiciu/osłabieniu częstotliwości powyżej/poniżej ustalonej granicy. Sprawia to wrażenie polepszenia jakości, ale tylko przez kilka chwil. Im dłużej się tego słucha, tym bardziej dochodzi się do wniosku, że nie jest to to, co tygrysy lubią najbardziej...
    Prócz współczesnych wersji układów "napięciowej" regulacji barwy nie znalazłem dotychczas niczego, co by mnie zainteresowało. Może to jeszcze przede mną? A na koniec chciałem kilka słów dorzucić o układzie praktycznie współczesnym bohaterowi tego tematu - mianowicie mowa o TDA 1524. Moim skromnym zdaniem jest to przyczyna złej famy o tego typu układach scalonej barwy dźwięku. Przyczyna, która dzięki swej złej sławie rzuciła cień na wszystkie tego rodzaju układy scalone. Dlaczego? Niestety o ile kaseta magnetofonowa się Philipsowi udała - ostatecznie kilka dziesięcioleci wiodła prym we wszelkiego rodzaju odtwarzaczach muzyki, dyktafonach itp., to jeśli chodzi o napięciem sterowany układ korekcji barwy, balansu i wzmocnienia, to porażka na całej linii.
    W porównaniu do LM 1036 jest o kilka klas gorszy - pierwsze zastrzeżenie to szum. Szum, jaki jest od włączenia sprzętu do jego wyłączenia. W tym wypadku konstruktorzy Philipsa się nie popisali. O ile regulacja wzmocnienia w LM 1036 jest dwupunktowa (na samym wejściu sygnału i na wyjściu - wspólnie regulowane), to w TDA poszli skrótem i wstawili regulację wzmocnienia tylko na wejściu toru sygnału.
    Dzięki temu wszystkie szumy wnoszone przez sam układ pojawiają się na jego wyjściu - mało tego - zależne są one od ustawionej korekcji - przy podbiciu barwy na max szumy są również wzmocnione... To pierwszy zarzut. Drugi to ogólne wrażenie odsłuchowe - trudno to jednoznacznie określić, ale porównując 1:1 TDA z LM to ten pierwszy wypada nadzwyczaj niekorzystnie. Raz - szum o którym już wspomniałem. Dwa - to głębokości korekcji i sama korekcja, a raczej dźwięk okaleczony tą korekcją; po prostu brzmi wyjątkowo nienaturalnie. I jakoś się nie dziwię w związku z powyższym, że o ile przedwzmacniaczy z LM 1036 można znaleźć na Aliexpress co najmniej kilka wariantów, to takich przedwzmacniaczy zbudowanych na TDA 1524 nie znalazłem ani jednego (chyba że źle szukałem?).
    I nie wnikam tu w parametry "papierowe", ale te wynikające z wrażeń odsłuchowych - wiem; możecie mi zarzucić, że nie są one obiektywne - owszem. Mimo, że starałem się zawsze nie wydawać opinii po kilku pierwszych minutach słuchania - czasem opinia klarowała się szybciej, czasem wolniej (nawet po kilku miesiącach słuchania po kilkanaście/kilkadziesiąt minut dziennie w różnych konfiguracjach sprzętu) - macie prawo do odmiennego zdania, jednakże uważam, że (jeśli postaracie się zachować obiektywizm w ocenie i macie porównanie do innych układów) prędzej czy później przyznacie mi rację. A może nie? Napiszcie w komentarzach. Chętnie poznam Wasze opinie i argumenty.

    Na zakończenie - Koszty.
    Tu w grę wchodzi koszt samego układu plus koszt elementów aplikacji oraz cena wykonania płytki.
    Sam układ można zakupić na Aliexpress za ok. 16-20 zł - wiele tu zależy od konkretnego sprzedawcy i... koniunktury. Osobiście też (jak zwykle) namawiałbym jednak do bliższemu przyjrzeniu się historii sprzedającego - ilości sprzedanych sztuk, ocenie kupujących itp. Nie jest to normą, ale przeważnie im więcej sprzedanych egzemplarzy tym większe prawdopodobieństwo, że nie natniemy się na jakiś babol z tego co można zauważyć już nawet samych opisów na grzbiecie okładu jest co najmniej kilka rodzai. Czy to świadczy o jakości? Może i nie, ale daje do myślenia - jakoś nie chce mi się wierzyć, by te układy były produkowane przez kilka fabryk; moim zdaniem byłoby to nieopłacalne przy obecnym zapotrzebowaniu na układy tego typu. Istnieje więc prawdopodobieństwo, ze przynajmniej część sprzedawców handluje "malowankami" - układami o nieznanej zawartości a tym bardziej jakości (parametrach). Szukałbym więc sprzedawców mających na koncie co najmniej kilkadziesiąt sztuk i dobre opinie kupujących.
    Jednym z takich może być np. ten:

    Zdjęcie trzech układów scalonych LM1036N ze złączami DIP-20 na tle oferty sprzedaży.


    Chociaż chętnie poznam Waszych ulubionych sprzedawców.

    Przy trzech sztukach (zawsze lepiej mieć zapas - np. na kolejne konstrukcje) cena jednostkowa wychodzi ok. 21 zł. Czy to dużo? Jak dla mnie - nie, bo uważam, że jest wart ten układ takiej ceny za to co oferuje w zamian. Przypomnę że to praktycznie kompletny układ regulacji barwy i to niezwykle prosty do wykonania. :)

    Tyle odnośnie LM 1036. W poprzednim artykule zamieściłem schemat i rysunek ścieżek do zbudowania wzmacniacza na 2x LM 3886 .


    Pozdrawiam serdecznie.

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Offline 
  • #2 21688436
    krzbor
    Poziom 29  
    Posty: 1767
    Pomógł: 41
    Ocena: 1065
    Fajny artykuł i projekt. Jeśli ktoś nie chce jednak budować własnej płytki jest do kupienia coś takiego:
    Moduł przedwzmacniacza LM1036 z potencjometrami i kondensatorami
  • #3 21688445
    TechEkspert
    Redaktor
    Posty: 7212
    Pomógł: 16
    Ocena: 5583
    Dawno temu trafiłem na kostkę TDA, która umożliwiała potencjałami napięcia regulowanie wzmocnienia i barwy dźwięku. Nie mogę sobie przypomnieć czy było to TDA1074 jednak pamiętam, że układ szumiał straszliwie. Być może był uszkodzony, natomiast mocno mnie to zraziło wtedy do takiego rozwiązania i ostatecznie zastosowałem cyfrowy potencjometr. Regulacja napięciem była da mnie ciekawa gdyż nie potrafiłem wymyśleć nic poza fotorezystorem oświetlanym LED do napięciowej regulacji wzmocnienia toru audio.
  • #4 21688469
    bratHanki
    Poziom 39  
    Posty: 5712
    Pomógł: 451
    Ocena: 1387
    Lata temu dostałem do naprawy wzmacniacz. To, co zapamiętałem, to był całkowity brak przewodów na płytce, bo regulacje głośności i barwy były, jak dla mnie, rozwiązane w niecodzienny sposób. Przedwzmacniacze były zlokalizowane w pobliżu gniazd na tylnej płycie i tam też były potencjometry regulacyjne, które były połączone elastycznymi cięgnami z gałkami na płycie przedniej. Identycznie był zrealizowany przełącznik wejść. Rozwiązanie tak proste, że aż genialne.

    Odnośnie przełącznika wejść na przekaźnikach. Kiedyś takich miniaturek nie było, więc stosowało się kontaktrony, przełączniki diodowe, a później klucze analogowe CD4066, CD4052...

    TechEkspert napisał:
    Regulacja napięciem była da mnie ciekawa gdyż nie potrafiłem wymyśleć nic poza fotorezystorem oświetlanym LED do napięciowej regulacji wzmocnienia toru audio.

    Można było wykorzystać do tego celu UL1101.
  • #5 21688481
    TechEkspert
    Redaktor
    Posty: 7212
    Pomógł: 16
    Ocena: 5583
    Ze zminiaturowanymi przekaźnikami był problem, pamiętam, że w starych oscyloskopach analogowych stosowane były matryce przekaźników kontaktronowych.

    Później pojawiły się niewielkie przekaźniki, prawdopodobnie o zastosowaniach telekomunikacyjnych. Kilkukrotnie widziałem przekaźniki sygnałowe ze złoconymi stykami. A obecnie Relpol produkuje specjalną serię przekaźników "U" dla Unitry 😀
  • #6 21688507
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34240
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9356
    TechEkspert napisał:
    układ szumiał straszliwie
    Jeśli szumiał to raczej na pewno TDA 1524. TDA 1074 pod tym względem był (o ile aplikacja była zgodna z DS) lepszy od LM 1036 (niewiele, ale jednak). Jak pisałem - aplikacja TDA 1074 jako regulator barwy była zdecydowanie bardziej skomplikowana od aplikacji LM 1036 - a do regulacji wzmocnienia i balansu potrzebny był dodatkowy układ TDA 1074 (o podobnie skomplikowanej aplikacji).
    bratHanki napisał:
    potencjometry regulacyjne , które były połączone elastycznymi cięgnami z gałkami na płycie przedniej. Identycznie był zrealizowany przełącznik wejść. Rozwiązanie tak proste, że aż genialne.

    Proste, ale mechaniczne; a przez to drogie. Dla amatora zaś raczej nieosiągalne.
    TechEkspert napisał:
    obecnie Relpol produkuje specjalną serię przekaźników "U"

    Na szczęście świat przekaźników nie kończy się na RELPOL'u - są dostępne naprawdę miniaturowe przekaźniczki dwusekcyjne nawet ze złoconymi stykami -w dodatku z wbudowaną wewnątrz hermetycznej obudowy diodą. I to wcale nie takie drogie... :)
    W pierwszych wzmacniaczach w których wykorzystywałem jeszcze TDA 1074 w roli selektora był (z tej samej rodziny "napięciowców") TDA 1029 (taki ówczesny klucz analogowy), ale jako przełącznik pętli magnetofonowej bardziej się opłacało zastosować przekaźnik - wtedy odzyskany z jakiejś wieży SONY bodajże, która nadawała się wyłącznie jako dawca podzespołów.
    Dziś takich problemów już nie ma bo takie przekaźniki (dedykowane do zastosowań audio) są bezproblemowo dostępne - nawet w Polsce np. u "Piekarza".
  • #7 21688633
    TechEkspert
    Redaktor
    Posty: 7212
    Pomógł: 16
    Ocena: 5583
    Tak masz rację to był TDA 1524. Te sprytne płaskie przekaźniki, które zastosowałeś widziałem w kilku urządzeniach zarówno fabrycznych jak i DIY.

    Relpol również posiada w ofercie przekaźniki sygnałowe: https://www.relpol.pl/Produkty/Przekazniki-sygnalowe/Przekazniki-sygnalowe-RSM850
  • #8 21688722
    rosomak19
    Poziom 23  
    Posty: 1084
    Pomógł: 2
    Ocena: 392
    Kiedyś był chyba kit przedwzmacniacza z jabla, z wykorzystaniem TDA1524 , do tego kiedyś złożyłem kit AVT-481 , który zawierał układ NEC uPC1892CT - analogowy procesor audio . Też było sterowanie napięciowe. Pamiętam, że te układy z tym sterowaniem , mają jedną przypadłość, jak się kręciło potencjometrem , to było słuchać taki szum. Ogólnie, ani jeden , ani drugi, jeśli chodzi o brzmienie, szału nie robił .
  • #9 21688799
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34240
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9356
    TechEkspert napisał:
    Relpol również posiada w ofercie przekaźniki sygnałowe
    Najwyraźniej jest to norma. A skoro tak, to musi być na nie zapotrzebowanie... :)
  • #10 21690187
    maliniak80
    Poziom 17  
    Posty: 289
    Pomógł: 2
    Ocena: 377
    Fajnie się czyta i przenoszę się w czasie oglądając Twoje projekty do czasów jak chodziłem do szkoły, wtedy każdy wzmaki budował, miało tak grać żeby wybijało rytmy z serca. A dziś lubię cicho posłuchać i cenne są Twoje opisy, i chyba skuszę się na budowę wzmacniacza na LM3886, nawet gdzieś mam Edw z projektem i opisem tej kostki. Co do korektora to kiedyś wyrwałem takowy z jakiegoś TV i testowałem ale pamiętam że jakoś nienaturalnie płasko grał, dźwięk jakby wykastrowany i przestałem się tym zajmować, pewno to był ten TDA
  • #11 21690484
    hetm4n
    Poziom 20  
    Posty: 813
    Pomógł: 5
    Ocena: 525
    >>21688722 kilka razy miałem przyjemność dzięki tej kostce rozwalić kilka wzmacniaczy. Wystarczyło mieć uszkodzony potencjometr( np taki co przerywa) i wysadzał mi wzmacniacze. A te bez zabezpieczenia kolumn przed dc dodatkowo niszczyly kolumny.
  • #12 21690811
    rosomak19
    Poziom 23  
    Posty: 1084
    Pomógł: 2
    Ocena: 392
    Tak wtrącę , boś mi Hetm4n przypomniał, ten gniot z jabla o niby mocy 100W na tranzystorach 2N3055 .Ile razy to dziadostwo podczas jakiegoś głośniejszego grania się zjarało , do tego stopnia ,że wykupiłem wszystkie tranzystory w sklepie elektronicznym XD Aż dziw mnie bierze ,że kolumn nie zjarałem .
  • #13 21690813
    TechEkspert
    Redaktor
    Posty: 7212
    Pomógł: 16
    Ocena: 5583
    Dlaczego tak się działo, jeden z tranzystorów (lub dwa) otwierały się na stałe, czy dochodziło do jakiegoś wzbudzenia?
  • #14 21690945
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34240
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9356
    hetm4n napisał:
    kilka razy miałem przyjemność dzięki tej kostce rozwalić kilka wzmacniaczy.

    Której kostce? Z treści postu nie wynika to jednoznacznie.
    Być może więc to kwestia złej aplikacji - czy nie pominąłeś czegoś przypadkiem? Np. kondensatorów sprzęgających stopnie sygnałowe? Co zaś do KiT'ów AVT... wybaczcie Koledzy, ale mam własne zdanie na ten temat (ogólnie - zestawów z AVT) i nie będę wygłaszać go na łamach publicznego forum. Po prostu - kilka razy się przykro naciąłem na niedoróbki w tych KITACH - wynikające z błędów czy to w sofcie czy samej konstrukcji. Zestawy Jabela (też kilka z oferty audio wykorzystywałem) pod tym względem są mimo wszystko bardziej dopracowane.

    maliniak80 napisał:
    Co do korektora to kiedyś wyrwałem takowy z jakiegoś TV i testowałem ale pamiętam że jakoś nienaturalnie płasko grał,

    Dwie sprawy:
    W TV są pewne ograniczenia co do brzmienia. Wynika to z samej obudowy i głośników jakie są stosowane. Nie można np, forsować basu w korekcji podczas gdy głośniki przenoszą (bo taka konstrukcja) od 100Hz albo i gorzej. To niestety bolączka starszych TV, chociaż były wyjątki - w TV lepszej klasy głośniki, mimo, że zamknięte w obudowie samego telewizora miały własne (co prawda plastikowe, ale sztywne) obudowy. Same głośniki też nie należały do najgorszych - mimo raptem 10W potrafiły zagrać całkiem przyzwoicie. Inna sprawa była w TV klasy "popularnej" gdzie głośniki były po prostu przymocowane do obudowy TV i tyle. Taki głośnik nie miał prawa zagrać niskim basem ze względu na małe wymiary membrany i brak dopasowanej do niego obudowy. W takich TV barwa w zakresie najniższych była celowo ograniczana, żeby nie "wytrzepać" głośników przy głośniejszym graniu. W najnowszych TV z kolei siedzą głośniczki wielkości naparstka i tu brak dolnego zakresu pasma realizuje się na drodze elektronicznej - dzięki procesorowi DSP. Więcej na ten temat można odszukać pod hasłem "procesor psychoakustyczny" - polecam, bo to bardzo ciekawe zagadnienie.
    TechEkspert napisał:
    Dlaczego tak się działo, jeden z tranzystorów (lub dwa) otwierały się na stałe, czy dochodziło do jakiegoś wzbudzenia?
    W sumie nie ważne - w obu wypadkach efekt końcowy jest taki sam:
    hetm4n napisał:
    bez zabezpieczenia kolumn przed dc dodatkowo niszczyły kolumny.
    DC na wyjściu pokazuje się tylko wówczas gdy któryś z tranzystorów stopnia mocy dostanie zwarcie CE.Radziej powodem jest uszkodzenie pary sterującej (i - najczęściej - stopni mocy).
    Powodem zawsze jest przeciążenie wyjścia wzmacniacza - czy to poprzez generowanie wysokich częstotliwości (wzbudzenie) czy też z powodu zbyt dużego apetytu na decybele... ;) Sam wzmacniacz nawet jak poprawnie zaprojektowany i wykonany, bez zabezpieczenia przeciw-zwarciowego (przeciążeniowego) i temperaturowego ZAWSZE jest narażony na uszkodzenie. Przykład? Praktycznie każdy wzmacniacz Unitry (są co prawda nieliczne wyjątki w których istnieje zabezpieczenie nadprądowe, ale to wyjątki potwierdzające regułę). W pierwszym serwisie w jakim pracowałem jedno z większych zleceń jakie dostałem dotyczyło naprawy 26 wzmacniaczy PA 2801. Wszystkie co do jednego miały popalone końcówki mocy. Czemu? Z oszczędności - konstruktor (same podzespoły pochodziły z Francji - w Polsce były tylko składane do kupy) co prawda zapewnił na płycie miejsce na zabezpieczenie, ale na taśmie gdzie produkowana wzmacniacze na krajowy rynek (gros produkcji wracało do Francji) tych kilku elementów już nie było. A powód uszkodzeń tych 26 wzmacniaczy? Gniazda głośnikowe typu DIN, a dokładniej brak wtyczek na kablach głośnikowych. Przewody były wciskane w dziury gniazda, dodatkowo blokowane zapałką i przy np. sprzątaniu gdy wzmacniacz został przesunięty wypadały te przewody lub się obluzowywały i pojedyncze nitki linki w końcu MUSIAŁY się zewrzeć z drugą żyłą. Z własnej inicjatywy wstawiłem w te wzmacniacze (po naprawie końcówek rzecz jasna) elementy zabezpieczeń i od tamtej pory problem zniknął - żaden ze wzmacniaczy nie spalił się.
  • #15 21696497
    tytka
    Poziom 23  
    Posty: 761
    Pomógł: 8
    Ocena: 1837
    @398216 Usunięty Ostatnio mocno sentymentalny się zrobiłeś.
    Najpierw artykuł o monolitach z rodziny Overture, a teraz LM1036. Co planujesz dalej?

    Znów przypomniałeś mi mój dawny projekt, który niestety jest już historią. (Link)
    Tam co prawda użyłem LM1035, ale to mocno podobne układy.
    Nie są to układy dla wymagających słuchaczy. Ale w urządzeniach dla przeciętnego "Kowalskiego" jak najbardziej się sprawdzają. Bardzo fajne w aplikacji.
  • #16 21696774
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34240
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9356
    tytka napisał:
    LM1035, ale to mocno podobne układy.

    To w takim razie mamy różne doświadczenia z tym układem. Kiedyś specjalnie kupiłem 1035 bo mi bardziej pasował do zasilania i strasznie się zawiodłem - coś z nim było nie tak - teraz już nie pamiętam dokładnie, ale brzmienie mi się wcale nie podobało.
    Nie wiem co to było, może trafiłem na jakiś bublowaty egzemplarz, chociaż to było na tyle dawno, że nikt jeszcze o podróbkach nie słyszał...
    tytka napisał:
    Nie są to układy dla wymagających słuchaczy. Ale w urządzeniach dla przeciętnego "Kowalskiego" jak najbardziej się sprawdzają. Bardzo fajne w aplikacji.

    Dokładnie to chciałem (?) przekazać w artykule.
    A co dalej... myślałem nad tym i nawet mam już uruchomiony "klocek", ale nie wiem czy się nada - nie mam warunków do pomalowania obudowy i naniesienia opisów, a bez tego to nie bardzo się kwalifikuje do oglądania.
  • #17 21696861
    tytka
    Poziom 23  
    Posty: 761
    Pomógł: 8
    Ocena: 1837
    Hmm... Ja osobiście nigdy nie testowałem LM1036, poprzestałem na LM1035.
    Ale Twoja opinia, wydaje mi się dość dziwna. Ja tak złych doznań brzmieniowych z 35-tką nie doświadczyłem. Najbardziej można było się czepiać szumów, które mogły by być mniejsze, ale reszta przyzwoita. Z tego co pamiętam, to zdaje się lepiej było przy niezbyt wysokim napięciu zasilania.

    Wierząc nocie katalogowej, to są to bliźniacze układy. Mają nieco inne zakresy napiec zasilania i pracują na innych poziomach sygnałów. Zdaje się 1035, był optymalizowany na mniejsze THD, a 1036 na mniejsze szumy.


    Trzymam kciuki, abyś zdołał zakończyć swój projekt zgodnie ze swoimi założeniami.
  • #18 21696882
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34240
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9356
    Więc zapewne trafiły mi się jakieś "lewe" sztuki. Kupowałem w AVT gdy jeszcze mieli sklep w śródmieściu Wa-wy, więc to musiało być jakieś 40 lat temu może mniej...
  • #19 21701318
    Olkus
    Poziom 32  
    Posty: 3922
    Pomógł: 132
    Ocena: 918
    398216 Usunięty napisał:
    Wspominałem wcześniej o płytce wejść. Tym razem w roli samych włączników konkretnego gniazda zastosowałem hermetyczne przekaźniki miniaturowe. Ich wielkość i parametry wręcz prosiły się o takie zastosowanie.
    Póki co na poniższym zdjęciu nie ma jeszcze samych gniazd - przesyłka się opóźniła.


    Bardzo podobny selektor chciałem niedawno zaprojektować samemu, z przekaźnikami właśnie przełączanymi przełącznikiem obrotowym. Ale jakoś się nie zebrałem do projektu PCB. Kolega widzę był szybszy :)
    LM to fajny układ. Mam gdzieś regulator na podobnym z działania układzie - TDA1524. Może skuszę się na ten z LM.

    Pozdrawiam,
    A.
📢 Słuchaj (AI):

Podsumowanie tematu

✨ Dyskusja dotyczy układów sterowania barwą dźwięku i wzmocnieniem za pomocą sterowania napięciowego, ze szczególnym uwzględnieniem układu LM1036 jako przykładu. Poruszono zalety sterowania napięciem, takie jak eliminacja długich połączeń sygnałowych wewnątrz wzmacniacza, co poprawia estetykę i funkcjonalność urządzenia. Wspomniano o alternatywnych rozwiązaniach, m.in. układach TDA1074 i TDA1524, które umożliwiały podobne funkcje, jednak często generowały szumy i miały skomplikowane aplikacje. Dyskutowano także o mechanicznych i elektronicznych metodach przełączania sygnałów, w tym o miniaturowych przekaźnikach sygnałowych, kontaktronach oraz kluczach analogowych CD4066 i CD4052. Wspomniano o problemach z jakością dźwięku i trwałością niektórych układów oraz o doświadczeniach z zestawami DIY, takimi jak AVT-481 z układem NEC uPC1892CT. Wątek obejmuje także sentymentalne wspomnienia o dawnych projektach i porównania LM1035 i LM1036 pod kątem jakości dźwięku i szumów. Podkreślono, że układy te są odpowiednie dla przeciętnego użytkownika, choć nie dla audiofilów. Wskazano na dostępność gotowych modułów i przekaźników, które ułatwiają budowę i modernizację wzmacniaczy z regulacją barwy i głośności sterowaną napięciowo.
Podsumowanie wygenerowane przez AI na podstawie treści dyskusji.
REKLAMA