logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Jeździdełko z "radarem" czyli zabawka politechniczna do samodzielnego montażu.

398216 Usunięty 22 Mar 2025 15:12 3381 68

TL;DR

  • Składany samochodzik z ultradźwiękowym czujnikiem przeszkód służy tu jako zabawka do nauki lutowania i prostego montażu mechanicznego.
  • Montaż prowadzi się od najniższych elementów do wyższych, przykleja silniki taśmą dwustronną, lutuje przewody z koszyka baterii i wkłada procesor z wgranym programem.
  • Zabawka działa z czterech baterii AA, a poprawny kierunek jazdy wymaga podłączenia silników do pól P1 i P2 oraz zasilania przez BT1.
  • Po złożeniu samochodzik jedzie do przodu, omija przeszkody przez skręt wywołany czasem pracy jednego silnika i kontynuuje jazdę.
  • Trzy mikroswitche mają podobno zmieniać odległość reakcji, ale w tym egzemplarzu nie było zauważalnego efektu, choć jest gniazdo do programowania.
Wygenerowane przez model językowy.
📢 Słuchaj (AI):
  • Płytka elektroniczna z uchwytami na baterie i wyświetlaczem LED.
    Dziś postanowiłem przedstawić coś dla zabawy i nauki lutowania. Będzie to samochodzik z ultradźwiękowym czujnikiem przeszkód (stąd ten „radar” w tytule).
    Zabawkę otrzymujemy w stanie „do samodzielnego złożenia”, zapakowaną w „bąbelki” i folię.

    Zestaw części elektronicznych w przezroczystej torebce.


    Czerwona płytka drukowana zapakowana w plastikowy worek.


    Po wysypaniu zawartość wygląda następująco:

    Elektroniczne komponenty na pomarańczowej macie. Widać płytkę drukowaną, koszyk na baterie, dwa żółte silniki i plastikowy woreczek z drobnymi częściami.


    Sprawdźmy, czy dostaliśmy wszystko:

    Zestaw elementów elektronicznych do budowy robota.


    Wygląda, że niczego nie brakuje. Od razu też można zauważyć, że producent zestawu nie dowierza w nasze zdolności i płytkę z czujnikami dostarcza już polutowaną.
    Zaczynamy montaż elementów, jak zwykle od tych, które najmniej „wystają” ponad powierzchnię płytki:

    Czerwony obwód drukowany z komponentami elektronicznymi, leżący na pomarańczowej macie.


    Aby komponenty nam nie wypadły, podczas lutowania warto LEKKO podgiąć nóżki. Zaznaczam „lekko”, bo warto wyrobić sobie taki nawyk, by nie przesadzać z tym wyginaniem. Przy ewentualnej naprawie i wymianie części zdecydowanie łatwiej będzie je z płytki wyciągnąć. Wystarczy jakieś 30, max. 45*, by element sam nie wypadł ani nie został krzywo wlutowany. Podczas ew. odsysania cyny nie będzie problemu z odginaniem końcówek, a i same ścieżki na pewno lepiej zniosą takie manewry — nie odparzą się.

    Czerwona płytka drukowana z rozmieszczonymi ścieżkami elektrycznymi i otworami montażowymi, leżąca na pomarańczowej powierzchni roboczej.


    Warto też elementy montować grupami o tak samo wygiętych nogach. Łatwiej będzie dostać się grotem do pól lutowniczych.
    Jak widać, nie należy również przesadzać z ilością cyny:

    Zbliżenie na czerwoną płytkę drukowaną z metalowymi ścieżkami i otworami na komponenty.


    Nogi wlutowanej grupy już polutowanych elementów obcinamy możliwie krótko — zbędne, a wręcz szkodliwe jest pozostawienie zbyt długich kikutów. Po pierwsze przy ew. montażu płytki nie będzie niebezpieczeństwa, że coś nam zewrze do obudowy (o ile metalowa, oczywiście), a i sama płytka będzie wyglądać porządniej.

    Po wlutowywaniu najniższych komponentów czas na kolejne — wyżej odstające od płytki. I tak aż do samego końca, czyli zamontowaniu wszystkich podzespołów. Taka kolej rzeczy ułatwia nam montaż, a i podczas obracania płytki mniejsze niebezpieczeństwo, że jakiś niższy element postanowi równać w górę i zostanie krzywo wlutowany.

    Akurat w tej zabawce komponentów dużo nie ma, więc i szybko możemy się cieszyć z ukończenia tego etapu pracy. Kolejny krok to wstępne dopasowanie elementów mechanicznych i ich montaż. W tym wypadku silniczki napędowe z dodatkowymi przekładniami należy przykleić taśmą dwustronną z klejem. Taśma ma strukturę cienkiej gąbki, więc po dociśnięciu do ODTŁUSZCZONYCH powierzchni będzie trzymać naprawdę solidnie. Ten etap należy wykonać w miarę dokładnie — silniki muszą być ustawione równolegle do siebie i przyklejone do (też odtłuszczonej!) powierzchni płytki na takiej samej odległości od jej przedniej (lub tylnej) krawędzi.
    Zanim jednak zostaną przyklejone, należy dolutować do ich wyprowadzeń odcinki wyprowadzenia (w zestawie są dwa kawałki linki w izolacji — trzeba je podzielić na pół), które na końcu dopiero polutujemy do odpowiednich punktów na płytce.

    Taka precyzja pozwoli na w miarę niskie straty energii (zabawka zasilana jest z czterech baterii AA), przez co samochodzik dłużej będzie jeździć.
    Warto zauważyć, że producent „tnie koszty” i zamiast trzeciego kółka zastosowano ozdobną tzw. ślepą nakrętkę, nakręconą na śrubę M4. Śrubę należy dokręcić w miarę solidnie dodatkową (zwykłą) nakrętką do płytki, żeby podczas zabawy nie poluzowała się ona i nie narobiła zwarć.
    Gdy już wszystkie elementy mamy zamocowane, czas, by przykleić koszyk na baterie.

    Płytka drukowana z elementami elektronicznymi i uchwytem na baterie.


    A w podstawkę wcisnąć procesor z wgranym już programem i upewnić się, że wyłącznik zasilania jest w pozycji: „Wyłączony” oraz wepchnąć do koszyka (także klejonego na dwustronną taśmę samoprzylepną) komplet baterii — zgodnie z zaznaczoną polaryzacją. Wychodzące z koszyczka przewody przepuszczamy przez otwór w płytce (jest blisko wyłącznika zasilania) i lutujemy je (po uprzednim skróceniu — żeby się nie plątały) do punktów „+” (czerwony przewód) i „-” (czarny).
    Zabawka jest gotowa do pierwszych testów.

    To, co od razu musimy zrobić, to dolutować skrócone do takiej długości, by się nie plątały, przylutowane do silników przewody. Lutujemy (na razie bez zwracania uwagi na polaryzację) do pól lutowniczych oznaczonych P1 (jeden silnik) i P2 (drugi). Włączamy zasilanie włącznikiem BT1 i sprawdzamy, czy dokręcone do osi przekładni koła (z założonymi wcześniej 'oponami' z gumowych o-ringów) obracają się tak, żeby samochodzik poruszał się do przodu. Pomogą nam w tym LED-y 2 i 3, które zapalają się, gdy zabawka ma jechać przed siebie. W razie, gdyby się okazało, że silnik lub silniki mają nieprawidłowe kierunki obrotów, należy odpowiednio przelutować przewody (punkty P1 i P2). Po upewnieniu się, że w odpowiednim momencie oba silniki obracają się zgodnie i samochodzik będzie jechać do przodu, możemy wreszcie rozpocząć zabawę.

    Stawiamy całość na podłodze i włączamy zasilanie...
    Pierwsze próby dobrze jest przeprowadzać na w miarę dużej, wolnej od przeszkód, powierzchni podłogi. W innym razie samochodzik będzie się plątać i obijać:





    Dobrze też, jeśli nie będziemy (przynajmniej pierwszych prób) dokonywać na dywanie.
    Przeprowadziłem się więc z zabawką do przedpokoju i tam sprawdziłem jej zachowanie.





    Kot Pieszczoch przyjął nowego domownika ze swoistą pogardą. Zajął się pilnowaniem swojej miski, a gdy przybysz nie próbował mu uszczuplić żarcia, poszedł spać dalej...

    Ad rem — samochodzik posiada prócz wyłącznika zasilania trzy mikroswitche, które (podobno — w moim wypadku nie zauważyłem) pozwalają na zmianę odległości reakcji na przeszkodę itp. W moim egzemplarzu niestety nie odnotowałem takich udogodnień — możliwe, że albo są one na tyle niewielkie, albo po prostu nie zostały zaprogramowane. I tu pole do popisu mogą mieć Koledzy programiści; samochodzik posiada bowiem wyprowadzone gniazdo do podłączenia programatora. Bardzo jestem ciekaw, czy (i jakie) można wprowadzić poprawki do istniejącego programu... Oczywiście, o ile uda się go odczytać bez problemów.

    Sama idea działania jest stosunkowo prosta — samochodzik ma jechać do przodu, aż nie „zobaczy” przeszkody. Wówczas zmienia kierunek i obraca się o jakiś kąt wynikający z czasu włączenia jednego tylko silnika, by po chwili kontynuować próbę jazdy do przodu, aż do napotkania kolejnej zawalidrogi... I tak w kółko:





    Tak czy inaczej, zabawka pozwala na wypróbowanie swoich sił zarówno w lutowaniu, jak i montażu mechanicznym — na początek w niezbyt skomplikowanym zakresie, ale na pewno rozwijającym te zdolności w przyszłych konstrukcjach.

    Zestaw DIY samochodu z czujnikami do omijania przeszkód.


    Pozdrawiam.

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Offline 
  • #2 21491176
    TechEkspert
    Redaktor
    Posty: 7053
    Pomógł: 16
    Ocena: 5460
    Zaletą jest cena i to, że urządzenie zadziała oraz jest łatwe w uruchomieniu. Szkoda, że nie umożliwia zmiany sposobu działania I dalszych modyfikacji.

    Zgodność z arduino mogła by ułatwić pierwsze próby z robotami typu line folowers, mini sumo czy micro mouse.
  • #3 21491345
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4507
    Pomógł: 388
    Ocena: 1989
    Ten model swoim stosunkiem możliwości do ceny przebija chyba wszystkie zestawy znanych plastikowych klocków, które są brzydkie, niefunkcjonalne, kosztują krocie i coraz więcej tego badziewia w sklepach (np. plastikowy kwiatek w cenie około stu zł).

    Szkoda, że zabrakło info co to model mcu bo potencjalnie może to być ciekawa platforma do realizacji swoich pomysłów.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #4 21491384
    jarekgol
    Poziom 40  
    Posty: 5120
    Pomógł: 641
    Ocena: 1133
    Ja poproszę zdjęcie poskładanego podwozia (od spodu), ciekawie mnie jak wyglądają silniki.
  • #5 21491456
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34021
    Pomógł: 3914
    Ocena: 9193
    acctr napisał:
    zabrakło info co to model mc

    jarekgol napisał:
    poproszę zdjęcie poskładanego podwozia (od spodu), ciekawie mnie jak wyglądają silniki.


    Bardzo proszę:

    Zbliżenie na płytkę drukowaną z układem scalonym STC, otoczoną rezystorami i przyciskami.


    Robot z silnikami i czujnikiem ultradźwiękowym na czerwonej płytce.
  • #7 21491518
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #8 21491547
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34021
    Pomógł: 3914
    Ocena: 9193
    efi222 napisał:
    Ja to się zastanawiam kto sponsoruje takie kity, że cena jest taka a nie inna

    Obawiam się że to wynika z pozbywania się resztek z magazynu. Tym bardziej, że szukając jakiejś zabawki tego typu na Ali można znaleźć takie same w kilku (często diametralnie różnych) cenach.
    Po prostu łatwiej i taniej jest się w ten pozbyć "zawalidrogi". A że koszt wytworzenia i tak nie jest większy od tak drastycznie obniżonej ceny to chińczyk nic nie traci... :) A tak w ogóle - chińczyk z założenia nie jest rozrzutny; bardziej mu się opłaca włożyć więcej pracy w jakiś produkt utylizując materiały na nowy niż wytworzyć go z "dziewiczego materiału. Koszt ludzkiej pracy w tym wypadku liczy się zupełnie inaczej niż np. u nas...
  • #9 21492739
    elukam
    Poziom 17  
    Posty: 329
    Pomógł: 7
    Ocena: 119
    Zaleta - cena.
    Wady - ZEROWA wartość edukacyjna, bliska zeru przyjemność z zabawy, sprowadzenie elektrośmieci do EU.
    acctr napisał:
    Ten model swoim stosunkiem możliwości do ceny przebija chyba wszystkie zestawy znanych plastikowych klocków, które są brzydkie, niefunkcjonalne, kosztują krocie
    Akurat Lego Mindstorm które zalicza się do wskazanej kategorii, pozwala na gigantyczną kreatywność, uczy wymyślania algorytmów i zachęca do nauki matamatyki. Tyle że lutować nie uczy.
  • #10 21492933
    efi222
    Poziom 21  
    Posty: 656
    Pomógł: 12
    Ocena: 1062
    elukam napisał:
    ZEROWA wartość edukacyjna

    Nie taka zerowa moim zdaniem. Idąc takim tokiem rozumowania, wszystkie kity elektroniczne mają zerową wartosć edukacyjną?
    elukam napisał:
    bliska zeru przyjemność z zabawy

    Kto z czego czerpie przyjemność zabawy, może być zaskakujące. Szczególnie jeśli chodzi o dzieci.
    (wychowałem dwójkę, a teraz jeszcze trójka wnuków)
  • #11 21492972
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4507
    Pomógł: 388
    Ocena: 1989
    elukam napisał:
    Akurat Lego Mindstorm które zalicza się do wskazanej kategorii, pozwala na gigantyczną kreatywność

    Potrafisz wskazać minimalny zestaw tych klocków mający funkcje jak opisany tutaj "elektrośmieć"?
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #12 21492983
    tytka
    Poziom 23  
    Posty: 737
    Pomógł: 8
    Ocena: 1828
    Śmiesznie tania zabawka, przy złożeniu której trzeba jednak przećwiczyć pewne zdolności :)

    Właśnie przypomniałeś mi, że przed laty popełniłem podobną. Ale o większych ,możliwościach. Moja może śledzić linie, poruszać się samodzielnie omijając przeszkody, albo poruszać się według komend z pilota IR.

    Mały robot na kółkach z zamontowaną płytką elektroniczną i czujnikami.
    Zdjęcie trochę słaba, znalezione w otchłani telefonu :)
  • #13 21493105
    LightOfWinter
    Poziom 38  
    Posty: 4347
    Pomógł: 363
    Ocena: 918
    tytka napisał:
    Właśnie przypomniałeś mi, że przed laty popełniłem podobną. Ale o większych ,możliwościach. Moja może śledzić linie, poruszać się samodzielnie omijając przeszkody, albo poruszać się według komend z pilota IR.


    Wygląda na strannie wykonaną. Może opisał byś ją na elektrodzie i pochwalił się konstrukcją. Chętnie przeczytam ?
  • #15 21493165
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30171
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4288
    efi222 napisał:
    Kto z czego czerpie przyjemność zabawy, może być zaskakujące. Szczególnie jeśli chodzi o dzieci.

    Może gulson wprowadzi ten gadżet do naszego sklepu przed dniem dziecka.
  • #16 21493218
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4507
    Pomógł: 388
    Ocena: 1989
    vodiczka napisał:
    gadżet do naszego sklepu przed dniem dziecka

    Jak to się mówi, w życiu każdego mężczyzny najtrudniejsze jest pierwsze 40 lat dzieciństwa :D
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #18 21493251
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34021
    Pomógł: 3914
    Ocena: 9193
    acctr napisał:
    w życiu każdego mężczyzny najtrudniejsze jest pierwsze 40 lat dzieciństwa

    Winno być : "w życiu każdego mężczyzny najtrudniejsze jest pierwsze 100 lat dzieciństwa..." :) Jeśli ktoś z Was uważa, że całkiem już wyrósł z zabawek niech się przyzna ile godzin spędza na gierkach w telefonie... :) ;) Tak naprawdę każdy facet to dzieciak i lubi się bawić ( ;) ) jak nie telefonem, to sprzętem HiFi, albo samochodem czy czymkolwiek innym - mało jest bowiem wyborów w których kierujemy się tylko przydatnością "zabawki".
  • #19 21493276
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30171
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4288
    398216 Usunięty napisał:
    Jeśli ktoś z Was uważa, że całkiem już wyrósł z zabawek niech się przyzna ile godzin spędza na gierkach w telefonie..

    Od kilkunastu lat zero godzin przeznaczam na gierki w telefonie, natomiast sporo czasu spędzam na elektrodzie i czasem bawię się żywymi organizmami a dokładnie ich wypowiedziami. Z tego też powodu bywa, że co jakiś czas mam dłuższy urlop od pisania na tym forum ale nawet wtedy nie przestawiam się na zabawę z telefonem.
  • #20 21493669
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34021
    Pomógł: 3914
    Ocena: 9193
    vodiczka napisał:
    bawię się żywymi organizmami a dokładnie ich wypowiedziami.

    Jak lubisz? Konsekwencje znasz, odpowiedzialności się nie wyrzekasz, to nikt Ci nie broni... przynajmniej do pewnego czasu... ;)

    Wróćmy jednak do meritum.
  • #21 21493781
    jarekgol
    Poziom 40  
    Posty: 5120
    Pomógł: 641
    Ocena: 1133
    Ten procek da się przeprogramować jakimiś gcc? Bo ze zdjęcia nie widzę wszystkich literek, a nawet jeśli to nie wygląda mi znajomo.
    Ja rozważam kupno tej zabawki, za 10zł silników z kółkami nie dostanę, koszyk na baterie też nie zawadzi.
  • #22 21493889
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34021
    Pomógł: 3914
    Ocena: 9193
    jarekgol napisał:
    ze zdjęcia nie widzę wszystkich literek

    Gorzej bo i ja też nie widzę... Mimo, że próbowałem na wszelkie sposoby. Cóż, nie pierwszy to już raz, gdy okazuje się że w KiT'ach upychane są elementy "nie na sprzedaż" innym sposobem.
  • #23 21493890
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #26 21494650
    elukam
    Poziom 17  
    Posty: 329
    Pomógł: 7
    Ocena: 119
    acctr napisał:
    Potrafisz wskazać minimalny zestaw tych klocków mający funkcje jak opisany tutaj "elektrośmieć"?
    Sercem Mindstorm jest klocek-moduł mikroprocesorowy. Zasila się go 4xAA, EV3 ma wyświetlacz graficzny mono i złącza modularne do akcesoriów. Programuje się w Pythonie, w fabrycznym środowisku. Oprócz pakietu gotowych funkcji można używać całej podstawowej matematyki. nie pamiętam, ale chyba przez wi-fi to programowałem. Ogniwa zasilające komputer zasilają też resztę systemu.
    Żeby zbudować taki łazik potrzba jeszcze oczywiście 2 silniki napędowe (są to serwomechanizmy) i czujnik ultradźwiękowy. I pewnie parę zwykłych klocków. I kabelki. Dostępne są też czujniki podczerwieni, jasności i koloru, zderzeniowe, przyspieszenia. Jest pilot na podczerwień.
    Pamiętam, że aby zachęcić obdarowanego do zabawy (wersja systemu EV3), na szybko złożyłem mu takiego właśnie łazika, tyle że "gonił" pilota podczerwieni. Rozpoznawał w którym kierunku ma jechać i podążał za nim hamując przed celem i zatrzymując się około centymetr przed.
    W zestawach Mindstorm są gotowe projekty, ale moim zdaniem nudne, choc atrakcyjne wizualnie. Dopiero samodzielne wymyślanie maszyn i ich automatyzowanie daje frajdę. Na YT jest sporo filmików z takich autorskich projektów.
    To jest dopiero jeździdełko: https://www.youtube.com/shorts/YCIIb23qxOs?feature=share
    https://www.youtube.com/watch?v=B_DLrNlQCo8
    https://www.youtube.com/shorts/yey4EIV_Eaw
  • #27 21495443
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4507
    Pomógł: 388
    Ocena: 1989
    elukam napisał:
    Żeby zbudować taki łazik potrzba jeszcze oczywiście 2 silniki napędowe (są to serwomechanizmy) i czujnik ultradźwiękowy. I pewnie parę zwykłych klocków.

    Można, tylko że cena samego czujnika ultradźwiękowego w wersji Lego to jest koszt około 250 zł. Licząc za wszystko wychodzi jakieś 1000 zł. Wsponiany zestaw EV3 z tego co widzę w internecie kosztuje prawie 4k. Nie czepiałbym się tego lego ale niedawno miałem okazję złożyć łazik marsjański z serii technics i wrażenie końcowe to lekkie zażenowanie i rozczarowanie bo to kupa trzeszczącego, uginającego się plastiku.
    Natomiast ten rzekomo elektrośmieć kosztuje 4,73 w jednej z ofert, tyle co 1 kg pomarańczy, i też jeździ a nawet można go programować.
    elukam napisał:
    To jest dopiero jeździdełko:

    Jestem mocno przekonany, że opisane tutaj jeździdełko można w całkiem nietrudny sposób przerobić na coś podobnego - trzeba dołożyć akcelerometr z żyroskopem, dodać wysoką kolumnę, usunąć podpórkę i oczywiście napisać swój soft.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #28 21495455
    elukam
    Poziom 17  
    Posty: 329
    Pomógł: 7
    Ocena: 119
    Rzeczywiście zestaw Mindstorms EV3 będzie kosztował około 1000zł. Czy to dużo? Byle tani srajtfon tyle kosztuje i za tę cenę co najwyżej ogłupia.
    Lego to nie jest produkt z dolnej półki cenowej, tylko z wyższej. Zawsze tak było. Za dobre książki trzeba zapłacić, za lepsze szkoły trzeba zapłacić itd.
    Bez przesady, nie próbujmy porównywać walorów edukacyjnych Lego z tym czymś chińskim. Już pomijając jakość, która jest niepomijalna. Wszystko można zrobić nawet ze śmieci, jak się umie. Ale to nie jest zadanie dla tego, co nie umie.
    Dla mnie to zwykłe WMAWIANIE SOBIE że nabyłem coś wartościowego. To jest coś nad czym psu nie warto nogi podnosić. Badziewie dla śmieciożerców. Szkoda paliwa żeby to transportować. Lepiej za te 8zł nakupić sobie tranzystorów i oporników - to ma potencjał edukacyjny.
    Złożony mechanizm trzeszczy? A jak ma nie trzeszczeć coś co jest zbudowane w 100% z rozłączanych plastikowych klocków? Tak ma być, buduje się a potem rozbiera i buduje co innego.
  • #29 21495570
    LightOfWinter
    Poziom 38  
    Posty: 4347
    Pomógł: 363
    Ocena: 918
    elukam napisał:
    Bez przesady, nie próbujmy porównywać walorów edukacyjnych Lego z tym czymś chińskim. Już pomijając jakość, która jest niepomijalna. Wszystko można zrobić nawet ze śmieci, jak się umie. Ale to nie jest zadanie dla tego, co nie umie.


    Jak najbardziej można porównywać walory edukacyjne LEGO z Chińskim kit-em do złożenia.
    Moim zdaniem prezentowany powyżej kit może mieć większe. Wartości edukacyjnej nie ocenia się bowiem przez pryzmat ceny czy jakości użytego tworzywa :)

    elukam napisał:
    Dla mnie to zwykłe WMAWIANIE SOBIE że nabyłem coś wartościowego. To jest coś nad czym psu nie warto nogi podnosić. Badziewie dla śmieciożerców. Szkoda paliwa żeby to transportować.


    Dla mnie to właśnie wmawianie sobie że kupiłem droższe to jest bardziej wartościowe. Pod wzgledem edukacyjnym nie koniecznie.

    Siła lego tkwi zupełenie gdzie indziej. Jest dopracowane i może być adresowane do znacznie młodszej grupy wiekowej :)

    A chiński KIT mi się podoba i chętnei go kupię :)
    natomiast LEGO warto kupić młodszym.
  • #30 21495684
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34021
    Pomógł: 3914
    Ocena: 9193
    Jak ktoś nie umie/nie potrafi lutować, czy przykręcić kilku śrubek a przy tym ma kasę uważa, że to wszystko co jest do samodzielnego złożenia (nie ważne o jakość końcową) to coś złego. W sumie się nie dziwię - każdy kto ma za dużo kasy tak myśli. Trump też co widać w sieci chociażby. Moim zdaniem jednak takie podejście to duży (!) błąd - bo jeszcze bardziej obniża poziom politechnizacji społeczeństwa i potem may efekty - trzeba migać LED'em? Bez procesora ani rusz. A ktoś z otwartym umysłem weźmie dwa tranzystory, kilka rezystorów kondensatorek i sam zrobi. Pytanie : Gdzie jest więcej frajdy? Która droga pomaga rozwijać zdolność logicznego myślenia?
    Oczywiście Konsumpcjoniści powiedzą zaraz że lepiej kupić coś co kto inny zaprojektował i pewnie też będą zadowoleni. Ale spójrzmy bardziej perspektywicznie - za kilka lat może się okazać, że tych projektantów nie będzie miał kto zastąpić...
    Za moich młodzieńczych czasów istniały warsztaty przy szkołach technicznych. Na takich warsztatach każdy miał okazję przynajmniej "liznąć" po trochu z wielu specjalizacji - od kuźni, spawalni ślusarni aż do umiejętności nawijania i uzwajania silników. O podstawach lutowania nawet nie mówię. Dziś MEN uznało, że to zbędny wydatek i zamiast na lekcji fizyki przeprowadzić WŁASNORĘCZNIE jakiś eksperyment lepiej jest obejrzeć sobie jak to robi ktoś inny. Czy takie postępowanie czegokolwiek nauczy? Nie. Nie, ponieważ nie trzeba chyba udowadniać, że człowiek najlepiej się uczy na WŁASNYCH błędach.
    A co przyjdzie z obejrzenia filmu? Niewiele - o ile w ogóle ktoś dotrwa do końca i zrozumie co widział to i tak szybko zapomni i w razie gdy w życiu napotka problem (np. ze sprzętem grającym) będzie szukać rozwiązania w sieci, a nawet jak znajdzie to brak doświadczenia i niedokładne instrukcje sprawią, że i tak zepsuje jeszcze bardziej. Potem rzuci w kąt, pójdzie do sklepu (prędzej zamówi przez kuriera - po co ma się męczyć idąc do sklepu na drugi koniec miasta?) i kupi nowy, bardziej wypasiony. I chociaż i tak większości tych nowych opcji nie wykorzysta, będzie miał satysfakcję że ma najlepszy sprzęt. Tylko - ponowię pytanie - co z tego? Czy będzie w ten sposób mądrzejszy? Pytanie do przemyślenia.

    W każdym razie celem moich artykułów jaki sobie postawiłem jest cel "zmuszenie" do samodzielnego myślenia i zdobywanie umiejętności - chociażby dzięki takim zestawom gdzie trzeba coś przylutować, coś dokleić, dokręcić... Może się to komuś przyda w przyszłości. kto to wie? Moim zdaniem jest to jednak większy wkład w rozwój niż kupowanie gotowców - nawet jeśli wymagają one złożenia kilku klocków z gotowymi modułami.
    Jeśli ktoś uważa inaczej - jego sprawa. Jeśli jednak skorzysta i samodzielnie takie klocki polutuje i dopiero z nich złoży całość - będę szczęśliwszy.

    A umiejętność logicznego myślenia zanika w młodych pokoleniach... sam miałem ostatnio kilka przykładów gdy musiałem reklamować usługę w sieci Play.... :)
📢 Słuchaj (AI):

Podsumowanie tematu

✨ Dyskusja dotyczy zestawu do samodzielnego montażu jeździka z ultradźwiękowym czujnikiem przeszkód, określanego jako zabawka politechniczna z „radarem”. Zestaw jest tani, zawiera mikrokontroler STC15W408AS (Enhanced 8051) z 8kB pamięci flash i zegarem 33 MHz, dwa silniki z przekładniami, wyświetlacz oraz koszyk na baterie. Producent dostarcza płytkę z czujnikami już polutowaną, a montaż polega na lutowaniu pozostałych elementów. Użytkownicy porównują ten zestaw do droższych rozwiązań, takich jak Lego Mindstorms EV3, które oferują większą funkcjonalność, programowanie w Pythonie i rozbudowane czujniki, ale są znacznie droższe (około 1000-4000 zł). Wątpliwości budzi wartość edukacyjna taniego kitu – część uczestników uważa, że mimo prostoty i ograniczeń, zestaw może zachęcić do nauki lutowania i podstaw elektroniki, inni krytykują go jako „elektrośmieć” o niskiej wartości edukacyjnej i jakości wykonania. Poruszono też temat dostępności i cen na platformach takich jak AliExpress, gdzie zestaw kosztuje około 4-25 zł. Dyskusja obejmuje także szersze refleksje na temat edukacji elektronicznej, roli lutowania, popularności gotowych modułów oraz porównania do klasycznych zestawów edukacyjnych i klocków LEGO. Wskazano, że zestaw może stanowić bazę do dalszych modyfikacji, np. dodania akcelerometru czy własnego oprogramowania.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA