Siedmiu wspaniałych doświadczonych projektantów układów półprzewodnikowych chce w Polsce projektować układy dużej skali integracji Firma ma patriotyczną nazwę Polski Krzem. Czy coś z tego wyjdzie
@ElektrodaBot znajdź więcej o tym informacji. Czy to prawda, co będzie produkowane i czy przewidujesz sukces.
Bezpośrednia odpowiedź (stan na 20 lutego 2026) - Tak – informacja jest prawdziwa. Spółka Polski Krzem PSA została formalnie zarejestrowana 12 listopada 2025 r. (KRS 0001204823) w Gdańsku, ul. Leona Droszyńskiego 15. W zarządzie jest m.in. prezes Paweł Pieczul. Media branżowe i ogólne opisują inicjatywę jako projekt siedmiu doświadczonych inżynierów z Intela, Microchipa, Graphcore i STMicroelectronics. (rejestr.io) - Co planują wytwarzać: własny mikroprocesor (fabless) zaczynając od linii Granit – w pierwszej kolejności Granit LMX dla dronów; równolegle warianty Granit NRG (energetyka) i Granit SAT (zastosowania kosmiczne). Deklarują integrację bloków IP: kryptografii (w tym post‑kwantowej), inferencji AI i kompresji wideo do łączy o niskiej przepustowości. (polskikrzem.pl) - Czy przewiduję sukces: szanse umiarkowane. Przy właściwym finansowaniu (VC rzędu setek milionów PLN – co sami komunikują), rozsądnym doborze węzła technologicznego i szybkim zbudowaniu zespołu 50–60+ osób – projekt ma realną ścieżkę do „power‑on” pierwszego krzemu około 2028 r. Ryzyka są jednak znaczące (koszt EDA, dostęp do IP/PDK, weryfikacja i ryzyko respin). (next.gazeta.pl)
---
Szczegółowa analiza techniczno‑rynkowa
1) Weryfikacja podmiotowa i status formalny - Rejestr KRS potwierdza: forma prawna PSA, data rejestracji 12.11.2025, adres w Gdańsku, KRS 0001204823, kapitał akcyjny 21 tys. zł; w zarządzie m.in. Paweł Edwin Pieczul i Dariusz Seleman. To minimalne, „lekkie” parametry rejestracyjne typowe dla wczesnej fazy startupu fabless. (rejestr.io) - Prasa potwierdza „siedmiu założycieli/inżynierów” z topowych firm, deklarację budowy realnego produktu i rozmowy z VC o „setkach milionów złotych”. (trojmiasto.pl)
2) Co konkretnie mają robić (architektura produktu i roadmap) - Produkt: specjalizowany mikroprocesor (SoC) o profilu „dual‑use” (obrona/przemysł), zaczynając od Granit LMX dla BSP/UAS (drony). Warianty NRG (krytyczna infrastruktura energetyczna) i SAT (łączność satelitarna). To jednoznaczne pozycjonowanie w niszach odpornych na presję cenową i z premią za bezpieczeństwo. (polskikrzem.pl) - Bloki funkcjonalne: zintegrowana kryptografia (w tym post‑kwantowa), inferencja AI oraz kompresja wideo zoptymalizowana pod łącza o niskiej przepustowości/wysokiej zawodności – to logiczne podejście „compute where the data is” dla dronów i infrastruktury. (polskikrzem.pl) - Roadmap (orientacyjna): etapy Alpha0/Alpha1 → Beta → wersja 1.0 & Tape‑in w 2H‑2027; „Power‑on” (pierwszy rozruch krzemu) w 2028+. Tekst branżowy dodatkowo wskazuje plan premiery Granit LMX w 2027 r. jako ambitny, ale „realny”. W praktyce to oznacza: 2026–2027 intensywne RTL/SoC/FW/SW + weryfikacja, a 2028 próby krzemu. (polskikrzem.pl) - Model wytwarzania: fabless, z deklaracją współpracy z europejskimi foundries; w FAQ podkreślają docelowy zamiar produkcji w Polsce, ale dopuszczają produkcję w innym kraju UE. To rozsądne podejście na dziś. (polskikrzem.pl)
3) Zespół, skala i finansowanie - Plan zatrudnienia: szybka rozbudowa do ~60 specjalistów (projektowanie IC, FW/SW, produkt, sprzedaż), następnie skalowanie do ~200+. Taka skala jest adekwatna do wdrożenia procesu weryfikacji (DV/UVM, formal), PD (synthesis/P&R/STA/DRC/LVS), DFT/ATE oraz tool‑flow pod SoC. (polskikrzem.pl) - Finansowanie: deklarują trzecią rundę rozmów z VC i potrzeby kapitałowe liczone w setkach milionów PLN; to spójne z kosztami licencji EDA, IP, tape‑outów i laboratoriów walidacyjnych przy kilku iteracjach krzemu. (next.gazeta.pl)
4) Otoczenie regulacyjne i popyt „mission‑critical” - Na poziomie kraju ruszyła polityka „Polska w grze o przyszłość – polityka dla sektora półprzewodników 2025+”, która akcentuje łańcuch wartości, kompetencje i rolę państwa; rząd zapowiada przyjęcie dokumentu w I I kw. 2026 r. To nie zastąpi kapitału prywatnego, ale może ułatwić dostęp do instrumentów wsparcia. (gov.pl)
5) Kluczowe ryzyka inżynierskie (z perspektywy VLSI) - Narzędzia i IP: pełny stack EDA (front‑end i back‑end), PDK i licencje IP (CPU, interfejsy, DSP, szyfrowanie, PHY) – to duży CAPEX/OPEX i długie negocjacje. - Weryfikacja: pokrycie funkcjonalne/kodowe, testy bezpieczeństwa, DFT, testy kompatybilności EMI/EMC; ryzyko „re‑spin” (nowe maski) przy błędach – kosztowne i czasochłonne. - Łańcuch dostaw: sloty MPW/MPA w EU foundries, dostęp do pakowania/testów (SiP, advanced packaging), certyfikacje sektorowe (np. DO‑254, ISO 26262, Common Criteria) – każda z nich wydłuża TTM. - Kadry: szybkie zbudowanie doświadczonej grupy PD/DV/DFT/AMS w Polsce będzie wymagające.
6) Warunki zwiększające szansę powodzenia - Wąska, jasna specjalizacja produktu (drony, łączność odporniejsza na zakłócenia, kryptografia) – już zdefiniowana w roadmapie – oraz pozyskanie „design‑win” z jednym dużym odbiorcą systemowym w obronności/przemyśle. (polskikrzem.pl) - Szybkie sformalizowanie ścieżki technologicznej: wybór węzła i foundry w UE, kalendarz MPW/MPA, prenegocjowane pakowanie/testy. - Redukcja ryzyka w krzemie: agresywne użycie emulacji/FPGA, coverage‑driven DV, formal, security review, wczesne prototypy SW/HAL na platformach referencyjnych. - Montaż finansowania etapami (seed → A) z kamieniami milowymi: Alpha1 (komplet krytycznych IP), Beta (pełna funkcjonalność i KPI PPA), Tape‑in (zablokowana specyfikacja).
7) Prognoza ElektrodaBot - Krótkoterminowo (2026–2027): mierzalne kamienie milowe w RTL/SoC/DV powinny być widoczne (Alpha0/Alpha1/Beta). Tape‑in w 2H‑2027 mieści się w widełkach ambitnego harmonogramu. (polskikrzem.pl) - Średnioterminowo (2028+): „power‑on” i pierwsze płytki ewaluacyjne; realne wejście na rynek zależy od powodzenia walidacji i certyfikacji sektorowych. Oceniam warunkową szansę sukcesu biznesowo‑technicznego na 20–35% – rośnie do ~40% przy potwierdzonym finansowaniu, zakontraktowanym foundry i przynajmniej jednym „anchor customer”.
---
Co możesz sprawdzić już teraz (checklista due‑diligence) - Partner foundry i węzeł procesu (np. 28/22/16/12 nm lub starszy dla odporności i kosztów). - Lista zakontraktowanych IP (CPU, interfejsy, crypto, PHY) i status PDK. - Narzędzia EDA i pipeline DV/PD/STA/DFT (w tym pokrycie, metodologia UVM, formal). - Plan testów bezpieczeństwa (crypto, side‑channels, supply‑chain trust). - Status rekrutacji (ile ról DV/PD/DFT/AMS faktycznie obsadzonych) vs. plan „~60 osób”. (polskikrzem.pl)
---
Pytania doprecyzowujące do Ciebie - Masz konkretny link do „Gazety” z posta? Powyżej podałem dzisiejszy materiał Next.gazeta.pl (20.02.2026) – jeśli to ten sam artykuł, możemy przeanalizować go punkt po punkcie. (next.gazeta.pl) - Interesuje Cię bardziej ocena technologiczna (architektura/PDK/IP), czy biznesowa (finansowanie, rynek docelowy, partnerzy)? - Jeśli pojawią się publiczne informacje o wybranym węźle i foundry – daj znać, zweryfikuję harmonogram tape‑in/power‑on pod kątem realności.
Pozdrawiam – ElektrodaBot (ID tematu: 4165706).
Możesz mnie wywołać w każdym temacie pisząc @ElektrodaBot. Zastrzeżenie: Niektóre odpowiedzi udzielone przez ElektrodaBota mogą być niedokładne. Elektroda nie ponosi odpowiedzialności za dokładność, rzetelność ani kompletność prezentowanych informacji. Wszystkie odpowiedzi ElektrodaBota powinny być zweryfikowane przez użytkownika. OpenAI może monitorować i zapisywać informacje wprowadzane po wywołaniu ElektrodaBota.
Ciekawe, ciekawe. Niech się im wiedzie. Startupy typu hardware a już półprzewodniki to ciężki kawałek chleba.
Ale jakby tak się nałożyły cła lub bariery handlowe z Chin / blokady, wejście w rzeczy militarne, to może?
W końcu mielibyśmy #polskikrzem
Jak właściciele czytają ten temat i macie chwilę, to zapraszam do darmowego podcastu Elektrody.
Mam nadzieję, że świat powoli wraca do normalności. Dziś amerykański sąd uznał, że cła na import do USA są nielegalne. Pod koniec roku będą wybory do kongresu oraz 1/3 senatu
Btw nazwa Polski Krzem jest trochę na wyrost bo produkcja będzie zlecana innym
Nie wygląda na to, że będzie normalnie, cła i tak będą, nie tak, to inaczej, bariery i sankcje i tak będą. To przypomina jak koniec globalizacji. Dlatego chłopaki z dobrykrzem dla produkcji na potrzeby militarne - to się może sprawdzić, jakby produkcja była docelowo lokalna, albo przynajmniej dobrze zaudytowana.
Jak dla mnie to to trochę niepoważne. Nazwa krzykliwa, niemal jak polska żywność, polskie kurczaki itd...
Informacje na stronie żadne, tylko jakieś pobożne życzenia, jedyne co zrozumiałem, to że potrzebują miliardów dotacji, aby zrobić niszowy produkt (sterownik do dronów), który jak na razie nie ma nawet ramowych założeń.
A najlepsze to, że zwrot pieniędzy dla "akcjonariuszy" nie prędzej niż za 5 lat, a cały "biznes" za 10 lat ma już nie istnieć (przynajmniej pod kierownictwem założycieli)...
W ogóle ta strona wygląda, jakby ktoś ją wygenerował za pomocą "pajączka". Ktoś go jeszcze pamięta?
A tak przy okazji, to akurat mi nazwa "polski krzem" kojarzy się z metodą wytwarzania monokryształów krzemu Jana Czochralskiego
Z opisu wynika, że produkt PSA ma mieć dość duże możliwości:
-zaawansowana kryptografia (prawdopodobnie akceleracja kryptografii + zabezpieczenia)
-AI (być może akceleracja dla modeli AI)
-niezawodna komunikacja (wbudowane interfejsy być może CAN, Ethernet)
-kompresja wideo
Co do kryptografii wspomniana jest informacja o wsparciu dla algorytmów post qantum.
Wskazane zastosowania różnych wersji rodziny Granit to awionika, drony, automatyka, przemysł kosmiczny.
Treść wygląda spójnie.
Jedyne moje zastrzeżenie to, że czasami używane jest określenie mikroprocesor, czasami mikrokontroler a czasami procesor.
Z mojej strony mówię sprawdzam i zapraszam ekipę polskikrzem do nagrania podcastu.
Z Polskim Krzemem jest jeden problem - to jest produkcja na rynek profesjonalny/wojskowy, a nie konsumencki. Sami piszą o produkcji w polskich lub europejskich fabrykach układów scalonych. A więc nie ma co się spodziewać tego szału - byliby zależni od tego, czy np. NXP czy Telefunken Semiconductors ma wolne moce, czy nie. Tu po prostu trzeba reaktywacji CEMI jako między innymi hubu technologicznego, z którego mogłyby też korzystać strupy jak Polski Krzem, a jednocześnie mającego zdolność do produkcji w dziesiątkach tys., setkach tys., milionach sztuk miesięcznie/rocznie. Pozwoliłoby to też na ściągnięcie do Polski technologii produkcji procesorów x86 8. generacji wzwyż. I rozwiązałoby to problem kryzysu na rynku DRAM i NAND. Dopiero wtedy moglibyśmy mówić, że KSeF czy inne systemy są na krajowej infrastrukturze - produkowane w Polsce!
Dlatego właśnie bez CEMI czy innego dużego Polskiego producenta układów scalonych takie inicjatywy będą skazane na porażkę choć by nie wiadomo jak były ambitne.
Każdy dysponujący odpowiednim kapitałem może sobie zsyntetyzować układ w FPGA, a następnie zlecić zaimplementowanie go w "krzemie" (ASIC) wyspecjalizowanej firmie.
Tak przecież powstał przykładowo RPIPico.
Ja uważam, że to ma sens, ale muszą być spełnione trzy warunki:
- produkcja tylko na potrzeby wojska
- produkcja lokalna, audytowana
- zakaz, ograniczenia, sankcje na chipy z poza innych krajów
Ja uważam, że to ma sens, ale muszą być spełnione trzy warunki:
- produkcja tylko na potrzeby wojska
- produkcja lokalna, audytowana
- zakaz, ograniczenia, sankcje na chipy z poza innych krajów
Moim zdaniem to najlepszy sposób, aby przegrać wojnę.
Produkcja tylko na potrzeby wojska spowoduje ogromne koszty i raczej przychamuje jego rozwój przynajmniej do czasu, zanim wybuchnie wojna.
Produkcja lokalna, czyli wystarczy jedna udana dywersja lub dron upadający w złym miejscu i cała "wunderwaffe" stanie się niedostępna.
A z powodu jej "wyjątkowości" nie będzie łatwo szybko ją zastąpić.
- Zakazy, ograniczenia i sankcje na import jeszcze bardziej wywindują ceny.
Jak dla mnie to ten cały projekt jakoś dziwnie pojawił się, jak w powietrzu pojawił się zapach pieniędzy z SAFE Jeśli chcemy z Rosją i Chinami walczyć dronami jak Ukraina, to równie dobrze możemy się od razu poddać.
Logistyka panowie , logistyka ona zawiodla Napoleona i Hitlera, a o dziwo sprawdzila sie u lisowczykow i Żółkiewskiego.
To jest klucz o Moskwy, logistyka i szybka wojna manewrowa.
Do znaczacych celów w Polsce z Białorusi jest od kilku kilometrów do kilkuset, do celów w Rosji jest kilka tysięcy.
Jak na razie praktycznie wszystkie drony latają na chińskich silnikach, a te ze światłowodem na chińskich światłowodach. My chyba chcemy latać na procesorach. Więc trochę to komiczne jak czytam o procesorach właściwie specjalizowanych których wojsko nie kupi w milionach sztuk, tym bardziej energetyka. Myślę że takie rzeczy na potrzeby wojska i energetyki to się robi na FPGA biorąc pod uwagę skalę zamówień. Co do zastosowań kosmicznych to przecież albo plotą bzdury albo liczą na naiwność inwestorów. Układy do kosmosu muszą byś odporne na promieniowanie więc je się inaczej robi niż normalne. Nawet obudowy są inne bo klasyczne tworzywo się nie nadaje. Poza tym do kosmosu sprzedadzą najwyżej kilkanaście sztuk rocznie. Mnie to pachnie jakimś grubym wałem i skończy podobnie jak Nano Carbon czyli polski grafen. Kiedyś nazywało się to przerabianiem pieniędzy kwadratowych na okrągłe. SAFE to doskonała okazja.
Sprzedaż i serwis kas fiskalnych oraz sprzętu towarzyszącego.
Sprzedaż części zamiennych.
Porady tylko na forum!
Pozdrowienia z Podlasia (nie mylić z woj.podlaskim)
Moim zdaniem to najlepszy sposób, aby przegrać wojnę.
Produkcja tylko na potrzeby wojska spowoduje ogromne koszty i raczej przychamuje jego rozwój przynajmniej do czasu, zanim wybuchnie wojna.
Produkcja lokalna, czyli wystarczy jedna udana dywersja lub dron upadający w złym miejscu i cała "wunderwaffe" stanie się niedostępna.
A z powodu jej "wyjątkowości" nie będzie łatwo szybko ją zastąpić.
Racja, co do samego konfliktu. Ale tutaj mowa o samym sukcesie firmy. Trzy punkty. Dodatkowo trend jest jednoznaczny = ogromne wydatki zbrojeniowe (SAFE) itp.
Próbowali Rosjanie (Elbrus-8S), próbowali Chińczycy (Zhaoxin KX-7000, Loongson 3B6000) i nic im z tego nie wyszło. Zasadniczo mamy 2 procesory – x86 i ARM. Żadna próba wprowadzenia własnego procesora w ciągu ostatnich 40 lat nie powiodła się. Jakiś tam sukces może odniósł RISC-V, ale dlatego, że to Open Hardware. Wszystkie inne są licencjonowane (zaraz ktoś powie, że Apple Silicon — ale pod spodem to jest ARM). Jeśli chcielibyśmy coś intratnego zrobić, to stworzyć linię produkcyjną (foundry) dla AMD czy Apple… a nie wymyślać "koło od nowa". Żeby własny procesor odniósł komercyjny sukces, musi mieć masowy rynek zbytu. Produkcja dla armii go nie zapewni.
Jak dla mnie, to zwyczajna próba wyłudzenia funduszy.
Znacie dowcip o zajączku i lisicy? Znacie? To opowiem:
Idzie zajączek do lisicy pożyczyć patelnię i gada sobie pod nosem:
- lisica pożyczy mi patelnię, zrobię sobie jajecznicę, lisica jest fajna, pożyczy mi...
Zaraz, zaraz, lisica jest chytra, to lisica pewnie nie pożyczy mi tej patelni, tak!
Ta wstrętna lisica na pewno nie pożyczy mi patelni, nie ma mowy.
To straszne skąpiradło, nie mam na co liczyć!
Puka do lisicy, ona otwiera a zajączek prosto z mostu:
- Wsadź sobie tę patelnie w d@#ę!
Takie uprzedzenia prezentuje większość wypowiadających się przeciw wszelkim próbom reaktywowania tego, co zostało zamknięte, sprzedane, zasypane, zaprzepaszczone.
Kiedyś, w czasach sprzed transformacji ustrojowej nawet durni komuniści nie zabraniali Polsce i polskim inżynierom robić rzeczy, które - w ich pojmowaniu rzeczywistości - im nie przeszkadzały lub mieli z tego zysk (głównie przemysł, rolnictwo, Unitra Eltra eksportowała tam nawet elektronikę).
Oszustwa w działaniach finansowych - to jedno i można to ogarnąć właściwymi działaniami, ale ojkofobia - to drugie, moim zdaniem nie do przezwyciężenia przy obecnym wrzasku "elity postępowej".
To po prostu realizm. Każdy produkt ma czas na wchodzenie na rynek. Teraz ten czas dla procesorów już minął. Kto wszedł we właściwym czasie, ten się liczy do końca istnienia danego produktu. O wiele bardziej realistyczną szansą jest fabryka półprzewodników, bo mocy produkcyjnych brakuje. Potrzeby wymyślania nowych mikroprocesorów - nie ma. Kto kupi procesor, którego nikt nie potrafi programować i dla którego nie ma żadnych bibliotek, ani narzędzi?
Dałem przykład Zhaoxina, który był (jest) procesorem x86, bo Chińczycy przejęli VIA, która miała licencję na x86. Na nic to się zdało. Nawet w Chinach mało kto o nim słyszał, a jeszcze mniej go widziało.
CEMI istniało tylko dzięki produkcji licencjonowanych (lub skopiowanych) układów. Sami nic znaczącego nie opracowali, a jakość produkcji (procent odrzutów produkcyjnych), nawet jak na ówczesne czasy, była bardzo niska. Ani CEMI ani Unitra nie miały szans w uczciwej konkurencji na wolnym rynku. Nie ma sensu tworzyć mitów na temat polskiego przemysłu elektronicznego.
To po prostu realizm. Każdy produkt ma czas na wchodzenie na rynek. Teraz ten czas dla procesorów już minął. Kto wszedł we właściwym czasie, ten się liczy do końca istnienia danego produktu.
Tu nie chodzi o "piniendze" z zysku.
Suwerenności tak się nie liczy; na takie "rzeczy" w poważnym państwie (nie tenkraju) przeznacza się część budżetu.
Warunkiem powodzenia takich stref jest zakaz działania tam "księgowych" korporacyjnych, tam powinni znaleźć się państwowcy z doświadczeniem (to najtrudniejsza część).
Tu widzę, że "se ne da", bo nie, bo "piniendze".
Z takim podejściem to nawet jabłek nie należy zbierać z drzewa w sadzie; mam kupić i dać zarobić korpo.
Pieniądze są częścią egzystencji każdego, ale nie na chorej zasadzie; jutro mam mieć ich dwa razy więcej, niż dziś.
Kto dał Ci prawo uważać, że Twoje spojrzenie na państwowość jest jedyne słuszne i właściwe? Suwerenność i państwowość to klątwa ludzkości...
pikarel napisał:
to nawet jabłek nie opłaca się zbierać z drzewa w sadzie, po co, jeśli nie zarobię na tym.
No, czasem tak jest, że się nie opłaca... co w tym niezrozumiałego? Jak masz swój sad i nie sprzedajesz tych jabłek albo cena skupu jest niższa niż koszt zbioru, to zerwiesz ile zjesz, coś tam rozdasz znajomym, a reszta... no zostanie na drzewach, potem spadnie i zamieni się w nawóz. Po co miałbyś je zbierać? Proponujesz pracę dla samej pracy i inwestycje tylko po to, żeby wydać pieniądze?
Po co pakować pieniądze podatników, w coś, na czym nie można zarobić, ani nie przyniesie im to żadnej wymiernej korzyści?
Takie uprzedzenia prezentuje większość wypowiadających się przeciw wszelkim próbom reaktywowania tego, co zostało zamknięte, sprzedane, zasypane, zaprzepaszczone.
Pewien mój znajomy (zna go większość więc muszę zataić kto zacz) aktualnie walczy z doktoratem, temat wąski, on specjalista w tej dziedzinie i prawie nikt w tym się nie specjalizuje, ,,pani profesor'' (dlaczego w cudzysłowie za moment będzie oczywiste) prowadząca temat doktoratu po zapoznała się z tematem, a zwłaszcza z jego zakresem zaprotestowała, ,,Panie XY to raczej temat na habilitację, zbyt praktyczny, niech pan to bardziej teoretycznie teoretyzuje'' (opis skrótowy mój), nieważne dla ,,psorki'', że temat będzie finansowany przez prywatnych sponsorów z możliwością z marszu zastosowania w praktyce, ona wie lepiej. Doktorat (przecież dla większości doktorat to literki przed nazwiskiem, zastosowanie często żadne a prowadzący doktoraty mają też plusiki w życiorysie za wypromowanie ,,doktorów'') w toku ale początek nie zachęcał do działania.
Kto dał Ci prawo uważać, że Twoje spojrzenie na państwowość jest jedyne słuszne i właściwe? Suwerenność i państwowość to klątwa ludzkości...
Zapytam imiennie: kiedy straciłem prawo do wypowiedzi, do własnych poglądów na państwowość i suwerenność?
Zapytam też; w której linijce mojego tekstu wyczytałeś brednię, którą głosisz, że uzurpuję sobie prawo do wyłączności na poglądy, jakie mam?
Tak, jak ja - myśli kilka milionów Polaków, to dużo jak na 37,3 mln Polaków (stan na koniec 2025 r).
Nie możemy tak myśleć, bo tobie sie to nie podoba?
Co ty pijesz?
Plany mają ambitne, więc i obawy o ich realizację nie są bezpodstawne.
Jako powiedzmy fabless mogliby się utrzymać, mamy w końcu przykład takiej firmy jaką jest ChipCraft. Ale czy zlecanie produkcji newralgicznych układów scalonych komuś z zewnątrz jest odpowiedzialne? Mówimy tutaj o produkcji układów scalonych na potrzeby wojska itp. Wydaje mi się że zlecanie ich produkcji Chinom to trochę jakby... samozaoranie? Zdarzały się przecież w historii sytuacje, gdzie zewnętrzny wykonawca implementował w gotowym produkcie backdoor (oczywiście bez wiedzy osoby zlecającej).
jeśli zaś przyjmiemy opcję z produkcją wszystkiego na miejscu, to teoretycznie mogliby wejść we współpracę z CEZAMATem. Na takiej współpracy chyba wszyscy skorzystają- CEZAMAT będzie miał co produkować, a Polski Krzem będzie miał swojego podwykonawcę w kraju. W ostateczności pozostaje budowa własnego fabu co niemożliwe nie jest, ale jest za to koszmarnie drogie.
Biorąc pod uwagę nieco pompatyczną nazwę firmy, ambitne założenia oraz specyfikę ich strony internetowej (co już poruszone zostało przez kolegę @gregor124 ) można odnieść wrażenie że faktycznie może to być jakiegoś rodzaju wędka na dotacje. Prawdę powiedziawszy na tym etapie możemy jedynie wróżyć z fusów, ewentualnie poczekać i zobaczyć jak się sytuacja rozwinie.
Z takich małych ciekawostek do których udało mi się dokopać.. Wiedzieliście że firma o nazwie Polski Krzem istniała już w 2022 roku? jedyna różnica polega na tym że "stary" Polski Krzem to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, a "nowy" Polski Krzem to spółka akcyjna. Czy istnieją jakieś powiązania między jednym a drugim? Nie wiem.
@strucel Saule chyba po prostu za bardzo skupiło się na dokonaniu przewrotu w sektorze fotowoltaicznym, zamiast znaleźć dla siebie niszę którą mogliby wypełnić technologią którą posiadają tu i teraz. Fotoogniwa perowskitowe średnio się skalują, coś co działa świetnie na kawałku folii o wymiarach 3x3cm wypada blado na arkuszu 3x3m. Moim zdaniem nie był to wał, zwyczajnie próbowano rozkręcić imprezę od ogona strony wierząc że się uda. Obiecywano prawdziwą rewolucję, pokrywanie całych elewacji fotoogniwami perowskitowymi podczas gdy nie posiadano jeszcze odpowiedniej technologii do wykonania takich ogniw. Z marketingowego punktu widzenia taka strategia może i miała sens, w końcu te wizje brzmią znacznie lepiej w oczach potencjalnych inwestorów niż gadanie o tym że potrzebujemy kasy na badania, bo to co mamy obecnie średnio się skaluje.
✨ Polski Krzem to nowa polska firma typu fabless, założona przez siedmiu doświadczonych inżynierów z firm Intel, Microchip, Graphcore i STMicroelectronics, zarejestrowana w listopadzie 2025 roku w Gdańsku. Firma planuje projektować własne mikroprocesory z rodziny Granit, dedykowane zastosowaniom w dronach (Granit LMX), energetyce (Granit NRG) oraz sektorze kosmicznym (Granit SAT). Układy mają integrować zaawansowane bloki IP, takie jak kryptografia (w tym postkwantowa), akceleracja AI oraz kompresja wideo, z interfejsami komunikacyjnymi o niskiej przepustowości. Produkcja będzie zlecana zewnętrznym fabrykom w Polsce lub Europie, co budzi obawy o bezpieczeństwo i niezależność, zwłaszcza w kontekście zastosowań wojskowych. Dyskusja podkreśla trudności rynku półprzewodników, wysokie koszty inwestycji (setki milionów PLN), konieczność szybkiego rozwoju zespołu oraz brak własnej fabryki (foundry) w Polsce, co ogranicza skalę produkcji i niezależność technologiczną. Wskazuje się na potrzebę reaktywacji CEMI jako potencjalnego hubu produkcyjnego i technologicznego. Krytycy podkreślają ryzyko finansowe, brak gwarancji sukcesu rynkowego, ograniczony rynek niszowy (wojsko, kosmos), a także historyczne niepowodzenia podobnych inicjatyw w Polsce i na świecie. Dyskusja porusza także kwestie suwerenności technologicznej, finansowania państwowego versus komercyjnego oraz realiów globalnego rynku chipów, gdzie dominują architektury x86 i ARM. Wątpliwości budzi także możliwość szybkiego rozwoju oprogramowania i ekosystemu dla nowego procesora. Mimo sceptycyzmu, część uczestników widzi potencjał w projekcie, zwłaszcza przy odpowiednim finansowaniu i wsparciu państwowym, zwracając uwagę na rosnące wydatki zbrojeniowe i potrzebę lokalnych rozwiązań w sektorze militarnym. Wygenerowane przez model językowy.