Fotka podejrzanego:
Jakiś czas temu zakupiłem na Aliexpress latarkę. Parametry według sprzedawcy 500mAh, 3...5 godzin świecenia, 800 lumenów, tryby 100%/60%/30%.
Jakość wykonania OK. Włączam... dość jasna. Pierwsze wrażenie dobre. Czekam kilka minut... Co jest? Ściemniała czy oślepłem? Włączam jeszcze raz, jasna. Czekam... znowu słabo świeci. Hmmmmm
Kilka prób z zegarkiem w ręku i ustaliłem że po minucie latarka zaczyna się samoczynnie ściemniać. Czas rozebrać sprzęt.
Wnętrze:
Jedyny metalowy element to ta ramka po lewej.
Akumulator:
Oznaczony jako "1200mAh, 10x30x40mm"
Taki nawet się nie zmieści.
Nie ma mowy że ten akumulator ma 1200mAh. Przymierzyłem akumulator od Nokii 1000mAh, nie dość że ten w latarce jest ponad 2 razy mniejszy, to do tego chudszy.
Podłączyłem oscyloskop. LED sterowany jest PWM o częstotliwości 100Hz. Wypełnienie w trybie średnim 50%, niskim 25%:
Po minucie wypełnienie zaczyna spadać i po dwóch wynosi 10% w trybie średnim i 5% w trybie niskim. Tylko 6cio krotna różnica między pomiarem a tym co podaje sprzedawca
Pora na test czasu świecenia. Naładowałem do pełna (zaświecił się zielony led), włączyłem tryb niski i czekam. Po około godzinie napięcie na lipo spadło do 2,8V a led świecił już dość słabo.
Echhhhh. Postanowiłem naładować jeszcze raz i tym razem zmierzyć pojemność ogniwa. Podłączyłem chiński miernik USB i czekam... Kiedy zielona dioda się zaświeciła miernik pokazywał 76mAh. Gdzie te 500mAh ?!?!?!?!?!?!
Zmierzyłem napięcie na ogniwie. Niecałe 3,94V.
Narysowałem schemat.
Schemat:
Wygląda na to że spadek na tranzystorze przy zasilaniu z USB 4,9V nie pozwolił naładować do pełna. Znalazłem inny zasilacz: 5,2V. Podłączyłem i ładuję dalej.
4,0... 4,1... 4,2... 4,3... 4,4... a zielonego leda nadal brak. Nie chcąc ryzykować pożaru wyłączyłem.
Wygląda na to że pomiaru napięcia akumulatora albo nie ma i zielony led zapala się po określonym czasie, albo jest źle skalibrowany.
Analiza schematu.
Mikrokontroler wygląda na PMS150G. Pasuje zasilanie, wyjście PWM, wyższe napięcie z USB idzie na pin 4 który ma szerszy zakres napięcia wejściowego. Tranzystor ładowania wydaje się być sterowany pull-downem (PMS150C ma tylko pull-up).
Pin4 ma dwie funkcje. Wykrywa podłączenie ładowarki (stan wysoki) i wyłącza ładowanie (stan niski).
Zmierzyłem prąd zwarcia na pinach sterujących LEDami. 20-30mA !
Co można by poprawić?
1. dać pojemniejsze ogniwo
2. usunąć to durne ściemnianie
3. dodać pomiar napięcia podczas ładowania
4. ograniczenie prądu ledów (są mikrokontrolery gdzie można przestawić prąd IO)
Zastanawiałem się czy nie napisać własnego softu i poprawić co się da, jednak wolałbym sprzętowo poprawić ładowanie. Trzeba by całość zaprojektować od zera.
Aaaaaa, przetestowałem akumulator z ładowarką TP4056. Miernik pokazał 146mAh.
Jakiś czas temu zakupiłem na Aliexpress latarkę. Parametry według sprzedawcy 500mAh, 3...5 godzin świecenia, 800 lumenów, tryby 100%/60%/30%.
Jakość wykonania OK. Włączam... dość jasna. Pierwsze wrażenie dobre. Czekam kilka minut... Co jest? Ściemniała czy oślepłem? Włączam jeszcze raz, jasna. Czekam... znowu słabo świeci. Hmmmmm
Kilka prób z zegarkiem w ręku i ustaliłem że po minucie latarka zaczyna się samoczynnie ściemniać. Czas rozebrać sprzęt.
Wnętrze:
Jedyny metalowy element to ta ramka po lewej.
Akumulator:
Oznaczony jako "1200mAh, 10x30x40mm"
Nie ma mowy że ten akumulator ma 1200mAh. Przymierzyłem akumulator od Nokii 1000mAh, nie dość że ten w latarce jest ponad 2 razy mniejszy, to do tego chudszy.
Podłączyłem oscyloskop. LED sterowany jest PWM o częstotliwości 100Hz. Wypełnienie w trybie średnim 50%, niskim 25%:
Po minucie wypełnienie zaczyna spadać i po dwóch wynosi 10% w trybie średnim i 5% w trybie niskim. Tylko 6cio krotna różnica między pomiarem a tym co podaje sprzedawca
Pora na test czasu świecenia. Naładowałem do pełna (zaświecił się zielony led), włączyłem tryb niski i czekam. Po około godzinie napięcie na lipo spadło do 2,8V a led świecił już dość słabo.
Echhhhh. Postanowiłem naładować jeszcze raz i tym razem zmierzyć pojemność ogniwa. Podłączyłem chiński miernik USB i czekam... Kiedy zielona dioda się zaświeciła miernik pokazywał 76mAh. Gdzie te 500mAh ?!?!?!?!?!?!
Zmierzyłem napięcie na ogniwie. Niecałe 3,94V.
Narysowałem schemat.
Schemat:
Wygląda na to że spadek na tranzystorze przy zasilaniu z USB 4,9V nie pozwolił naładować do pełna. Znalazłem inny zasilacz: 5,2V. Podłączyłem i ładuję dalej.
4,0... 4,1... 4,2... 4,3... 4,4... a zielonego leda nadal brak. Nie chcąc ryzykować pożaru wyłączyłem.
Wygląda na to że pomiaru napięcia akumulatora albo nie ma i zielony led zapala się po określonym czasie, albo jest źle skalibrowany.
Analiza schematu.
Mikrokontroler wygląda na PMS150G. Pasuje zasilanie, wyjście PWM, wyższe napięcie z USB idzie na pin 4 który ma szerszy zakres napięcia wejściowego. Tranzystor ładowania wydaje się być sterowany pull-downem (PMS150C ma tylko pull-up).
Pin4 ma dwie funkcje. Wykrywa podłączenie ładowarki (stan wysoki) i wyłącza ładowanie (stan niski).
Zmierzyłem prąd zwarcia na pinach sterujących LEDami. 20-30mA !
Co można by poprawić?
1. dać pojemniejsze ogniwo
2. usunąć to durne ściemnianie
3. dodać pomiar napięcia podczas ładowania
4. ograniczenie prądu ledów (są mikrokontrolery gdzie można przestawić prąd IO)
Zastanawiałem się czy nie napisać własnego softu i poprawić co się da, jednak wolałbym sprzętowo poprawić ładowanie. Trzeba by całość zaprojektować od zera.
Aaaaaa, przetestowałem akumulator z ładowarką TP4056. Miernik pokazał 146mAh.
Fajne? Ranking DIY