Impulsatory obecnie występują w bardzo wielu urządzeniach, czy to warsztatowych, sprzętach audio, różnego rodzaju modułach itp. Aktualnie coraz trudniej spotkać współczesny sprzęt muzyczny w którym regulacja głośności nie byłaby zrealizowana na enkoderze. Niektórzy błędnie mylą go z potencjometrem, a z nim impulsator ma wspólnego tylko tyle, że oba działają na ruch obrotowy.
Enkodery, także jednak się psują. Ale w inny sposób. W znakomitej większości przypadków jesteśmy w stanie naprawić je praktycznie bez kosztowo i w 100 procentach.
Na filmie poniżej widać jeden z przypadków takiej usterki. Pod wpływem ruchu obrotowego, zmieniają nam się wskazania głośności. Niestety często skala przeskakuje o kilka pozycji na raz, nie reaguje pomimo kręcenia, zmienia się tylko w jedną stronę lub nie działa w ogóle pomimo kręcenia gałką. Tutaj nie jest jeszcze ekstremalny przypadek, spotykałem już w dużo gorszym stanie.
Sposób naprawy przedstawię na kilku egzemplarzach, różniących się nieco budową. Na początek przypadek najprostszy.
Tutaj elementu nie musimy nawet wylutowywać z płytki. Wystarczy podważyć delikatnie cztery blaszki i ściągnąć obudowę. Uwaga, strzałki pokazują tylko miejsce występowania blaszek a nie kierunek ich podważania.
Następnie czyścimy styki. Trzy na pokrętle oraz blaszki na dolnej części. Ja do tego celu używam patyczka nasączonego w izopropanolu. Usuwamy zanieczyszczenia oraz stary smar. Nie usuwamy za to smaru który jest na ośce, a służy do spowolnienia ruchu obrotowego.
Po wyczyszczenie podginam delikatnie, z wyczuciem blaszki w górnej części obudowy. Tak aby poprawić docisk dwóch elementów stykowych. Usuwamy ewentualne włoski z patyczka pozostałe przy czyszczeniu. Zgodnie ze sztuką powinniśmy następnie użyć preparatu który usunie tlenki i siarczki. Następnie po odparowaniu uzupełniamy smar. Ja używam akurat taki jak na zdjęciu, chociaż wcale się na niego nie upieram. Może Wy macie jakieś sprawdzone preparaty do tego celu? Smaru uzupełniamy tyle ile go było na początku więc trzeba na to zwrócić uwagę przed całą operacją. Warto wspomnieć także, że nie zawsze czyszczenie tzw. IPĄ jest wystarczające, czasem trzeba podziałać inną chemią (nie mam sprawdzonej) lub mechanicznie. Zalecam jednak takie działania raczej tylko do dolnych blaszek. Tak aby nie uszkodzić, nie wytrzeć górnych styków.
Składamy w odwrotnej kolejności. Warto zrobić to raz a dobrze. Blaszki które trzymają całości nie wytrzymują zbyt długo jeśli będzie się je odginać kilka razu.
Inny model. Tutaj konieczny całkowity demontaż impulsatora z PCB. Sposób naprawy identyczny. Jedyna uwaga: w tym przypadku na dolnych blaszkach, stykach mamy napyloną jakąś czarną warstwę przewodzącą - mocne czyszczenie mechaniczne więc odpada, żeby jej nie uszkodzić. Pozostaje więc sam izopropanol na patyczku.
Kolejny przypadek to przełącznik zbudowany całkiem podobnie jak enkodery.
Tutaj rozbieramy go trochę inaczej. Blaszki delikatnie odginamy na boki. Uważamy także na dodatkowe elementy mechaniczne. Blaszka sprężynująca i kulka które zapewniają pracę skokową przełącznika.
Przedstawionym tutaj sposobem jesteśmy w stanie trwale naprawić większość tego typu elementów. Jeżeli uszkodzeniu uległ element w markowym sprzęcie to naprawa pozwala przynajmniej na kilka, jeśli nie kilkanaście lat bezproblemowego działania. Gorzej z tanimi firmami. Spotkałem się z uszkodzonymi impulsatorami już po kilku miesiącach eksploatacji które pomimo naprawy nie podziałały długo. Koszt zakupu tych najtańszych oscylował w granicach 2zł, więc trudno się dziwić że nie mają żywotności. Możliwe, że zbyt szybko odkształcały się blaszki lub niezbyt dobrej jakości styk. Jedynie w takich przypadkach nie zalecam naprawy tylko wymianę na nowy. Warto wspomnieć: czasem oprócz trzech blaszek na górnej obudowie jest także obręcz która posiada styk, musimy pamiętać także o niej. Niestety nie mam aktualnie zdjęcia takiego przypadku.
Wszystkie enkodery które do tej pory naprawiałem dało się bezproblemowo rozebrać. Przypominam tylko: uwaga na cztery blaszki trzymające obudowę w jedną całość. Zbyt częste ich odginanie spowoduje urwanie. Spotkałem także fachowców którzy próbują regeneracji takiego elementu bez rozbierania. Psikają do środka to co jest pod ręką. Ulubiony preparat to chyba WD40 który zawsze jest. Osobiście nie polecam. Naprawiałem taki egzemplarz po ok 2-3 latach od zalania WD40, więc nie jest to rozwiązanie trwałe. Przynajmniej według mnie. Może inna chemia która zapewni długotrwały efekt? Tyle że, "psikanie" może także wypłukać smar spowalniający. To kolejny argument za tym, aby je jednak rozbierać i czyścić. A jakie Wy macie z tym doświadczenia?
Fajne? Ranking DIY
