oldking napisał: Powtórzę co napisałem na początku - urządzenie ma służyć do podładowania akumulatora nie mając dostępu do prądu "z gniazdka".
Uściślij; chcesz podładowania "niekręcącego" już akumulatora?
Czy jak kol@vodiczka, cytuję: Chcę mieć w końcowym etapie doładowania 14,5-14,7V
oldking napisał: Zrobię konkurs dam 100 pkt, osobie która prawidłowo odpowie na moje pytanie:
Ile godzin będzie się ładował akumulator kwasowo-ołowiowy, rozładowany przy napięciu lądowania 13,8V. (...)
Odpowiem: dowolną ilość godzin, aż go odłączysz od ładowania. Poważnie (z zastrzeżeniem ad.2).
Teraz pytania uzupełniające do Twojego pytania; ładowanie odbywa się:
1.Drugim akumulatorem dołączonym wprost do zacisków?
2.Ładowarką z mostkiem Gretz-a?
3.Ładowarką z kontrolą napięcia ustawioną na 13,8 V i wydajnością prądową np. 20 A?
ad.1
Naładowanie do 100% nigdy nie nastąpi (na pewno nie po jednorazowym ładowaniu).
ad.2
Naładowanie należy kontrolować, bo jeśli zaraz po dołączeniu ładowarki napięcie na zaciskach ma już 13,8 V - w niedługim czasie przekroczy 14,4 V i nastąpi gazowanie, co może prowadzić do uszkodzenia akumulatora.
ad.3
Nastąpi szybko, ale tylko częściowe naładowanie akumulatora, bo gdy napięcie na zaciskach osiągnie 13,8 V - pozostaje już tylko wciąż malejący prąd ładowania. Im dłużej to będzie trwało, tym większy ładunek otrzyma akumulator, ale pełnych 100% również nie osiągnie, nawet po roku.
Jednak w każdym z wymienionych przeze mnie przypadków akumulator otrzyma wystarczający ładunek, żeby zakręcić rozrusznikiem, resztę ładunku powinien dostarczyć alternator w trakcie jazdy samochodem.
W końcu samochód to raczej środek lokomocji, a nie pomieszczenie do przechowywania w pełni (14,6 V) i ciągle naładowanego akumulatora
Dodam jeszcze, że urządzenie autora tematu - pomimo pozornego skomlikowania - jest proste i w pełni funkcjonalne, w dodatku przeszło testy "w terenie" i jeśli wciąż działa - to nie ma co doszukiwać się w nim na siłę "dziury w całym", szczególnie z powodu niskiej sprawności: to ma być skuteczne, a koszty w postaci sprawności 85 % - to pikuś, w porównaniu z tym, że auto miałoby być całkowicie nie do użytku przez brak możliwości uruchomienia silnika.
Chociaż mam własne podwórko "od urodzenia", zaczynam w pełni doceniać jego zalety.