logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Czy można za ok. 150 zł kupić stację lutownica kolbowa plus Hot-Air?

398216 Usunięty 22 Paź 2025 15:25 2451 50

TL;DR LABEL_AI_GENERATED

  • YARBLOY to tania stacja lutownicza łącząca kolbę typu 900 i Hot-Air z wentylatorem, oceniana pod kątem sensu zakupu za ok. 150 zł.
  • Kolba 900 ma wewnętrzną grzałkę, szeroki wybór grotów i klasyczną regulację temperatury, a Hot-Air korzysta z rączki bez węża, co poprawia manewrowanie.
  • Lutownica nagrzewa się do ok. 300°C w mniej więcej pół minuty, a Hot-Air po odłożeniu przechodzi w tryb ST-BY i schładza się do 100°C.
  • Stacja sprawdza się jako kompaktowy, tani w eksploatacji „koń roboczy” dla hobbystów, ale ma sztywny kabel kolby i niewygodną wymianę grotów.
Podsumowanie AI na podstawie dyskusji. Może zawierać błędy.
Słuchaj:
  • Stacja lutownicza Yarboly 8586D z kolbą gorącego powietrza i podstawą do lutownicy
    Czy można za ok. 150 zł kupić stację lutownica kolbowa plus Hot-Air?

    O najróżniejszych lutownicach, stacjach lutowniczych itp. było już sporo na forum. Tak się jednak dzieje, że powstają coraz to nowsze modele, zestawy. W dodatku (to chyba z uwagi na konkurencję) coraz to tańsze, ale o całkiem niezłych parametrach.

    Tak więc na zadane pytanie postaram się odpowiedzieć poniżej:

    W tym artykule chciałbym przedstawić przykład jednej z takich konstrukcji.
    Akurat tak się złożyło, że jeden z moich Przyjaciół stanął przed koniecznością wymiany swojego dotychczasowego kompletu: lutownicy i Hot-Aira, które to przeżyły już dość dawno swój okres gwarancyjny, a zwróciły się z nawiązką (serwis elektroniki). Kolega szukał czegoś podobnego, w miarę jednak taniego i stąd ten temat.

    Stacja lutownicza Yarboly 8586D z hot-air i kolbą lutowniczą


    Stacja o dziwnej (dla nas) nazwie YARBLOY pojawiła się jakiś czas temu w promocji - w zestawie z samą stacją (jednostką sterującą) zawiera lutownicę typu 900 (wewnętrzna grzałka, osobne groty z dużym wyborem rodzaju) i Hot-Air z wbudowanym wentylatorem.
    Paczka z zestawem nie jest zbyt imponujących rozmiarów:


    Kartonowe pudełko z etykietami wysyłkowymi i grafiką otwartego pudełka


    Kartonowe pudełko z etykietą i nadrukiem „PACKAGE FOR SHIPPING” na macie do cięcia.


    Wewnątrz upakowane pod korek, można powiedzieć, chociaż jest i wypełniacz w postaci kawałka gąbki poliuretanowej.

    Zawartość pudełka z instrukcją stacji do rozlutowywania na ciepłe powietrze


    Elementy stacji do rozlutowywania z instrukcją, kablami i główną jednostką na macie.



    Lutownica stacji - to znana i sprawdzona konstrukcja.


    Lutownica marki Yarboly trzymana w dłoni na macie o siatce centymetrowej


    Rozłożona kolba lutownicy z dyszami na macie do cięcia z podziałką


    Rozebrany grotowy miernik oscyloskopowy z widocznymi częściami i przewodami


    Mimo że wiele można o niej znaleźć niezbyt pochlebnych opinii, to wbrew pozorom nie jest taka zła. Warunek podstawowy - mierz siły na zamiary.
    Co to znaczy? Pozwolę sobie rozwinąć:
    Zgoda, że najlepsze lutownice reagują na schłodzenie wynikające, np. z lutowania dużego pola miedzi reagują nadzwyczaj szybko - w kilka sekund. Fakt, że taka lutownica nagrzewa się od temperatury pokojowej do temperatury pracy (czyli ok. 300°C) w kilka sekund. To prawda. Jednak czy od razu należy przekreślić wszystkie inne, które mają te czasy dłuższe? Albo inaczej - czy naprawdę musimy mieć na grocie temperaturę 300° z dokładnością do 1°C, albo nawet mniejszej, i to niezależnie od lutowanego elementu? Czy naprawdę jest tragedią, gdy po dotknięciu grotem do dużego pola miedzi temperatura spadnie nam o kilka stopni i dopiero za kilka sekund odzyska tę nastawioną?

    Lutuję od mniej więcej 55 lat - i to nie tylko jak obecnie - hobbystycznie, ale przez wiele lat zawodowo. Zaczynałem od dużej i ciężkiej kolby z drewnianą rękojeścią o mocy 160W i grotami z pręta miedzianego. Po kilku latach przesiadłem się na pierwszą stację - ELWIK'a (pierwsza seria - jeszcze w czarnych kolorach kolby i stacji) - Tą lutowałem przez kolejne lata - w sumie ok. 30 lat. W między czasie przewijały się też i inne stacje - z wówczas jedną z najbardziej cenionych Wellerem.
    Wszystkie te stacje działały podobnie do lutownicy z tematycznej stacji (900'tce). Czy jakość lutów się przez to zmieniła? Nie - o ile NAUCZYMY SIĘ lutować i przyzwyczaimy do konkretnej charakterystyki konkretnej stacji. Ot - czasem trzeba ustawić nieco większą temperaturę, czasem jeden lut zajmie nie pół sekundy, a dwie.
    Nie wolno też zapominać o kosztach eksploatacji - groty się przecież zużywają z czasem. Co do grotów - tu również należy przypomnieć, ze można się naciąć na takie proste, konstrukcyjnie (miedź pochromowana lub malowana w części), które się wypalają w tempie zawrotnym, a są (co ciekawe - w podobnej cenie!) groty płaszczowe (miedziane, ale pokryte warstwą stali) o wytrzymałości kilkaset razy większej. Koszt pojedynczego grotu do 900'tki to ok. "A" zł. Grot do (obecnie popularnej) stacji typu T 12 o szybkim nagrzewaniu i równie szybkiej reakcji na duże odbieranie ciepła z grota, to ok. 4x więcej za "podróbkę" aż do ok. 5-6x więcej za grot "z atestem". Każdy może sobie policzyć - za podstawowy komplet 5 czy 6 grotów do 900'tki mamy JEDEN grot do T 12. Czy jest sens przepłacać?
    Nie chcę tu namawiać nikogo na siłę do jakiegoś konkretnego typu lutownicy - każdy wybierze co lubi lub co mu się podoba. Efekt końcowy w każdym wypadku będzie co najmniej taki sam - polutowane pady. Na pewno lutownice o wyśrubowanych parametrach są przydatne w jakichś wyjątkowych sytuacjach - na co dzień w znamienitej większości przypadków wystarczy tańsza lutownica. A ilość bajerów (np. możliwość ustawiania czasu, po którym odłożona lutownica się wyłączy/ostygnie do temperatury "czuwania", czy też np. pamięć kilku temperatur do wywołania kilkoma kliknięciami) to już moim zdaniem drugorzędna sprawa.


    Wracając do meritum - lutownica prezentowanej stacji to taki "koń roboczy" - bez wodotrysków rozlicznych funkcji, ale za to tania w eksploatacji i spełniająca w 100% to, do czego została stworzona. Wygodna, ergonomiczna rączka, stosunkowo długa i niezbyt gruba część z grotem (ważne przy utrudnionym dostępie do jakiegoś elementu wewnątrz urządzenia), duży wybór grotów o najróżniejszych kształtach to najważniejsze zalety, a wady? No cóż, są dwie: Pierwsza to dość sztywny kabel łączący kolbę ze stacją - to może przeszkadzać, zwłaszcza biorąc pod uwagę masę samej lutownicy. Druga wada to wymiana grotów - dość skomplikowana (gdy lutownica gorąca, jeśli zimna wymiana grota zajmie kilkanaście sekund bez żadnych dodatkowych narzędzi) - co nie znaczy nie do wykonania. Ponieważ grot jest nakładany na grzałkę musi być mocowany - konstruktor wymyślił tuleję z nakrętką nakładaną na grzałkę z grotem, którą należy dokręcić (blokując w ten sposób grot). Podczas gdy lutownica jest nagrzana, jest to do zrobienia pomagając sobie np. kombinerkami (żeby się nie poparzyć). Osobiście w ten sposób wymieniam groty w swojej "90'tce od "nastu" lat i jeszcze nie udało mi się poparzyć.
    Czas nagrzewania do ok. 300°C to mniej więcej pół minuty - trochę zależy od samego grota - jego kształtu i grubości. Czy to dużo? Niekoniecznie. Przy lutowaniu hobbystycznym na pewno nie ma znaczenia.
    Oczywiście w komplecie otrzymujemy również i podstawkę do lutownicy - stabilną i wygodną. Niestety - nie posiada miejsca na wiórki czyszczące grot - jest za to wanienka z gąbką do czyszczenia grota na mokro.

    Stojak na lutownicę z uchwytem i gąbką czyszczącą, z widocznymi wymiarami


    Drugim elementem zestawu jest Hot-Air.

    Przekrój techniczny nagrzewnicy z opisanymi funkcjami i ostrzeżeniem o poparzeniu


    Stacja lutownicza Yarboly 8586D z kolbą gorącego powietrza i podstawą do lutownicy


    W komplecie do H-A dodane są trzy okrągłe dysze;

    Trzy metalowe dysze do gorącego powietrza leżące na macie do cięcia z podziałką


    Tu pozwolę sobie na kilka słów od Kolegi - właściciela opisywanego sprzętu.
    Otóż przez ok. naście lat posiadał stację H-A z odrębnym kompresorem w jednostce centralnej. Innych wówczas po prostu nie było. Jego opinie o takim rozwiązaniu nie były za bardzo cenzuralne - sztywny wąż łączący kolbę H-A ze stacją utrudniał operowanie kolbą, stosunkowo duża masa całości również nie pomagała w precyzyjnym operowaniu dyszą przy wylutowywaniu elementów SMD (szczególnie niewielkich, umieszczonych w gąszczu innych, równie niewielkich części) i do tego głośna praca kompresora - to wszystko utrudniało życie na co dzień. W dodatku po kilku latach wystąpiła awaria membrany kompresora - niezbyt prosta do kupienia (przynajmniej wtedy) i wyłączyła stację H-A z użytku na kilka dni....
    A teraz czemu wybrał stację z wentylatorem? Otóż swego czasu (gdy jeszcze nie miałem problemów zdrowotnych) "popełniłem" swoją stację DiY z wykorzystaniem kolby dokładnie takiej jak w zestawie z tematu. Kolega początkowo sceptyczny do rozwiązania z wentylatorem, dał się przekonać i wypróbował tę moją H-A i... i tak powstał temat - zakupił stację z taką właśnie rączką H-A.
    Zalety tego rozwiązania? Lekka rączka, więc nie męczy ręki podczas nagrzewania dużego pola. Przy okazji brak węża powoduje, że precyzyjne operowanie dyszą H-A jest znacznie łatwiejsze. Co do temperatury - jest praktycznie taka sama jak w każdej chyba stacji (niżej zamieszczę dane zapożyczone z instrukcji), czas nagrzewania - kilkanaście do kilkudziesięciu sekund - czyli również tak samo jak w innych. W tym wypadku wiele zależy od rodzaju dyszy i mocy nawiewu... Nawiew... tu należy powiedzieć o różnicy - w kolbie z wentylatorem nadmuch maksymalny jest nieco mniejszy niż w wypadku stacji z kompresorem/pompą. Czy to wada? No cóż. Podobnie jak w wypadku stacji lutowniczych z bajerami - trzeba przywyknąć. Osobiście nie uznałbym tego za wadę, chociażby dlatego, że trudniej jest nieopatrznie "zdmuchnąć" z płyty elementy, których wylutowanie nie jest konieczne... ;)
    A na poważnie - jak pisałem - trzeba przywyknąć i dopasować technologię nagrzewania do konkretnych warunków. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć - da się.

    Sama stacja


    Panel przedni stacji lutowniczej Yarboly 8586D z pokrętłem i czerwonymi przyciskami


    Tył stacji lutowniczej SMD z włącznikiem, gniazdem zasilania i etykietą techniczną


    jest niewielka. Dwa wyświetlacze temperatury - odrębny dla lutownicy i odrębny dla H-A. Do siły nadmuchu gorącego powietrza jest potencjometr. Temperatury dla lutownicy i dla H-A ustawia się przyciskami +/- - żadnych wodotrysków... No poza jednym - niezbędnym raczej - mianowicie po odłożeniu kolby H-A na uchwyt stacji następuje automatyczne odłączenie zasilania grzałki - temperatura powietrza spada aż do osiągnięcia 100°C i taką temperaturę utrzymuje aż do wyłączenia zasilania Hota lub do podniesienia kolby z podstawki. Właśnie - podstawka to wyprofilowany plastikowy uchwyt w kształcie "łódeczki". Kolba Hota ma w okolicy tegoż uchwytu umieszczony kontaktron - magnesy znajdują się w uchwycie kolby (zatopiony w plastiku). Dzięki temu prostemu patentowi, gdy kolba znajdzie się w uchwycie, kontaktron jest załączany magnesem i ta informacja trafia do panelu sterującego, co przełącza H-A w tryb ST-BY. Po podniesieniu z uchwytu kontaktron się rozwiera, HA wychodzi ze stanu czuwania i temperatura natychmiast (może 1 sekundę opóźnienia) wzrasta do ustawionej i kolba jest gotowa do pracy.
    Zarówno sama lutownica, jak i H-A mają odrębne wyłączniki zasilania - możemy więc korzystać tylko z lutownicy, podczas gdy H-A pozostaje nieaktywne - zimna grzałka i wyłączony wentylator.
    Jedynie wyświetlacz H-A pokazuje stosowny napis przypominając, że w każdej chwili może być uruchomiony.
    Podobnie z lutownicą; przy korzystaniu z H-A może być wyłączona - jedynie "OFF" na wyświetlaczu pokazuje, że w każdej chwili można ją włączyć.
    Wyłączenie zasilania całej stacji jest realizowane dodatkowym wyłącznikiem na ściance tylnej - tu przyznaję, że jest to pewna wada, bo wymaga dostępu do tylnej ścianki stacji przynajmniej z jednego boku. Wyłącznik ten odłącza zasilacz stacji od sieci - lepiej, gdy nie pozostanie włączona, gdy nie ma nad nią nadzoru.
    Teraz sobie pomyślałem, że tak umieszczony wyłącznik główny stacji może być i zaletą - szczególnie, gdy w domu są dzieci. Trzeba tylko pamiętać, by obsługiwać ten wyłącznik tak, by tego nie widziały... :) ;)
    Filmik z działania stacji - z góry przepraszam za utrudnioną obserwację wyświetlaczy - niestety nie mogłem inaczej ustawić stacji. Przesuwanie się stacji podczas włączania wynika z kolei z powodu maty, którą sobie ostatnio sprawiłem (będzie odrębnie prezentowana) - niestety wymaga podklejenia, jeśli leży na gładkiej powierzchni biurka.





    Zasilacz stacji

    Wnętrze urządzenia elektronicznego z widocznym zasilaczem impulsowym


    ...to oczywiście zasilacz impulsowy. Zasilanie grzałki lutownicy wymaga 24V, a H-A wymaga zasilania z sieci (230V~). Regulacja temperatury lutownicy oparta jest o komparator, potencjometr i termoparę - typowo. H-A również (jak w wypadku lutownicy z zestawu) wykorzystuje termoparę umieszczoną w pobliżu wylotu powietrza z rączki, ale reguluje triakiem, który z kolei załącza odpowiednio zasilanie samej grzałki. Zasilanie wentylatora to regulator napięcia PWM sterowany potencjometrem. Zakres napięcia od minimalnego do 24V (stałe napięcie zasilania wentylatora).

    Panel czołowy

    Płytka drukowana z czerwonymi przewodami i elementami elektronicznymi w obudowie


    Wnętrze urządzenia elektronicznego z dwoma płytkami PCB połączonymi przewodami


    ...zawiera płytkę ze wszelkimi elementami zapewniającymi regulacje temperatur i starowanie samymi wyświetlaczami. Część "cyfrowa" zasilana jest ze stabilizatora 5V - również znajdującego się na płytce.

    Ogólnie konstrukcja sprawia wrażenie przemyślanej ze względu na zwartość konstrukcji. Wszelkie regulacje odbywają się szybko i bez błędów. Ponadto mamy możliwość kalibracji temperatury grzałek - dla lutownicy poprzez wciśniecie jednocześnie obu przycisków regulacji temperatury lutownicy. Osobiście mogę powiedzieć, że to taka sztuka dla sztuki - bo i tak i tak temperaturę ustawia się indywidualnie dla konkretnego grota i użytej cyny "na wyczucie" - czyli opierając się o aktualne efekty i rodzaj lutowanych elementów.
    O "Trudnej sztuce lutowania" widziałem temat na Forum, więc do niego polecam się udać i poczytać, jeśli brak nam doświadczenia - powinno pomóc...

    Co ciekawe

    - podczas gdy wyłączymy H-A wyłącznikiem na przednim panelu, nie od razu zostanie wyłączona. Najpierw temperatura musi spaść do 100°C i dopiero po kilku sekundach takiego stanu rzeczy wentylator zostanie wyłączony.


    Stacja lutownicza Yarboly 8586D na macie do cięcia z cyną i końcówką lutowniczą


    Stacja lutownicza Yihua 8586D z wyświetlaczem LED i narzędziami do lutowania


    Stacja lutownicza Yihua 8586D z wyświetlaczem LED i gorącym powietrzem


    Stacja lutownicza Yarboly 8586D na macie warsztatowej z narzędziami do lutowania


    Stacja lutownicza Yihua 8586D z wyświetlaczem LED na stole warsztatowym


    Taki system znany jest z innych Hot Air, w tej stacji podobnie jest z lutownicą. Po wyłączeniu zasilania lutownicy najpierw spada temperatura do 100°C, a dopiero potem zanika napięcie - wyświetlacz przestaje wyświetlać temperaturę, a pozostaje tylko napis OFF.
    Dopiero po użyciu głównego wyłącznika oba wyświetlacze gasną całkowicie i stacja zostaje wyłączona. Oczywiście do kompletu jest i instrukcja obsługi. Bogato ilustrowana rysunkami pisana w języku zbliżonym do angielskiego.


    Instrukcja obsługi stacji do lutowania i rozlutowywania gorącym powietrzem


    Instrukcja bezpieczeństwa i użytkowania produktu związanego z lutownicą


    Instrukcja użytkowania gorącego powietrza z opisem funkcji i ostrzeżeniami


    Strona z instrukcją obsługi lutownicy z poradami i przyczynami problemów


    Instrukcja panelu stacji lutowniczej z wyświetlaczem temperatury i regulatorami


    Instrukcja obsługi stacji lutowniczej z cyfrowym wyświetlaczem


    Instrukcja z opisem stacji lutowniczej z gorącym powietrzem i jej elementów

    ... a w instrukcji podstawowe parametry stacji.

    Instrukcja stacji lutowniczej z opisem przycisków i parametrów technicznych


    Tabela parametrów technicznych stacji lutowniczej z jednostką gorącego powietrza i zasilaniem AC 220V.


    Rozłożona instrukcja obsługi stacji lutowniczej z ilustracjami i tabelą parametrów technicznych


    Podsumowanie:

    Stacja lutownicza z Hot Air jest propozycją dla niezbyt wymagających lub doświadczonych elektroników. Niezbyt doświadczonych: bo i niezbyt droga i tania w eksploatacji, a przy tym spełniająca swoją rolę. Przy tym jeśli ktoś nauczy się nią posługiwać, to żadna lepsza stacja nie będzie problemem. Dlatego też pisałem o doświadczonych elektronikach - jeśli ktoś lutował pół życia Elwikiem czy podobną lutownicą, nie będzie mieć żadnych zastrzeżeń co do prezentowanej.
    Podstawowa zaleta to kompaktowa budowa samej stacji - zarówno sterowanie lutownicą, jak i Hotem mieści się w niewiele zajmującej miejsca obudowie.


    A to czy przedstawiona stacja znajdzie amatorów, zależy już tylko od Was.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Offline 
  • #2 21728354
    Dawid90u
    Poziom 23  
    Posty: 756
    Pomógł: 38
    Ocena: 86
    Miałem podobną lutownicę, bez hotair. I największą wadą dla mnie było to że groty za luźno wchodziły na trzpień grzałki. Przez to grzałka nie przylegała dokładnie do grotu. Lutować się dało ale nie szło tym lutować małych elementów, małym grotem na grubym PCB.
  • #4 21728703
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34326
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9453
    slaw0 napisał:
    HA ma grzałkę na 240v i użyli takiego gniazda do podłączenia kolby?

    Te gniazda mają znamionowe napięcie pracy 250V~ (a przynajmniej taką informację znalazłem), więc raczej nie obawiałbym się o jakieś problemy. A co do napięcia na bolcach - owszem jest to jakiś problem, ale tu należy zawierzyć w inteligencję użytkowników - ostatecznie ktoś kto posługuje się lutownicą i H-A powinien (?) mieć jakieś podstawowe pojęcie o zagrożeniu i nie pozostawi gniazd nie podłączonych do przewodów?
    Inna sprawa, że takie gniazda ma większość lutownic dostępnych na rynku... :) Czyli najwidoczniej uznano to co napisałem powyżej - nikt rozsądny nie pozwala bawić się nożem niemowlakowi - ma do zabawy zabawki dostosowane do jego wiedzy i możliwości manualnych.
  • #5 21728867
    Mateusz_konstruktor
    Poziom 37  
    Posty: 4343
    Pomógł: 272
    Ocena: 1113
    Gdzie się podłącza przewód systemu ochrony przed wyładowaniami elektryczności statycznej (ang. ESD)?
  • #6 21728949
    Fimek
    Poziom 16  
    Posty: 230
    Pomógł: 3
    Ocena: 355
    Cześć,

    1) Moje zdanie jest takie, że z lutownicy kolbowej korzystam przez 99% czasu, a tylko przez ten 1% czasu używam lutownicy na gorące powietrze. Dlatego moim zdaniem bez sensu jest integrować te dwie funkcjonalności w jednym urządzeniu, lepiej mieć dwa osobne.

    2) Trzeba by sprawdzić, czy współczesne lutownice ze zintegrowaną grzałką nie mają istotnie mniejszej rezystancji termicznej między grzałką a grotem. Bo coś mi się wydaje, że tak jest, przez co lutowanie grubych kabelków czy komponentów na płaszczyźnie masy jest dużo wygodniejsze za pomocą lutownicy z grotem TS100 albo T12.

    3) Last but not least: lutownice na USB-PD podobne do TS100 (Pinecil, Fnirsi), gdzie kontroler temperatury zintegrowany jest w rączce są obecnie tanie. Z kolei lutownice na groty T12 z kontrolerem na zewnątrz są jeszcze tańsze. Wyjdzie na to, że taka lutownica + hot-air, gdzie każde jest osobnym urządzeniem, jest wygodniejsze, a zestaw ten kosztuje porównywalne pieniądze. Tylko że TS100 można wrzucić do torby z narzędziami i w razie potrzebny zasilać z zasilacza do laptopa USB-PD. Killer feature tych współczesnych lutownic to czujnik ruchu w kolbie - rzecz idealna dla osoby roztargnionej, jak ja :)
  • #7 21729336
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34326
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9453
    Fimek napisał:
    1) Moje zdanie jest takie, że z lutownicy kolbowej korzystam przez 99% czasu, a tylko przez ten 1% czasu używam lutownicy na gorące powietrze. Dlatego moim zdaniem bez sensu jest integrować te dwie funkcjonalności w jednym urządzeniu, lepiej mieć dwa osobne.

    Pierwsza sprawa - To, że w Twoim wypadku nie używasz równie często H-A co lutownicy nie musi oznaczać, ze tak mają wszyscy. Druga sprawa to dwie osobne stacje - lutownicy konwencjonalnej i na gorące powietrze. Owszem - w Twoim wypadku jest może w tym jakiś sens, ale z drugiej strony (na co zresztą zwróciłem, uwagę w treści artykułu) po co zajmować dwa razy więcej miejsca? Przecież dodatkowa stacja ma podobne gabaryty co ta "dwa w jednym"?
    Fimek napisał:
    Trzeba by sprawdzić, czy współczesne lutownice ze zintegrowaną grzałką nie mają istotnie mniejszej rezystancji termicznej między grzałką a grotem.

    Nie trzeba sprawdzać bo to wynika z praw fizyki. Jednak nawet w takim wypadku jak lutowanie grubych przewodów jest zupełnie spokojnie do wykonania lutownicą serii 900 (czyli taką jak w prezentowanej stacji). Grot ma na tyle dużą pojemność cieplną że radzi sobie z takim wyzwaniem (sprawdzone - patrz artykuł o selektorze audio mojego autorstwa - obudowa lutowana lutownicą o dokładnie takiej samej konstrukcji co w zestawie z tematu). JAK PISAŁEM W ARTYKULE - TRZEBA SIĘ TYLKO PRZYZWYCZAIĆ DO TAKIEJ LUTOWNICY I JUŻ.
    A co do punktu 3 - Znów wychodzi na to, że Kolega skupił się na obrazkach a nie czytał treści. Po pierwsze - koszt lutownicy to nie tylko sama lutownica plus stacja ale również koszty eksploatacyjne. T 12 (T 100 podobnie) ma groty (piszę o DOBRYCH jakościowo a nie chińskich jednorazówkach) dużo droższe od tych stosowanych w tynkownicach serii 900. I nawet jeśłi brać pod uwagę groty płaszczowe (więc długowieczne a nie jednodniowe , które de facto są w bardzo zbliżonej cenie). Zresztą i stacje z T 12 są droższe od tej - biorąc pod uwagę że mamy "dwa w jednym" a nie samą lutownicę. Zaś co do lutownic na USB... Kolega zapewne naoglądał się za dużo reklam. Owszem, można znaleźć takie, które są porównywalne jakościowo (i mocowo) do T 12 a tym bardziej 900'tek. Kłopot w tym, że takie są naprawdę dużo droższe od prezentowanej stacji a i wcale nie znaczy to że nadają się do (np. ) grubych kabli. No i lutownice na USB wymagają do pracy odpowiedniego zasilacza, który też trochę kosztuje i ... ogranicza mobilność (skoro już o torbie narzędziowej wspomniano). A tak w ogóle to prezentowany zestaw jest dedykowany do zastosowań stacjonarnych - do "torby narzędziowej" są do kupienia specjalnie do takich zastosowań lutownice.
    Mateusz_konstruktor napisał:
    Gdzie się podłącza przewód systemu ochrony przed wyładowaniami elektryczności statycznej (ang. ESD)?
    A, to już pytanie do producenta, nie do mnie.
    Owszem fizycznie takowego podłączenia producent nie przewidział. Ale konia z rzędem temu kto udowodni, że amatorowi (lub zawodowcowi, który pracuje z głową na karku) takie dodatkowe połączenie do opaski anty ESD jest potrzebne w domu.
    Może inaczej, chociaż to oczywiście tylko przykład z mojego podwórka - naprawiam sprzęty audio od ponad pół wieku (w zasadzie powinienem napisać "naprawiałem, bo od kilku lat jestem zawodowo nie aktywny - co nie znaczy, ze nic w domu nie dłubię dla siebie) i tylko jeden raz udało mi się uszkodzić element poprzez brak odpowiedniego zabezpieczenia. A i tak przyczyną okazało się przebicie napięcia zasilania na grot, a nie ładunek ESD - to było jeszcze w "epoce" przed SMD i elementami wrażliwymi na takie rzeczy. Prezentowa stacja ma podłaczenie zera ochronnego więc - o ile zostanie poprawnie podłączona - nic takiego jak wyżej, się nie wydarzy. Jeśli natomiast ktoś potrzebuje sprzętu do np. napraw komputerów czy innych telefonów na pewno nie zainteresuje się taką stacją - to (po raz kolejny przypominam) jest zestaw dla amatora elektronika (lub zawodowca zdającego sobie sprawę co robi).

    Odnoszę cały czas wrażenie, ze Koledzy chcieliby dostać za 150 zeta Mercedesa wśród lutownic... Niestety, to nie możliwe. W takiej cenie można co najwyżej otrzymać "Polo" - co nie znaczy, że nie można nim jeździć. Mierzmy siły na zamiary...
  • #8 21729514
    Mateusz_konstruktor
    Poziom 37  
    Posty: 4343
    Pomógł: 272
    Ocena: 1113
    398216 Usunięty napisał:
    Mateusz_konstruktor napisał:
    Gdzie się podłącza przewód systemu ochrony przed wyładowaniami elektryczności statycznej (ang. ESD)?
    A, to już pytanie do producenta, nie do mnie.
    Owszem fizycznie takowego podłączenia producent nie przewidział. Ale konia z rzędem temu kto udowodni, że amatorowi (lub zawodowcowi, który pracuje z głową na karku) takie dodatkowe połączenie do opaski anty ESD jest potrzebne w domu.

    Dlaczego miałoby to być podłączenie do opaski?
    W jakim celu?
  • #9 21729570
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34326
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9453
    Kolega sobie jak widzę trolling uprawia?
    A po co zakłada się opaskę ESD? I do czego ma być podłączona? To oczywiście pytanie retoryczne, ale skoro Kolega tak dociekliwy proszę samodzielnie poszukać odpowiedzi. Jest w sieci na pewno. ;)
    A na poważnie - skoro już zadaje się tego rodzaju pytanie to (a tak mi się przynajmniej wydaje) powinno się znać odpowiedź. A skoro tak, to takie pytanie ma inny cel - wywołanie burzy w szklance wody - co jak można się domyślić niczemu konstruktywnemu nie służy.
    Kolega zapytał - odpowiedziałem. Nie wiem czemu kolega drąży?
  • #10 21729579
    E8600
    Poziom 41  
    Posty: 9010
    Pomógł: 530
    Ocena: 2532
    Co z tego, że groty do 900'tki tanie jak te tanie są bardzo nietrwałe zaś te trwałe drogie i trudno dostępne. Kolejna wada to nagrzewania samej rękojeści lutownicy przy długim lutowaniu mało komfortowe. Hot Air tylko 550 W może się okazać za mało chcąc wylutować jakieś złącze. Podsumowując jest to sprzęt bardziej do nauki lutowania. Przy obecnych malutkich lutownicach zasilanych z PD gdzie masz 100 W na grocie taka stacja to relikt przeszłości.
  • #11 21729630
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34326
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9453
    E8600 napisał:
    Co z tego, że groty do 900'tki tanie jak te tanie są bardzo nietrwałe zaś te trwałe drogie i trudno dostępne.

    W jakimś temacie (chyba nawet nie jednym) juz o tym pisałem. Po raz kolejny mam powtarzać, że trzeba wykazać trochę zdolności detektywistycznych żeby się zorientować co się kupuje? Ilość sprzedanych sztuk, opinie kupujących - do czegoś te dane są , i to wcale nie takie trudne. A co do "drogich" grotów płaszczowych, ro Kolega wybaczy, ale nie wiem skąd takie informacje. Ostatnio kupowałem 10 szt moich ulubionych (płaszczowych rzecz jasna) i zapłaciłem za nie coś ok. 20 zł. Drogo? Czemu aż 10 w takim razie można by zapytać - proste - po pierwsze ostatnio bardzo mi podpasowały a po drugie są cienkie i wygięte na końcu, więc ryzyko uszkodzenia warstwy żelaza zdecydowanie większe niż przy grubych końcówkach grota.
    Kupione jakieś pół roku temu i dotychczas dopiero drugi grot z tej dziesiątki założyłem. Przy założeniu, że lutownica włączona jakieś 5 - 6 godzin dziennie uważam że to całkiem niezły wynik.

    Dodano po 1 [minuty]:

    E8600 napisał:
    Przy obecnych malutkich lutownicach zasilanych z PD gdzie masz 100 W na grocie taka stacja to relikt przeszłości.

    Nie każdy musi, lub nawet chce, jeździć od razu Porsche.
  • #12 21729705
    saly
    Poziom 32  
    Posty: 3279
    Pomógł: 89
    Ocena: 1004
    Posiadam tanią podobną lutownicę hot-air Zaoxin, posiada taką wadę, że potrafi się sama załączyć lub zawiesić, jeśli na przykład jest włączona, a kolba odwieszona, a z boku załączam i wyłączam lutownicą kolbową lub wiertarką.
    Pytanie do autora tematu, czy ten model, który opisuje, jest odporny na takie zakłócenia.

    Pytam, bo kiedyś ta stacja spowodowała pożar i dwa razy spaliła kolbę.
  • #13 21729736
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34326
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9453
    saly napisał:
    czy ten model który opisuje jest odporny na takie zakłócenia.

    Szczerze mówiąc - nie wiem. Miałem tę stację do testów przez tydzień i podczas tego czasu nic podobnego nie występowało - wiem, ze nie jest to w pełni miarodajne, ale stacja jest obecnie już u jej właściciela i z tego co wiem on również nie ma z nią kłopotów tego rodzaju.
    Inna sprawa że zakłócenia od silnika wiertarki mogą być powodowane przez co najmniej kilka innych czynników od uszkodzeń komutatora poprzez uszkodzony filtr PZ. (ten ostatni w wypadku lutownicy również wypadałoby sprawdzić) Nie wiem jaka wiertarka i jaką ma historię, podobnie z lutownicą - transormatórówka na przykład sieje zakłóceniami podczas właczania strasznie. jednak sprawdziłbym najpierw w/wym. rzeczy.
  • #14 21730070
    ArturAVS
    Moderator
    Posty: 26461
    Pomógł: 2304
    Ocena: 7864
    @Mateusz_konstruktor Do bolca PE poprzez przewód sieciowy. :D
    E8600 napisał:
    groty do 900'tki tanie jak te tanie są bardzo nietrwałe

    Nie bardzo rozumiem co Kolega rozumie pod określeniem "nietrwałe"? Moja 898 ma jeszcze oryginały, w międzyczasie dokupiłem kilkanaście nowych o innych kształtach. Jeszcze żaden się nie zużył (czasami pracowały po kilkadziesiąt godzin dziennie) przez te cztery lata. Poza tym, odpowiednia "kultura" lutowania oraz dbanie o czystość grota i jego konserwacja ma znaczenie. Różne rzeczy nimi lutowałem, czasami nawet z użyciem bardzo agresywnych topników (np. aluminium czy stal kwasoodporna).

    E8600 napisał:
    Hot Air tylko 550 W może się okazać za mało chcąc wylutować jakieś złącze.

    W mojej 898, przy temp powyżej 300 stopni C, już nie dawała rady nagrzać. Swoją drogą, ta turbinka, to raczej kiepski pomysł. W mojej już po kilku dniach wentylator zaczął wpadać w wibracje na łożyskach ślizgowych...
  • #15 21730090
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34326
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9453
    ArturAVS napisał:
    Swoją drogą, ta turbinka, to raczej kiepski pomysł. W mojej już po kilku dniach wentylator zaczął wpadać w wibracje na łożyskach ślizgowych...

    Jak wspominałem w artykule - mam dokładnie taką samą kolbę H-A jak w prezentowanym zestawie. Mam ją od ok. 7 lat może nawet 8 (nie liczę takich rzeczy) -działa do dziś bez problemu. Więc albo trafił się wadliwy wentylator, albo warunki w jakich pracował (zapylenie?) go zniszczyły.
    Co do samej siły nawiewu przez tę turbinkę - pisałem o tym: Nie jest to tornado ale idzie opanować technikę i daje się pracować zupełnie dobrze. Jak dla amatora czy "niedzielnego" użytkowania nawet lepiej niż dobrze.
  • #16 21730317
    E8600
    Poziom 41  
    Posty: 9010
    Pomógł: 530
    Ocena: 2532
    ArturAVS napisał:
    Nie bardzo rozumiem co Kolega rozumie pod określeniem "nietrwałe"?

    Chodzi o takie z cienką powłoką bodajże niklu, powłoką się szybko uszkadza a miedzi z kolejnymi lutowaniami ubywa. Kolejna wada tej kolby to krótki i dość sztywny przewód względem cienkiego do T12. Jedyne czego mi brakuje w T12 to akumulator cieplny przy cienkich grobach jak mają groty do JBC.
  • #17 21730717
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34326
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9453
    Srebrny grot (cały lub tylko w części tej na której ma być cyna) jest każdy. Natomiast płaszczowe mają dodatkową warstwę stali. To, że jakiś grot jest np. malowany na czarno czy złoto nie oznacza od razu, że jest to grot płaszczowy. Jak pisałem - należy dobrze sprawdzić co podaje Aliekspress (opinie i ocena - gwiazdki).


    Schemat warstw grotu lutowniczego: cyna, miedź, żelazo, nikiel i chrom
  • #19 21731310
    Mateusz_konstruktor
    Poziom 37  
    Posty: 4343
    Pomógł: 272
    Ocena: 1113
    398216 Usunięty napisał:
    Kolega zapytał - odpowiedziałem. Nie wiem czemu kolega drąży?

    Wyjaśniam Koledze.
    System anty-ESD a opaska anty-ESD to są dwie różne rzeczy.

    Powracając do zasadniczej kwestii.
    Czy od spodu tejże stacji nie ma złącza służącego podpinaniu systemu anty-ESD?
  • #20 21731390
    Staszek_Staszek
    Poziom 34  
    Posty: 3907
    Pomógł: 116
    Ocena: 846
    Ja miałem kiedyś pecha i groty do 900 trafiały mi się najgorsze jakie ''producent'' mógł wykonać.
    Chyba były ze stali nierdzewnej.
    Błyszczały się i były urodziwe ale ze wsp. przewodności cieplnej ok 20-30 W/mK nie madawały się do lutowania.
    W końcu postanowiłem groty miedziane pokryć kobaltem i mam spokój.
    Ja akurat potrzebowałem kąpieli kobaltowej do innych celów, więc dla mnie nie było to kosztowne i czasochłonne.
    Gdybym miał kobaltować tylko groty i tylko dla siebie, to byłoby to zbyt czasochłonne i nie uzasadnione.
    Na groty najlepiej nadaje się miedź żelazowana albo kobaltowana.
    Żelazowanie jest troszkę trudne bo kąpiel przy dostępie powietrza jest nietrwała.
    Niklowanie jest łatwe ale nikiel rozpuszcza się w cynie.
    Jako alternatywę dla tych co chcą lutować grotami miedzianymi mogę podpowiedzieć sprawdzone rozwiązanie.
    Kupiłem parę metrów miedzianej rurki hamulcowej.
    Pociąłem rurkę na tulejki i zaciskaczką montuję w nie wymienne końcówki, też miedziane.
    Jak ktoś ma ochotę to może taki grot opedzlować zawiesiną kwasu borowego i tlenku ołowiu PbO.
    Groty po pierwszym wygrzaniu w kolbie, pokrywają się warstewką emalii co chroni korpus grota przed utlenianiem. Możliwe że dodatek tlenku ołowiu nie jest konieczny ale tego nie sprawdzałem.
  • #21 21731688
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34326
    Pomógł: 3925
    Ocena: 9453
    Staszek_Staszek - Ja najmocniej Kolegę przepraszam, ale zupełnie nie rozumiem sensu tego postu. Co chciał Kolega udowodnić? Że taniej jest wykonać trwały grot w domu? Czy że taki grot jest trwalszy od fabrycznie produkowanych według rysunku z mojego postu wyżej? Nawet gdyby ktoś miał zestaw Młodego Chemika to wątpię by udało mu się uzyskać pokrycie grotów o podobnej trwałości jak fabryczne - o niebezpieczeństwie wynikającym z zabawą z niebezpiecznymi chemikaliami nie wspominam nawet.
    Jaki więc jest sens podawania takiego opisu? Groty fabryczne to czysta miedź pokryta elektrolitycznie warstwą żelaza (pozostałe warstwy służą tylko do tego by umożliwić takie pokrycie przy jednoczesnej odporności mechanicznej takiego pokrycia) więc przewodnictwo cieplne jest bardzo zbliżone do grotu z czystej miedzi. Warstwa stali uniemożliwia rozpuszczanie się miedzi w cynie (tak to wygląda !) i jednocześnie zapewnia większą odporność na uszkodzenie mechaniczne grota. Takie groty są (jak pisałem i potwierdził to Kolega ArturAVS) są zdecydowanie trwalsze od miedzianych "gołych" (tego rodzaju groty dedykowane są raczej do wypalarek - dla rzemieślników czy amatorów mających zapędy artystyczne - do wypalania wzroków w drewnie) a nawet tych niklowanych czy chromowanych ale bez dodatkowej powłoki stalowej co najmniej kilkudziesięciokrotnie by nie powiedzieć kilkuset czy nawet kilkutysięczny - krotnie trwalszych.
    Pisałem o swoich doświadczeniach z grotami płaszczowymi, ale miałem okazję też i popracować zwykłymi (bez powłoki stalowej - dostałem w komplecie z kolbą) - o ile te "gratisowe" wystarczały na kilka godzin lutowania (w praktyce cienkie typu "I" czy "S" po czterech godzinach wyraźnie traciły na powłoce ochronnej (chrom?) i zaczynały się rozpuszczać tak, ze po kolejnych dwóch godzinach z grotu zostawał postrzępiony na końcu ogryzek - całkowicie nie nadający się do pracy. Groty płaszczowe natomiast starczają (w zależności od kształtu) na co najmniej kilka miesięcy do roku nawet.
    Koszt 5 grotów płaszczowych nie przekracza 30 zł. czyli jeden grot, którym możemy lutować komfortowo przez co najmniej te kilka miesięcy to ok. 6 zł. Naprawdę warto się babrać w chemikaliach by osiągnąć MOŻE 1/5 takiej trwałości? Czy naprawdę amatorsko zabezpieczony w taki sposób grot będzie tańszy? (nie zapominajmy o konieczności zdobycia miedzianego pręta, obróbki tokarskiej itp)

    Chciałbym być dobrze zrozumiany: nie jestem przeciwny domowym sposobom na regenerację jakichś elementów, które są trudno dostępne lub wręcz unikatowe - a takich w czasie pracy serwisanta nie brak - nie, wręcz przeciwnie. Jeśli jest to jedyna (i jednocześnie konkurencyjna cenowo) opcja jak najbardziej jestem za. Ale ostatecznie są chyba jakieś granice? Poco naśladować fabrykę jeśłi z góry wiadomo, że nie uzyskamy porównywalnej jakości i działania takie wymagają nakładów środków i odpowiednich narzędzi (tokarka)?
    Szanuję Kolegi umiejętności, ale w tym konkretnym wypadku są one jedynie "sztuką dla sztuki" - da się ale po co?".

    Mam nadzieję że nie poczuł się Kolega urażony moją tyradą, nie miałem na celu nic poza wyżej podanym wyjaśnieniem dotyczącym "mierzenia sił na zamiary".
    Pozdrawiam.
  • #22 21731768
    Staszek_Staszek
    Poziom 34  
    Posty: 3907
    Pomógł: 116
    Ocena: 846
    Faktycznie tyrada.
    Po śniadaniu odniosę się do tego tekstu. Trochę to potrwa, bo jestem w szpitalu i nie mam laptopa, jeno telefon, co nie jest wygodne.
    Jak wcześniej napisałem, kąpiel i wszystko, co potrzebne do osadzania kobaltu, mam przygotowane do innych niecnych celów.
    W takiej sytuacji kobaltowanie grotów sprowadza się do ich umycia w myjce ultradźwiękowej, zawieszenia w kąpieli i podłaczenia zasilania. Po pewnym czasie groty można wyjąć opłukać i gotowe.
    Poświęcony czas nie jest dużo większy niż droga do paczkomatu

    Jednocześnie testowałem sobie szczegówe warunki prowadzenia procesu takie jak pH i gęstość prądu. Teraz mogę metodą galwanoplastyczną uformować sobie np. jakiś element ferromagnetyczny.
    Ale to jest ogólne zdobywanie umiejętności i nie dotyczy to grotów.
    Cdn..
  • #23 21731781
    ArturAVS
    Moderator
    Posty: 26461
    Pomógł: 2304
    Ocena: 7864
    Staszek_Staszek napisał:
    Groty po pierwszym wygrzaniu w kolbie, pokrywają się warstewką emalii co chroni korpus grota przed utlenianiem

    O jakiej emalii piszesz?
  • #24 21731784
    Staszek_Staszek
    Poziom 34  
    Posty: 3907
    Pomógł: 116
    Ocena: 846
    Nie kojarzę abym spotkał w literaturze opis pokrywania grotów stalą
    Jak na razie ludzkość nie posiadła tej umiejętności.
    Na pewno galwanicznie pokrywa się groty żelazem. Żelazo jest tanie i nie rozpuszcza się w cynie.
  • #25 21731787
    ArturAVS
    Moderator
    Posty: 26461
    Pomógł: 2304
    Ocena: 7864
    Ponawiam pytanie.
  • #26 21731800
    Staszek_Staszek
    Poziom 34  
    Posty: 3907
    Pomógł: 116
    Ocena: 846
    >>21731781
    Kwas borowy topi się w temp. ok. 180 st. C i reaguje z tlenkiem ołowiu tworząc szkliwo o t.t. 380 st. C.
    Używa się to do różnych celów, np. uszczelnienia przepustów próżniowych.
    Chyba nie ma szkliwa o niższej temperaturze topnienia. Nie jest bardzo odporne chemicznie jak szkło.
    Ja zrobiłem te powłoki na grotach z ciekawości.

    Gdybym miał emaliować to zastosowałnym jakieś emalie przemysłowe które wymagają wyższej temperatury ale są odporniejsze chemicznie.
  • #27 21731821
    ArturAVS
    Moderator
    Posty: 26461
    Pomógł: 2304
    Ocena: 7864
    Staszek_Staszek napisał:
    Kwas borowy topi się w temp. ok. 180 st. C

    Kwas borowy jest topnikiem! Używanym do lutowania twardego oraz spawania różnych metali (gazowo). Głównym składnikiem emalii jest sproszkowane szkło (boro-krzemowe). Tlenek ołowiu w tym zastosowaniu, również pełni rolę topnika oraz poprawia estetykę (tzw. szklistość).
    Staszek_Staszek napisał:
    Gdybym miał emaliować to zastosowałnym jakieś emalie przemysłowe które wymagają wyższej temperatury ale są odporniejsze chemicznie.

    To po co mieszasz "pojęcia" i składniki? Typowe emalie to temp 800-900 stopni, w amatorskim zastosowaniu są całkowicie bezsensowne. Niestety, w Swojej wizji produkcji grotów, znacząco pomijasz fakty fizyko-chemiczne oraz ekonomię tego przedsięwzięcia. Typowemu "zjadaczowi chleba", nie potrzeba doktoryzować się z obróbki metali i chemii skoro za kilka zł kupi to czego potrzebuje. Wybór grotów do 900M jest tak ogromny, że "rękodzieło" nie ma najmniejszego sensu (a zwłaszcza robione "na kolanie"). Coś tam zrobiłeś, ok. Twoja sprawa. Tylko jest to sztuka dla sztuki.
  • #28 21731823
    Fimek
    Poziom 16  
    Posty: 230
    Pomógł: 3
    Ocena: 355
    @Staszek_Staszek
    Dzięki za garść przydatnych informacji! Nie przyszło by mi do głowy, że można wykonać groty własnym sumptem.

    Czy grot, który jest kiepsko zwilżalny spoiwem lutowniczym (mam takich kilka), da się poprawić / zregenerować poprzez pokrycie powłoką galwaniczną, założywszy, że jest grot ma już powłokę? Czy taka kąpiel wykonana w warunkach amatorskich, jest szkodliwa dla zdrowia? Jeżeli wykonać ją w domu - jakie środki ostrożności są wymagane?

    @398216 Usunięty
    Ja Twoją wypowiedź rozumiem tak, że w wątku, który stworzyłeś, pojawiają się odpowiedzi odbiegające od tematu, czemu dajesz odpór w stylu, który określiłbym jako konfrontacyjny. Warto jednak uwzględnić, że wiadomość, do której się odnosisz, niesie sporą wartość informacyjną - wiedzę tę zastosuję, bądź nie, ale treść posta jest po prostu wartościowa. Zatem zamiast tworzyć tyradę i uzasadniać, dlaczego nie ma sensu poprawiać fabryki - podczas gdy wszyscy wiemy, że chińską fabrykę na niejednokrotnie trzeba poprawiać - można by poprosić o rozwinięcie tego tematu, bądź samemu go rozwinąć.

    Pozdrawiam,
    Fimek
  • #29 21731829
    ArturAVS
    Moderator
    Posty: 26461
    Pomógł: 2304
    Ocena: 7864
    Fimek napisał:
    Czy grot, który jest kiepsko zwilżalny spoiwem lutowniczym (mam takich kilka), da się poprawić / zregenerować

    Ciepły grot oczyścić z tlenków/pozostałości spoiwa/zwęglonego topnika. Podnieść temperaturę i użyć salmiaku (chlorek amonu) lub topnika go zawierającego. Wyczyścić grot. Nigdy nie zostawiaj lutownicy z wyczyszczonym grotem, pokryj go przed wyłączeniem porcją świeżego spoiwa. Czyść bezpośrednio przed lutowaniem.
  • #30 21731868
    Staszek_Staszek
    Poziom 34  
    Posty: 3907
    Pomógł: 116
    Ocena: 846
    Co ma temperatura 800-900 st. C przeszkadzać facetowi z palnikiem propan-butan.?
    Kto amatorowi zabroni zmontować sobie piecyk taki jak ja, elektryczny do 1300 st.?
    Gdzie napisałem że moim celem było zarabianie na produkcji grotów.
    Staram się jak mogę, tłumaczę jeszcze raz może po kolei.

    Kilka razy kupiłem groty które musiałem wyrzucić. Czy to moja wina że trafiłem akurat na nieuczciwych sprzedawców?
    W związku z tym kupiłem rurkę miedzianą i obmyśliłem sposób wykonania grotów z pomocą przecinaka krążkowego do rur i zaciskarki.
    Jak się dosiadłem na godzinę to zrobiłem sobie ze dwadzieścia grotów i działają. Nie jestem lutowniczym i nie potrzebuję trwałości tysięcy lutowań.
    Groty miedziane bez osłony pracują idealnie i są też takie w sprzedaży po 5 złotych za sztukę. Przypuszczam że na Ali kupiłby po 2 złote.
    Ja robię różne rzeczy prototypowe i lutuję niewiele, więc goła miedź mnie nie zaboli.

    Ale miałem w planach dopracować parametry kobaltowania i to wymagało zawieszenia we wanience np. blaszek miedzianych.
    A że groty były pod ręką to se powiesiłem groty. A to że powłoka okazała się trwała to też nie moja wina.
    Ja z uwagi na pesel nie mam zamiaru zdobywać milionów, są jednak młodsi co się nie boją i mogą próbować zdobywać świat.

    W zastosowaniu kobaltowania istotne jest że nie wymaga dużych nakładów na sprzęt jak przy żelazowaniu.
    Żelazowanie wymaga instalcji CO2 i środków bezpieczeństwa z tym związanych.
    Kobalt jest drogi ale kilkaset złotych na kąpiel to nie tysiące na osłonę kąpieli do żelazowania.
Słuchaj:

Podsumowanie tematu

LABEL_AI_GENERATED
Dyskusja dotyczy możliwości zakupu stacji lutowniczej z lutownicą kolbową i gorącym powietrzem (Hot-Air) w cenie około 150 zł. Przedstawiono przykład taniego zestawu marki YARBLOY, który budzi mieszane opinie. Wskazano na typowe problemy tanich stacji lutowniczych typu 900, takie jak luźne mocowanie grotów na trzpieniu grzałki, co powoduje słabe przewodzenie ciepła i utrudnia lutowanie małych elementów. Poruszono kwestię napięcia zasilania i bezpieczeństwa podłączeń, a także systemów ochrony ESD i ich podłączania. W dyskusji porównano stacje 900 z nowocześniejszymi lutownicami na groty T12 oraz lutownicami USB-PD (np. TS100, Pinecil, Fnirsi), które oferują lepszą kontrolę temperatury i wygodę użytkowania, często w podobnej cenie, ale jako osobne urządzenia. Zwrócono uwagę na trwałość grotów – tanie groty do 900 są nietrwałe, a trwałe są drogie i trudniej dostępne, choć niektórzy użytkownicy podają, że można kupić płaszczowe groty w rozsądnej cenie. Omówiono także metody regeneracji i poprawy jakości grotów, w tym galwanizację i pokrywanie kobaltem, jednak podkreślono, że dla większości użytkowników lepszym rozwiązaniem jest zakup fabrycznych grotów. Wskazano na wady stacji 900, takie jak długi czas nagrzewania, niedokładna kontrola temperatury, trudności z wymianą grotów oraz ograniczony wybór końcówek. Dyskusja zawierała także uwagi o jakości i trwałości wentylatorów w Hot-Air oraz o zakłóceniach elektromagnetycznych generowanych przez tanie stacje. Podsumowując, tanie stacje lutownicze 2w1 mogą być odpowiednie dla amatorów i nauki lutowania, ale dla bardziej wymagających użytkowników lepszym wyborem są osobne, nowocześniejsze lutownice i Hot-Air o wyższej jakości i parametrach.
Podsumowanie AI na podstawie dyskusji. Może zawierać błędy.
REKLAMA