Zapraszam na destruktywną prezentację mocnej zewnętrznej lampy LED z czujnikiem ruchu PIR. Sprzęt trafił do mnie całkowicie niesprawny, więc postanowiłem sprawdzić jego budowę w celach dydaktycznych. Zastanawiało mnie przede wszystkim to, co się popsuło, oraz jak zrealizowanie jest sterowanie LEDami oraz czujka ruchu.
Nie znam modelu tej lampy, więc całość będzie opierać się o zgadywanie.
Obudowa jest metalowa i solidna, widać też, że z tyłu ma "żeberka" do odprowadzania ciepła. 50 W w LEDach to jednak duża moc, a przecież nie cała zamienia się w światło. Ciekawe jakiej sprawności są tam LEDy.
Poprzedni właściciel chyba uznał, że uziemienie jest zbędne i podłączył całość przewodem dwużyłowym.
Tu widać czujnik PIR, kojarzę takie z różnych innych sprzętów, są też takie gotowe moduły do Arduino. Widać także przebite LEDy, to pewnie w ten sposób ten sprzęt skończył żywot.
Niestety nie znalazłem sposobu by dostać się do środka w sposób niedestrukcyjny.
Młoteczek i jazda. Dobrze, że całość jest zrobiona ze specjalnego szkła, które nie strzela odłamkami na prawo i lewo.
W ten sposób prawie mamy już wnętrze. Widać, że w środku są dwa osobne moduły. Pewnie produkowane są też egzemplarze bez czujnika PIR. Ten moduł z PIR pewnie działa.
Z ciekawości potestowałem LEDy - część jest uszkodzona i stanowi przerwę w obwodzie. Co ciekawe, niektóre z czarnymi kropkami wciąż działają:
Zacznijmy jednak od początku. Do płytki dochodzi przewód fazowy i neutralny, przy czym fazowy jest podłączony przez czujnik ruchu. Potem mamy dwa bezpieczniki, kondensator przeciwzakłóceniowy i mostek prostowniczy. Układ U1 (L1050) wygląda na stałoprądowy kontroler LED, zasilany jest bezpośrednio z sieci.
Dalej mamy tranzystory, przede wszystkim widzę tam SW2N60:
To MOSFETy z kanałem typu N na wysokie napięcie, zaskoczyła mnie ich rezystancja w stanie otwarcia:
Udało mi się znaleźć cały schemat pokazujący podobny układ:
Dość mocno zaskoczył mnie sposób podłączenia LEDów, wie ktoś w jakim celu się to stosuje? Reszta jest dość jasna, pin CS służy do pomiaru prądu (poprzez spadek napięcia na rezystorze bocznikującym), rezystory 1MΩ do zasilenia układu kontrolera.
Został jeszcze moduł PIR. Fajny, mały gadżet. Nawet jest bezpiecznik i warystor.
Lampa jest potencjalnie naprawialna, ale teraz jest bez szybki a dodatkowo wlutowanie nowych LEDów jest trudne, całość skutecznie odprowadza ciepło. Przydałby się podgrzewacz.
Podsumowując, to była raczej jednorazówka. W środku był osobny moduł PIR i osobno płyta z LEDami ze stałoprądowym kontrolerem wspierającym kilka łańcuchów. Patrząc po uszkodzeniu LEDów mam wrażenie, że łańcuchy kolejno ulegały uszkodzeniu, choć biorąc pod uwagę załączony schemat mam wątpliwości czemu to jest (jeśli jest) tak podłączone, może ktoś inny wyjaśni.
Czy korzystacie z tego typu lamp LED, jak u Was wygląda ich awaryjność i długotrwałość?
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.