Uzbierało mi się troszkę uszkodzonych LED-ów, lamp 230V. Usterki były różne: całkowity brak działania, migotanie, nie świecenie wszystkich diod itp.
Od razu mówię: lampy nie są już na gwarancji, inaczej bym się w to w ogóle nie bawił
UWAGA! Na niebezpieczne napięcie 230V!
Konstrukcja ich jest różna w zależności od producenta i modelu. Niektóre są niestety klejone, co znacząco utrudnia naprawę, mają małe blaszki, radiatory: naprawę takich póki co odpuściłem.
Skupiłem się na innych, których rozbiórka jest bezproblemowa oraz posiadają odpowiednio duży radiator który może zwiastować powodzenie takich napraw.
Wybrałem dwie identyczne lampy. Bez problemów ściągamy plastikową w tym przypadku osłonę. Wiem, że z niektórymi może być problem, należy uważać aby się nie pokaleczyć. Tutaj trzyma się na zatrzaskach.
Płytka trzyma się na dwóch śrubkach, pod nią widać radiator. Producent jednak chyba zapomniał o paście termoprzewodzącej, użył jej na prawdę bardzo niewiele i to tylko w dwóch miejscach.
Lampy identyczne, nawet te same daty produkcji. Jest to istotne ponieważ znaczne ułatwi naprawę - jedna posłuży jako dawca części, wiemy że mamy te same elementy. Uszkodzone LED-y czasem widać od razu gołym okiem. Sprawdzamy każdą diodę z osobna, po kolei. Ja używam do tego testera który kiedyś już prezentowałem. Wystarczy ustawienie na 1mA, uszkodzoną wyłapiemy bez problemu.
Ale oczywiście, możemy wykorzystać także zasilacz warsztatowy z ograniczeniem prądu.
Okazuje się, że w każdej lampie uszkodzoną mamy tylko jedną diodę.
Należy odlutować przewody połączeniowe od PCB, umieścić ją w jakimś uchwycie i podgrzewając od spodu gorącym powietrzem, zdjąć diodę. Pomocna będzie pęseta. Warto od razu odlutować wszystkie sprawne LED-y, którą posłużą do napraw, aby nie podgrzewać ich niepotrzebnie za każdym razem.
W identyczny sposób usuwamy, tym razem uszkodzoną diodę z lampy która będzie naprawiana. Tutaj warto mieć już przygotowany sprawny element, dobrze ustawione pady, aby od razu, jak najszybciej wykonać wymianę bez konieczności wielorazowego podgrzewania. Zwrócić musimy także uwagę na poprawność ułożenia na PCB.
Przy prawidłowo wykonanej naprawie nie jesteśmy w zasadzie w stanie ocenić który element był wymieniany. Na koniec poprawiamy to, czego nie zrobił producent, czyli uzupełniamy pastę na radiator. W ten sposób możemy przedłużyć jej żywot.
Składamy wszystko, dzięki odpowiedniej konstrukcji tejże lampy zrobimy to bez najmniejszych problemów. Sprawdzamy działanie.
Podsumowując - naprawa taka ma sens jeśli robimy to dla siebie, mamy kilka uszkodzonych, takich samych lamp. Żywotność na pewno poprawi pasta termoprzewodząca, chociaż nie zawsze jest to możliwe z uwagi na konstrukcję. Przy założeniu, że tak jak u mnie: uszkadza się tylko jedna dioda, to wykorzystująć jedną lampę, możemy za jej pomocą naprawić kilka. Jeśli pobraliśmy już sprawne LED-y z jednej i mamy je w zapasie to w razie ewentualnego uszkodzenia wymiana elementu zajmie niewiele czasu.
Fajne? Ranking DIY
