Miało to iść jako artykuł do EdW ale z powodu notorycznego braku czasu na jego napisanie wrzucam krótki zarys tutaj.
Potrzebowałem lutownicy kieszonkowej, bezprzewodowej, nie wymagającej czekania na wystudzenie. Taki sprzęt zapewnia możliwość schowania go do kieszeni i wyjęcia np. bocznych kiedy to nie mamy gdzie odłożyć gorącej lutownicy (drabina).
Projekt starałem się oprzeć na posiadanych elementach, z pewnością można ulepszyć, niech poradzą obcykani w przetwornicach.
Zasilanie: 2 x 18650 wysokoprądowe, podczas pracy lutownicy są połączone w szereg, przy ładowaniu równolegle.
Ponieważ jest to transformatorówka, działa tylko przy naciśnięciu przycisku - oszczędzamy prąd. Sumaryczny czas pracy wynosi około 20min dla akum. 2000mAh. Układ posiada zabezpieczenie przed nadmiernym rozładowaniem (Q1, TL431). Ładowanie z micro-USB.
Grot jest z nogi od elektrolitu Elwy, stop ten okazał się w sam raz - ma dość dużą rezystancję. Nie wszystkie Elwy mają nogi z tego stopu. Dobre były też nóżki od niektórych rezystorów, skręcone po 2szt. razem, trzeba próbować.
Próby dostosowania do grotów o mniejszych oporach nie wychodziły zbyt dobrze - miałem problem z uzyskaniem odpowiednio niskiego napięcia na uzwojeniu wtórnym. Mniej niż jeden zwój na wtórnym to ciężka sprawa a zwiększanie ilości zwojów na pierwotnym powodowało z kolei zbyt duży wzrost indukcyjności trafa.
Jak widać na filmie, lutowanie małych elementów nie nastręcza trudności. Na upartego da się zlutować przewody 1,5mm2.
Schemat:
S1 - grzanie S2 - włącznik. LED oświetla lutowane miejsce i sygnalizuje zasilanie oraz stan akumulatorów.
Fajne? Ranking DIY