Pozwolę się również dołączyć do tematu i w mojej opinii płytka stykowa to genialny wynalazek (albo nie... genialny to za dużo powiedziane,
po prostu ktoś miał dobry pomysł.

), ale... we wszystkich płytkach które dotychczas stosowałem, podczas jakichś przypadkowych lub rutynowych pomiarów opór styków liczył czasem nawet
kilkanaście (!) omów.

Więc w moim odczuciu... jest to bez dwóch zdań bardzo praktyczny element względem np. uniwersalnej, ale nie dla układów wymagających sporej precyzji (czyt. cyfrówka).
To jest dobre co najwyżej jak ktoś sobie robi jakiś generator na NE555 albo już góra układ na uC z miganiem diod itp. itd. bo inne zastosowania to już trzeba brać uniwersalną pod uwagę.

Chociaż przyznam z ręką na sercu, że
od czasu do czasu stosuję w pracy stykówki, ale to raczej z chęci szybkiego testowania jakiegoś nowego modułu albo coś w tym stylu... Ostatecznie i tak wszystko ląduje na uniwersalnej, a potem na PCB.
Z drugiej strony -
do nauki albo nawet pracy dla początkujących jak znalazł, bez wątpliwości. Dodano po 3 [minuty]: krzysssztof napisał: Przydaj się też bardzo początkującym - nie mają lutownicy / nie potrafią jeszcze lutować a chcieliby już coś prostego poskładać.
Powiem szczerze, że w takiej sytuacji... moim zdaniem nie ma na co czekać, tylko po prostu brać lutownicę i ćwiczyć.

Bo jak ktoś chce się zajmować elektroniką (nawet hobbystycznie) no to jest to chyba absolutna podstawa, od lutowania się nie ucieknie, przynajmniej ja mam takie zdanie. Czyt. mój pkt. wyżej - przy kilkunastu omach oporu stykówek niektóre układy mogą nie działać prawidłowo...
albo nie działać wcale. I wtedy dopiero jest główkowanie "który to element nie działa"...
